Strona główna Aktualności Społeczność
Profile Grupy Przewodnik Wydarzenia Wsparcie
Ogłoszenia
Towarzyskie Pokoje i mieszkania Praca Ogłoszenia drobne Edukacja Pozostałe Dodaj
Queeroteka
Książki Filmy i seriale Quizy Patronat Queer.pl
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Kontakt Reklama Regulamin
Queer.pl Portal osób LGBT+
Menu
Logowanie Rejestracja
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Wtorek, 14.05.2019, Aktualizacja: Środa, 01.04.2026

Tylko nie mów nikomu? Powiem to wszystkim!

Podziel się Tweetnij Skomentuj (8)
Podziel się Tweetnij Skomentuj (8)

To nie słabość - to molestowanie

Film braci Sekielskich "Tylko nie mów nikomu" wywołał falę oburzenia, sprowokował burzliwą dyskusję o problemie kościoła z ukrywaniem przypadków molestowania przez księży i nakłonił wiele osób do podzielenia się swoją własną historią. Jedną z tych historii publikujemy dziś. Autor poprosił o nieujawnianie jego imienia i nazwiska.

Jeśli masz takie doświadczenie i jesteś na to gotowa/gotowy, możesz się nim podzielić. Takie świadectwa mają siłę.
#powiedzwszystkim

Potem swoim czołem dotknął mojego, tak że nasze twarze były tuż przy sobie.

Gdy byłem molestowany przez księdza, miałem 17 lat, więc nie była to pedofilia. Nie zostałem też ostatecznie doprowadzony do żadnej czynności seksualnej. Ale był to modelowy przypadek molestowania. Byłem wtedy pobożnym chłopcem, chodziłem do katolickiego liceum i nie potrafiłem sobie poradzić z moją homoseksualnością. Archidiecezja przysłała nowego księdza, żeby zaopiekował się szkołą. Byłem u niego u spowiedzi i opowiedziałem o swoich „skłonnościach homoseksualnych”, a on zaproponował, że zawsze mogę do niego przyjść i porozmawiać, jeśli będę czuł taką potrzebę. No więc jakiś czas później poszedłem, bo szukałem wsparcia. Ksiądz przyjął mnie u siebie, wysłuchał mojej spowiedzi, zachęcając bym mówił o wszystkim „bez lęku” (z dzisiejszej perspektywy wiem, że po prostu chciał posłuchać o moich fantazjach), udzielił rozgrzeszenia. A potem wydarzyło się coś, czego wtedy nie potrafiłem zrozumieć. Najpierw mnie przytulił – to był jeszcze jakoś zrozumiały gest ciepła i wsparcia. Ale potem swoim czołem dotknął mojego, tak że nasze twarze były tuż przy sobie. Nie wiedziałem, co mam ze sobą zrobić, patrzyłem gdzieś w podłogę, a on trzymał mnie tak przez dobrą minutę. Nie zrobił żadnego kolejnego ruchu, ale ja czułem się zmieszany. Z jednej strony sytuacja w oczywisty sposób sugerowała całowanie się, ale przecież to był ksiądz! W sutannie i stule! Dopiero co mnie spowiadał! To niemożliwe, żeby chciał mnie całować, to byłby grzech. On na pewno chciał tylko pokazać, że mnie wspiera, a to moja zdeprawowana wyobraźnia widziała w tym grzeszne pożądanie. To moja wina! Skalałem jego czyste intencje przez swoje złe myśli! Tak to działa: ofiara obarcza winą siebie, a sprawcy przypisuje dobrą wolę. Dlatego po jakimś czasie znowu do niego przyszedłem – no bo przecież on chciał mnie wspierać i mi pomagać, a tylko w mojej chorej głowie coś się uroiło. Tym razem w geście wsparcia nie tylko mnie obejmował i przystawiał twarz do twarzy, ale też głaskał po kolanie. Raz przejechał ręką po całym udzie. Trwało to sekundę, ale było dość oczywiste. Dlatego już więcej do niego nie poszedłem. Ale też nikomu o tym nie opowiedziałem, bo jednak cały czas miałem poczucie, że „źle zrozumiałem” i że to moja wina.
ZOBACZ TEŻ Tylko nie mów nikomu - kto jest prawdziwym zagrożeniem dla dzieci? Rozliczanie kościoła nie jest atakiem na wiarę

Nie doszło do żadnej czynności seksualnej. Ale doszło do wykorzystania zaufania i autorytetu: do próby sprowokowania do seksu osoby, która przyszła szukać „ratunku” właśnie przed takim męsko-męskim seksem.


Ze strony tamtego księdza była całkowita pewność siebie, brak jakiegokolwiek zawahania

Gdy teraz tak mocno powrócił temat molestowania seksualnego przez księży oraz instytucjonalnej praktyki tuszowania tych przypadków i ochrony sprawców, zacząłem się nad tamtymi zdarzeniami znowu zastanawiać. Ze strony tamtego księdza była całkowita pewność siebie, brak jakiegokolwiek zawahania, co moim zdaniem świadczy, że nie byłem pierwszy. A już całkowicie jestem pewien, że ten ksiądz prowadził aktywne życie seksualne (konsensualne), wcześniej i później. Czy jego przełożeni, którzy skierowali go do pracy w liceum katolickim, naprawdę nic nie wiedzieli? Czy nic nie wiedzieli księża, którzy mieszkali razem z nim? Czy mieszkając w jednym domu da się tego nie widzieć? Czy nic nie wiedział jego spowiednik? Czy nie mógł interweniować bez naruszania tzw. tajemnicy spowiedzi (np. odmawiając rozgrzeszenia)? A może ten ksiądz nigdy się z tego nie spowiadał, bo był po prostu cynicznym skurwysynem? Stawiając sobie takie pytania, postanowiłem sprawdzić, co się z tym księdzem stało później: gdzie jest i co robi po 20. latach od tamtych wydarzeń. No więc jest proboszczem jednej z warszawskich parafii, wicedziekanem dekanatu, uzyskał też godność kanonika. Kościół go nagrodził.

ZOBACZ TEŻ Oliwa do ognia: kto szydzi z Boga - pary homo czy abp Paetz? Dlaczego abp Jędraszewski milczy w sprawie byłego przełożonego?

Gdy wybuchła „sprawa aba Paetza”, dalej byłem gorliwym katolikiem. Znałem się z ludźmi (świeckimi) bardzo aktywnymi w swoich diecezjach, którzy załatwiali dużo spraw w kurii i mieli tam znajomych księży. Po ukazaniu się artykułu w prasie mówili: „Wszyscy wiedzieli od dawna”. Wszyscy wiedzieli, nikt nic nie zrobił. A mówili to ludzie, którzy potrafili publicznie manifestować, jak bardzo gorszy ich przyjmowanie komunii w pozycji innej niż na klęcząco.

Pojawiały się wtedy głosy, że „molestowanie” jest terminem laickim i katolicy nie powinni go stosować

Pamiętam, że wśród katolickich publicystów pojawiały się wtedy głosy, że „molestowanie” jest terminem laickim i katolicy nie powinni go stosować, a zamiast tego należy mówić o grzechu. Również dziś biskupi najchętniej posługują się tym słowem. Tyle tylko, że pojęcie grzechu powoduje koncentrację na „grzeszniku” i jego „słabości” (indywidualnym przypadku) oraz uruchamia cały ciąg dalszych skojarzeń związanych z grzechów odpuszczeniem, darowaniem win, miłosierdziem itd. Nagle znika gdzieś zarówno ofiara molestowania, jak i cała struktura instytucjonalna, która molestowanie umożliwia. Umożliwia, bo Kościół w swym obecnym kształcie działa w taki sposób, że chroni księży, m.in. poprzez instytucję „tajemnicy” i dystrybucję władzy, która świeckich stawia na pozycji zależności i zupełnego podporządkowania. To dlatego księża mają poczucie całkowitej bezkarności. To z tego poczucia bezkarności wynika śmiałość do molestowania. Z przekonania, że nic im się nie może stać. Gdy miałem 20-kilka lat, inny ksiądz proponował mi seks u siebie na plebanii w centrum Lublina. Na plebanii, późnym wieczorem. Bez zażenowania i obaw, że ktoś mógłby zauważyć. Dziś jest profesorem i wykładowcą na KUL, osobą wysoko postawioną w strukturach tej uczelni, specjalistą od moralności, rodziny i nauczania Karola Wojtyły.
OCEŃ ARTYKUŁ
Podoba mi się (44)
walentynka-biseksualna-wbi roman71 dwojka kajetanmei upstairs_at_you homoloquens avalon330 yato morti-mer mir2
Nie podoba mi się (0)
Komentarze (8)
HEJT STOP!Zapoznaj się z warunkami dodawania komentarzy
Komentuj
Moja ikona
Dodaj komentarz
Komentarz od osoby niezalogowanej pojawi się po akceptacji moderatora.
Dozwolone znaczniki (BBCode):
[b], [i], [u], [url], [url=], [mail], [mail=], [color=], [code], [quote]
ulee
15.05.2019 6:59 ulee (40) Wawa
Kamil Włuczykij15:
Xd Czyli ludzie zostają księżmi żeby gwałcić, molestować itp?

nie ludzie a mężczyźni.. i pewnie nie wszyscy..
ale przykład z mojego otoczenia: koleś z mojej klasy licealnej, brzydki ciałem i charakterem, zalecał się do wszystkich dziewczyn w klasie, popisywał się.. udawał "johnniego bravo", żadna go nie chciała.. jest teraz księdzem.. co zabawne, mając niecałe 20 lat już ucząc w moim poprzednim liceum zachowywał się jakby zjadł wszystkie rozumy.. nie wierzę, że poszedł z powołania..
cytuj zgłoś 2 0
Ikona
14.05.2019 23:14 Kamil Włuczykij15
Xd Czyli ludzie zostają księżmi żeby gwałcić, molestować itp?
cytuj zgłoś 0 0
aemstuz94
14.05.2019 21:30 aemstuz94 (32) Łódź
ulee:
aemstuz94:
@ulee Bzdura. Kastracja nie sprawia, że pociąg seksualny znika.
A poza tym są jeszcze asy.
Proszę - nie dawajmy się ponieść nienawiści i prymitywnej chęci zemsty przez kary cielesne. Nie bądźmy jak kato-talibowie.


masz rację.. złość to zły doradca.. ale co w takim razie zrobić?
co jeśli na słowach się skończy?

Nie mam lepszej rady niż iść na wybory.
Nie poradzisz nic, gdy na tronie siedzi... https://youtu.be/PKh68MFd2Do
cytuj zgłoś 2 0
ulee
14.05.2019 20:53 ulee (40) Wawa
aemstuz94:
@ulee Bzdura. Kastracja nie sprawia, że pociąg seksualny znika.
A poza tym są jeszcze asy.
Proszę - nie dawajmy się ponieść nienawiści i prymitywnej chęci zemsty przez kary cielesne. Nie bądźmy jak kato-talibowie.


masz rację.. złość to zły doradca.. ale co w takim razie zrobić?
co jeśli na słowach się skończy?
cytuj zgłoś 2 0
aemstuz94
14.05.2019 18:53 aemstuz94 (32) Łódź
@FearlessPanda Koniecznie. Oni muszą zostać wyrzuceni ze swoich stanowisk.
cytuj zgłoś 1 0
aemstuz94
14.05.2019 18:52 aemstuz94 (32) Łódź
@ulee Bzdura. Kastracja nie sprawia, że pociąg seksualny znika.
A poza tym są jeszcze asy.
Proszę - nie dawajmy się ponieść nienawiści i prymitywnej chęci zemsty przez kary cielesne. Nie bądźmy jak kato-talibowie.
cytuj zgłoś 2 0
ulee
14.05.2019 16:27 ulee (40) Wawa
jak facet ma jądra.. i wszystko działa sprawnie, to chce seksu.. nie ważne czy nosi sukienkę czy nie.. albo się masturbuje.. albo gwałci..molestuje..albo płaci za seks.. albo znajduje jakąś owieczkę, która się w nim zakocha i będzie uprawiać z nim seks..
każdy facet, który chce być sługą bożym i składa śluby czystości powinien być owych jaj pozbawiony.. fizycznie.. nie chemicznie.. uważacie, że to brutalne? oczywiście że nie, ponieważ wtedy byłaby 100% pewność że taki mężczyzna nie wykorzysta nikogo..
kastracja chemiczna to nie pewność.. kler by oszukiwał, przedstawiał fałszywe dokumenty, że zabieg był wykonany.. a po kryjomu nadal by gwałcili niewinnych..

i zgadzam się z poniższym komentarzem.. wymieniać z nazwiska.. niech ludzie wiedzą na kogo uważać.. kogo ścigać..
cytuj zgłoś 3 4
FearlessPanda
14.05.2019 13:46 FearlessPanda
Najlepiej wymieniać ich z nazwiska.
cytuj zgłoś 11 0
Autor
Redakcja Queer.pl
Pierwszy polski portal ludzi LGBT
TAGIWięcej
bezkarność homoseksualność Karol Wojtyła Kościół katolicki księża KUL Lublin molestowanie Molestowanie seksualne w Kościele katolickim ofiara Polska Prawo Społeczeństwo Warszawa
Powiązane
Obraz Środa, 09.10.2019 "Życzę Wam i sobie (...) aby społeczność LGBTQ+ została zrównana w prawach" Obraz Środa, 02.01.2013 Katolicka ofensywa przeciwko równości małżeńskiej Obraz Piątek, 11.03.2011 Kłopotliwy temat na "H" Obraz Poniedziałek, 02.12.2024 Druzgocąca krytyka rządu: ekspert ONZ negatywnie o prawach osób LGBT w Polsce Obraz Piątek, 08.09.2023 Pełna lista wstydu. Wszyscy kandydaci do sejmu, którzy głosowali za uchwałami anty-LGBT
Inne tematy
Minister Kierwiński o parach jednopłciowych: "będą korzystać z większości praw, które mają wszyscy polscy małżonkowie" Wtorek, 19.05.2026 Minister Kierwiński o parach jednopłciowych: "będą korzystać z większości praw, które mają wszyscy polscy małżonkowie"
Prezydent Nawrocki zapowiada weto ws. ustawy o statusie osoby najbliższej. Będzie projekt prezydencki? Czwartek, 28.05.2026 Prezydent Nawrocki zapowiada weto ws. ustawy o statusie osoby najbliższej. Będzie projekt prezydencki?
Transkrypcja małżeństw jednopłciowych: była radość - są problemy, niepewność i rozczarowanie Wtorek, 26.05.2026 Transkrypcja małżeństw jednopłciowych: była radość - są problemy, niepewność i rozczarowanie
Kontakt Reklama Regulamin
Social media
Polub na Facebooku Obserwuj na Twitterze Instagram WhatsApp
© 1996-2026 Queermedia.pl, ISSN 2299-9019 Polityka prywatnościUstawienia prywatnościPrzerwij abonamentOdstąpienie od umowy







🌈
Odkryj więcej na Queer.pl
Zalogowani użytkownicy mogą oglądać zdjęcia innych osób, zakładać profile, komentować artykuły i oceniać filmy.
Dołącz do nas Zaloguj się