Strona główna Aktualności Społeczność
Profile Grupy Przewodnik Wydarzenia Wsparcie
Ogłoszenia
Towarzyskie Pokoje i mieszkania Praca Ogłoszenia drobne Edukacja Pozostałe Dodaj
Queeroteka
Książki Filmy i seriale Quizy Patronat Queer.pl
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Kontakt Reklama Regulamin
Queer.pl Portal osób LGBT+
Menu
Logowanie Rejestracja
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Poniedziałek, 30.07.2018, Aktualizacja: Środa, 01.04.2026

Tęcza i spółka

Podziel się Tweetnij Skomentuj (13)
Podziel się Tweetnij Skomentuj (13)

Czyli test czterech pytań dla biznesu LGBT friendly

Wielki biznes coraz częściej deklaruje wspieranie naszej społeczności, ale z faktycznym wspieraniem różnie bywa. Queer.pl i Replika zapraszają do dyskusji na temat relacji biznesu ze społecznością LGBT.

Poniższy tekst publikowany jest zarówno na łamach naszego portalu jak i w 74. numerze (lipiec/sierpień 2018) "Repliki".



W Irlandii opowiada się dzieciom, że na końcu tęczy można znaleźć garnek pełen złota. Wierzą w to także dorośli, lecz u nich sprawa się komplikuje, bo pojawiają się dorosłe, czasami niewygodne pytania. Czyje jest to złoto? Komu należy się ile i kto o tym decyduje? I czy na pewno wszystko złoto, co się świeci?

Relacja biznesu z LGBTQ to w Polsce zjawisko dość nowe. Na świecie pierwsze publiczne zaloty w postaci reklam kierowanych do naszej społeczności pojawiły się na początku lat 80., w Polsce pierwszy taki „flirt” miał miejsce dopiero w 2007 r., gdy miał nas „pochłonąć” napój Burn. Ale po reklamie tej kofeinowej lemoniady należącej do koncernu Coca-Cola w romansie biznesu z LGBTQ zabrakło ognia. Poza epizodycznymi flirtami i (czasami dość niezdarnym) mruganiem okiem niewiele się działo. Oswajanie tematu przez ostatnie 20 lat zaowocowało pierwszymi sukcesami dopiero teraz. Osoby queerowe jako grupa docelowa budzą coraz mniej kontrowersji w głównym nurcie i stają się ciekawym targetem. Wreszcie zaiskrzyło!

Na sklepowych półkach pojawiają się tęczowe towary, a międzynarodowe korporacje organizują w swoich strukturach grupy pracownicze LGBT. Skrzat pilnujący złota przy brzegu tęczy został pokonany, a garnek drogocennego kruszcu już jest nasz? Nie do końca.


Do związku partnerskiego daleko

W całym tym wspieraniu nie podoba mi się jedna zasadnicza rzecz: podczas gdy wielki biznes coraz częściej deklaruje wspieranie naszej społeczności, z faktycznym wspieraniem różnie bywa. Obok firm, które prowadzą z nami dialog i oferują nam wymierną pomoc, jak Google czy Unilever, sporo przedsiębiorstw liczy wyłącznie na… wsparcie z naszej strony.

Osoby LGBTQ to atrakcyjna grupa konsumentów/ek. Większość z nas nie pełni obowiązków rodzicielskich, więcej inwestujemy w edukację i karierę. Jesteśmy więc pożądanymi pracownikami, co z kolei nierzadko przekłada się na zarobki. Nie dość, że pracujemy więcej, to brak dzieci na utrzymaniu sprawia, że przeciętnie dysponujemy większym budżetem niż pozostała część społeczeństwa. Nie piszę tego, by w sugerować naszą przewagę; zwłaszcza że także w naszej społeczności są osoby ubogie lub gorzej wyedukowane. Chcę stwierdzić pewne fakty, byśmy mieli świadomość, że zainteresowanie biznesu osobami LGBTQ nie jest odruchem serca, lecz po prostu dobrą strategią biznesową.

ZOBACZ TEŻ Koncerny przyjazne LGBT, ale nie w Polsce Kto nie sponsoruje Parady Równości



Wydając pieniądze i poświęcając pracodawcom czas i kompetencje, powinniśmy oczekiwać w zamian czegoś, co wpłynie pozytywnie na stopień akceptacji osób LGBTQ w Polsce. Biznes ma nam w tej kwestii bardzo dużo do zaoferowania.

Pracodawca,który nie dopuszcza do dyskryminacji tęczowych pracowników i stwarza im komfortowe warunki (np. informując każdego nowego pracownika o zakazie dyskryminacji ze względu na m. in. orientację seksualną czy tożsamość płciową) sprawia, że przestajemy bać się ujawnienia, a dokonując coming outu, dalej edukujemy współpracowników/czki.

Firma, która reklamuje się za pomocą symboli LGBTQ, niesie przesłanie różnorodności, tolerancji i otwartości. Do większej widzialności przyczyniają się także sprzedawcy tęczowych gadżetów i odzieży, promując w lokalach i witrynach sklepowych „naszą“ tęczę. Jeśli wszystko działa, jak powinno, biznes się kręci. Drobna część zysków wspiera lokalne społeczności LGBTQ, a z prosperity korzystają także tęczowe media, które stają się nie tylko nośnikiem reklam, ale także podkreślają społeczną odpowiedzialność biznesu.

Mogłoby się wydawać, że to co piszę to „oczywista oczywistość“. W końcu taki model sprawdził się w wielu krajach - tam, gdzie nasza społeczność została potraktowana partnersko. Nawiązując do relacji międzyludzkich, można powiedzieć, że niegdysiejsze skoki firm  w bok przekształciły się w trwały związek partnerski. Nam do partnerstwa trochę brakuje.

Nie chcąc pozostawać gołosłownym, przytoczę kilka przykładów. Postanowiłem dowiedzieć się, na czym polega deklarowane przez niektóre firmy i marki wspieranie naszej społeczności zadając cztery kluczowe pytania:

1. Czy firma wspiera polskie inicjatywy LGBT lub polskie organizacje LGBT? Jeśli tak, jakie?
2. Czy oferowane towary związane z LGBT dostępne są we wszystkich firmowych sklepach?
3. Czy firma reklamowała się w polskich mediach LGBT?
4. Jakie działania firma podejmuje na rzecz równości swych pracowników/czek? Czy w firmie działa sieć pracownicza LGBT?



Negatywne przykłady: Levi’s, Empik, H&M i Adidas

Jednym z adresatów moich pytań była firma Levi’s. Być może zauważyliście w tym roku reklamę ich kolekcji PRIDE z tęczowym logo firmy i napisem „I’M PROUD” oraz informację, że wspierają naszą społeczność. Z odpowiedzi dowiedziałem się, że marka szerzy świadomość i tolerancję. Czy wspiera jakieś polskie organizacje LGBT? Niestety nie. Wspiera za to the Harvey Milk Foundation w San Francisco - odpowiedziano mi na FB. A może podnosi naszą widzialność? Tu także rozczarowanie, bo polski Levi's sprzedawał kolekcję PRIDE tylko w jednym sklepie w Warszawie. Pytania o politykę kadrową oraz plany na przyszłość, które skierowałem dwukrotnie do firmy, pozostały bez odpowiedzi. Podsumowanie „wsparcia", jakiego udziela nam Levi's, wypada więc raczej blado. Zostawiamy u nich pieniądze, dostajemy (dość drogą) odzież. Moim zdaniem, to tylko handel, nic więcej. A „kropką nad i" był fakt, że ochrona Złotych Tarasów - jedynego w Polsce centrum handlowego, w którym dostępna była „dumna” kolekcja Levi’s, nakazywała w dniu Parady Równości wszystkim, którzy weszli do „tarasów“ z tęczową flagą, schowanie naszego symbolu lub opuszczenie centrum handlowego.

ZOBACZ TEŻ Złote Tarasy - tęczowe pieniądze tak, symbole nie Centrum handlowe nie widzi problemu w zachowaniu ochrony


Aby uspokoić całkiem sporą grupkę queerowych ekonomicznych liberałów dodam, że nie odbieram jakiejkolwiek firmie prawa do sprzedaży swoich produktów, niezależnie od tego, czy sprzedają je z nadrukami tęczy, krzyża czy motywów wyklętych. Nie chciałbym jednak, aby ktokolwiek nazywał to wsparciem, jeśli to zwykły, a w dodatku nieodpowiedzialny społecznie biznes. Przecieram oczy ze zdumienia, gdy czytam o milionach, które rzekomo płyną z zagranicznych koncernów do LGBTQ – a takie wrażenie robią choćby niedawne artykuły z „Business Insider” czy „Polityki”.

Podobne doświadczenia miałem z innymi koncernami. Duński Flying Tiger* (aktualizacja artykułu w stopce)  „wspiera” społeczność LGBTQ sprzedażą niedrogich gadżetów z motywem tęczy – a w rzeczywistości to my wspieramy firmę Flying Tiger* naszymi pieniędzmi. Podczas, gdy polskie sklepy, które sprzedają tęczowe gadżety, przeznaczają część dochodów na działania społeczne w Polsce, duńska sieć zachowuje zysk dla siebie. Czy firma widzi możliwość współpracy z polskimi organizacjami - zapytałem na FB? Dowiedziałem się, że być może, ale raczej nie w tym roku. Póki co firma nie zadbała nawet o to, by wytłumaczyć polskim klientom znaczenie symbolu tęczy. Wsparcie? Tak, ale niestety tylko w jedną stronę. Uczestnicy marszów i parady bardzo skutecznie wsparli budżet duńskiej sieciówki.


Równie „wspierający” był Empik, który mając w swojej ofercie dość obrzydliwą książkę o „leczeniu” homoseksualności (pomimo apeli organizacji LGBT, nie została wycofana ze sprzedaży) - pochwalił się w dniu Parady tęczowym logotypem. Tęczowo logo, a pod nim książka o leczeniu homoseksualności? Czy tylko ja odniosłem wrażenie, że akcja Empiku jest pustym gestem?

Również we „wspierających” nas firmach H&M i Adidas spotkałem się z brakiem konkretów i brakiem choćby chęci do dialogu.

Czyja jest tęcza?

Jak myślicie? Co powiedziałby właściciel marki Levi’s, gdybym zaczął sprzedawać koszulki z jego logotypem? Czy uznałby mój pomysł za wsparcie? Założę się, że byłby bardzo niezadowolony. Oczywiście, tęcza nie jest znakiem towarowym, ale nie jest także zupełnie bezpańska. Jeśli wykorzystywana jest do celów zarobkowych, to powinno się to wiązać z wspieraniem społeczności, która przez 40 lat zrobiła z tego znaku rozpoznawalny na całym świecie symbol. To nie jest kwestia międzynarodowych umów czy praw - to po prostu kwestia przyzwoitości.

Najpóźniej teraz ze strony adwersarzy, z którymi stoczyłem już wiele dyskusji na ten temat - pojawia się argument, że owszem, firmy kolportujące tęczę nie dzielą się z queerową społecznością zyskami, jednak ryzykując utratę wizerunku, rozpowszechniają nasz symbol i w ten sposób wspierają walkę o nasze prawa. Niestety obawiam się, że to my ryzykujemy więcej. Co się stanie, gdy „wspierający” społeczność LGBTQ koncern okaże się niszczącym środowisko oraz wyzyskującym pracowników potworem? Co się stanie, gdy wiatr polityczny zawieje w inną stronę, nastąpi czystka kadrowa i koncern nagle przemaluje swe tęczowe barwy na bardziej ponure? To problem, z którym wielokrotnie mierzą się NGO-sy, przyjmując finansową pomoc międzynarodowych koncernów. Nas ten problem dotyczy podwójnie, bo często nie tylko nie otrzymujemy żadnego wsparcia, lecz na dodatek nawet nie dowiadujemy się o tym, że „jesteśmy wspierani“. Takie decyzje zapadają często w agencjach reklamowych i działach marketingu, które realizując tęczowe kampanie świadomie pomijają naszą społeczność, a my im niestety na to pozwalamy.

ZOBACZ TEŻ Tej tęczy nie można spalić Zobaczcie co wymyślili organizatorzy happeningu


Właśnie teraz zbliżamy się do punktu, w którym stajemy się jako grupa klientów/ek atrakcyjni/e dla biznesu. To kluczowy moment - powinniśmy zastanowić się, jakie są nasze potrzeby i zadbać o to, by zostały uwzględniane. Jak współpraca między LGBTQ i wielkim biznesem mogłaby wyglądać, pokazała firma Unilever, która podczas tegorocznej Parady Równości promowała markę lodów Ben & Jerry’s. Firma w przeddzień Parady przywróciła placowi Zbawiciela na kilka godzin tęczę. Zdjęcia iluminacji, która stanęła miejscu nieistniejącej już instalacji Julity Wójcik, obiegły cały świat i stały się ogromnym marketingowym sukcesem. Obok symbolu tęczy w mediach głównego nurtu pojawiło się logo marki - zyskali wszyscy. Aleksandra Muzińska z Miłość Nie Wyklucza zapewnia, że wsparcie Unilever nie było tylko symboliczne, a akcja powstawała w ścisłej współpracy. Mi osobiście, jako szefowi queer.pl, zabrakło włączenia w akcję mediów LGBTQ. Jestem jednak pewien, że to kwestia czasu, a casus Unilever stanie się wzorcem współpracy między tęczową społecznością a biznesem.


Zero współpracy

Chciałbym przy tym dodać dla jasności, że przez 22 lata istnienia portalu, którym kieruję, kampanie międzynarodowych korporacji można policzyć na palcach jednej dłoni. Mariusz Kurc, redaktor naczelny „Repliki”, potwierdził mi, że w „Replice” sytuacja jest taka sama – poza reklamą napoju Burn sprzed 11 lat. Kurc dodaje: W ostatnim czasie opublikowaliśmy dwa teksty o polskich sieciach pracowniczych LGBT w dwóch wielkich firmach: Royal Bank of Scotland oraz Credit Suisse. Ani te firmy, ani inne nie zareagowały propozycją współpracy z „Repliką”, jedynym papierowym czasopismem LGBT w Polsce, mimo że wyjaśniałem naszą trudną sytuację. Cecylia Jakubczak z Kampanii Przeciw Homofobii również mówi, że żadna wielka korporacja nie była nigdy partnerem żadnego dużego projektu KPH, ani nie udzieliła organizacji finansowego wsparcia.

Podejmując temat, spotykam się często z opinią, że „nie powinniśmy się na firmy obrażać“ i że „czepiam się drobiazgów”. Wiele osób z naszej społeczności odczuwa ogromną wdzięczność za najdrobniejszy gest życzliwości korporacji wobec LGBT, nie zdając sobie sprawy, że oni od nas otrzymują coś znacznie bardziej namacalnego, niż gesty. Kurc: Do obecnego stanu, w którym wielkim firmom zaczęło opłacać się bycie LGBT-friendly, doprowadził wysiłek naszej społeczności, w tym szczególnie działaczy i działaczek, którzy poświęcili ruchowi LGBT ogrom pracy w ciągu ostatnich 30 lat. Powinniśmy mieć tego świadomość. Realne wsparcie dla polskich organizacji LGBT, reklamy w mediach LGBT – to podstawa. Na tęczowe logotypy nie daję się nabrać, jeśli za nimi nie idą konkrety.

Mam ogromną nadzieję, że osoby odpowiedzialne za marketing marek takich, jak Levi’s, H&M, Adidas czy Flying Tiger* zaczną wreszcie rozmawiać z nami, a nie tylko o nas. Wg agencji marketingowej S Words, rynek LGBT w Polsce wart jest ponad 6 mld zł. Czy to drobiazg? Pomyślcie ile dodatkowych działań można byłoby zrealizować dysponując choć promilem tej kwoty. Jest o co zawalczyć.


* Aktualizacja: po zamknięciu numeru "Repliki", w którym ukazał się powyższy artykuł, dotarła do nas wiadomość, że Flying Tiger potraktował nasze uwagi dotyczące współpracy ze społecznością LGBT poważnie i zadeklarował przekazanie darmowych gadżetów organizatorom Marszu Równości w Poznaniu. To chyba dobre potwierdzenie tego, że strategia, o której piszemy, działa – rozmawiajmy z biznesem na zasadach partnerskich.



OCEŃ ARTYKUŁ
Podoba mi się (34)
raggedy-man patryk-budka crashoverride kacperj nayo-nayomi kierownik2 trusk mir2 zdzis5 krzysztof-halama--walpurg
Nie podoba mi się (0)
Komentarze (13)
HEJT STOP!Zapoznaj się z warunkami dodawania komentarzy
Komentuj
Moja ikona
Dodaj komentarz
Komentarz od osoby niezalogowanej pojawi się po akceptacji moderatora.
Dozwolone znaczniki (BBCode):
[b], [i], [u], [url], [url=], [mail], [mail=], [color=], [code], [quote]
radek
07.08.2018 18:31 radek (51) Kraków
BARAKIEL:

Dla mnie tylko jeden z podanych punktów jest obligatoryjny: tworzenie bezpiecznego środowiska pracy dla osób LGBTQ.


Punkt widzenia zależy od zależy od punktu siedzenia. Ja starałem się spojrzeć na to szerzej, uwzględniając potrzeby wszystkich grup, które mają wpływ na sytuację osób LGBT w Polsce.

Oczywiście można mieć zastrzeżenia co do tego, czy potrzebujemy w Polsce NGOsów LGBT czy mediów, ale to jest inny temat.
cytuj zgłoś 0 0
shingao 新顔
05.08.2018 21:16 shingao (40) Szczecin
radek:
Dobry przykład: Frondę (było) stać na kilkudniową redakcję, bo miała sojuszników, którzy wspierali portal.


Szanowny redaktorze, ale o tak szalenie ważnym temacie jak afera latawcowa wypadałoby napisać. Toż to temat ważniejszy niż jakieś tam związki partnerskie ;)
http://www.fronda.pl/a/teczowy-latawiec-w-sklepie-z-pami(...)468.html
cytuj zgłoś 1 0
BARAKIEL
05.08.2018 13:12 BARAKIEL (32) Warszawa
Nie twierdzę, że kupowanie reklam w prasie czy na portalach branżowych przez różne marki jest czymś złym. Wręcz przeciwnie uważam, że jeżeli kogoś stać i chce prowadzić swój marketing poprzez te kanały to powinien to robić i nie przejmować się tym co "inni" powiedzą.

To czego nie pochwalam, to twierdzenie, że firma aby być LGBTQ-friendly ma obowiązek reklamować się w mediach queerowych czy wspierać organizacje LGBTQ itp.

Dla mnie tylko jeden z podanych punktów jest obligatoryjny: tworzenie bezpiecznego środowiska pracy dla osób LGBTQ.

Firmy powinny kierować się przede wszystkim własnymi korzyściami i jeżeli występuje zbierzność między ich działalnością, a środowiskami LGBTQ to nie widzę przeszkód we wspieraniu branżowych inicjatyw. Rownież jeżeli jakaś firma, ma program społeczny uwzględniający wsparcie LGBTQ nie mam z tym problemu. Zupełnie natomiast nie rozumiem, czemu producent nagrobków, firma sprzątająca czy agencja reklamowa miałyby zachwalać swoje usługi w mediach LGBTQ i nie uważam że powinno się je skreślać z listy przyjaznych naszemu środowisku tylko dlatego, że tego nie robią.
cytuj zgłoś 0 0
radek
05.08.2018 9:29 radek (51) Kraków
shingao:
Krzysztof Halama / Walpurg:
(...) W 2004 roku aktywnych i rywalizujących ze sobą portali LGBT było co najmniej z 6 (innastrona, gejowo, gay, gaylife, kass plus jeszcze jakieś dwie lesbijskie strony) a dzisiaj tylko 1. (...)


Jest jeszcze Fronda. Tam jest bardzo dużo tematyki LGBT. Ba! Często szybciej reagują niż queer.pl.


Dobry przykład: Frondę (było) stać na kilkudniową redakcję, bo miała sojuszników, którzy wspierali portal.
cytuj zgłoś 1 0
shingao 新顔
04.08.2018 23:42 shingao (40) Szczecin
Krzysztof Halama / Walpurg:
(...) W 2004 roku aktywnych i rywalizujących ze sobą portali LGBT było co najmniej z 6 (innastrona, gejowo, gay, gaylife, kass plus jeszcze jakieś dwie lesbijskie strony) a dzisiaj tylko 1. (...)


Jest jeszcze Fronda. Tam jest bardzo dużo tematyki LGBT. Ba! Często szybciej reagują niż queer.pl.
cytuj zgłoś 2 0
radek
04.08.2018 13:23 radek (51) Kraków
BARAKIEL:
Jeżeli uważacie, że wyznacznikiem wspierania środowiska LGBTQ przez firmy jest kupowanie u Was reklam to naprawdę mi Was szkoda. Nie sądziłem, że posunięcie się do stosowania zakamuflowanych wymuszeń. Wbrew pozorom, może nie kupować u Was reklam i o dziwo tworzyć swoim pracownikom godne warunki zatrudnienia, bez dyskryminacji i z pełnym poczuciem bezpieczeństwa niezależnie od orientacji. Dla mnie jednak ten drugi wyznacznik jest ważniejszy.


To o czym piszesz jest także bardzo ważne - pisałem również o tym. Pozostałe aspekty są równie ważne - stąd test czterech a nie jednego pytania. Nie jest to żaden "nasz wymysł" ani nic wielce oryginalnego. Tak po się dzieje w państwach, w których społeczność LGBT się liczy. Osoby LGBT w Niemczech, USA czy GB otrzymują wsparcie biznesu. Wsparcie, to tak jak pisałem odpowiednia polityka kadrowa, propagowanie widzialności i pomoc materialna dla NGOsów i mediów. Tu nie ma żadnego kamuflażu. To jasne postawienie sprawy.
cytuj zgłoś 2 0
Krzysztof Halama / Walpurg
03.08.2018 17:09 Krzysztof Halama / Walpurg (52) Śląskie miasto
Dla mnie najlepszym przykładem tego, o czym pisze autor była awanturka wokół sieci hoteli oferujących zniżki dla LGBT w Poznaniu. Wiele osób zachwyconych nie widziało na czym polega problem. Owa sieć hoteli sprofilowała przekaz do ludzi LGBT i LGBT-friendly na Facebooku, prawdopodobnie na podstawie polubień tęczowych stron. Gdyby wszędzie reklamowali się hasłem typu "Wspieramy LGBT, przyjdź, masz tańszy pokój", gdyby powiesili przed wejściem flagę tęczową, gdyby ta cała akcja miała charakter publiczny, byłoby to fajne, ale oni woleli na ucho szepnąć nam: "wspieramy was i damy wam zniżkę, ale mówimy wam to na ucho, żeby nikt inny o tym nie wiedział, bo wiecie... ONR czy inny PiS zaraz uzna nas za propedalską sieć". Jaki sens ma taka akcja robiona w tajemnicy przed resztą świata poza zarabianiem? To nie jest nasz sojusznik!
cytuj zgłoś 1 0
Krzysztof Halama / Walpurg
03.08.2018 17:02 Krzysztof Halama / Walpurg (52) Śląskie miasto
BARAKIEL, przecież autor nie napisał, że chodzi tylko o reklamy, tylko jakąkolwiek aktywną działalność na rzecz LGBT. Reklamy to tylko jedna z możliwości.
Poza tym czuję tu częsty w środowisku LGBT strach, by ktoś ze środowiska przypadkiem na czymś nie zarobił. Bez kasy się nie da. Pomyśl, dlaczego w tak dużym kraju jest tylko 1 pismo i w zasadzie teraz już tylko 1 portal LGBT. W 2004 roku aktywnych i rywalizujących ze sobą portali LGBT było co najmniej z 6 (innastrona, gejowo, gay, gaylife, kass plus jeszcze jakieś dwie lesbijskie strony) a dzisiaj tylko 1. Nie zabijajmy się nawzajem.
cytuj zgłoś 3 0
BARAKIEL
03.08.2018 13:51 BARAKIEL (32) Warszawa
Jeżeli uważacie, że wyznacznikiem wspierania środowiska LGBTQ przez firmy jest kupowanie u Was reklam to naprawdę mi Was szkoda. Nie sądziłem, że posunięcie się do stosowania zakamuflowanych wymuszeń. Wbrew pozorom, może nie kupować u Was reklam i o dziwo tworzyć swoim pracownikom godne warunki zatrudnienia, bez dyskryminacji i z pełnym poczuciem bezpieczeństwa niezależnie od orientacji. Dla mnie jednak ten drugi wyznacznik jest ważniejszy.
cytuj zgłoś 4 1
Ikona
03.08.2018 0:33 Podpis
Niepodoba mi się bardzo, że według Was bycie pro-LGBTQ oznacza, że firmy mają obowiązek reklamować się w mediach branżowych. Możnaby pomyśleć, że w ten sposób chcielibyście nakłonić firmy, aby zasiliły Wam kiesę z wpływów z reklam. Nieładnie...
cytuj zgłoś 1 3
  • 1
  • 2
Autor
Redakcja
.
.
TAGIWięcej
Aleksandra Muzińska Biznes Cecylia Jakubczak dyskryminacja Kampania Przeciw Homofobii Mariusz Kurc marketing Media media LGBT Miłość Nie Wyklucza Parada Równości Polska Poznań Relacje biznesu z LGBTQ w Polsce Replika rynek LGBT San Francisco Społeczeństwo społeczna odpowiedzialność biznesu tęczowy marketing Warszawa
Powiązane
Obraz Poniedziałek, 16.07.2012 Całujący się faceci, Madonna i "gejowski dom kultury" w Krakowie Obraz Środa, 24.10.2007 Warszawa: pracuj dla "Repliki" Obraz Środa, 31.07.2019 Oliwa do ognia: umieranie portali LGBT Obraz Wtorek, 18.06.2019 180heartbeats + JvM ze srebrem za akcję "Niezniszczalna Tęcza" Obraz Piątek, 19.06.2015 Informacje TV o Paradzie Równości: "Sodomici maszerowali"
Inne tematy
Eurowizja 2026: Finlandia faworytem bukmacherów. Jakie szanse ma Polska? Piątek, 15.05.2026 Eurowizja 2026: Finlandia faworytem bukmacherów. Jakie szanse ma Polska?
Transkrypcja małżeństw jednopłciowych: była radość - są problemy, niepewność i rozczarowanie Wtorek, 26.05.2026 Transkrypcja małżeństw jednopłciowych: była radość - są problemy, niepewność i rozczarowanie
Minister Kierwiński o parach jednopłciowych: "będą korzystać z większości praw, które mają wszyscy polscy małżonkowie" Wtorek, 19.05.2026 Minister Kierwiński o parach jednopłciowych: "będą korzystać z większości praw, które mają wszyscy polscy małżonkowie"
Kontakt Reklama Regulamin
Social media
Polub na Facebooku Obserwuj na Twitterze Instagram WhatsApp
© 1996-2026 Queermedia.pl, ISSN 2299-9019 Polityka prywatnościUstawienia prywatnościPrzerwij abonamentOdstąpienie od umowy







🌈
Odkryj więcej na Queer.pl
Zalogowani użytkownicy mogą oglądać zdjęcia innych osób, zakładać profile, komentować artykuły i oceniać filmy.
Dołącz do nas Zaloguj się