Strona główna Aktualności Społeczność
Profile Grupy Przewodnik Wydarzenia Wsparcie
Ogłoszenia
Towarzyskie Pokoje i mieszkania Praca Ogłoszenia drobne Edukacja Pozostałe Dodaj
Queeroteka
Książki Filmy i seriale Quizy Patronat Queer.pl
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Kontakt Reklama Regulamin
Queer.pl Portal osób LGBT+
Menu
Logowanie Rejestracja
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Środa, 31.08.2016, Aktualizacja: Środa, 01.04.2026

Coś się przestawia, gdy widać, że ludzie się kochają

Podziel się Tweetnij Skomentuj (20)
Podziel się Tweetnij Skomentuj (20)

Ślub Marty i Izy - rozmowa z nowożonkami

W połowie sierpnia zawarły związek partnerski z Berlinie, tydzień później urządziły wesele w Krakowie. O wrażeniach po ceremonii i weselu, reakcjach rodziny i formalnych przygotowaniach do zawarcia związku w Niemczech rozmawialiśmy z Martą i Izą.

Jak się czujecie po zawarciu związku partnerskiego i weselu?
Iza: Wszystko jest tak samo, ale zupełnie inaczej (śmiech). Jesteśmy w tak dobrym i dziwnym nastroju, że nawet nie umiemy tego określić, a czujemy się tak obie. Na drugi dzień po założeniu obrączek coś się stało. Może dlatego, że to się stało naprawdę i na poważnie, a nie w sferze marzeń, rzeczy niemożliwych, czegoś na co można narzekać, ale się tego nie osiąga. To się po prostu stało i to jest super.

Marta: Potwierdzam! Wiele osób nam mówiło, że po ślubie nic nie zmienia i faktycznie tak się nastawiłyśmy. A jednak jest inaczej. Ja się śmieję, że pan Schmidt, urzędnik, który prowadził naszą ceremonię, kazał nam się lubić i szanować! (śmiech).

Jestem dumna z tego co zrobiłyśmy. Jestem też dumna z tego, że zrobiłyśmy to dokładnie tak, jak planowałyśmy.
To co powiem teraz może być trochę niesprawiedliwe, ale wyobrażam sobie, że heteroseksualne śluby odtwarzają jednak pewien schemat. Mam wrażenie, że my przyłożyłyśmy się naprawdę do tych wszystkich szczegółów, jak to ma wyglądać, gdzie, jak się mamy ubrać. Przez kilka miesięcy zastanawiałam się nad strojem, bo wydawało się mi to bardzo symboliczne. Miałam setkę różnych pomysłów i musiałam wybrać jeden, jak wiadomość, która ma pójść. To było parę miesięcy przygotowań i wszystko zrobiłyśmy jak chciałyśmy.

Iza: I nie dałyśmy się innym z tej drogi zrzucić, jak na przykład: a może jednak pokrowce na krzesła? (śmiech)
ZOBACZ TEŻ Nikt za nas życia nie przeżyje Wesele Marty i Izy

Były takie próby, tak?
Marta: Hasło ślub uruchamia taki skrypt u ludzi.

Iza: A może dwie białe sukienki założycie? Takie drobiazgi, które budują to, jak my się w tym czujemy, co to dla nas znaczy. Chciałyśmy się ubrać tak, jak się ubrałyśmy i dla mnie bardzo ważne było to, że Marta uszyła mi frak na ceremonię. Razem wybrałyśmy materiały, ale to ona, od zera, ją uszyła. I to dla mnie jest bardzo symboliczne.

Ty Marto też uszyłaś sobie ubranie na wesele, prawda? Dużo mówicie o stroju, jako wiadomości, co to była za wiadomość?
Marta: Tak. Chodzi mi o to, że każda z opcji tego, jak się ubrać: spodnie, czy sukienka, białe, czy kolorowe, eleganckie, czy bardziej luźne, każda z tych rzeczy dawała sygnał o co tak naprawdę w tym ślubie chodzi. To była kwestia znalezienia w sobie tego, co rezonuje z tym jak ma być. Moja pierwsza myśl była: na pewno nie biała sukienka! Bo to jest bez sensu, bardzo tradycyjne, ja w ogóle nie noszę sukienek.

Iza: Co widzisz, gdy myślisz biała sukienka? Bezę, pufy, jakieś welony, coś eleganckiego, zazwyczaj bardzo niewygodnego, my tego w ogóle nie chciałyśmy.

Marta: Na początku myślałam o czerwonej sukience, jako symbolu życia, pasji. Spodnie, które sobie uszyłam na wesele mają specyficzny krój: nie są eleganckie, bo są luźniejsze, nie są standardowe, moim zdaniem te spodnie mówią coś w stylu: nie jestem śliczną dziewczynką. Trochę zniekształcają sylwetkę, to daje taki sygnał – nie muszę być najpiękniejszą laską tego wieczoru. Ale z drugiej strony jednak są białe, uszyte z eleganckiego materiału. To wszystko gdzieś się spotyka. Cekiny na bluzce? Kojarzą się mi z radością: z tęczą! Taki trochę przesyt, ale to wydarzenie też na to zasługuje. Napis na bluzce: „miłość” jest clou wieczoru. Cała ta składanka długo się układała. W Berlinie miałam sukienkę, bo Iza chciała.

A dlaczego?
Iza: Bo pięknie w niej wygląda. Była prosta i świetnie w niej wyglądałaś.

Pytam Was o stroje, bo moim zdaniem jest coś takiego, że jednopłciowy ślub kojarzy się z dwoma białymi sukienkami, albo garniturami. Zauważyłam też, że często sami ludzie są ciekawi w co na takich wydarzeniach ubrane są panie młode, czy młodzi panowie.
Marta: To jest w sumie też tak, że mnie te białe sukienki i garnitury kojarzą się z pytaniem: a kto w waszym związku jest kobietą, a kto mężczyzną. Sami wtłaczamy się w taki schemat.

Iza: Strój coś znaczy i dla mnie to jest super ważne. Jak ktoś dobrze się czuje w sukience to niech zakłada, nawet identyczne. To jest taki sam przekaz jak to, jakie jedzenie się podaje, gdzie się odbywa impreza i masa innych rzeczy. Dla nas wszystko było ważne.

A jak po weselu? Zmieniłybyście coś teraz?
Iza: No tak, teraz to jesteśmy mądre (śmiech).

Marta: Pomijając drobne, techniczne szczegóły, to chyba nie. Ja trochę żałuję, że nie powiedziałyśmy więcej naszym rodzicom. Miałam taką myśl co powiedzieć, ale potem, w trakcie wesela, to umknęło. I to bym zmieniła. Mamy jednak plan, by podsumować wesele i podziękować rodzicom.

Iza: Podziękowałyśmy, ale chciałyśmy powiedzieć więcej.

Docierały do Was reakcje rodziny?
Iza: Normalne, ta bliższa wie o nas od dawna. A ta dalsza? Jak to z dalszą, czasem widzimy się raz na dziesięć lat.

Ale przyjechali?
Iza: Tak, ci co nie przyjechali to raczej z takich zewnętrznych powodów.

Marta: Nie było nikogo, kto by nam powiedział: co? Lesbijskie wesele? Co to za zboczeństwo! Jeden z moich kuzynów, z którym się dawno nie widziałam, dużo z nami rozmawiał i w pewnym momencie powiedział nam: bo wiecie, to jest tak, że ma się jakiś światopogląd i wiedzę o świecie, a potem się zobaczy i coś się przestawia, bo widać, że ludzie się kochają. I to było bardzo fajne.

Iza: To się wydaje oczywiste, ale jednak jak kogoś poznasz, porozmawiasz, spotkasz się – tak się zmienia czyjeś poglądy. To było dla mnie mega zajebiste, że ludzie przyszli, bo chcieli przyjść na nasze wesele, a nie zastanawiali się – ojej, co to będzie, dwie dziewczyny biorą ślub. I to dla mnie było super: wszyscy się spotkali, poznali, bawili się razem.

Mnie bardzo ruszyło przemówienie Twojego taty Marto, który powiedział, że ludzie dokonują różnych wyborów, ale nikt za nas życia nie przeżyje. Wiedziałyście wcześniej o tym?
Marta: Nie. Przyznam się, że trochę się bałam. Zapowiedział mi, że chciałby coś powiedzieć, miałam mieszane uczucia, bałam się, że jak to ojcowie, będzie mówił za długo, albo mówił pierdoły. A okazało się, że powiedział coś bardzo kluczowego, takiego: wow!

Jak w ogóle Wasi rodzice podeszli do całego wydarzenia?
Marta: Pamiętajmy, że rodzice też muszą przejść swój coming out. Moim zdaniem po naszych rodzicach bardzo widać drogę, którą przeszli. Na początku są opory, potem pojawia się akceptacja, ale ja nie wiem, czy moja mama powiedziałaby w pracy – a żona mojej córki to coś tam.

Chciałabym i mam nadzieję, że to wesele do tego się przyczyniło, że nasi rodzice będą mieli odwagę mówić o tym w ten sposób. Że nie będzie „koleżanka mojej córki”, ale w momencie, gdy już mam obrączkę to nawet głupio będzie powiedzieć „koleżanka”.
Że to będzie fundament pod to, by odważyć się o tym mówić, będąc rodzicem. Z drugiej strony wiem, że to nie jest takie oczywiste.

Iza: To jest też inne pokolenie, z inną tradycją, wychowaniem. Do udawania, że naszych związków nie ma dochodzi też często u rodziców traktowanie tego, jako coś niepoważnego. Ja myślę, że dla naszych rodziców to też było trudne, ale i tak dostałyśmy od nich niesamowite wsparcie. Nie powiedziałyśmy tego na weselu, nie zaplanowałyśmy tego wystarczająco dobrze, zjadły nas emocje.
ZOBACZ TEŻ "Jeżeli dziecko ma wsparcie to przejdzie wszystko" Rozmowa z Adamem Małeckim - ojcem geja i absolwentem AZR

Bardzo fajny miałyście też pomysł z filmem z berlińskiej ceremonii, który puściłyście gościom. Skupienie, w którym film był oglądany, brawa po, to też był bardzo wzruszający moment. Było też bardzo dużo dzieci…
Marta: Tak! Bardzo zachęcałyśmy, ale przyznam, że się bałam, że dużo osób zrezygnuje z zabrania pociech, bo będzie się zastanawiać: a co ja dziecku powiem, gdy się zapyta dlaczego dwie panie biorą ślub. A jednak przyszli!

Wracając do Berlina: w przypadku związków bądź małżeństw zawieranych za granicą często pojawia się argument: ale po co skoro to w Polsce jest nieważne? Po co w takim razie?
Iza: Dostałyśmy kilka życzeń, które dobrze odpowiadają na to pytanie: chcielibyśmy, żeby ta ceremonia odbyła się w języku polskim. Nie chodziło o tłumaczenie, ale o miejsce. I myślę, że właśnie po to. Poza tym my tu jeszcze żyjemy, uczymy się, pracujemy. I to, że chcemy wyjechać do Niemiec, to nie z przyczyn zarobkowych, chęci zwiedzenia świata, to jest na dalszym miejscu, ale życiowych właśnie.

Marta: Wyjeżdżamy, bo chcemy mieć bezpieczny dom, chcemy mieć rodzinę.

Iza: Nie chcemy się martwić tym, że komuś się coś nie spodoba i przyjdzie do nas z widłami, albo znajomy policjant zrobi coś, co mu jakiś polityk każe.

Nie wyobrażam sobie stabilizacji, czy poczucia bezpieczeństwa w takim klimacie, to jest główny powód. Oczywiście jeżeli coś się tutaj zmieni to wrócimy: tu są nasze rodziny, tu się wychowałyśmy.
Wyjeżdżamy dlatego, żeby poczuć się normalnie, swobodnie, żeby nie słuchać, że się afiszujemy. Afiszujemy się, bo trzymamy się za ręce? Bo mówię w pracy, że to moja żona, a nie mąż? To jest afiszowanie się?

Opowiedzcie o ceremonii w Berlinie, jak wyglądały przygotowania od strony formalnej?
Marta: Zaczęłyśmy przygotowania od poszukiwania informacji, gdzie taki związek partnerski lub małżeństwo można zawrzeć, jeżeli nie mieszkamy w danym państwie. Napisałyśmy do kilku miejsc, ale najbardziej pomógł nam prawnik Kampanii Przeciw Homofobii, odesłano nas również do przewodnika KPH, który dał nam pierwsze kierunki. Zdecydowałyśmy się na Niemcy też w związku z tym, że mamy plan, by tam wyjechać. Więc gdy się okazało, że się da i jest relatywnie blisko to zaczęłyśmy pisać z urzędami. Okazało się, że możemy sobie wybrać urząd same – bo jeśli się tam mieszka to jednak obywatele są przypisani do urzędu miejsca zameldowania. Wybrany urząd poinformował nas jakie dokumenty mamy załatwić, jak wygląda cały proces.

Okazało się, że jest to bardzo proste, bo potrzebujemy: odpisu aktu urodzenia, zaświadczenia o zameldowaniu, ale wcale nie w Niemczech, wystarczy w Polsce, zaświadczenia o stanie cywilnym i dowodu osobistego.
I musiałyśmy załatwić sobie oczywiście tłumacza przysięgłego, a same dokumenty też trzeba było przetłumaczyć na język niemiecki. Musiałyśmy się wcześniej wybrać do Berlina z tłumaczem na rejestrację, żeby ustalić termin, posprawdzać papiery – bardzo to była przyjemna wizyta. Mogłyśmy też zmienić nazwiska, ale zdecydowałyśmy, że nie będziemy robić zamieszania, bo inaczej nazywałybyśmy się w Polsce, inaczej w Niemczech.

Z papierami nie było żadnych problemów.

A jak z zaświadczeniem o stanie cywilnym?
Marta: Teraz jest fajnie, bo ze zdobyciem go nie ma problemu. Od jakiegoś czasu zmieniły się zasady wydawania tych zaświadczeń i nie ma obowiązku podawania imienia i nazwiska przyszłego współmałżonka. Nas więc nikt o to nie pytał, dostałyśmy po prostu zaświadczenie, że jesteśmy stanu wolnego i tyle.

Iza: Chociaż trzeba podać powód, ja napisałam, że potrzebuję zaświadczenia, bo chcę wstąpić w związek za granicą. I tyle, to wystarczyło. Oczywiście to nie jest tak, że hop siup i załatwione, też trzeba wyłożyć trochę pieniędzy i poświęcić czasu, jak przy każdym ślubie, czy weselu. W przypadku wielu par cała ta formalna otoczka będzie także testem – my też się kilka razy pokłóciłyśmy, warto o tym pamiętać, że to tak nie działa i nagle pojawi się tęcza i płatki róż.

Marta: Zanim zdecydowałyśmy się na związek partnerski długo myślałyśmy o ślubie humanistycznym: opcja czysto symboliczna, ale też moim zdaniem fajna, jeżeli komuś zależy na symbolice.

Iza: Dla mnie najważniejsze jest to, że jak pojedziemy za granicę to będziemy normalnie, prawnie parą.

Wy poszłyście jeszcze dalej: nie tylko zdecydowałyście na związek partnerski i wesele, ale postanowiłyście jeszcze to nagłośnić.
Marta: Pomysł z nagłośnieniem był bardziej mój, Iza na początku była sceptyczna. Dla mnie najważniejszą formą aktywizmu jest pokazywanie się.

Iza: Czyli zwykłe, codzienne życie.

Marta: Robisz swoje, ale jesteś na widoku.

Iza: Ja to odczuwam także jako gest społeczny, szturchnięcie tradycji i religii.

Marta: Widzę to tak, że wychodząc z Izą na ulicę i trzymając się za rękę - w jakimś stopniu przyczyniam się do tego, że w pewnym momencie będziemy mogły wziąć ślub w Polsce. Oczywiście w dalekim łańcuszku wydarzeń, ale to jest ta moja mała cegiełka.

Iza: My nie afiszowałyśmy się, nie pouczałyśmy nikogo, nie nawracałyśmy, nie wstydziłyśmy się też. Dla mnie ta droga była dłuższa niż Marty, ale gdy już to nastąpiło to była czysta radość. Niedawno zmieniłam pracę i warunki, które mam w obecnej pracy są zupełnie inne niż w poprzedniej. To nie jest oczywiście tak, że wszyscy biją mi brawo i przynoszą kwiaty, ale ja o tym mówię otwarcie, bo wyczytałam w kanonie firmy, że wszyscy mają być tak samo traktowani i zwracać się do siebie z szacunkiem, nie ma mowy nienawiści. Dla mnie to nie jest tylko na papierze – ja mówiąc o tym głośno i wyraźnie - potwierdzam ten kanon firmowy. Z drugiej strony pracuję przecież z ludźmi, którzy być może mówią, że u nich pracuje taka dziewczyna. To się dalej rozniesie. A mnie pomaga to czuć się normalnie. Dążymy do tego, żeby to było zwykłe, po prostu, dlatego mówmy o sobie.

Co byście radziły naszym czytelnikom i czytelniczkom, którzy chcą wstąpić w związek partnerski bądź wyprawić wesele?
Marta: Warto jest zrobić wesele, warto pozwolić sobie na taki moment, że zapraszasz wszystkich ludzi i nie przejmujesz się tym co oni myślą, bo ważna jest godność. To jest dla ciebie ważny moment i zapraszasz ludzi, by świętowali go razem z tobą. I w ten sposób dajesz też sygnał, że to jest ważne, że to się dzieje naprawdę, że wasz związek zasługuje na to, żeby wyprawić mu wesele. I to jest super doświadczenie i dlatego warto to robić, nieważne czy w formie związku partnerskiego za granicą, czy ślubu humanistycznego, czegoś symbolicznego. Świętowanie zawarcia związku jest moim zdaniem bardzo ważne dla nas i ma niesamowitą moc uświadamiającą innych.

Iza: Nie bać się, warto to zrobić dla siebie. I dziękujemy Queer.pl za przyjęcie zaproszenia na nasze wesele oraz za publikacje na temat obu uroczystości.
Hubert Sobecki
Hubert Sobecki prezes Stowarzyszenia Miłość Nie Wyklucza, scenarzysta gier komputerowych, aktywista, filozof
Historia Izy i Marty ma ogromną wartość edukacyjną i może być dla nas wszystkich inspiracją. Po pierwsze wskazuje, że brak jakichkolwiek przepisów regulujących status par jednopłciowych w Polsce może być powodem do podjęcia decyzji o wyjeździe z kraju. Po drugie potwierdza, że mówienie o swoim życiu w sposób otwarty ma moc zmieniania postaw. To samo wykazały nasze ogólnopolskie badania społeczne - wśród osób, które znają osobiście jedną lesbijkę lub geja, poparcie dla równości małżeńskiej wynosi ponad 60 procent.

Pamiętajmy, że zmiana społeczna zaczyna się od spokojnej i merytorycznej rozmowy z osobami w naszym najbliższym otoczeniu. Dlatego wszystkim zainteresowanym tematem równości małżeńskiej polecam też nasz Przewodnik, dostępny do pobrania na naszej stronie.

W imieniu całego Stowarzyszenia Miłość Nie Wyklucza, chciałbym złożyć Izie i Marcie najserdeczniejsze życzenia!
3 0
OCEŃ ARTYKUŁ
Podoba mi się (135)
deskret1 cookiemonster93 oneirothiac mistysky taksobie69 arcadis xxklaudiaxx2 sonija zielony-kapturek boonaona
Nie podoba mi się (1)
eivor
Komentarze (20)
HEJT STOP!Zapoznaj się z warunkami dodawania komentarzy
Komentuj
Moja ikona
Dodaj komentarz
Komentarz od osoby niezalogowanej pojawi się po akceptacji moderatora.
Dozwolone znaczniki (BBCode):
[b], [i], [u], [url], [url=], [mail], [mail=], [color=], [code], [quote]
Ikona
01.10.2016 15:01 Dwóch panów i pies
Pójdźka:
A ja tak bardziej od strony praktycznej zapytam... Mam nadzieję, że ktoś zobaczy ten komentarz i mi odpowie...
Jedna z dziewczyn się wypowiedziała, że w Polsce miałyby inne nazwiska, niż w Niemczech. Jak to właściwie w tym jest? Że nazwisko obowiązuje tylko w tym kraju, w którym się brało ślub? To trochę bez sensu...


Zmiana nazwiska jest efektem zawarcia małżeństwa bądź związku partnerskiego. W przypadku związków/małżeństw jednopłciowych, uznawana jest wyłącznie w tych krajach, które dopuszczają takie związki i/lub mają odpowiednie zapiski w prawie imigracyjnym. Gdyby to była kobieta i mężczyzna, wystarczy że przedłożyliby w jednym z polskich urzędów papierek z adnotacją, że wzięli ślub za granicą i zapłacili za wyrobienie nowego dowodu, uwzględniającego zmianę nazwiska (chyba że już planują przeprowadzać się do Niemiec, wtedy i to by nie było potrzebne, przynajmniej nie tutaj). Ponieważ jest to kobieta i kobieta, po przyjściu z tym samym papierkiem do polskiego urzędu, zostaną odesłani z kwitkiem.

Podsumowując: mamy obecnie dwa światy. Zmieniając nazwisko przy okazji związku partnerskiego, dziewczyny nazywałyby się tak samo, zdaje się, w 35 krajach świata (w tym 22 z Europy). W pozostałych państwach wciąż ich nazwiska brzmiałyby inaczej, bo zwyczajnie ich ślub/związek nie ma tam żadnej wartości prawnej. Niestety Polska należy do tej drugiej grupy.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Sytuacja_prawna_i_spo%C(...)orld.png
cytuj zgłoś 0 0
femguy
21.09.2016 21:40 femguy
Odwrócę płcie: sporo (jeśli nie większość) gejów jak obserwuję wokół siebie ma problem z "męskością". Za wszelką cenę szukają niejakiego "wzorca" w drugim mężczyźnie...i geju (wow). Napisał bym: "męski, bez przegięć, hetero-normatywny, hetero-optyczny, nie baba, itp." - jakby tych nie cis-hetero było aż tylu...a większość nawet nie jest taka. W życiu znam może 1-2 (poza sobą) spośród kilkudziesiąciu. Jednak jakoś i tak większość tych "cis-męskich" jest sama, choć uporczywie szuka "normalnego". Według ogólnie już przyjętej "normy" w tej "normalności" przecież samo bycie gejem jest "nienormalne" i "niemęskie". Także więc taki gej sam się gubi, upodabnia na siłę do hetero. TAKIM własnie sposobem nigdy nic by nie wskórano w sprawie praw dla gejów (czy ogólnie LGB), bo poza 4 ścianami prywatnych sypialni geje w ogóle nie byli by widoczni. I o to niektórym gejom własnie chodzi, by takie ich (i innych gejów!) życie było, ograniczone do jednego. Bardzo prymitywne, nie rozwojowe. Najwięcej jest ich w PiS i PO.
cytuj zgłoś 0 1
Ikona
21.09.2016 1:02 Kobayashi-kun
milioogo92:
A potem się dziwicie skąd się wziął stereotyp "męskich lesb"


Jeśli kierować się tym tropem, to chociażby przez uczesanie obie Panie byłyby dość męskie. Makes no sense to me. Czy to oznacza, że facet noszący się bardziej "delikatnie", bądź też mający dłuższe włosy, to np zniewieścialec? Czy do niego też "niedługo zaczną gadać na Pani"? Serio dla ciebie istnieje jedynie podział na; 'męski facet' - 'kobieca kobieta'? SERIO?! Nic, kurka, pomiędzy? Otwórzże oczy, człowieku, bo mi ciebie zaczyna być żal, a nie powinno po tym jak już miałem wątpliwą przyjemność natrafić na parę twoich żałosnych wywodów na tym portalu...

Gnijesz sobie w stereotypach, to gnij dalej, ale innym daj szansę do ukazania własnych kolorów, zamiast zazdrościć, iż własnych nie posiadasz. Chryste...
cytuj zgłoś 3 0
Ikona
17.09.2016 22:39 Marta (ta męska lesba z obrazka powyżej)
milioogo92:
A potem się dziwicie skąd się wziął stereotyp "męskich lesb"


Yyy, i to jest twój komentarz po przeczytaniu tego artykułu? ...
W sensie, uznałeś/aś, że to jest najważniejsza rzecz którą chcesz powiedzieć w tym temacie? Serio? ...

Jeśli ty masz potrzebę, aby dopasowywać się do cisheteronormy, to droga wolna (choć raczej ślepa), ale weźże łaskawie daj innym żyć i wyglądać, tak jak mają ochotę, dobra?
Bo póki co twój komentarz niewiele w gruncie rzeczy różni się od komentarza pewnego homofoba, który próbował mi wykazać, że ubranie do ślubu fraka i spodni oznacza "udawanie mężczyzny", co z kolei niby miało wynikać z podświadomego dążenia do stworzenia "naturalnego" niby-hetero związku.

Załóż spodnie, koszulę, ostrzyż się trochę krócej, i przestajesz być kobietą. No luuuudzie...
cytuj zgłoś 4 0
Orion_Belt
17.09.2016 17:02 Pójdźka (32) Wrocław
A ja tak bardziej od strony praktycznej zapytam... Mam nadzieję, że ktoś zobaczy ten komentarz i mi odpowie...
Jedna z dziewczyn się wypowiedziała, że w Polsce miałyby inne nazwiska, niż w Niemczech. Jak to właściwie w tym jest? Że nazwisko obowiązuje tylko w tym kraju, w którym się brało ślub? To trochę bez sensu...
cytuj zgłoś 0 0
KittyTheKiller
17.09.2016 2:22 Imago
shingao:
milioogo92:
Czyli rozumiem myślisz że LGB to ludzie chcący łamie wszystkie schematy i granice dziwolągi ? (...)


Nie, nie rozumiesz. Straszne czarno białe widzenie świata. Takie zero-jedynkowe, prostackie. Albo jesteśmy tacy sami jak heterycy, albo jesteśmy dziwolągami łamiącymi wszelkie schematy i przekraczającymi wszelkie granice? A to nie ma stanów pośrednich? Pod pewnymi względami jesteśmy tacy sami, a pod innymi różni. Ale różność to nie powód do dyskryminacji.


różnorodność to też pewna odpowiedzialność... jeśli mówimy, że coś jest DYSKRYMINACJĄ-to właściwie jak powinni postępować osoby w społeczeństwie... skoro pewne osoby uważają wolność artystyczną za coś nadrzędnego-to czym się oni różnią od tych speców od "klauzuli sumienia"??
taki spór bez szans na mediację...
cytuj zgłoś 0 2
shingao 新顔
15.09.2016 22:17 shingao (40) Szczecin
milioogo92:
Czyli rozumiem myślisz że LGB to ludzie chcący łamie wszystkie schematy i granice dziwolągi ? (...)


Nie, nie rozumiesz. Straszne czarno białe widzenie świata. Takie zero-jedynkowe, prostackie. Albo jesteśmy tacy sami jak heterycy, albo jesteśmy dziwolągami łamiącymi wszelkie schematy i przekraczającymi wszelkie granice? A to nie ma stanów pośrednich? Pod pewnymi względami jesteśmy tacy sami, a pod innymi różni. Ale różność to nie powód do dyskryminacji.
cytuj zgłoś 5 2
Ikona
15.09.2016 21:56 milioogo92
shingao:
milioogo92:
Ja staram się pokazać heterowiększości że geje / lesbijki niczym szczególnym się nie wyróżniają, a tu prosze... kolejne lesbijki wyglądające niekobieco aż w oczy razi...


To mamy problem, bo osoby LGBT różnią się od hetero. Powinno do Ciebie dotrzeć, że różny, nie znaczy gorszy, różny nie znaczy, że nie powinien mieć praw.

Jak Ciebie takie sprawy w oczy rażą, to jest to Twój problem.

Czyli rozumiem myślisz że LGB to ludzie chcący łamie wszystkie schematy i granice dziwolągi ? No to z takim podejściem powodzenia w walce o akceptacje większości :)
cytuj zgłoś 1 3
shingao 新顔
15.09.2016 21:28 shingao (40) Szczecin
milioogo92:
Ja staram się pokazać heterowiększości że geje / lesbijki niczym szczególnym się nie wyróżniają, a tu prosze... kolejne lesbijki wyglądające niekobieco aż w oczy razi...


To mamy problem, bo osoby LGBT różnią się od hetero. Powinno do Ciebie dotrzeć, że różny, nie znaczy gorszy, różny nie znaczy, że nie powinien mieć praw.

Jak Ciebie takie sprawy w oczy rażą, to jest to Twój problem.
cytuj zgłoś 3 2
Ikona
15.09.2016 21:20 milioogo92
shingao:
milioogo92:
A potem się dziwicie skąd się wziął stereotyp "męskich lesb"


Nie wiem kto się dziwi. Widoczne jest to co się wyróżnia, dlatego męskie lesbijki i kobiecy geje zawsze będą bardziej widoczni niż kobiece lesbijki i męscy geje.

PS. Jakąś krzywdę zrobiły Tobie "męskie lesby"? Masz, żal że są bardziej męskie od Ciebie, czy w czym problem?


Jeśli wszystko sprowadzasz do pytania "krzywde ci zrobiły" to daleko chyba w dyskusji nie zajdziemy bo np. Ludzie kąpiący się w szambie też mi nic nie zrobili co nie znaczy że nie mam prawa ich zachowania ocenić. Ja staram się pokazać heterowiększości że geje / lesbijki niczym szczególnym się nie wyróżniają, a tu prosze... kolejne lesbijki wyglądające niekobieco aż w oczy razi... A ta zaczepka że niby bardziej męskie od mnie nietrafiona, ale jeszcze troche i pewnie ludzie na mieście będą się do nich zwracać na Pan
cytuj zgłoś 2 3
  • 1
  • 2
Magda Dropek
Autor
Magda Dropek
Redaktorka portalu Queer.pl, członkini zarządu Fundacji Równość.org.pl
Absolwentka filologii polskiej i dziennikarstwa na Uniwersytecie Jagiellońskim, przez 10 lat redaktorka największego i najstarszego w Polsce portalu dla ludzi LGBT, Queer.pl, od 2012 roku zaangażowana w organizację festiwalu Queerowy Maj i krakowskiego Marszu Równości.

Od 2013 roku członkini zarządu Fundacji Równość.org.pl, zajmującej się sytuacją społeczności LGBT i działaniami antydyskryminacyjnymi w mniejszych miastach na południu Polski. Członkini powołanej w maju 2019 roku przez prezydenta Krakowa, Jacka Majchrowskiego, Rady ds. Równego Traktowania.

https://twitter.com/magdadropek
queer.pl/user/wish
TAGIWięcej
Berlin Iza Kampania Przeciw Homofobii Lifestyle Marta małżeństwo jednopłciowe Polska Queer.pl Społeczeństwo wesele związek partnerski Związek partnerski i wesele Izy i Marty
Powiązane
Obraz Poniedziałek, 22.08.2016 Nikt za nas życia nie przeżyje Obraz Poniedziałek, 13.02.2017 Walentynki na tęczowo (Wasze zdjęcia i historie) Obraz Wtorek, 13.12.2016 Naj 2016 - WYDARZENIA Obraz Czwartek, 24.11.2016 Kolejny ślub za granicą: Krzysztof i Mateusz Obraz Poniedziałek, 20.06.2016 Oni dwaj: Tomek i Paweł
Inne tematy
Prezydent Nawrocki zapowiada weto ws. ustawy o statusie osoby najbliższej. Będzie projekt prezydencki? Czwartek, 28.05.2026 Prezydent Nawrocki zapowiada weto ws. ustawy o statusie osoby najbliższej. Będzie projekt prezydencki?
Eurowizja 2026: największy bojkot w historii wydarzenia od 1970 roku. Kto i dlaczego odwrócił się od konkursu? Sobota, 16.05.2026 Eurowizja 2026: największy bojkot w historii wydarzenia od 1970 roku. Kto i dlaczego odwrócił się od konkursu?
Transkrypcja małżeństw jednopłciowych: była radość - są problemy, niepewność i rozczarowanie Wtorek, 26.05.2026 Transkrypcja małżeństw jednopłciowych: była radość - są problemy, niepewność i rozczarowanie
Kontakt Reklama Regulamin
Social media
Polub na Facebooku Obserwuj na Twitterze Instagram WhatsApp
© 1996-2026 Queermedia.pl, ISSN 2299-9019 Polityka prywatnościUstawienia prywatnościPrzerwij abonamentOdstąpienie od umowy







🌈
Odkryj więcej na Queer.pl
Zalogowani użytkownicy mogą oglądać zdjęcia innych osób, zakładać profile, komentować artykuły i oceniać filmy.
Dołącz do nas Zaloguj się