Wakacyjne i młodzieńcze miłości są ważne, dlatego chcemy ocalić je od zapomnienia i pokazać, że... LGBT też się zakochują. Z okazji naszego książkowo-filmowego konkursu otrzymaliśmy od Was piękne historie. Oto kilka z nich. Przypominamy - konkurs jeszcze trwa, a film "Tamte dni, tamte noce" od przyszłego w piątku w kinach. My już widzieliśmy i gorąco polecamy.
Byliśmy w jednej paczce, a nigdy ze sobą szczególnie nie rozmawialiśmy. Zdawkowe cześć i przechodziliśmy do bliższych znajomych w naszym gronie. Na nic się nie zapowiadało nawet wtedy, gdy padł pomysł wspólnego wyjazdu nad morze. Kilkugodzinne tłuczenie się autobusem minęło bez większych wrażeń, chociaż pamiętam, że z przyjaciółką komentowaliśmy jego lekko wysunięty podbródek - bez żadnych podtekstów zauroczenia. Później, wiadomo, pole namiotowe, rozstawianie, śpiwory, delikatny rozgardiasz, ale w końcu udało nam się trafić na plażę. Nadal zero śladów zainteresowania jednego drugim. Jakiś czas później trochę zmęczył mnie hałas naszej grupki, więc wstałem i powiedziałem im, że idę się przejść wzdłuż brzegu. Nie zaszedłem daleko, a podbiegł on. Od dawna z nikim nie rozmawiało mi się tak dobrze. Szybko, choć szczerze mówiąc nie pamiętam jak, przeszliśmy na osobiste tematy. A od tego niedaleko nam było do owego zauroczenia. Pierwszego i dla mnie, i dla niego. Spaliśmy w jednym namiocie, obaj przeżyliśmy swój pierwszy pocałunek. W drodze powrotnej trzymaliśmy się za ręce w autobusie. Było jedno małe "ale". Był wychowany w bardzo religijnej rodzinie. Wiedziałem od początku, ale nie spodziewałem się, że religia wygra. Nie trwało to długo, muszę przyznać. W kilka dni po powrocie wszystko się urwało. Dość długo nie mogłem się pozbierać, wiadomo, pierwsza miłość i pierwsze rozstanie. Ale nie obwiniam go. Tak wyszło. Ot, historia zwykłego chłopaka, której nikt nie przewidział.
Moim największym młodzieńczym wakacyjnym zauroczeniem była dziewczyna, którą poznałam dzięki mojej pasji pisania. Wówczas byłam autorką blogów z opowiadaniami dla młodzieży, a z racji tego, że sama byłam w tym wieku, miałam wrażenie, że wiem, czego brakuje nastolatkom, o czym chcą czytać i czego pragną doświadczyć. Maja komentowała moje rozdziały regularnie, zawsze była wierną czytelniczką, a jej reakcje na moją twórczość dawały mi kopa do działania. Jakimś dziwnym trafem, przez masę nieprzespanych nocy, rozmowy, wspieranie się nawzajem, zaprzyjaźniłyśmy się i właśnie na wakacje zaplanowałyśmy nasze pierwsze spotkanie. Nie mogłam uwierzyć w to, że spotkam kogoś z Internetu i w dodatku osobę, która stała się mi bliższa, niż wszyscy inni. To była przyjaźń, o której można marzyć…. dopóki się nie spotkałyśmy. Wtedy po raz pierwszy przyznałam sobie w duchu, że Ona znaczy dla mnie coś więcej. Moje zauroczenie trzymałam w tajemnicy dosyć długo, nie wiedziałam, jak to powiedzieć, od czego zacząć, jak wytłumaczyć, to co się ze mną dzieje, więc... napisałam list. Mój pierwszy list miłosny. Można powiedzieć, że wtedy machina ruszyła, Maja zaczęła kwestionować swoją orientację (mówiła, że to z mojego powodu, że wszystko jej zburzyłam, ale to były pozytywne emocje). Wakacje były cudowne… jak i nasze uczucia. Potem wszystko się urwało i byłam pewna, że nic już się nie zmieni. Zmieniło :) po długim czasie odzyskałyśmy kontakt, a uczucie wróciło.
Rzadko się zdarza, że takie historie kończą się happy endem, nasz happy end trwał bardzo długo. Z wielką tęsknotą wspominam tamte chwile (bo dziś ponownie jesteśmy bez kontaktu z totalnie błahych i absurdalnych powodów), ale wciąż wierzę, że jest moją bratnią duszą i że nasze drogi się zejdą pewnego dnia.
Ot, takie zauroczenie, które przerodziło się w bardzo silne uczucie, na które patrzę z sentymentem.
Upalne lato, zwiedzanie Tel Awiwu, długie rozmowy do rana, nagie kąpiele w morzu... Trudno w takich warunkach nie natknąć się na kogoś wyjątkowego. Poznaliśmy się przez znajomych. Na początku rzucaliśmy sobie nieśmiałe spojrzenia... Potem już nikt nas nie musiał nakłaniać do tańca, czy wspólnych żartów. Emocje były tak intensywne, jak gorący piasek, po którym razem spacerowaliśmy. Zaprosił mnie na kolację do swojej ulubionej restauracji. Chyba nigdy wcześniej nie czułem się tak naturalnie w towarzystwie drugiego faceta. Różniliśmy się wyglądem, pochodzeniem, kulturą.., a mimo to byliśmy bardzo podobni do siebie. Myślę, że nigdy nie zapomnę tamtych wakacji... Nigdy nie zapomnę jego :)
Pamiętam to było w 2015 roku, jakoś tak maj/czerwiec. Byłam na imprezie ze znajomymi. Podeszła do mnie pewna x i tak zaczęła się nasza przygoda. Dużo rozmowy, śmiechów i wygłupów. Wymieniłyśmy się numerami telefonu i po dwóch dniach zaprosiła mnie do siebie, ponieważ miała wolny dom. Spędziłam tam chyba jeden z lepszych momentów mojego życia.
Wtedy nie wiedziałam (może się to wydawać dziwne - jak to nie wiedziałaś jak nazwać swoją orientację), że impreza może obudzić we mnie biseksualizm.
Razem z panią x spędziłam najlepszy rok. Lecz niestety wszystko co dobre szybko się kończy i po roku dostała propozycje pracy za granicą a ja nie miałam możliwości z nią jechać, więc nasza miłość się skończyła. Lecz nadal ma ważne miejsce w moim serduszku.
Trochę takie masło maślane, ale ciężko jest opisać pierwszą milość/zauroczenie do osoby tej samej płci. Ludzie, którzy żyją w częściowej szafie na pewno wiedzą o co mi chodzi :)
Wtorek, 05.02.2019 Miłość wybiera każdego, pokaż jak dopadła Ciebie!
Poniedziałek, 10.07.2017 Zobacz kto został Mister Gay Poland 2017!
Czwartek, 06.07.2017 Światowy Dzień Pocałunku
Piątek, 01.08.2025 Katarzyna Zillmann zatańczy w duecie z kobietą w „Tańcu z Gwiazdami”
Czwartek, 29.06.2023 Miesiąc dumy: "Dumna jesteś, lesbo?"