Ruda i Blondyna to Karolina Filipczak i Kasia Jagodzińska. Jak same mówią: „dwie zakochane w sobie dziewczyny, pełne pasji, zainteresowań i wspólnych planów na przyszłość”. Poznały się na naszym portalu, a od jakiegoś czasu prowadzą wspólne konto na Instagramie. Nam opowiedziały o początkach swojego związku, coming outach i o tym, jak się im żyje w Polsce. A jeśli i Wy prowadzicie wspólne profile w mediach społecznościowych, albo chcecie opowiedzieć nam o tym, jak się poznałyście i poznaliście, piszcie!
Chcecie podzielić się własną historią?
PISZCIE DO NAS! JAK SIĘ POZNAŁYŚCIE?Otóż właśnie na portalu queer.pl. Blondyna, przeglądając profile odwiedzających ją osób, napotkała Rudą - wtedy "tracekontrole". W swoim kwestionariuszu Ruda na pytanie "Po co zakładasz profil?" napisała: "By iść z Tobą na spacer". Blondyna postanowiła napisać i tak poszłyśmy na wakacyjny, lipcowy spacer!
POCZĄTKI ZNAJOMOŚCINa początku naszej znajomości żadna z nas nie była nastawiona na głębszą relację. Zwykły, do niczego nie zobowiązujący spacer, okazał się dla nas początkiem pięknej miłości. Na pierwsze spotkanie wybrałyśmy dość popularne miejsce, czyli plażę nad Wisłą w Warszawie. Od razu złapałyśmy wspólny język, miałyśmy wiele tematów do rozmów, czas minął nam świetnie, ale zbyt szybko.
Miałyśmy codzienny kontakt, pisałyśmy do siebie wiele wiadomości, koniecznie chciałyśmy spotkać się raz jeszcze, mimo że nadal naszą znajomość traktowałyśmy raczej "po koleżeńsku".
Kolejne spotkania coraz bardziej zbliżały nas do siebie, aż nagle... Wujek Rudej zaproponował jej opiekę nad mieszkaniem i psem na czas jego wyjazdu na wakacje. Do tej pory nie wiemy jak to się stało, że znalazła się tam Blondyna i razem mieszkałyśmy dwa tygodnie. Ten czas bardzo nas do siebie zbliżył. Wspólne codzienne obowiązki, takie jak na przykład gotowanie, czy wychodzenie z psem na spacer sprawiły, że zaczęłyśmy zauważać, że zaczyna nam na sobie zależeć. I tak oto w dniu 19 sierpnia 2016, pod sam koniec naszego wspólnego "mieszkania", zostałyśmy oficjalnie parą. Wyszło bardzo spontanicznie, a ten dzień z biegiem czasu jest równie ważny, jaki był na początku.
COMING OUTYMama Rudej wiedziała wcześniej, że jej córka jest lesbijką, lecz przez długi czas nie mogła się z tym pogodzić. Bardzo bała się opinii ludzi, czy też, że ktoś może zrobić krzywdę jej córce z powodu tego, że nie jest taka "jak większość". Reszta rodziny podchodziła do tego z wielkim dystansem i z myślą "przejdzie jej". Przełomowym momentem dla mamy Karoliny była przeprowadzka do Szkocji, kraju, w którym osoby LGBT są traktowane równo. Jej partner mieszkający tam od lat pokazał jej, że nie jest to nic "innego, czy złego". Dzięki niemu wiele zrozumiała. W pewnym sensie pogodziła się z orientacją Karoliny. Wpłynęły też na to bardzo dobre relacje między nią i Kasią.
Coming out Blondyny był zupełnie przypadkowy, mimo że chciała powiedzieć mamie już dużo wcześniej, ale zawsze brakowało odwagi. Podczas powrotu od Rudej, Blondyna przywiozła ze sobą różę, jej mama zapytała od kogo ją dostała. Blondyna powiedziała "przecież wiesz". I tak zaczęły rozmawiać, Kasia powiedziała mamie o tym, że są razem. Mama zaakceptowała to, powiedziała wtedy "ważne, żebyś była szczęśliwa, a ja zawsze będę Cię kochać".
Mimo tego, że rodzina Kasi nie wiedziała oficjalnie o związku z Karoliną, spędzałyśmy razem święta Bożego Narodzenia czy Wielkanocy. Nikt o nic nie pytał, skąd się znamy, co nas łączy. Wszyscy polubili Karolinę po prostu.
Momentem kulminacyjnym, w którym o związku dowiedziała się cała rodzina Kasi były zaręczyny i wstawienie zdjęcia z podpisem "Powiedziałam tak, oficjalnie narzeczona" i oznaczenie w poście Karoliny. Część rodziny, która wcześniej o niczym nie wiedziała gratulowała, część nie napisała nic. Na szczęście obyło się bez przykrych komentarzy.
JAK JEST TERAZ
W czerwcu postanowiłyśmy zamieszkać razem. Były jednak obawy przed tym, że po wspólnym mieszkaniu "coś" może się zmienić. Że zaczniemy się bardziej kłócić, że będziemy miały siebie za dużo. Nic bardziej mylnego. Odkąd mieszkamy razem praktycznie się nie kłócimy, a jeśli już kłócimy to o bardzo przyziemne rzeczy typu "Prosiłam Cię, wynieś rano śmieci, czy "Domykaj szafę!”. Mieszka nam się razem wspaniale, brakuje jeszcze tylko małego, psiego przyjaciela, wymarzonej rasy Kasi - słodkiego beagla imieniem Tofik!
JAK WAM SIĘ ŻYJE W POLSCE?
To temat rzeka a każdy raczej wie jak jest.
Na szczęście nigdy nie spotkałyśmy się z przejawami agresji w stosunku do nas, ale nie powiemy też, że jest kolorowo. Nasi znajomi, czy wspólny pracodawca doskonale wiedzą, że jesteśmy razem, wspierają nas i akceptują. Gorzej bywa w sytuacjach, kiedy idziemy razem za rękę przez miasto. Spojrzenia niektórych ludzi bywają okropne. Z niedowierzaniem patrzą, jakby zobaczyli coś dziwnego, czasem się odwracają i po cichu szepczą coś do siebie. Nigdy wprost do nas. Na szczęście obie staramy się tym nie przejmować i dalej idziemy razem z dumnie uniesioną głową.
Przykrych sytuacji doświadczyła Ruda podczas wybierania miejsca, w którym miały się odbyć zaręczyny. Pisała maile do hoteli, które chętnie odpowiadały jej na wszystkie pytania, lecz kiedy doszło co do czego i Ruda pisała, że będą to zaręczyny dwóch kobiet, większość po prostu przestawała odpisywać. W efekcie udało się jednak znaleźć świetne miejsce, wspaniałą obsługę a zaręczyny udały się doskonale.
Kiedy w te wakacje pojechałyśmy do mamy Karoliny - do Szkocji, byłyśmy wręcz zdumione ogromną tolerancją. Kiedy szłyśmy za rękę nikt nie zwracał na to uwagi. Dosłownie nikt nie spojrzał, nie szeptał. Każdy traktował to normalnie, nikt nie postrzegał nas jako "inne". Bardzo chciałybyśmy, żeby tak właśnie wyglądało kiedyś podejście Polaków.
WSPÓLNY PROFILPomysł ze wspólnym profilem na Instagramie wyszedł bez większego namysłu. Leżałyśmy na łóżku, kiedy to Kasia powiedziała "Dziubas, może założymy sobie razem insta?”. I założyłyśmy. Z dnia na dzień przybywało nam obserwujących, komentarzy. Wstawiałyśmy codziennie zdjęcia, które cieszyły się dość dużą popularnością - jak na początki. Dzięki wspólnemu kontu na Instagramie poznałyśmy wiele ciekawych osób, a z niektórymi spotkałyśmy się też osobiście. To bardzo fajne uczucie, kiedy robimy coś, co podoba się innym. Robimy to też dla tych osób, które boją się wyjść z szafy. Chcemy pokazać im, że bycie osobą LGBT nie jest niczym złym, że tak jak wszyscy spędzamy razem czas, pracujemy, mamy obowiązki, że niczym się nie różnimy.
KAROLINA I KASIA NA INSTAGRAMIEQUEER.PL NA INSTAGRAMIE