Czy Robin Hood był gejem? ;-)
Profesor Stephen Knight, uznawany w Wielkiej Brytanii za wyrocznię literatury i wykładowca uniwersytetu Cardiff doszedł do wniosku, że brytyjski bohater narodowy Robin Hood był... gejem i czuł znacznie większy pociąg do swych leśnych druhów niż do nadobnej i zakochanej w nim po uszy panienki imieniem Marian. Po dogłębnej analizie 14-wiecznych ballad o Robin Hoodzie, profesor Knight stwierdził że roi się w nich od subtelnych, homoerotycznych aluzji. Metafory są, zdaniem profesora, aż nadto przejrzyste: Zielony las jest symbolem męskości. Łuki, strzały, kołczan - to rzecz jasna symbole falliczne. Nade wszystko zaś, nadobna panienka Marian w oryginalnych balladach o Robin Hoodzie w ogóle nie występuje. Pojawia się dopiero w późniejszych, 16-wiecznych wersjach opowieści o leśnej braci i to tylko po to, by rozcieńczyć nieco gejowski wizerunek bohatera.
Do opinii profesora Knighta o gejowskim rodowodzie Robin Hooda przyłącza się Barry Dobson, profesor mediwialistyki na słynnym uniwersytecie Cambridge. Mówi on, że w dwunastym wieku homoseksualizm był dość powszechnie akceptowany (i praktykowany). Tradycje rycerskie, zamknięty świat męskich obrzędów, hierarchia dworska w której takie funkcje jak paź czy giermek skrywały często związki nader intymne, sprzyjały rozwojowi zainteresowania własną płcią. Już sto lat później Kościół Katolicki przykręcił śrubę i zepchnął gejów do podziemia. A w Polsce? Nie wiemy czy - na przykład - Janosik miał skłonności homoseksualne. Warto by to zbadać. W końcu przecież zdrowy młody chłopak, przebywający miesiącami w odludziu Tatr mógł zgrzeszyć z innym urodziwym zbójnikiem. Może jakiś profesor literatury zajmie się tą ciekawą kwestią?
(JS)