Strona główna Aktualności Społeczność
Profile Grupy Przewodnik Wydarzenia Wsparcie
Ogłoszenia
Towarzyskie Pokoje i mieszkania Praca Ogłoszenia drobne Edukacja Pozostałe Dodaj
Queeroteka
Książki Filmy i seriale Quizy Patronat Queer.pl
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Kontakt Reklama Regulamin
Queer.pl Portal osób LGBT+
Menu
Logowanie Rejestracja
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Sobota, 24.09.2022, Aktualizacja: Środa, 01.04.2026

Wywiady: Gdy pierwszy raz wypowiedziałam swoje nowe imię, stałam się innym człowiekiem

Podziel się Tweetnij Skomentuj (3)
Podziel się Tweetnij Skomentuj (3)

Dziś zrobi to samo, co poprzedniej nocy. Nastawi budzik na 1:00 w nocy, ukradkiem przemknie na parter, gdzie mieszkają jej ciotki i zakradnie się do łazienki. Będzie przebierać się we wszystko, co zaoferuje kosz z ubraniami przesiąkniętymi perfumami tych dorosłych kobiet. Stojąc przed lustrem, będzie patrzeć na siebie w poczuciu, że tak właśnie powinno być. Potem wróci na górę, a po kilkunastu latach wstąpi do policji z poczuciem, że tak właśnie powinno być. Każdy facet musi być w stanie wykarmić własną rodzinę.

Akt I. Nie możesz mieć czerwonych bucików



Jak wspominasz swój dom rodzinny?


Rodzina katolicka, ojciec wychowawca w poprawczaku. To nie był dom, w którym było miejsce na dyskusję. Coś takiego nie istniało. Tymczasem ja czułam, że coś jest ze mną inaczej i zwyczajnie nie miałam o tym z kim pogadać. 


Co było z tobą inaczej?


Przedszkole to chyba dobre miejsce pierwszych dziecięcych obserwacji. Pamiętam, że już wtedy nie ciągnęło mnie w stronę samochodzików. Lubiłam za to klocki, bo mogłam z nich składać domki dla lalek i misiów. Nie rozumiałam, dlaczego mój brat ma problem, z tym że chce się bawić w dom, a nie rozbijać samochodami po dywanie. Moi rodzice mieli o to do mnie pretensje. Zastanawiałam się, czemu on nie chce tej samej zabawy, co ja? Wielu takich rzeczy nie rozumiałam. Kiedyś — to było już w podstawówce — powiedziałam rodzicom, że chcę buty takie, jak ma koleżanka: czerwone z białymi podeszwami i błyszczącymi sznurówkami. Usłyszałam, że jestem chłopcem i mam się zachowywać jak chłopiec.


Rozumiem, że w domu bez dyskusji nie było wyjaśnień, jak zachowuje się chłopiec?


Najmniejszych. Nie, bo nie i koniec. Jest jednak coś, na co moi rodzice nie zwrócili uwagi. Co jakiś czas odwiedzały nas kuzynki, które zawsze przywoziły ze sobą pełno zabawek: wózki, lalki, misie. Bawiłam się razem z nimi. Karmiłam lalki, woziłam je w wózku. Wtedy byłam szczęśliwa i widziałam, że to idzie mi całkowicie płynnie, naturalnie. Nie ma w tym odrobiny przymuszania się. 


To jedyny moment, gdy mogłaś poczuć się swobodnie?


Moja rodzina mieszkała w domu parterowym. Na dole mieszkały dwie moje ciotki, to właśnie do nich przyjeżdżały kuzynki. Miałam w swoim życiu okres, w którym co noc nastawiałam budzik na 1:00 w nocy. Schodziłam na parter, zakradałam się do łazienki i przebierałam się w ubrania ciotek, które znalazłam w koszu na bieliznę. Nikt mnie nigdy nie przyłapał, byłam w tym do perfekcji ostrożna. Teraz po latach myślę, że to dlatego, że bardzo mi na tym zależało. To był ważny kawałek mojego życia. 


Jak się czułaś, kiedy zakładałaś na siebie ubrania ciotek?


Każdej nocy, stojąc w tej łazience i patrząc na siebie w lustrze, czułam się po prostu sobą. W tym nie było nic z jakiegoś dostarczania sobie seksualnego podniecenia. Zupełnie nie o to chodziło. Nie umiałam tego nazwać, ale zwyczajnie czułam, że moje ciało — to, w którym tkwiłam od urodzenia — nie jest moje. Dopiero założenie na siebie damskich ubrań mówiło mi — tak, teraz jest dobrze. 


Pamiętasz pierwszą osobę, z którą się tym podzieliłaś?


W liceum był chłopak, który tak jak ja w jakiś sposób nie przystawał do reszty chłopaków. Nawiązała się między nami przyjaźń, niestety nie trwała długo. Po 3 miesiącach wyniósł się z rodzicami z miasta, ale to właśnie jemu pierwszemu powiedziałam, że czuję, że coś jest nie tak. Nie miał z tym problemu. Pamiętam również kobietę ze świetlicy. Była bardzo zaangażowana w swoją pracę. Zrobiła przedstawienie, w którym jedna z ról wymagała wcielania się jednocześnie w rolę damską i męską. Oczywiście to ja się do niej zgłosiłam. Usłyszałam od niej, że doskonale funkcjonuje w tej roli. Jak gdybym faktycznie była dziewczyną. To oczywiście spowodowało docinki ze strony chłopaków z klasy. Było ich sporo. Nosiłam długie włosy, więc choćby za to byłam wyzywana od pedałów. Nigdy jednak nie doświadczyłam przemocy fizycznej. 


Kiedy po raz pierwszy nazwałaś to, co czujesz?


Dość późno, bo dopiero na studiach. To jednak były zupełnie inne czasy. Nie było Netflixa, Facebooka, czy jakiejkolwiek edukacji seksualnej, choćby tej oddolnej. Znalazłam wtedy książkę, której tytułu już nie pamiętam, a która opisywała wszystko to, co czułam. Oczywiście nie był to opis doskonały, bo hasłem przewodnim był w niej transwestytyzm, jednak to wystarczyło, abym zrozumiała, że jestem nią, nie nim. 



Akt II. Obrońca transwestytów



Gdzie poznałaś swoją żonę?


To było pod koniec studiów. Naprawdę dziwna huśtawka. Z jednej strony czułam, że jest mi z nią dobrze, a z drugiej cały czas z tyłu głowy miałam myśl o tym, że nie powinnam być w tej relacji. Ta myśl mnie paraliżowała. To nie działa tak, że gdy zrozumiesz, co jest z Tobą nie tak, to wszystkie klocki same zawędrują na swoje miejsce. Ja się każdego dnia potwornie dusiłam, ale żyłam w tym i na siłę próbowałam wejść w tę męską rolę. Rolę, która nie była moja, w której czułam się karykaturalnie. 


Jak wyglądało odgrywanie tej roli?


Kiedy urodziła nam się córka, próbowałam być ojcem na sto procent. Kochałam moje dziecko i w tym temacie nic nigdy się nie zmieniło. Jednocześnie moje bycie ojcem było bardziej byciem matką. Odstawiałam garnki stojące na krawędzi blatu, bo zrzuci na siebie i się poparzy, drżałam nad każdym jej wspinaniem się na drzewo. Dodatkowo w małżeństwie również nam się nie układało, a im bardziej się nie układało, tym bardziej na siłę próbowałam przybrać tę męską rolę. Była w tym sztuczna szorstkość, której moja małżonka miała coraz bardziej dość. 


Skąd pomysł na wstąpienie do policji?


Do policji wstąpiłam jeszcze przed narodzinami córki. Przeważyły względy ekonomiczne — dziecko w drodze, muszę być głową rodziny. Dostać się było wówczas stosunkowo łatwo. Zanim jednak zaczęłam pracę, musiałam przez rok być w skoszarowanej szkółce. 10 mężczyzn na sali, wszystkie te męskie żarty, samcze zachowania i ja, która próbowała w tym wszystkim udawać, że mam tak samo. 


Dobrze Ci to wychodziło?


Podobnie jak w domu. Z jednej strony praca w wydziale kryminalnym mocno mnie znieczuliła na wiele kwestii, z drugiej jednak moje reakcje i tak często bywały bardziej emocjonalne, niż kolegów z pracy. 


Pamiętam bardzo dobrze jedną sytuację. Policyjny areszt, nocny dyżur. Przyprowadzili do nas transwestytę. To był pierwszy raz, kiedy miałam styczność z taką osobą. Zaczęły się przytyki i heheszki. W pewnym momencie powiedziałam, że jeżeli to szydzenie się nie skończy, napiszę notatkę do naczelnika i komendanta. To oczywiście wywołało zdziwienie, w końcu, jak można bronić transwestyty? Może ja również mam jakieś zapędy? Wtedy wstąpiła we mnie jakaś siła, którą nawet ten transwestyta był zdziwiony. Odpowiedziałam: Może tak? Co cię to właściwie obchodzi? Jesteśmy w pracy. Chcesz się wyśmiewać, rób to po godzinach służby. Na resztę nocy zapanowała cisza, a mi doklejono łatkę obrońcy transwestytów. 


Pracowałaś w policji 12 lat. Czego to miejsce cię nauczyło?


Dystansu. To chyba najlepsze słowo. Mam świadomość tego, że same tabletki wielu rzeczy nie zmienią w moim wyglądzie. Dystans, którego nauczyłam się dzięki pracy w policji, pomaga mi jednak nie przejmować się tym, co mówią i myślą o mnie inni. Reakcje zawsze mogą być różne, ale to ode mnie zależy, jak na nie odpowiem.  



Akt III. Wyjdź z pracy wcześniej, musimy porozmawiać



Co działo się po Twoim odejściu z pracy?


To nie był dobry czas, bo coraz słabiej szło mi granie kogoś, kim nie byłam. To miało oczywiście wpływ na nasze małżeństwo. Zawisły nad nami czarne chmury, małżonka mówiła o rozwodzie. Tego nie dało się tak dłużej ciągnąć. Pewnego dnia pojechałam do naszej wspólnej przyjaciółki. Wszystko z siebie wyrzuciłam. Oboje doszliśmy do wniosku, że to jest właśnie ten moment, aby powiedzieć żonie. 


Jak to wyglądało?


Wszystko wydarzyło się tego samego dnia. Moja żona była wtedy w pracy. Zadzwoniłyśmy do niej z pytaniem, czy może wyjść wcześniej i przyjechać do nas. Przyjechała godzinę przed zakończeniem pracy. Pamiętam to bardzo wyraźnie. Powiedziałam jej wszystko. Najpierw wpadła w histeryczny śmiech, potem zaczęła ryczeć, na końcu pojawiło się uspokojenie. Ona to podejrzewała od dawna. Pytała, czy coś jest nie tak, a ja temu zaprzeczałam. Zapadła decyzja o rozwodzie.


O rozwodzie po 15 latach wspólnego życia


Tak. Wtedy u naszej przyjaciółki zapytała mnie, czemu nie powiedziałam jej wcześniej, czemu spieprzyłam jej tyle lat życia, które mogła sobie poukładać zupełnie inaczej. To było 15 lat życia w kłamstwie. W pewien sposób w kłamstwie wygodnym i bezpiecznym, ale tak naprawdę tylko pozornie. W kłamstwie przed sobą, przed nią, przed wszystkimi dookoła. Do takich rzeczy po prostu nie można się zmuszać. To prowadzi do ogromnego cierpienia, które prędzej czy później zwyczajnie upomni się o spłatę długu. 


Co z córką?


Wie o wszystkim, ale to był proces, który trwał rok, zanim o wszystkim się dowiedziała. W jej przypadku nie można było zrobić coming outu ot tak. Kiedy jeden z rodziców mówi o sobie tak ważną rzecz, to z jednej strony wciąż jest, bo przecież nie umiera, a z drugiej dzieje się tak, jak gdyby jednak go nie było, jakby jednak umierał. Poszłyśmy z żoną do psycholożki, aby pomogła nam przygotować się do tej zmiany. Trafiłyśmy na fantastyczną specjalistkę. Córka sama do niej potem chodziła. Zależało nam, aby mogła o tym porozmawiać z kimś spoza naszego grona, kto ma doświadczenie. Przygotowywałyśmy powoli grunt, nie chciałyśmy wrzucić jej na głęboką wodę. Temat po prostu powoli zaczął się pojawiać. Okazało się, że bardzo wiele wie. W jej klasie tematy orientacji, czy tożsamości po prostu się pojawiają między dzieciakami. Nie mieszkałyśmy już razem, tak było lepiej i dla nas i dla niej. Pewnego wieczoru zadzwoniła do mnie małżonka. Powiedziała, że usiadły razem i wszystko jej powiedziała. 


Co się czuje w takim momencie?


Ulgę i strach. Totalną mieszankę. Pojechałam do nich ubrana neutralnie. Porozmawiałam z córką. Powiedziała, że podejrzewała to od dłuższego czasu i zapytała, jak się ma do mnie zwracać. 


Jak ma się zwracać do swojego rodzica, do Sandry. Skąd Sandra?


Powiem prosto z mostu — nie mam pojęcia. Ja sobie tego imienia nie wybrałam, nie szukałam go. Czuję, że ono po prostu przynależało do mnie od zawsze. Od zawsze na mnie czekało i było gotowe. To ja musiałam dojrzeć, aby stać się gotową na nie.


Jak się poczułaś, wypowiadając je na głos po raz pierwszy?


Dokładając do tego kwestie dysforii płciowej, kiedy wypowiedziałam swoje imię po raz pierwszy na głos, stojąc przed lustrem, poczułam, jakbym odcinała od siebie przeszłość. W sekundzie stałam się innym człowiekiem. 



Miałaś coming out przed pozostałymi osobami z rodziny?


Mój brat wie. Ciężko było mu to przyjąć, ale przyjął. Nie chce jednak, abym widywała jego dzieci. Nie wie, jak im to powiedzieć. Bliski mi wujek i ciocia również wiedzą. Cioci jest trudniej. Wujek, kiedy się dowiedział, od razu wyjął telefon i zmienił w kontaktach moje imię na Sandrę. 


A jak z rodzicami?


Z mamą spotkałam się właśnie u cioci i wujka. Powiedziałam, że mam jej coś ważnego do przekazania. Chciała, aby ktoś jeszcze przy tym był. Kiedy się dowiedziała, powiedziała, że dobro jej dziecka jest dla niej najważniejsze. Kamień spadł mi z serca... Na dwa tygodnie. Po dwóch tygodniach znów poprosiła o spotkanie u cioci i wujka. Powiedziała, że przemyślała to i nie może mnie zaakceptować. Padło wiele słów o religii, Bogu, o tym, że jedynie wyobrażam sobie, że tego chcę i to jest dla mnie dobre. Pojawiło się namawianie do tego, abym poszła do kościoła, gdzie na pewno spłynie na mnie rozum. Teraz, po upływie czasu, powoli wszystko się zmienia na lepsze. Wiem jednak, że to długi proces, który niekoniecznie zakończy się sukcesem.


A Twój ojciec?


Dowiedział się od brata. Stwierdził, że chyba prędzej zaakceptowałby informację o tym, że jestem gejem. Nie mamy kontaktu. Chciałabym mieć szansę z nim porozmawiać.


Scenariusz, który dalej pisze życie 



Jakiś czas po naszej rozmowie zmarł ojciec Sandry. Nie porozmawiali. Dzień po pogrzebie Sandra odwiedziła mnie z Maciejem, swoim partnerem. 



Kiedy rozmawiałyśmy, wspominałaś, że rozmawiałaś z mamą o krążącej wokół ojca śmierci


Ojciec chorował na cukrzycę. Prawie nie wychodził z domu. Matka powiedziała, że jeżeli przyjadę na pogrzeb w kobiecym wydaniu, to ona się nie zjawi. Nie mogłam tego zrobić. To nie jest tylko kwestia zmiany ubrań. Człowieka, którym byłam, po prostu już nie ma. Nie pojechałam na pogrzeb. To mnie boli. 


Jak się z tym czujesz?


Moja historia jest przykładem tego, że homofobia, bifobia, czy transfobia, a także brak edukacji i biorące się z tego strachy zwyczajnie zabijają więzi, które są między ludźmi. Chciałabym z nim porozmawiać, ale nie mogę. Muszę iść dalej.


Jak wygląda teraz pozostała część twojego życia?


Mam przy sobie cudownego mężczyznę, mam psa i dom. Nasi sąsiedzi o mnie wiedzą i w pełni mnie akceptują. Obcy ludzie mnie akceptują. Myślę, że jestem spełniona. Moja była małżonka spotyka się z kimś, a ja życzę jej jak najlepiej. Jesteśmy przyjaciółkami i to mnie bardzo wzrusza. Mimo tego wszystkiego to ona zawsze stała za mną. Chodziła ze mną na zakupy i doradzała z makijażem. Farbowała mi nawet włosy, a nasza córka nam przy tym asystowała. Myślę, że teraz nasza więź jest naprawdę prawdziwa, a na pewno wreszcie pozbawiona kłamstw. Być sobą i żyć w zgodzie ze sobą to naprawdę jest wszystko.

OCEŃ ARTYKUŁ
Podoba mi się (20)
wiolka-srolka zwierzolubka18 pioter123 gliwix ferrari piotrek-01 rollo92 bisiek machaaki dave-kota
Nie podoba mi się (0)
Komentarze (3)
HEJT STOP!Zapoznaj się z warunkami dodawania komentarzy
Komentuj
Moja ikona
Dodaj komentarz
Komentarz od osoby niezalogowanej pojawi się po akceptacji moderatora.
Dozwolone znaczniki (BBCode):
[b], [i], [u], [url], [url=], [mail], [mail=], [color=], [code], [quote]
Ikona
09.10.2022 9:00 Mariola Zarzecka
Poznałam Sandrę , jest odważna , pełna radości życia , szczera i prawdomówna.
Te cechy pomogły jej osiągnąć szczęście.
Powodzenia Sandro
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
04.10.2022 13:10 k0t3ll
Really touching.
cytuj zgłoś 1 0
Ikona
27.09.2022 7:35 Małg
Każdy zasługuje na to aby być sobą. Być sobą nie w strachu co ktoś powie pomyśli ale być sobą w szczęściu spokoju spełnieniu
cytuj zgłoś 2 0
Anna Krystowczyk
Autor
Anna Krystowczyk
Miłośniczka starych filmów, jazzu i fotografii
Poznański nabytek z polski wschodniej. Miłośniczka dobrych rozmów, jedzenia i książek. Właścicielka instagramowego Spokojnika.
queer.pl/user/panna-bajroniczna
TAGIWięcej
transfobia transpłciowość transseksualizm udawanie
Powiązane
Obraz Środa, 31.03.2021 Dzisiaj Dzień Widoczności Osób Transpłciowych! Z tej okazji rozmawiamy z Fundacją Trans-Fuzja Obraz Piątek, 20.11.2020 Dzisiaj obchodzimy Dzień Pamięci Osób Transpłciowych Obraz Wtorek, 27.10.2020 Kuriozalny artykuł TVP: młode kobiety zarażają się na uczelniach "byciem trans" i usuwają piersi Obraz Środa, 15.04.2020 Lady Gaga ripostuje dziennikarza, który zapytał o jej genitalia (wiral) Obraz Niedziela, 29.03.2020 Dziś Międzynarodowy Dzień Widoczności Osób Transpłciowych
Inne tematy
Minister Kierwiński o parach jednopłciowych: "będą korzystać z większości praw, które mają wszyscy polscy małżonkowie" Wtorek, 19.05.2026 Minister Kierwiński o parach jednopłciowych: "będą korzystać z większości praw, które mają wszyscy polscy małżonkowie"
Prezydent Nawrocki zapowiada weto ws. ustawy o statusie osoby najbliższej. Będzie projekt prezydencki? Czwartek, 28.05.2026 Prezydent Nawrocki zapowiada weto ws. ustawy o statusie osoby najbliższej. Będzie projekt prezydencki?
Transkrypcja małżeństw jednopłciowych: była radość - są problemy, niepewność i rozczarowanie Wtorek, 26.05.2026 Transkrypcja małżeństw jednopłciowych: była radość - są problemy, niepewność i rozczarowanie
Kontakt Reklama Regulamin
Social media
Polub na Facebooku Obserwuj na Twitterze Instagram WhatsApp
© 1996-2026 Queermedia.pl, ISSN 2299-9019 Polityka prywatnościUstawienia prywatnościPrzerwij abonamentOdstąpienie od umowy







🌈
Odkryj więcej na Queer.pl
Zalogowani użytkownicy mogą oglądać zdjęcia innych osób, zakładać profile, komentować artykuły i oceniać filmy.
Dołącz do nas Zaloguj się