Związek dwojga mężczyzn przechodzi kryzys, który udaje im się przezwyciężyć dzięki wspólnej opiece nad dziećmi przyjaciółki? Nie tak szybko i nie tak łatwo - jak to w życiu bywa. Czytając opis
"Sekretu bogini Fortuny", można byłoby pomyśleć, że film będzie zmierzał właśnie w stronę prostych i schematycznych rozwiązań, jednak w rzeczywistości fabuła jest o wiele bardziej skomplikowana. Dokładnie tak jak
relacje międzyludzkie, które są siłą napędową obrazu.
Bohaterowie filmu już od pierwszych scen otoczeni są przez liczne grono przyjaciół. I choć każde z nich ma swoje własne troski i problemy, to będąc razem, wydają się o nich zapominać i czerpać z tych momentów największą radość w życiu. Sam reżyser obrazu,
Ferzan Özpetek, przyznaje, że jego zdaniem "p
rzyjaźń to nasza siła, największy kapitał, jakim dysponujemy. Nie ma na tym świecie rzeczy ważniejszej niż przyjaźń". I dodaje: "Jeśli dwoje ludzi kocha się, ale nie przyjaźni, możemy być pewni, że ich uczucie szybko się wypali."
Czy głównych bohaterów jego najnowszego dzieła, Arturo i Alessandro, łączy przyjaźń? Na pierwszy rzut oka, stwierdzić można, że nie. Ich uczucie zdaje się gasnąć z każdym dniem, a miłość ustępować wzajemnej niechęci i obojętności. Być może jednak to właśnie przyjaźń jest elementem, który muszą w sobie odnaleźć, aby ich związek mógł przetrwać. O tym, czy tak się stanie, musicie przekonać się sami. Z pewnością pierwszoplanowi aktorzy - Stefano Accorsi i Edoardo Leo - stworzyli wiarygodne postaci, z którymi szczególnie pary będące w długotrwałych związkach mogą się utożsamiać.
"Sekret bogini Fortuny" w roli elementu wyzwalającego cały wachlarz emocji w monotonnym związku partnerów, którzy przelotnych uniesień szukają w krótkich romansach, stawia dwójkę dzieci. Opieka nad nimi zmusi mężczyzn do zmierzenia się z ciemnym obliczem ich wspólnego życia. Matką rodzeństwa jest przyjaciółka mężczyzn, Annamaria (Jasmine Trinca) i to wokół jej postaci reżyser filmu buduje opowieść pełną dramatu przeplatającego się ze śmiechem, krzykiem czy łzami. Momentami do fabuły wkrada się niepotrzebny patos, który czasem za bardzo wyolbrzymia napięte relacje bohaterów i czyni historię mniej przyziemną.
Gwiazdą ekranu jest przede wszystkim przepiękny Rzym. Chyba nikogo nie trzeba przekonywać, jak wyjątkowe jest to miasto, nie tylko w rzeczywistości, ale także i na zdjęciach. Włoski krajobraz podkreśla elegancję obrazu oraz jego pewną tajemniczość czy nawiązanie do mitologii odzwierciedlone w tytule. Pierwsza scena, niezwykle niepokojąca, nakręcona w majestatycznych wnętrzach pełnych dzieł sztuki, okazuje się być klamrą kompozycyjną, która w kulminacyjnym punkcie powróci i odegra istotną rolę, mającą zaważyć na przyszłych losach głównych bohaterów.
Wesprzyj Queer.pl - najstarszy portal LGBT w Europie
Dziś bardziej niż kiedykolwiek potrzebujemy własnego głosu w Internecie. Daliśmy radę przez 24 lata - z Waszą pomocą przetrwamy także ten ciężki okres. Równocześnie utrzymanie takiego projektu jeszcze nigdy nie było tak trudne.
Zobacz jak wspomóc QUEER.PL
W filmie nie znajdziemy formalnego porządku, od początku panuje tutaj chaos, w którym długie ujęcia przeplatają się ze zdjęciami kręconymi z ręki. Części widzów taka praca kamery będzie odpowiadać, innym nie, tak samo jak patetyczne sceny przy słonecznym świetle czy poszukiwanie idealnych wręcz kadrów. Warto jednak zobaczyć ten obraz, aby samemu ocenić. A także oczywiście, by poznać tytułowy "Sekret bogini Fortuny", gdyż "jeśli go poznasz, będziesz w stanie zatrzymać ukochane osoby przy sobie na zawsze".