Upór, z jakim prze Kaczyński ku usłanym trupami majowym wyborom, to, wbrew popularnej wśród mediów liberalnych teorii, nie świadectwo oderwania od rzeczywistości. Jest wręcz odwrotnie: to świadectwo obsesyjnego do niej przywiązania - co również jest swojego rodzaju schorzeniem, pokrewnym w naturze, lecz przeciwnym w objawie.
Pogłoski o rzekomym szaleństwie zmurszałego imperatora są grubo przesadzone: jeśli ośli upór prezesa o bowiem czymś świadczy, to o atomowych pokładach cynizmu, który z kolei zawsze zamieszkuje ciemną, o ile nie najciemniejszą stronę realizmu. Tylko konsekwentne przeprowadzenie elekcji prezydenckiej w szczycie pandemii praktycznie zagwarantuje kandydatowi Dudzie obronę posępnego tytułu. Po pierwsze, przesunięcie wyborów na jakikolwiek późniejszy termin zmusi wodzów narodu do skonfrontowania się ze społeczną ewaluacją nie tylko skuteczności przeprowadzenia kraju przez kryzys, ale również stopniu przygotowania doń - a jest to stopień skrajnie rozpaczliwy, który to stan rzeczy nie przeszkodził Zjednoczonej Prawicy w przepierdoleniu za pięć dwunasta dwóch miliardów złotych na robocika propagandowego. Po drugie, zdrowy rozsądek oraz masowe wzburzenie zapewne powstrzyma od udziału w wyborczym absurdzie znaczną część uprawnionych - z pominięciem emisariuszy żelaznego elektoratu. W tym scenariuszu - kalkuluję na kolanie ze strapionym, gowinowym grymasem - zwycięża Duda w pierwszej turze z wynikiem rzędu pięćdziesięciu pięciu procent głosów przy frekwencji w okolicach procent dwudziestu.
Po trzecie natomiast i po ostatnie, jakby na to nie patrzeć - wymiana kapitana okrętu, nawet jeśli okręt ten istnieje tylko teoretycznie, a żagiel uszyty został przez załogę jej własnym sumptem z brudnych gaci, wydaje się koncepcją ryzykowną. Okręt niesterowny, unieruchomiony poprzez pat decyzyjny pomiędzy nowym kapitanem a starymi admirałami, ma znacznie większe szanse na katastrofę niż sterowany jakkolwiek. Można tą wizją wyborczo grać, ale tak naprawdę nie trzeba: instynkt przetrwania, ledwie dyszący pod wałeczkami tłuszczu i grubą warstwą popkulturowego osadu, sam podpowiada określone zachowania: nie wchodź do lasu nocą. Nie budź niedźwiedzia. Nie jedz żółtego śniegu. Nie głosuj na prawnuczkę nieżyjących od osiemdziesięciu lat patriarchów, emitującą pensjonarskie manifesty ze starannie wyreżyserowanych wnętrz przedwojennej burżuazji.
Wędrująca przy nodze Kaczyńskiego marka "wybitnego stratega", plącząca przeciwnikom politycznym nogi i języki, wydaje się mieć coraz mniej wspólnego z rzeczywistością - o ile miała kiedykolwiek. To nie kto inny przecież niż Kaczyński wysadził za pomocą prowokacji CBA w powietrze własny gabinet osobliwości z Lepperem i Giertychem; to Kaczyński zagrał w 2007 roku w skrócenie zwycięskiej kadencji Sejmu i przegrał; to Kaczyński spędził osiem lat w beznadziejnej opozycji i głębokim upokorzeniu ("nie ma z kim przegrać wyborów"); to Kaczyński, wreszcie, źle zdiagnozował emocje społeczne po katastrofie rządowego Tupolewa i przegrał bezpośrednie wybory prezydenckie z jałowym wąsaczem, drugoligowym politykiem Platformy Obywatelskiej (na którym zemścił się zresztą pięć lat później za pomocą czwartoligowego polityka Prawa i Sprawiedliwości). Gra Kaczyński od lat, z wokulszczą wytrwałością i maniackim uporem, lepiej lub gorzej, wciąż w to samo: we władzę. Plansza się nie zmienia; zmieniają się natomiast figury: nadużycie, prowokacja, mezalians, zdrada, manipulacja, propaganda, kłamstwo, tradycja, religia, brat, rodzina, duma, zamach, lęk. Czy nadszedł w końcu czas na ludzkie życie? Być może. Być może nadszedł. Nic nowego pod smoleńskim słońcem.
Środa, 08.07.2020 Syn Gowina głosuje na Trzaskowskiego! Namawia też do tego innych
Niedziela, 24.05.2015 Przed nami RP w wersji 3.5
Poniedziałek, 26.05.2025 Nie pozwólcie bagatelizować pamięci o roku 2019. Czy partii Razem umyka perspektywa osób LGBT?
Sobota, 04.07.2020 Oliwa do ognia: nie czas żałować adopcji, gdy giną młodzi ludzie
Poniedziałek, 29.06.2020 Tuż po pierwszej turze Duda atakuje osoby LGBT: ludzie drżą na myśl o adopcji przez pary jednopłciowe
Najsmutniejsze jednak to, jak PO i PiS kontynuują współpracę ponad podziałami w czas morowy.
PiS mówi: głosujcie, nic się nie dzieje, a jak włożycie bezszczelne maseczki i urękawiczycie się to na pewno wygra demokracja, czyli Duda.
PO mówi: nie głosujcie, bo po wyjściu z lokali lub nadaniu głosu na poczcie padną miliony, a przegra demokracja, czyli wygra Duda.
Nikt nie prowadzi dyskusji nad meritum, a właściwie nad dwoma meritami:
1. wybory w stanie chaosu i braku kampanii wyborczej, przedstawiania programów nie mają sensu; to nie będzie demokracja, nawet tak kulawa jak przez ostatnie lata, ale farsa; w związku z tym wszyscy kontrkandydaci Dudy powinni zrezygnować ze startu w wyborach.
2. histeria koronowirusowa nie ma sensu, jasno pokazują to dane ściśle naukowe: zachorowalność (nie zakażenie, zainfekowanie - ale zachorowanie w wyniku infekcji wirusem na np. zapalenie płuc) w grupie wiekowej 30-39 oraz poniżej tego wieku jest praktycznie zerowe; wirus zagraża osobom w wieku powyżej 65 lat i z poważnymi schorzeniami chronicznymi (średnia wieku osób zmarłych w Szwajcarii to ponad 80 lat, we Włoszech ponad 72); stosowane testy wykrywają wirusa, ale nie wykrywają przeciwciał, świadczących że osoba posiadająca przeciwciała zetknęła się z wirusem, nie zachorowała lub zachorowała łagodnie - i uzyskała odporność; przeciwciała można wykrywać - i to już na świecie się robi, wstępne wyniki wskazują, że odporność może mieć duża część ludności; nie ma więc sensu całkowita izolacja, ale izolacja osób zagrożonych (starych, chorych chronicznie, bezdomnych itd.);
to jest istota sprawy.
Obu jednak partiom (PO i PiS) pospołu zależy by społeczeństwo było zastraszone, by w tym okresie przepchnąć ustawy godzące w prawa obywatelskie oraz przekazujące "pomoc" wielkim kapitalistom (korporacjom, bankom).