Strona główna Aktualności Społeczność
Profile Grupy Przewodnik Wydarzenia Wsparcie
Ogłoszenia
Towarzyskie Pokoje i mieszkania Praca Ogłoszenia drobne Edukacja Pozostałe Dodaj
Queeroteka
Książki Filmy i seriale Quizy Patronat Queer.pl
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Kontakt Reklama Regulamin
Queer.pl Portal osób LGBT+
Menu
Logowanie Rejestracja
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Wtorek, 27.03.2018, Aktualizacja: Środa, 01.04.2026

Listy od czytelników: więźniowie seksualności

Podziel się Tweetnij Skomentuj (13)
Podziel się Tweetnij Skomentuj (13)

Uświęcona instytucja orientacji

Może już najwyższy czas uwolnić się od "uświęconej instytucji orientacji" - zastanawia się nasz czytelnik, który chce z Wami podzielić się swoimi przemyśleniami. Po co nam te wszystkie definicje? Czy musimy sami i same się szufladkować? Zapraszamy do dyskusji!

Chcecie podzielić się własną historią lub przemyśleniami?
PISZCIE DO NAS!
Jeżeli współczesny ład i porządek wynika z chrześcijańskich korzeni cywilizacji, to jak o skuteczności nauk Kościoła świadczyć może fakt, że główna oś podziału społeczeństwa wytyczona jest przez preferencje seksualne, czyli aspekt tak mocno (teoretycznie) zakrywanego kołdrą małżeństwa? Heteroseksizm – przekonanie o nadrzędnej pozycji osób heteroseksualnych – gdy odarte z setek lat praktyki nagle okazuje się poglądem opartym o absurdalne przesłanki. W odróżnieniu od merytokracji, zakładającej przewodnią rolę elit intelektualnych, czy teokracji uzależniającej społeczeństwo od sakralnej władzy kapłana, heteroseksistowska demokracja dzieli społeczeństwo na rządzących i rządzonych na podstawie aspektu całkowicie od nikogo niezależnego. A co może zaskakiwać, im większy
ucisk, tym większy nacisk obu stron na podkreślanie seksualności.
ZOBACZ TEŻ Ponad 10 proc. młodych ludzi w Polsce identyfikuje się jako LGBT? Zaskakujące wyniki sondażu

Przeprowadzone w 2016 r. badania instytutu Dalia na temat seksualności europejskich społeczeństw musiały zaszokować wielu stałych bywalców internetowych kłótni o prawa mniejszości LGBT. I nie chodzi o sam rezultat, lecz o technikę badania. Berlińscy naukowcy zamiast pytać ankietowanych o binarne ustawienie na linii heteroseksualizm – homoseksualizm, poprosili o określenie orientacji w skali „wyłącznie heteroseksualna”, „w głównej mierze heteroseksualna, czasami homoseksualna”, „w równym stopniu
heteroseksualna co homoseksualna”, „przede wszystkim homoseksualna, czasami heteroseksualna”, „wyłącznie homoseksualna”, „aseksualna”, „nie wiem”. Był to być może jeden z pierwszych momentów, w którym rozpoczęto proces odchodzenia od wciskania w sztywne ramy hetero-bi-homoseksualizmu. I nie da się w tym momencie pominąć kluczowego pytania – dlaczego dopiero teraz nieśmiało wykluwają się idee zrywania z obowiązkiem utożsamiania się z grupą o określonej orientacji?

Nie bez powodu orientację można ustawić naprzeciw tolerancji. We wszystkich społeczeństwach (nie tylko zacofanych światopoglądowo) preferencje seksualne stają się powodem do stygmatyzacji. I tak, Robert Biedroń staje się prezydentem-GEJEM, a Neil Patrick Harris nawet „tym przystojnym gejem, co grał w znanym serialu”. W ten sposób orientacja staje się swego rodzaju namaszczeniem, raczej postrzeganym w sposób podobny do zarzutów o molestowanie – tak więc wszelkie zawodowe osiągnięcia schodzą na dalszy plan wobec sensacyjnych rewelacji o życiu uczuciowym.
ZOBACZ TEŻ Połowa gejów i biseksualnych mężczyzn nie jest zadowolona z wyglądu Presja na ciało? (sonda)

Z jednej strony może być to bodziec stymulujący: osoby, które odważyły się na coming out są głośno popierane przez stronnictwa LGBT, ale jest to także silne obciążenie. Z punktu widzenia zdrowego rozsądku, elektorat Roberta Biedronia powinien składać się z zadowolonych z działań prezydenta swojego miasta słupszczan, nie zaś z osób wyłącznie zachwyconych jego homoseksualizmem. Podejście oceniania (pozytywnego lub nie) na podstawie orientacji w przypadku Biedronia w istocie podburza jego pozycję, działa na niekorzyść pracy zawodowej, spychając ją na daleki plan – i podobne wnioski wysnuć można w kontekście wszystkich innych, których homoseksualizm stał się istotniejszy od dorobku.

Inną sprawą jest fakt, że sama świadomość siebie nie jest aż tak łatwa do uzyskania, jak mogłoby się to wydawać. Szczególny problem widać w przypadku osób „w głównej mierze heteroseksualnych, czasami homoseksualnych”. W najprostszym podziale społeczeństwa na trzy główne orientacje, biseksualizm uchodzi za mieszankę hetero- i homoseksualizmu. Czym jednak w istocie jest biseksualizm? Czy osoby określające się w ten sposób muszą czuć pociąg do obu płci naraz, czy też pociąg ten zależy od nastroju i ulega zmianie co pewien czas? I co z osobami, które nie tyle określają się za biseksualne, co najzwyczajniej w świecie nie zamierzają nikogo skreślać jedynie ze względu na przynależność płciową? Czy pozorny biseksualizm (rozumiany jako zostawienie otwartej furtki na wszelki wypadek) należy uznawać za rzeczywisty, nawet jeśli byłby niezgodny z opracowaną definicją?
ZOBACZ TEŻ 10 orientacji, których prawdopodobnie nie znasz A szkoda...

Podobnych pytań można tworzyć więcej, co jest możliwe dzięki swoistemu uświęceniu instytucji orientacji. Co więcej, środowiska LGBT wcale nie uważają za nic złego kampowe uwydatnianie swoich preferencji, jak gdyby czerpiąc przyjemność z możliwości wykrzyczenia wprost swojej orientacji. Powstaje jednak nadrzędne pytanie, jak traktować osoby, które w najmniejszym stopniu nie są świadome samych siebie, albo też celowo unikają nałożenia gęby własnej seksualności. Słowem, takie, dla których orientacja seksualna nie jest żadnym wyznacznikiem, ani celem w życiu, ani kłodą rzuconą pod nogi.

Nie jest prawdą, że każdy homoseksualista musi odnajdywać się w świecie „Lubiewa”. I choć jasnym jest, że powieść Witkowskiego ma na celu przede wszystkim zaszokować, tym niemniej wykreowany przez mass media obraz geja w cekinowym stroju ze świecącym fallusem przyklejonym do czoła rzeczywiście pojawia się w dyskursie. Parady równości to bardziej połączenie odpustu z dyskoteką w Żabieńcu, aniżeli działanie na rzecz praw mniejszości, okazja do wykrzyczenia: „patrzcie, my jesteśmy I N N I”. Nie, nie są. I nie zmieni tego akcentowanie odmienności na każdym kroku. O ile w zabiegu artystycznym Witkowskiego tworzenie wyrazistego znaku rozpoznawczego może się obronić, o tyle na co dzień jest to raczej zbędne.


Bo tak naprawdę jedyna różnica między heteroseksualistami a przedstawicielami innych orientacji to preferencje dotyczące doboru partnera. Dorabianie kolejnych ideologii, dzielenie na „nas” i „ich” zahacza o groteskę. Tylko czy można od tego się uwolnić? Jedynym wyjściem byłaby rezygnacja ze społecznego obowiązku identyfikacji z konkretną orientacją, jednak jest to bardziej niż niemożliwe. Zarówno w przypadku samców alfa, jak i najzatwardzialszych działaczy LGBT, płeć i orientacja to fundament, bez którego niemożliwe byłoby budowanie swojej pozycji w społeczeństwie. Rezygnacja z takiego podejścia nie tylko oczyściłaby społeczeństwo z niechęci podszytej stereotypami, ale też mogłaby zakończyć pewien rozdział w historii podejścia do seksualności. Bo po stuleciach hipokryzji okraszonej dwoistością: nakazem heteroseksualizmu i jednoczesnym spychaniem życia intymnego do sfery prywatnej, wypadałoby, aby w końcu uwolnić się od niechęci podszytej tylko seksem.

Jan Brożek
OCEŃ ARTYKUŁ
Podoba mi się (83)
sasunaru norwegian-wood minoes meggie- martyna25at szaraczek15 tropea jierda gapcio zabawna123
Nie podoba mi się (5)
strangemercy ardemena feelinggood boaz
Komentarze (13)
HEJT STOP!Zapoznaj się z warunkami dodawania komentarzy
Komentuj
Moja ikona
Dodaj komentarz
Komentarz od osoby niezalogowanej pojawi się po akceptacji moderatora.
Dozwolone znaczniki (BBCode):
[b], [i], [u], [url], [url=], [mail], [mail=], [color=], [code], [quote]
Ikona
02.04.2018 12:05 Izrail
Shingao tu chodzi o robienie z orientacji sensacji i próby określenia człowieka przez pryzmat jego orientacji. To że jestem gejem determinuje tylko moje romantyczne pociągi do płci męskiej. A często sami działacze LGBT wpadają w pułapkę samookreślenie się przez swoja orientacje i nakładają sobie łatki.
cytuj zgłoś 1 0
Ikona
01.04.2018 19:12 Avenn
Shinago,

chodzi o to, że na parady równości przychodzą też tacy ludzie, którzy swoim zachowaniem mogą zwyczajnie obrzydzać niektórych ludzi, zwłaszcza postronnych. Wnioskuję, że właśnie ich na myśli miał autor.
Do działaczy, jak i samców alfa, autor ma tyle, że uniemożliwiają utworzenie utopii, a na gdybanie bez cienia nadziei szkoda czasu.

Autor chce pokazać, że homo i heteroseksualizm są naturalne i że przesadnie częsta manifestacja, swoiste chwalenie się orientacją jest nieodpowiednie, łagodnie ujmując.

Normy społeczne są, jakie są, i nie można ich zmienić w jeden moment.
Moim zdaniem, w polskim mikroklimacie, obecnie zapamiętany obraz parad równości nie jest najszybszą drogą do nadania równych praw osobom LGBT.
Niemała część społeczeństwa uważa, że nieheteroseksualizm jest zaburzeniem / chorobą, więc potrzeba przede wszystkim edukacji i cierpliwości.
Istnieją też tacy ludzie, żyją sobie w spokoju za nic mając brak owych praw i statusu "małżeństwa", który to pokazuje światu, nie im, że są razem. W końcu sprawy prawne można załatwić bez tego statusu.


Rekonesans,
jeszcze do Ciebie mam prośbę - co masz na myśli mówiąc "tandeta i kicz", gdzie autor uprawia taki zabieg? Nie do końca Cię rozumiem.
cytuj zgłoś 2 1
Starshine
01.04.2018 18:27 Mourn (29) Kraków
Przytoczone badanie berlińskich naukowców to po prostu trochę przeformułowana skala Kinseya z dodanym do niej aseksualizmem (można je łatwo odnaleźć w sieci). Poza tym to jest właśnie ustawienie się na linii heteroseksualizm-homoseksualizm, z tym że do wyboru są punkty po drodze. Też to, że osoby określające się jako przeważnie hetero czują czasami pociąg do tej samej płci nie oznacza od razu, że są bi. Mówić, że w 2016 rozpoczął się proces to też poważny błąd, bo ani proces, jeśli się rozpoczął dwa lata temu, ani się nawet wtedy rozpoczął, bo Kinsey badania prowadził w latach czterdziestych.

"Podejście oceniania (pozytywnego lub nie) na podstawie orientacji w przypadku Biedronia w istocie podburza jego pozycję, działa na niekorzyść pracy zawodowej, spychając ją na daleki plan – i podobne wnioski wysnuć można w kontekście wszystkich innych, których homoseksualizm stał się istotniejszy od dorobku."
- a jakieś dane na potwierdzenie?
To jest aksjomatyczne traktowanie orientacji jako czynnika znacząco wpływającego na poparcie Pana Biedronia i innych osób nieheteroseksualnych. Tego typu nieuprawnione wnioski stanowią tylko i wyłącznie pożywkę dla rozpowszechniania się tego typu stwierdzeń, jednocześnie hamując rzeczywiste procesy weryfikacji - no bo jeżeli z góry zakładamy, że to, że Pan Biedroń jest gejem znacząco wpływa na jego popularność, to zamiast sprawdzać, czy w istocie tak jest przechodzimy od razu do uzasadniania tego stwierdzenia.

"Bo tak naprawdę jedyna różnica między heteroseksualistami a przedstawicielami innych orientacji to preferencje dotyczące doboru partnera."
Może byśmy skończyli z typowo polskim szkodliwym postulowaniem tak zwanej "normalności"? Śmierdzi tutaj internalizowaną homofobią. Zanim się zacznie wygłaszać tego typu tezy wypadałoby zainteresować się opisywanymi zjawiskami. Zajrzeć do literatury socjologicznej, do feminizmu. Wygłaszanie tego typu twierdzeń jest szkodliwe, ponieważ osoby nieheteronormatywne w heteronormatywnym społeczeństwie funkcjonują inaczej. Krzyczenie o tym jacy to wszyscy są równi i normalni umacnia tylko status quo, w którym to właśnie bycie cis-płciową heteroseksualną osobą jest normą, a odchylenie od tego wzorca nie jest możliwe. Jeżeli godzimy się na tę normę i nie próbujemy afirmować własnych potrzeb to skazujemy i siebie samych i inne nieheteronormatywne osoby na nieobecność, niewidzialność.

Autor nie może się zdecydować, czy chciałby seksualność całkowicie przenieść w sferę prywatną, czy przeformułować społeczeństwo na queerową modłę, czy co jeszcze. Poza tym autor zapomniał też, że gdyby nie nieszczęsne heteronormatywne urządzenie świata to by nie miał o czym pisać.
cytuj zgłoś 1 1
shingao 新顔
01.04.2018 18:18 shingao (40) Szczecin
Nie lubię centrystów. A chyba w szczególności nie lubię centrystów gejów w stylu: "może i jestem gejem, ale przynajmniej nie jestem przegięty i nie chodzę na parady". Można odnieść wrażenie, że NIEUKRYWANIE swojej orientacji, niektórzy widzą jako WYKRZYCZENIE swojej orientacji. Czynienie cnoty z bycia nieujawnionym jest śmieszne. Bo jak ktoś wyszedł z szafy to oznacza, że jest jedną z osób dla których orientacja seksualna jest wyznacznikiem, albo celem w życiu?

A jeszcze śmieszniejsze jest poczucie wyższości nad osobami, które są aktywne społecznie i politycznie, i walczą o nasze prawa. Autor używa zwrotu "najzatwardzialsi działacze LGBT", jak by to była jakaś obelga. Ujawnienie swojej orientacji przed najbliższymi to duża odwaga. Ktoś, kto dodatkowo nie boi się ujawnić publicznie i w ramach walki o NASZE prawa pokazać się w mediach jest szczególnie odważny. Z mojej strony działacze takich organizacji jak KPH czy Lambda Warszawa mają szacunek, a krytykantami krytykującymi bezpiecznie zza komputera gardzę. Nie podobają się Wam działania "działaczy"? Stwórzcie swoje organizacje i pokażcie jak powinno się działać. Uważacie, że organizacje LGBT są lewackie? To co za problem stworzyć prawackie org. LGBT? Niby tyle Was jest, to chyba zbierze się przynajmniej na jedną org? Do stworzenia stowarzyszenia potrzeba min 15 osób. Nie zbierze się tyle w całej Polsce?

Autor ma pretensje do tych osób LGB, które niby uwydatniają "swoje preferencji, jak gdyby czerpiąc przyjemność z możliwości wykrzyczenia wprost swojej orientacji". Czy potrafi mieć takie same pretensje do heteroseksualistów? Ja co rusz widzę jak heterycy "wykrzykują" swoją orientację i jest to jakoś społecznie akceptowalne. Chcę mieć takie same prawa jak heterycy. Więc jeśli oni mogą "wykrzykiwać" swoją orientację, to ja też chcę mieć do tego prawo (to czy z niego skorzystam to inna sprawa) i w d*pie mam to czy inne osoby uznają, że moje zachowanie zaszkodzi "społeczności LGBT". Żaden heteroseksualista nigdy nie został oskarżony o to, że szkodzi "społeczności heteroseksualistów", więc na ch*j niektórzy wymuszają takim argumentem "poprawne" zachowania od osób LGBT.
cytuj zgłoś 5 2
Rekonesans
01.04.2018 16:23 Rekonesans (30) Poznań
Jakkolwiek zgadzam się z ideą, to trudno mi się zgodzić z panującym w tym tekście nieładem. Autor, a może raczej ktoś kryjący się za nazwiskiem pierwszego biografa Kopernika (sic!), postuluje o nie recytowanie, wypełnianie schematów, tandetę i kicz; tymczasem sam to uprawia, w dodatku próbuje budować poważną teorię społeczną bez odwagi cywilnej. No cóż, powodzenia.
cytuj zgłoś 3 0
Starshine
31.03.2018 19:30 Mourn (29) Kraków
Link do wspomnianego badania: https://daliaresearch.com/counting-the-lgbt-populatio(...)as-lgbt/

Przytoczone badanie berlińskich naukowców to po prostu trochę przeformułowana skala Kinseya z dodanym do niej aseksualizmem. Poza tym to jest właśnie ustawienie się na linii heteroseksualizm-homoseksualizm, z tym że do wyboru są punkty po drodze. Też to, że osoby określające się jako przeważnie hetero czują czasami pociąg do tej samej płci nie oznacza od razu, że są bi. Mówić, że w 2016 rozpoczął się proces to też poważny błąd, bo ani proces, jeśli się rozpoczął dwa lata temu, ani się nawet wtedy rozpoczął, bo Kinsey badania prowadził w latach czterdziestych.

"Podejście oceniania (pozytywnego lub nie) na podstawie orientacji w przypadku Biedronia w istocie podburza jego pozycję, działa na niekorzyść pracy zawodowej, spychając ją na daleki plan – i podobne wnioski wysnuć można w kontekście wszystkich innych, których homoseksualizm stał się istotniejszy od dorobku."
- a jakieś dane na potwierdzenie?
To jest aksjomatyczne traktowanie orientacji jako czynnika znacząco wpływającego na poparcie Pana Biedronia i innych osób nieheteroseksualnych. Tego typu nieuprawnione wnioski stanowią tylko i wyłącznie pożywkę dla rozpowszechniania się tego typu stwierdzeń, jednocześnie hamując rzeczywiste procesy weryfikacji - no bo jeżeli z góry zakładamy, że to, że Pan Biedroń jest gejem znacząco wpływa na jego popularność, to zamiast sprawdzać, czy w istocie tak jest przechodzimy od razu do uzasadaniania tego stwierdzenia.

"Bo tak naprawdę jedyna różnica między heteroseksualistami a przedstawicielami innych orientacji to preferencje dotyczące doboru partnera."
Może byśmy skończyli z typowo polskim szkodliwym postulowaniem tak zwanej "normalności"? Śmierdzi tutaj internalizowaną homofobią. Zanim się zacznie wygłaszać tego typu tezy wypadałoby zainteresować się opisywanymi zjawiskami. Zajrzeć do literatuty socjologicznej, do feminizmu. Wygłaszanie tego typu twierdzeń jest szkodliwe, ponieważ osoby nieheteronormatywne w heteronormatywnym społeczeństwie funkcjonują inaczej. Krzyczenie o tym jacy to wszyscy są równi i normalni umacnia tylko status quo, w którym to właśnie bycie cis-płciową heteroseksualną osobą jest normą, a odhylenie od tego wzorca nie jest możliwe. Jeżeli godzimy się na tę normę i nie próbujemy afirmować własnych potrzeb to skazujemy i siebie samych i inne nieheteronormatywne osoby na nieobecność, niewidzialność.

Autor nie może się zdecydować, czy chciałby seksualność całkowicie przenieść w sferę prywatną, czy przeformułować społeczeństwo na queerową modłę, czy co jeszcze. Poza tym autor zapomniał też, że gdyby nie nieszczęsne heteronormatywne urządzenie świata to by nie miał o czym pisać.
cytuj zgłoś 1 0
jaquito87
31.03.2018 15:07 jaquito87
Bardzo mądry artykuł. Ja dodałbym jeszcze tylko, że niestety my jako osoby LGBT też nie jesteśmy wolni od schematycznego podchodzenia do rzeczywistości i wciskania ludzi w określone wzorce. Na ogół nie znosimy tego u heteroseksualnej większości, gdy mierzy nas się według wzorców heteronormatywnych, ale przynajmniej wśród gejów obserwuję analogiczne podejście, szczególnie w temacie spraw intymnych.
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
31.03.2018 12:54 ArnicaMontana
Straszny bełkot. O jakim ucisku tu mowa? Rozumiem, że to system polityczny powiązany z kościelnym "stwarza" ten ucisk. Niemniej ja go nie odczuwam. Powiązanie polityki z religią jest bardzo starą praktyką. Karol Wielki wybudował swój pałac i połączył go z kaplicą. Nadrzędna wartość związków ht - alnych ma związek z potomstwem. Dzieci dają przedłużenie społeczności. Więcej dzieci rodzi się z połączenia mężczyzny i kobiety aniżeli ze związków hs - alnych. Pod tym kątem ustawione jest całe społeczeństwo. Kiedy nie ma dzieci, społeczeństwo zanika, traci swoją wyjątkowość kulturową, historyczną. Heteroseksizm o jakim mowa w artykule to nadinterpretacja. Ht - alni przedstawiciele zawsze będą mieli uprzywilejowaną pozycje w społeczności bowiem przysługują się jej właśnie poprzez potomstwo. A co hs - iści wnoszą do społeczeństwa? Jeśli chodzi o włączenie się w proces przetrwania, to niewiele. Hs - iści to nisza elektoratowa dla miernych ipasożytniczych partii. Kościół Katolicki dzieli ludzi na tych, którzy uznają jego doktrynę oraz takich, którzy jej nie uznają, na dobrych i złych. Hs - izm znajduje się po tej drugiej stronie. W właściwie to czyny hs - alne bo sama skłonność nie jest klasyfikowana jako grzech. Podział dokonany przez autora stawiający orientację jako źródło podziału społeczeństwa jest absurdalny. Nigdy nie będzie dobrze dla mniejszości, jeśli większość będzie poddawana ciągłej destabilizacji.
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
30.03.2018 16:32 Avenn
Proszę o częstsze artykuły od Pana Jana!
Niespotykana trafność i prawdziwość; przeczytałem jednym tchem.
cytuj zgłoś 3 1
diverso
30.03.2018 11:15 diverso (39) Poznań
I takich bojowników nam trzeba - z rozumem.
cytuj zgłoś 0 1
  • 1
  • 2
Redakcja Queer.pl
Autor
Redakcja Queer.pl
Pierwszy polski portal ludzi LGBT+
Pierwszy polski portal przeznaczony dla osób LGBT+, założony w 1996 roku.
queer.pl
TAGIWięcej
biseksualizm Dalia Research heteroseksizm Michał Witkowski Neil Patrick Harris orientacja seksualna Parada Równości Polska Robert Biedroń Seksualność i tożsamość w społeczeństwie Społeczeństwo stereotypy Słupsk
Powiązane
Obraz Poniedziałek, 03.09.2018 Biedroń: nie kandyduję w Słupsku Obraz Środa, 08.03.2017 Jednego odesłałem do żony, drugiego odesłałem do męża Obraz Piątek, 18.12.2015 Naj 2015 Obraz Wtorek, 14.04.2026 Robert Biedroń skończył 50 lat - to oczywiste, czego mu życzymy! Obraz Piątek, 13.10.2023 Polscy politycy LGBTQ – to oni przecierali szlaki
Inne tematy
Niespodzianka: prezydent Nawrocki wetuje ustawę o statusie osoby najbliższej. To jednak nie koniec... Piątek, 17.07.2026 Niespodzianka: prezydent Nawrocki wetuje ustawę o statusie osoby najbliższej. To jednak nie koniec...
Budapeszt odpuścił. Zostało jedno miasto w UE, które wciąż walczy z tęczą Środa, 15.07.2026 Budapeszt odpuścił. Zostało jedno miasto w UE, które wciąż walczy z tęczą
Ustawa o statusie osoby najbliższej: Kotula apeluje do Nawrockiego Wtorek, 14.07.2026 Ustawa o statusie osoby najbliższej: Kotula apeluje do Nawrockiego
Obejrzałem dla Was serial „Proud", żebyście... też musieli Piątek, 12.06.2026 Obejrzałem dla Was serial „Proud", żebyście... też musieli
Wakacyjny raj – piekło dla LGBT. Bojkot, misja czy pragmatyzm? Sobota, 11.07.2026 Wakacyjny raj – piekło dla LGBT. Bojkot, misja czy pragmatyzm?
Zmierzch heteroseksualności u kobiet? Nowe badania pokolenia Z Czwartek, 09.07.2026 Zmierzch heteroseksualności u kobiet? Nowe badania pokolenia Z
Kontakt Reklama Regulamin
Social media
Polub na Facebooku Obserwuj na X Instagram WhatsApp
© 1996-2026 Queermedia.pl, ISSN 2299-9019 Polityka prywatnościPolityka cookiesUstawienia prywatnościPrzerwij abonamentOdstąpienie od umowy







🌈
Odkryj więcej na Queer.pl
Zalogowani użytkownicy mogą oglądać zdjęcia innych osób, zakładać profile, komentować artykuły i oceniać filmy.
Dołącz do nas Zaloguj się