W zalewie kiepskich i całkiem złych informacji w polityce ogólnopolskiej ogromnym pocieszeniem są te dobre, jakie przychodzą z regionów żyjących nieco na uboczu. Kolejne mniejsze (choć nie małe!) miasta przyłączają się do tęczowej rewolucji i decydują się na zorganizowanie u siebie marszów równości. Jestem pełen nadziei, że to początek przebudzenia tamtejszych środowisk osób nieheteronormatywnych.
Kilka lat temu moja mama postanowiła się wyprowadzić z Warszawy i spędzić jesień życia w pięknych okolicznościach przyrody Biebrzańskiego Parku Narodowego. W ten sposób rozpoczęły się moje cykliczne podróże na Podlasie i przyglądanie się temu, jak wygląda polityka lokalna i aktywizm pozarządowy w regionie. Nie ma co ukrywać: szału nie ma. Wprawdzie jest w Białymstoku dyskoteka uchodząca z LGBT friendly (tak, ponoć ta do której minister Misiewicz zajeżdżał z fasonem limuzyną…), mieszka tam sporo osób ważnych dla osób niehetero (choćby prof. Małgorzata Bieńkowska, jedna z pierwszych polskich badaczek społeczności osób transpłciowych), ale poza tym region opanowany jest przez alt-prawicę oraz wszechobecny i silny tu Kościół. Toteż często wracając od mamy w cichości serca cieszyłem się z powrotu do Warszawy, miasta – jak na polskie warunki – wręcz szaleńczo otwartego, kosmopolitycznego i ogólnie bardziej przyjaznego gejo-lewakowi. Gryzło mnie jednak sumienie, bo faktycznie, wielkie miasta (te z liczbą mieszkańców powyżej 500 tys.) mogą poszczycić się zarówno instytucjami kultury LGBT+, jak i coraz prężniejszymi organizacjami działającymi na rzecz równości seksualnej, podczas gdy miasta średnie wciąż są pod tym względem pustynią…
Aż tu nagle: bum. Przyszedł rok 2018 i nagle mapka regionalnych marszów równości zagęściła się. Wstrząsająca hegemonia prawacko-katolskiego gangu nieoczekiwanie zaowocowała organizacyjnym boomem. Mniejsze (choć przecież nie małe!) miasta zaczęły się przebudzać. Olsztyn, Szczecin, Zielona Góra, Częstochowa (ku zgrozie katotalibów), Opole, Rzeszów. No i Białystok. I w dodatku nie tylko o marsze tam chodzi. Powstałe właśnie stowarzyszenie „Tęczowy Białystok” nie chce swojej działalności ograniczać tylko do zorganizowania marszu. Chce walczyć o prawa osób nieheteroseksualnych i przeciwdziałać homofobii także poprze organizowanie wydarzeń kulturalnych czy naukowych. Chce być zatem zaczynem pełnowymiarowej organizacji LGBT+, która będzie się zmagać o uczynienie Białegostoku miastem bardziej otwartym i progresywnym.
I to jest świetna wiadomość. Z moich wieloletnich obserwacji wiem, że w miastach zwykle dochodzi do bardzo pozytywnego zjawiska synergii: różne środowiska postępowe przenikają się i łączą, stanowiąc znaczącą, wielobarwną koalicję, której członkowie i członkinie nawzajem się wspierają w swoich działaniach: wspólnie uczestniczą w demonstracjach związanych z prawami kobiet, wspierają zielone inicjatywy, walczą z nienawiścią seksualną itp. I chodź każda z takich grup czy organizacji jest niewielka, razem tworzą znaczącą siłę w tkance miasta, co – poprzez włączenie się takiej koalicji w działania ruchów miejskich – może mieć fundamentalne znaczenia dla polityki lokalnej.
Dlatego mam dwie prośby. Pierwsza do owych grup inicjatywnych środowisk LGBT+: bądźcie otwarci na koalicje, te nieformalne, polegające na wspólnym działaniu, ze środowiskami szeroko rozumianych sił progresywnych. Dzięki temu zdobędziecie w swoim regionie sojuszników, tak ważnych w tych ponurych czasach, będziecie mogli i mogły korzystać z ich doświadczenia, a czasem na początku także z zasobów infrastrukturalnych. W koalicji zaś będziecie po prostu mogli więcej i będziecie mogły znaczyć więcej. Druga prośba do „starych” doświadczeniem „wyjadaczek” i „wyjadaczy” organizacji LGBT+: nie czekajcie na zaproszenie, ale zaoferujcie swoją pomoc. Po prostu dajcie znak, że jesteście do dyspozycji i w razie potrzeby przyjedziecie, coś opowiecie, pokażecie, wesprzecie. Dla tych lokalnych organizacji to będzie ważne wsparcie, a dla was szansa na spełnienie marzeń o tęczowej Polsce od Rzeszowa po Szczecin i od Wałbrzycha po Białystok. Niech się katolskim prawakom gender/queer śni po nocach. Bo jeśli chcemy Polski otwartej i postępowej to musimy ją sobie taką zbudować, a najlepszą do tego drogą jest wspieranie regionalnych inicjatyw. A do Opola, Białegostoku, Zielonej Góry, Rzeszowa, Częstochowy, Olsztyna, Szczecina, Bydgoszczy i wielu innych miast z nowymi inicjatywami wysyłam wyrazy szacunku i wsparcia: jesteście wielcy i wielkie, a Wasze inicjatywy zmienią oblicze ziemi. Tej ziemi.
Poniedziałek, 26.05.2025 Nie pozwólcie bagatelizować pamięci o roku 2019. Czy partii Razem umyka perspektywa osób LGBT?
Środa, 31.08.2022 Rok temu zagiął Tuska - w 2022 został zaproszony na Campus Polska Przyszłości.
Środa, 01.06.2022 Rozpoczynamy Miesiąc Dumy: świętujmy go w taki sposób, jaki nam podoba się najbardziej
Wtorek, 31.05.2022 Z Archiwum Queer: Wspominamy Pierwszą Paradę Równości
Środa, 01.12.2021 Koalicja Miast Maszerujących - grupy odpowiedzialne za Marsze Równości łączą siły
Nic nie zmienia się do razu. No chyba, że drogą rewolucji. Kropla drąży skałę. Fajnie - co zauważył Jacek - że ta mobilizacja jest przede wszystkim po naszej stronie. W nas, młodym pokoleniu, siła. Widać to też w badaniach - coraz mniej osób jest nas niechętnych, coraz więcej popiera i rozumie. Jest dobrze, będzie lepiej.