Strona główna Aktualności Społeczność
Profile Grupy Przewodnik Wydarzenia Wsparcie
Ogłoszenia
Towarzyskie Pokoje i mieszkania Praca Ogłoszenia drobne Edukacja Pozostałe Dodaj
Queeroteka
Książki Filmy i seriale Quizy Patronat Queer.pl
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Kontakt Reklama Regulamin
Queer.pl Portal osób LGBT+
Menu
Logowanie Rejestracja
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Poniedziałek, 26.04.2021, Aktualizacja: Środa, 01.04.2026

Przeczytaj fragment powieści "Nirvaan" Jarosława Pietrzaka

Podziel się Tweetnij Skomentuj (2)
Podziel się Tweetnij Skomentuj (2)

"Siddharth, Dalius, Faisal, Wang..."



Zrozumiałem, że moje nastoletnie lata przeżyte na ukrywaniu i tłumieniu pożądania i walce z nim wpisały we mnie jakiś strach – nie wiedziałem, jak to nazwać, ale może właśnie strach to najwłaściwsze słowo – przed seksem, przed dotykaniem innego mężczyzny, chyba że był tak piękny i pociągający, że od razu czułem pożądanie tak silne, że znosiło tamten opór. Teraz do mnie dotarło, że w Londynie o tym na jakiś czas zapomniałem, bo od początku poznawałem tu, jednego za drugim, samych przystojnych, pięknych, atrakcyjnych mężczyzn, każdy mi się czymś innym, inaczej podobał.

Kiedy wróciłem, z drugim piwem w ręku, do naszego stolika, pomyślałem, że brak płaszczyzny intelektualnego porozumienia pogarsza tylko sprawę. Chciałem odromantycznić i oderotyzować cały ten wieczór, przekształcić go w nie-randkę, w zwykły wypad do kina i na piwo. Usiadłszy, sięgnąłem po kolejne tematy, że właśnie udało mi się wyrwać z pracy w hotelu, bo dostałem nową, mam tłumaczyć stronę internetową i obsługiwać polskich i francuskich klientów w internetowym start-upie. Kiedy na chwilę zamilkłem, bo wyczerpał mi się wątek, Siddharth wypalił nagle, patrząc mi prosto w oczy – Jestem w tobie naprawdę zakochany. Zatkało mnie, pociągnąłem duży łyk, zaczerwieniłem się. Zaśmiałem się w nadziei, że to żart. I am in love with you, nie mów, że tego nie widzisz w moich oczach, to musi być wypisane na mojej twarzy. Spróbowałem znowu zmienić temat, Naprawdę, powtarzał niestrudzenie. Przecież mnie jeszcze nie znasz, odpowiedziałem coraz bardziej skrępowany, ale i świadom, jak kiepski to w moich ustach argument. Sam się tyle razy zakochałem na pierwszym spotkaniu. Ale Siddharth tego o mnie nie wiedział, więc mogłem spróbować. Po chwili zakłopotania zapytałem, w jakim banku ma konto, bo mnie NatWest doprowadza już do szału, ale i ta ścieżka nie przyniosła pożądanego rezultatu. Odetchnąłem z ulgą, że obaj dopiliśmy nasze piwa, bo można to było uznać za pretekst, żeby zakończyć już ten wieczór i zbierać się do domu.
ZOBACZ TEŻ Djamel Fragment powstającej powieści, "Nirvaan"

Na zewnątrz było chłodno, deszcz już nie padał, ale miało się wrażenie, że mnóstwo wody, pod postacią drobniusieńkich kropelek, wisi w powietrzu, osaczając nas z każdej strony. Wróciliśmy na ulicę wiodącą do stacji Hammersmith i skręciliśmy w nią. Wyglądała na opustoszałą, było ciemno, za nami ani przed nami nie było widać żywej duszy. Siddharth znowu zaczął swoje. I really love you, I’m dead serious, zapalił się, and I want to have oral sex with you tonight, I want to suck your dick. Co? – z zaskoczenia wybuchnąłem śmiechem. Powtarzał swoje, zakochał się we mnie i roznosiło go, żeby mi zrobić loda. Śmiałem się, bo bawiła mnie już cała ta sytuacja, ale nie wiedziałem, jak mu w końcu dać do zrozumienia, że nie jestem zainteresowany i nie mam ochoty jechać do niego na noc. Wtedy zrozumiałem, że on wcale nie to ma na myśli: pragnął to zrobić teraz, tutaj, zanim dotrzemy na stację, korzystając z tego, że jest ciemno i pusto. Nie wygłupiaj się, jesteśmy w miejscu publicznym, zaraz ktoś będzie tędy przechodził. You can’t suck my dick here, you cannot.

Wtedy on wypatrzył po drugiej stronie ulicy wzniesioną z cegieł wiatę, pod którą stały kontenery na śmieci. Tam! Chwycił mnie za rękę i pociągnął za sobą. Przebiegliśmy na drugą stronę i schowaliśmy się pod wiatą. Jej ściany nie zamykały do końca przestrzeni, na dodatek pomiędzy cegłami były duże prześwity, ale Siddharth był pewien, że wystarczy, jak się wsuniemy w kąt, nikt nas nie zobaczy, zresztą to nie potrwa długo. Ty nic nie musisz robić, ja się wszystkim zajmę, dodał, popychając mnie delikatnie w głąb. Stawiałem coraz słabszy opór. Siddharth był dla mnie zupełnie przeźroczysty seksualnie, ale jego propozycja obudziła tęsknotę za rozkoszą, za mężczyzną w ogóle, za orgazmem. Patrick się nie odzywał, Bala się nie odzywał, już jakiś czas nie widziałem się z Pavane’em… Skoro aż tak mu zależy, to blowjob wcale nie musi być taki zły.


Przestałem protestować i oparłem się plecami o mur, dłonie wyrzuciłem do tyłu, by znalazły oparcie w prześwitach między cegłami, i poddałem się biernie jego działaniom. Siddharth klęczał już przede mną, rozpinał mi pasek i rozporek. Chwycił mój członek w dłoń i zaczął go lizać delikatnym, prawie kocim językiem. Zamknąłem oczy i zacząłem myśleć o Bali i Patricku, choć z nimi to ja byłbym na jego miejscu, i tylko na rozgrzewkę, to make them hard, zanim przejdą do prawdziwego dzieła. Krew natychmiast uderzyła, gdzie trzeba. Tak się wzbraniałeś, a sam widzisz, jaką masz ochotę, trzydzieści sekund i już taki twardy, że mało mi oka nie wybiłeś, szeptał Siddharth z okolic poniżej mojego pasa. Nie patrzyłem na niego, rozejrzałem się wokół, czy z ciemności nie wyłania się jakaś ludzka postać, ale nikogo nie widziałem, więc znowu zamknąłem oczy. Czułem, jak jego język zatacza kręgi wokół mojej żołędzi, potem rysuje miękko linię w dół, aż nagle przyjemne ciepło jego ust zamknęło się wokół mojego prącia. Czułem, jak ssie i przyciska żołądź do podniebienia. To była jedyna forma stosunku seksualnego, jaka wydawała mi się z nim możliwa - z mężczyzną, który mnie w ogóle nie pociągał fizycznie: nasze ciała miały z sobą minimalny kontakt, konieczny, by jeden z nas – ja – odczuwał rozkosz, cała reszta jego ciała, oprócz ust i prawej dłoni, właściwie dla mnie nie istniała, odkąd zamknąłem oczy i wspominałem ciało Patricka, widziałem je tak wyraźnie, że zapomniałem o smrodzie śmieci z pobliskich kontenerów, który mieszał się z zapachem deszczu. Nie miało znaczenia, że nie pożądałem Siddhartha jako mężczyzny, prawie o nim zapomniałem, czułem się, jakbym miał stosunek z mężczyzną abstrakcyjnym, który zredukował się sam, na własne życzenie, do minimum, żeby mnie zaspokoić. Czułem się, jakby cały ten stosunek był abstrakcyjny, jakby to była sama idea oralnego stosunku udzielana mi przez pozbawioną indywidualnych właściwości ideę mężczyzny. Czując, że nadchodzi wytrysk, złapałem Siddhartha dłońmi za głowę, zanurzyłem palce w jego gęstych włosach i ostrzegłem go, żeby nie połykał. Ale ja chcę połknąć, wymamrotał niewyraźnie, nie wypuszczając mojego wzwodu z ust. Doszedłem w jego ustach i od ciepłej rozkoszy, która rozlała się stamtąd na moje ciało, zadrżały mi kolana. Nie mogłem zaprzeczyć, połykając sprawił mi jeszcze większą przyjemność. Otworzyłem oczy i spojrzałem w dół. On spojrzał w górę, na mnie, z zadowoleniem i wdzięcznością, jakby spił ze mnie ambrozję, a nie coś tak nieprzyjemnego w smaku. Zdjął mnie lęk, że należałby mu się teraz rewanż, ale nie, tego nie oczekiwał. Widzisz, szybko się uwinęliśmy, nikt nas nie widział, powiedział, chowając moje przyrodzenie z powrotem w bieliznę i zapinając mój rozporek. Chodźmy szybko na metro, rzucił, wstając z kolan.

Na stacji się pożegnaliśmy, on jechał w innym kierunku. Odetchnąłem z ulgą. Z jednej strony odczuwałem satysfakcję i wdzięczność za tę niespodziewaną rozkosz. Z drugiej, czułem się jakbym zaciągnął dług rozkoszy, który teraz jestem zobowiązany spłacić. Bałem się, że ulegając, dałem mu prawo do liczenia na coś więcej. Może on po prostu lubi obciągać dopiero co poznanym facetom i każdemu mówi, że się w nim zakochał? Może. Było to zupełne przeciwieństwo rozkoszy, jakiej naprawdę pragnąłem, przeciwieństwo tego, co chciałem znaleźć u mężczyzny, jakiego naprawdę pragnąłem. Pragnąłem mężczyzny, którego ciała będę pragnął w całości, od stóp do głów, całym swoim ciałem. Mężczyzny, którego uroda, męskość, siła lub też ich kombinacja, rozpędzą bicie mojego serca, którego śmiałość wobec mnie zniesie moje blokady. Pragnąłem mężczyzny, który weźmie mnie w swoje ramiona i pozwoli mi bez obaw oddać całego siebie, całe moje ciało pod jego kontrolę, w jego władanie. Mężczyzny lub mężczyzn, jeżeli znajomości musiały na razie być przelotne, jeżeli tylko przelotne były, póki co, dostępne. Takiego mężczyzny, takich mężczyzn, żeby pożądanie odebrało mi dech, rozum i zmysły; żeby ich miłość, choćby przelotna, choćby chwilowa, jednonocna, żeby ich ciała na mnie i we mnie, uczyniły zadość wszystkiemu, z czego dotąd byłem wykluczony; żeby oszołomienie nimi stłumiło, odsunęło świadomość, że być może życie mi się nie udało, bo żeby przetrwać, mieć co jeść i dach nad głową - wypchnięty wraz z milionami innych w podobnym wieku z własnego kraju, który zatrzasnął przed nami wszystkie drzwi - musiałem się na nieznanym lądzie ratować byle czym, co było w zasięgu ręki przybysza z europejskiego Dzikiego Wschodu. Udało mi się dość szybko wymiksować z koszmarnej pracy w hotelu, a jednak groziło mi osunięcie się w koszmarną rutynę pracy w biurze, przeciwieństwo i przekreślenie wszystkiego, czego kiedykolwiek od życia chciałem, materializacja najgorszego koszmaru; w dodatku pewnie będę musiał udawać zadowolenie, bo dla imigranta, który dopiero co tutaj przyjechał, nie studiował na żadnej z brytyjskich uczelni, taka praca to i tak sukces, wręcz szczęście. Mężczyźni, ich uścisk, ich ciała, rozkosz, którą zdolni są ofiarować, wydali mi się nagle ostatnią dostępną mi formą szczęścia, jedynym, co mogło utrzymać mnie na dłużej przy życiu.



Nagle zrozumiałem, dlaczego moja znajomość z Pavane’em uległa – nie zorientowałem się nawet kiedy – stopniowemu, ale zupełnemu wygaszeniu. Spotykaliśmy się jeszcze kilka razy. Ugotowałem u niego kolację dla nas: tagliatelle z sosem cytrynowym, do tego sałatka z cykorii i pomarańczy z jogurtem i kardamonem. Kolejnym razem były jego urodziny, podarowałem mu ładnie wydaną płytę DVD z Labiryntem fauna i poszliśmy na obiad do Chinatown. Ale coraz dziwniej się czułem z rodzajem pouczeń i ostrzeżeń, w jakich udzielaniu zaczął się lubować. Podobała mu się chyba rola mentora dla nowego w mieście i w Soho przybysza z rubieży Europy. Jacy są homoseksualni mężczyźni w Londynie, na jakich mężczyzn – i na co w ich zachowaniu - powinienem w jego doświadczonej opinii uważać. Zaczęło mi to doskwierać. Nie dlatego, że tak szybko i bez problemu, przybysz z katolickiej prowincji, nauczyłem się poruszać po meandrach londyńskiej „sceny”, postępować według zasad wielkomiejskiego gejowskiego savoir vivre’u. Przeciwnie, często byłem zdezorientowany i skołowany – jak jakieś zachowanie rozumieć, jak najlepiej na nie zareagować. Ale w tym jego tonie mentora, w udzielaniu mi porad na temat postępowania z innymi mężczyznami, wyczytywałem, że choć na koniec lądujemy zwykle w łóżku, Pavane chce utrzymać dystans, że nasz seks jest formą przyjaźni, a nie miłości. Jest przyjemnością, którą przyjaciele czasem mogą sobie nawzajem sprawić, gdy zapadnie noc. Nie miałem nic przeciwko temu, jednak wkrótce również seks z Pavane’em zaczął mi się wydawać zdystansowany, aseptyczny. Wyprawiał swoimi palcami prawdziwe cuda, ale nigdy nie chciał mnie naprawdę wziąć, jak Bala, jak Patrick. A powiedzieć mu wprost – Why don’t you really fuck me, for once? – nie potrafiłem, nie miałem odwagi. Jeżeli nasz seks miał być formą przyjaźni i przyjemności, a nie miłości, to jego aseptyczność przestała mi wystarczać – what was missing was the pure awesomeness of being fucked, properly fucked, penetrated by a male who wants to get inside you, as deep as he can… I choć Pavane zawsze ma ochotę się spotkać, kiedy ja się odezwę – nigdy nie powiedział, że nie ma czasu! – to sam nigdy nic nie proponuje. Po Bali, Patricku, no i tobie, pomyślałem, że minimum, jakiego mogę z jego strony oczekiwać, to że czasem to on odezwie się pierwszy i zapyta: Hej, zobaczymy się w tym tygodniu? Postanowiłem więc nie odzywać się przez chwilę i poczekać – i od tamtej pory czekałem.

Przyjemność, jaką mi dziś swoim blowjobem sprawił Siddharth – jej niepozorność, przelotność, niewystarczalność – uzmysłowiła mi niespodziewanie, dlaczego tak mną wstrząsnęła rozkosz, którą otrzymałem od Bali, Baza i Patricka. Dotarło do mnie, że od swoich nastoletnich lat, najpierw jako chłopiec, a potem jako młody i przestraszony swoimi pragnieniami wciąż-nie-mężczyzna, nie-do-mężczyzna, żeby przetrwać i opanować strach, wstyd, niepewność, niezrozumiałość tęsknot własnego ciała, oplotłem się niewidzialnym kokonem, niewidzialnym, ale coraz szczelniejszym: na jednej warstwie wyrastała kolejna, tę potem owijała następna, aż znalazłem się w skorupie, z której żadne z moich uczuć nie umiało się już wydostać. Co z początku miało mnie chronić przed zagrożeniami wynikającymi z mojej samotności – miałem wrażenie, że jestem jedynym homoseksualnym chłopcem w promieniu stu kilometrów! – jeszcze bardziej mnie w tej samotności domknęło, coraz mocniej mnie w niej więziło. Najpierw z Balą, potem z Bazem i Patrickiem, poczułem, jakby - wchodząc we mnie - przebili tę skorupę, rozdarli ją, a żywioł, który we mnie z siebie przelewali, każdy ruch ich bioder sprawiał, że opadały ze mnie jej strzępy, mogłem z niej wyjść, otrząsnąć się z jej okruchów. Przyjmować drugiego mężczyznę do wnętrza mojego ciała – było dowodem, że samotność nie jest ostateczna, że możliwa jest z drugim człowiekiem radykalna, fenomenalna bliskość, bliskość absolutna, znosząca granice mojego jednostkowego ciała. Ktoś był wreszcie ze mną tak blisko, że był wewnątrz mnie – to było wspaniałe, do niczego nieporównywalne, nie do zastąpienia.
Wsparcie

Wesprzyj Queer.pl - najstarszy portal LGBT w Europie

Dziś bardziej niż kiedykolwiek potrzebujemy własnego głosu w Internecie. Daliśmy radę przez 24 lata - z Waszą pomocą przetrwamy także ten ciężki okres. Równocześnie utrzymanie takiego projektu jeszcze nigdy nie było tak trudne.

Zobacz jak wspomóc QUEER.PL

Nazajutrz rano obudził mnie esemes od Siddhartha: Hi honey, tak się cieszę, że cię wczoraj poznałem, nie mogę się doczekać następnego spotkania. Zaraz potem – esemes od Daliusa. Chciałbym się spotkać, ale jestem bardzo nieśmiały, może za bardzo, napisał. Westchnąłem poirytowany, nie miałem już ochoty na takie pierdoły, po co mi facet bardziej nieśmiały ode mnie? Będziemy pół roku się umawiać na pierwszą kawę lub piwo? Jakbym się znalazł znowu w Polsce – może to nie jest syndrom wyłącznie polskich gejów, może to jakieś większe niedojebanie wschodnioeuropejskie? Nie wstając nawet z łóżka, odpowiedziałem: OK, rozumiem, jak się już kiedyś namyślisz, to zaproponuj czas i miejsce, ja już więcej nie będę, pozdrawiam. No to teraz Siddharth, niech już odpiszę i jemu. Mnie również było miło, i dziękuję za wszystko, especially for the blowjob, ale myślę, że jednak nic więcej z tego nie będzie. Odłożyłem telefon, rozprostowałem plecy i spoglądałem przez chwilę w sufit. Przyszedł kolejny esemes, od Siddhartha. OK, I see, tak myślałem, że szukałeś tylko zabawy, niczego poważnego. Roześmiałem się z niedowierzaniem. Facet, który powiedział mi na pierwszym spotkaniu, że się we mnie zakochał, po to, żeby mimo moich protestów zrobić mi na szybko loda w kącie za śmietnikami, mówi, że to ja szukałem tylko zabawy, niczego poważnego, acha.

Podniosłem się, odrzucając kołdrę i usiadłem na brzegu łóżka. Jeszcze tylko dwa poranki w tym malutkim pokoiku, za dwa dni Jarek, ten kumpel ze studiów, mój imiennik, podjedzie służbowym vanem i pomoże mi się ze wszystkim przenieść pod nowy adres na Putney. Pożyczył mi nawet pięćset funtów na depozyt, bo kilka tygodni pracy w hotelu nie pozwoliło mi nic odłożyć, a redaktor polskiego tygodnika dostał nakaz cięć i zrezygnował z moich tekstów. Zdążyłem tam zarobić ledwie trzysta pięćdziesiąt funtów. Przeciągnąłem się i pomyślałem, że wbrew temu, co myśli Siddharth, szukam czegoś bardzo poważnego, śmiertelnie poważnego – mężczyzny, który mnie oszołomi, z którym stracę oddech, z którym choć na chwilę o wszystkim innym zapomnę. I poważnie będę odtąd podchodził do poszukiwania takiego mężczyzny bądź mężczyzn. Żadnych więcej randek z każdym, kto się tylko odezwie, czegokolwiek sam szuka, cokolwiek napisze. Warunki brzegowe, minimalna poprzeczka, mówię, czego szukam i czego chcę, umawiam się z tymi, którzy na to właśnie mają ochotę, i spodobają mi się na zdjęciu. Tak jak umówiłem się z Patrickiem. To był właściwy sposób. Właściwy dla mnie wówczas. Tego wtedy potrzebowałem, śmiertelnie poważnie.

_________
Fragment powieści Jarosława Pietrzaka pt. Nirvaan, pod patronetem medialnym Queer.pl. Żeby ją wydać, autor prowadzi właśnie zbiórkę na Kickstarterze. Za jej pośrednictwem można zamówić egzemplarz tej wyjątkowej powieści. Na wcześniejszym etapie pracy nad powieścią Jarosłąw Pietrzak podzielił się już z czytelnikami i czytelniczkami Queer.pl innym fragmentem, zatytułowanym Djamel. Zachęcamy do wspierania na Kickstarterze, zamawiania tam egzemplarzy i obserwowania autora na Facebooku.
  • 1
  • 2
OCEŃ ARTYKUŁ
Podoba mi się (2)
radek kierownik2
Nie podoba mi się (0)
Komentarze (2)
HEJT STOP!Zapoznaj się z warunkami dodawania komentarzy
Komentuj
Moja ikona
Dodaj komentarz
Komentarz od osoby niezalogowanej pojawi się po akceptacji moderatora.
Dozwolone znaczniki (BBCode):
[b], [i], [u], [url], [url=], [mail], [mail=], [color=], [code], [quote]
Ikona
27.04.2021 8:41 Jagoda
Seks pod wiatą śmietnikową, pośród kubłów?
Czemu nie, skoro kogoś nagle przypili i poczuje ogromne pożądanie...
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
26.04.2021 19:08 czarekz
Sorki, ale wolę "Smutki tropików"... Niemniej wesprę i przeczytam całość. Jedno pewne i dobre: nie harlekin i realne otoczenie.
cytuj zgłoś 2 0
Jarosław Pietrzak
Autor
Jarosław Pietrzak
Wieloletni współpracownik miesięcznika "Le Monde diplomatique – edycja polska"
Autor książki "Smutki tropików. Współczesne kino Ameryki Łacińskiej jako kino polityczne" (Warszawa: Książka i Prasa, 2016) i ebooka "Notes brazylijski" dostępnego na jego stronie jaroslawpietrzak.com. Jest także stałym współpracownikiem polskiej edycji międzynarodowego miesięcznika „Le Monde diplomatique” i portalu Strajk.eu, publikował też na wielu innych łamach, w tym także Queer.pl.
jaroslawpietrzak.com
TAGIWięcej
jarosław pietrzak książki książki LGBT popkultura
Powiązane
Obraz Czwartek, 13.05.2021 Przeczytaj drugi fragment powieści "Nirvaan" Jarosława Pietrzaka Obraz Środa, 03.01.2018 Kogo słuchał i czytał w 2017 roku Barack Obama? Obraz Piątek, 22.04.2016 Jaka to książka LGBT? (rozwiąż quiz) Obraz Środa, 17.12.2014 Naj, naj, naj 2014 – książki Obraz Środa, 29.05.2024 Monumentalna biografia Madonny autorstwa Mary Gabriel wkrótce w księgarniach
Inne tematy
Eurowizja 2026: Finlandia faworytem bukmacherów. Jakie szanse ma Polska? Piątek, 15.05.2026 Eurowizja 2026: Finlandia faworytem bukmacherów. Jakie szanse ma Polska?
Minister Kierwiński o parach jednopłciowych: "będą korzystać z większości praw, które mają wszyscy polscy małżonkowie" Wtorek, 19.05.2026 Minister Kierwiński o parach jednopłciowych: "będą korzystać z większości praw, które mają wszyscy polscy małżonkowie"
Prezydent Nawrocki zapowiada weto ws. ustawy o statusie osoby najbliższej. Będzie projekt prezydencki? Czwartek, 28.05.2026 Prezydent Nawrocki zapowiada weto ws. ustawy o statusie osoby najbliższej. Będzie projekt prezydencki?
Kontakt Reklama Regulamin
Social media
Polub na Facebooku Obserwuj na Twitterze Instagram WhatsApp
© 1996-2026 Queermedia.pl, ISSN 2299-9019 Polityka prywatnościUstawienia prywatnościPrzerwij abonamentOdstąpienie od umowy







🌈
Odkryj więcej na Queer.pl
Zalogowani użytkownicy mogą oglądać zdjęcia innych osób, zakładać profile, komentować artykuły i oceniać filmy.
Dołącz do nas Zaloguj się