Strona główna Aktualności Społeczność
Profile Grupy Przewodnik Wydarzenia Wsparcie
Ogłoszenia
Towarzyskie Pokoje i mieszkania Praca Ogłoszenia drobne Edukacja Pozostałe Dodaj
Queeroteka
Książki Filmy i seriale Quizy Patronat Queer.pl
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Kontakt Reklama Regulamin
Queer.pl Portal osób LGBT+
Menu
Logowanie Rejestracja
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Wtorek, 28.06.2016, Aktualizacja: Środa, 01.04.2026

Zabij go, ale nie całuj

Podziel się Tweetnij Skomentuj (8)
Podziel się Tweetnij Skomentuj (8)

Felieton Witolda Jabłońskiego

Tak określa stosunek gangsterów amerykańskich do innych mężczyzn paryski kabareciarz w uroczej komedii „Victor, Victoria” (1982). To, co w filmie było rzuconym mimochodem, niewinnym żarcikiem, zmaterializowało się jako tragedia w Orlando. Podobno Omara Mateena (urodzonego w USA syna afgańskich imigrantów) rozwścieczył widok publicznie całujących się mężczyzn na oczach jego rodziny. Nie był w tym odosobniony.

- Witold Jabłoński -

Pamiętacie, jak trzy lata temu nasz były prezydent, bawiąc na Florydzie, oburzał się widokiem spacerujących ulicami, półnagich, obejmujących się facetów, którzy, by użyć jego obrazowego określenia, „robili sobie pieszczoty”? Jak żądał „getta ławkowego” w polskim Sejmie dla posłów gejów i oznajmił później w TVN 24: „Ja sobie nie życzę, żeby ta mniejszość, z którą się nie zgadzam, wychodziła na ulice i moje dzieci i wnuki bałamuciła”. Naturalnie, wnuk może do woli oglądać w filmach i grach komputerowych, jak mężczyźni się zabijają, ale w żadnym wypadku nie powinien widzieć, jak się mężczyźni kochają. Jeszcze by się zapatrzył, nie daj boże, „zaraził” takim „zboczeniem” i byłby wstyd dla rodziny.

Nie stawiam, oczywiście, psychopatycznego zabójcy na równi z naszym poczciwym rodakiem, który wygadywał żenujące głupoty. Obie sytuacje są jednak odpryskami tej samej postawy. Tego samego lęku, tej samej histerycznej wrogości, (podszytej, być może, zawiścią), tej samej homofobii. Zabij go, ale nie całuj. Podłożem strzelaniny w Orlando nie były jednak odraza estetyczna ani „powszechny dostęp do broni”, jak twierdzą niektórzy. We Francji nie ma powszechnego dostępu, a jednak dochodzi do pokrewnych zamachów. Podstawową przyczyną ślepej, nienawistnej agresji do „innych” jest religijny zabobon.

Trzy dominujące w świecie zachodnim religie monoteistyczne: judaizm, chrześcijaństwo, islam, mają te same korzenie. Semickie ludy, wędrujące po pustyniach Azji Mniejszej w poszukiwaniu miejsca do życia, musiały stworzyć twardy kodeks moralny, zapewniający przetrwanie. Kapłani monoteistycznych religii tworzą przede wszystkim idee jedynego, „prawdziwego” boga, opiekującego się swym „ludem wybranym” i surowe zasady dotyczące stołu i łoża. To sam bóg nakazuje, co Żyd lub Arab mogą jeść i pić oraz z kim mają sypiać. Przekroczenie owych zakazów grozi okrutnymi karami na tym i na tamtym świecie. Dlaczego? Ponieważ religia monoteistyczna, jak każda ideologia totalitarna, pragnie opanować najbardziej intymne sfery życia indywidualnego wyznawcy, narzucić mu jedynie słuszny, według duchowych prowodyrów, model egzystencji. Dlatego konieczne było stworzenie kanonów i dogmatów, nazwanych „słowem bożym” i nieznanych w świecie „pogańskim”, gdzie bogowie spełniali określone funkcje, ale raczej rzadko wtrącali się do życia prywatnego czcicieli. Dość naturalne, że w plemionach zmuszonych do bezustannej walki o byt i zagrożonych cudzą dominacją (egipską, babilońską lub rzymską) prawdziwą obsesją stała się prokreacja: by Żydzi ocaleli, musieli płodzić się na potęgę. Aby było ich coraz więcej, zabroniono marnować cennego nasienia. Z płodzenia i rozmnażania uczyniono boski nakaz, zagrożony, jak wszystkie inne, bezwzględnymi konsekwencjami. Przekonał się o tym biblijny Onan, przekonali „rozwiąźli i bezbożni” Sodomici. Ich los miał być postrachem i napomnieniem dla innych.

Fiksację na punkcie rozmnażania przejęli później od Żydów chrześcijanie, też początkowo tępieni i prześladowani. Dlatego zarówno u jednych, jak i drugich, homoseksualizm, w sposób oczywisty nieprowadzący do zapłodnienia, stał się ciężkim wykroczeniem, śmiertelnym grzechem nie tylko „przeciw naturze”, ale także samemu Jahwe, bo wszak to jego wyznają na równi z Żydami. „Every sperm is sacred...” - śpiewają katolicy w „Sensie życia” Monty Pythona. W filmie jest to zabawne, ale robi się całkiem nie do śmiechu, gdy uświadomimy sobie, że zarówno katolicy, jak i protestanci z lubością palili „sodomitów” na stosach, a gdy prawa się nieco bardziej „ucywilizowały” pod wpływem Kodeksu Napoleona, poprzestawali na zamykaniu ich w domach wariatów albo więzieniach (w Wielkiej Brytanii aż do 1967 r.!). W imię tego samego przesądu wymordowano, zamęczono lub zaszczuto w Europie na przestrzeni wieków panowania chrześcijaństwa setki tysięcy ludzi. Dwa największe reżimy totalitarne XX wieku, nazizm i komunizm, eksterminowały masowo „dewiantów” w obozach koncentracyjnych i łagrach. Były oficjalnie ateistyczne, lecz pozostaje faktem, że filozoficznie i mentalnie wywodziły się z tego samego euroazjatyckiego pnia kulturowego, a więc pokrewnego sposobu myślenia. Podobnie jak islam.

Autor Koranu, czerpiący (podobnie jak chrześcijaństwo) podstawową inspirację ze Starego Testamentu, do którego wielokrotnie się odwoływał, między innymi przytaczając historię Sodomy i Gomory, stwierdził wprost w Surze Siódmej: „Czy będziecie popełniać bezecne czyny, jakich nie popełnił przed wami żaden ze światów? Oto przychodzicie przez namiętność do mężczyzn zamiast do kobiet. Tak, jesteście ludem występnym!” Nie ma tu wprawdzie bezpośredniego grożenia kaźnią, niemniej z przekazów hadisów wynika, że Mahomet bardzo ostro odnosił się do praktyk homoseksualnych. Miał on powiedzieć, że jeśli kogokolwiek przyłapano na grzechu podobnym do tego, jaki popełnili „ludzie Lota”, należy go zabić. Prorok argumentował przy tym, że ich postępowanie prowadzi do wymarcia ludzkiego gatunku (czytaj: Arabów) i powszechnego zgorszenia. Z tych właśnie przesłanek homoseksualistów w Iranie wiesza się po wielodniowych torturach, w ISIS zrzuca z wieżowców, a w ojczyźnie ojca Omara talibowie grzebali żywcem pod zwałem gruzu ze ścian rozjeżdżanych czołgami.

Mieli kogo tak karać, bo właśnie w Afganistanie wśród ich największych wrogów, Pasztunów przetrwała wielowiekowa perska tradycja „tańczących chłopców” (bacha bazi), urodziwych nastolatków, zabieranych lub wykupywanych od ubogich rodzin i wykorzystywanych do zabaw seksualnych w gronie zamożnych znajomych, praktykowana wśród wyższych sfer wojskowych i urzędniczych starego reżimu. Po wycofaniu się stamtąd Sowietów w 1989 roku, zwyczaj ten odżył wśród przywódców poszczególnych frakcji walczących o władzę nad krajem u stóp Hindukuszu. Pamiętajmy, że w tradycyjnym muzułmańskim społeczeństwie obowiązuje segregacja płci. Mężczyźni i kobiety obcują ze sobą tylko w rodzinie, a wszelkie spotkania w szerszym gronie odbywają się osobno dla mężczyzn, osobno dla kobiet. Bogobojnemu muzułmaninowi nie wolno nawet spojrzeć na kobietę, która nie jest jego żoną. Stąd jeszcze kilkaset lat temu wśród bogatych mieszkańców Azji Środkowej rozpowszechnił się zwyczaj trzymania – łatwo dostępnych i stosunkowo niekosztownych – młodych chłopców, którzy podczas uczt zabawiali gości swoim tańcem i śpiewem przebrani za kobiety. Zebrani mieli rozrywkę, a surowe zasady religijne, przynajmniej pozornie, nie zostały złamane. Walijski dziennikarz Phil Rees w książce „Kolacja z terrorystą” tak wyjaśnił ten lokalny fenomen: „Miłość homoseksualna jest ważnym, choć skrywanym elementem kultury afgańskiej, dostrzegalnym w pasztuńskiej muzyce, tańcu i poezji. (…) Często można było spotkać brodatego mężczyznę, uzbrojonego po zęby z chłopcem w wieku piętnastu, szesnastu lat. Przyjezdnym mogło się wydawać, że to ojciec z synem. Tylko tutejsi nie mieli takich złudzeń”. Warto dodać, że według interpretacji szariatu narzuconej przez talibów, karani śmiercią byli zarówno sprawcy uwiedzenia, jak ich młodociane ofiary, w jednakim stopniu „nieczyste”. Po wypędzeniu talibów w 2001 roku, tłumione przez lata i zaciekle prześladowane pożądanie wypłynęło na powierzchnię ze zdwojoną siłą. Na ulice wrócili mężczyźni ze swoimi młodocianymi ashma (ukochanymi), wywołując zresztą konsternację i niesmak wśród zachodnich interwentów. Stwierdza się, że obecnie nawet co drugi Pasztun może mieć swojego „herbacianego chłopca”. Według ich pojęć nie stoi to w żadnej sprzeczności z islamem: akt seksualny z chłopcem uważany jest za czynność czysto praktyczną i nienaruszającą powszechnych zasad, w przeciwieństwie do bezczeszczenia kobiety, która jest „z definicji” nieczysta. Nie niszczy reputacji mężczyzny, przeciwnie, dodaje mu prestiżu. Jak powiedział jeden z wysokich rangą oficerów: „Kiedy ludzie mówią, że dowódca ma chłopca, który tańcząc wije się jak wąż, jego popularność jest zachowana, a jego reputacja i pozycja polityczna kwitną”. Jeśli zaś jakikolwiek dzieciak przyzna się do uprawiania seksu z dorosłym, pewne jest, że trafi za to do więzienia, nie zaś uwodziciel, wystarczająco zamożny i wpływowy, by uniknąć karzącej dłoni islamskiego prawa. Karane są więc przede wszystkim ofiary takiego procederu, sprawcy pozostają bezkarni. (Czy nie znamy podobnej sytuacji z własnego poletka? Przedstawiciele różnych opresyjnych systemów religijnych chętnie przerzucają odpowiedzialność na ofiary. Wystarczy przypomnieć słynną wypowiedź arcybiskupa Hosera obwiniającego „zepsute” dzieciaki, które kuszą i wciągają w grzech „niewinnych” kapłanów). Nic dziwnego, że w społeczeństwie afgańskim panuje na ten temat powszechna zmowa milczenia. Ojciec Omara, emigracyjny polityk, pretendujący w 2015 roku na stanowisko prezydenta swojej ojczyzny, w przeszłości (podczas wojny z ZSRR) popierał mudżahedinów, później fanatycznych talibów. Uporczywie twierdzi jednak, że zbrodnia jego syna nie miała nic wspólnego z religią. Z pewnością mogła mieć wiele wspólnego ze specyficznie ukształtowaną afgańską mentalnością, w której skojarzenie amerykańskich gejów z „tańczącymi chłopcami” musiało się spotykać z automatycznym odrzuceniem i potępieniem, nie pozbawionym wszakże dosyć dwuznacznej aury.

„Postawy wobec homoseksualizmu dobrze ilustrują, czym jest moralność inspirowana wiarą religijną” napisał Richard Dawkins w „Bogu urojonym” (2006). Omawiając postawy i wypowiedzi „amerykańskich talibów”, jak ich nazywa, autor określa ich jako ludzi, „którzy moralność pojmują wyłącznie w wąsko religijnych kategoriach i czują się zagrożeni przez wszystkich, którzy nie podzielają ich absolutystycznej wiary”. Według nich „złem są wszelkie nawet intymne myśli i czyny, które nie są zgodne z prywatnymi upodobaniami chrześcijańskiej większości”. Przekonanie to łączy bez wątpienia fanatycznych talibów, ortodoksyjnych katolików i purytańskich anglikanów. Wszyscy oni przekonani są, że mają monopol na moralność i wiedzę, czego pragnie ich bóg (w gruncie rzeczy ten sam, czy nazywa się Allach, czy też Jehowa). Ich cel jest w zasadzie jednaki: wyeliminować ze społeczeństwa tych, którzy ich zdaniem „szerzą zło”. Stąd już tylko o krok od przyzwolenia na eksterminację „grzeszników”.

W tym kontekście zupełnie nie dziwi fakt, że ultrakatolicka Młodzież Wszechpolska, od dawna głosząca osławiony „zakaz pedałowania”, zareagowała na masakrę w Orlando zamieszczonym na internetowej stronie cytatem ze starotestamentowej Księgi Kapłańskiej: „Ktokolwiek obcuje cieleśnie z mężczyzną, tak jak się obcuje z kobietą, popełnia obrzydliwość. Obaj będą ukarani śmiercią, sami tę śmierć na siebie ściągnęli”. A ich „guru”, Robert Winnicki, głosi bez żenady: „Do masakry w Orlando doszło, bo tam skumulowało się wszystko to, co lubi zachodnioeuropejska i amerykańska lewica... Mamy do czynienia z publiczną promocją dewiacji i publicznym na to przyzwoleniem. Mamy homoseksualny klub, z drugiej strony mamy strefę wolną od broni, czyli pacyfizm wyznawany przez lewicę na całym świecie i po trzecie – muzułmański przybysz z Afganistanu, który powoływał się na Państwo Islamskie”.
ZOBACZ TEŻ Śmierć za homoseksualność Młodzież Wszechpolska komentuje Orlando biblijnym cytatem

Wnioski z takiej reakcji naszej skrajnej prawicy są dość oczywiste: „grzesznicy” są winni śmierci, a sprawca był narzędziem w ręku boga „nienawidzącego pedałów”. Pobrzmiewa w tych złowrogich słowach usprawiedliwienie ludobójstwa w imię religijnych, konserwatywnych ideałów. Zakamuflowana pochwała zbrodni dokonanej dla „wyższych” celów. Wiadomo: fanatyk strzela, a Pan Bóg kule nosi.
OCEŃ ARTYKUŁ
Podoba mi się (65)
niwla rio milwa rudziatko boerst zdzblo doleczki21 purplecornflowers harkness kanapkap
Nie podoba mi się (0)
Komentarze (8)
HEJT STOP!Zapoznaj się z warunkami dodawania komentarzy
Komentuj
Moja ikona
Dodaj komentarz
Komentarz od osoby niezalogowanej pojawi się po akceptacji moderatora.
Dozwolone znaczniki (BBCode):
[b], [i], [u], [url], [url=], [mail], [mail=], [color=], [code], [quote]
KittyTheKiller
20.07.2016 6:37 Imago
zabawne... Kościół to fiksacja-ale czym była by społeczność gejowska bez homofobicznego przekazu KK???

Nawet Państwo ChyngisChana potrzebowało reform religijnych, bo wielokulturowość przeradzała się w wojnę domową i kłopoty z sukcesją...

Opresja Kościoła powinna być wyważona... świat bez Religii?? świat Dzieci Kwiatów z Charlesem Masonem i jego Helter Skelter...
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
02.07.2016 22:38 Riverrun
Świetny artykuł, jak w wielu innych tekstach F.J. także i w tym widać bardzo szeroką wiedzę i kompetencję. Brawo!
cytuj zgłoś 1 1
Ikona
02.07.2016 21:05 Lenorr
Lubię jego sposób przekazywania myśli. Artykuł świetny.

Ludzie mają okropną skłonność do przypisywania jednej rzeczy określonej właściwości. Kiedy ktoś powie ''uduchowiony'' od razu nasuwa się nam ''religijny''. Zapominamy, że religia nie ma monopolu na naszą duchowość. Jestem pewna, że osoba, która oddaje się retrospekcji, badaniu własnej psychiki, uczuć, medytacji czy sztuce jest prawdziwiej uduchowiona niż najbardziej ortodoksyjny katolik/muzułmanin itp.
cytuj zgłoś 1 1
rezzy
30.06.2016 4:26 rezzy (39) Kraków
@zewszad_i_znikad
Jakoś większości racjonalnych ludzi racjonalizm i rozum nie utrudnia zachwycania się dziełami sztuki czy pięknymi widokami. Według mnie taka "duchowość" jest w zupełności wystarczająca. Nie trzeba wierzyć ani czuć jakichś "wyższych obecności" żeby dostrzegać piękno i brzydotę Świata. A co do środowiska, to wolę takie, w którym przetrwają ludzie bez duchowości niż duchowość w ostatnich konających ludziach, którzy walczą na śmierć i życie o pierdoły :D.
cytuj zgłoś 1 0
zewszad_i_znikad
29.06.2016 20:41 zewszad_i_znikad (44) Warszawa
Jeszcze ściślej mówiąc: doszlam swego czasu (w pamiętniku, bo mniej piszę o tym, co zrobiłam, a więcej o swoich rozważaniach) do wniosku, że w pewnym sensie religia JEST "protezą" - nie "protezą sensu" (ukryte założenie: sens życia nie istnieje), jak twierdzą "wojujący ateiści", tylko protezą doświadczenia duchowego. Doszłam do wniosku, że to religia, a nie duchowość jest zjawiskiem wtórnym - religie to niedoskonała duchowość skażona racjonalizmem. Nie w tym sensie, że są racjonalistyczne, tylko że wcześniej wkroczył racjonalizm i odebrał większości ludzi zdolność do głębszych odczuć duchowych. Nie da się stwierdzić, "jak było na pewno", bo to ogromna historia, w części pradawna, pozbawiona swoich świadectw - ale pomyślałam, że niejako na poziomie mitu można sobie wyobrazić stan uprzedni, "bez rozdziału między człowiekiem a Tajemnicą, w którym każda chwila życia mogła być doświadczeniem duchowym - i niepojęty kres tego stanu. Wygnanie z Raju...".
W sumie można powiedzieć, że mam alergię na racjonalizm - boję się, że w takim środowisku społecznym i psychiczym żadna duchowość nie zdoła przetrwać.
cytuj zgłoś 0 0
zewszad_i_znikad
29.06.2016 20:28 zewszad_i_znikad (44) Warszawa
Sądzę, że tak. Ale twardo racjonalna, materialistyczna, mechanistyczna, biologistyczna, ubóstwiająca Naukę i Rozum wizja świata jest duchowości nieprzyjazna.
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
29.06.2016 13:56 legwan
@zewszad_i_znikad
Ale co to jest duchowość? Czy może to istsnieć bez religijności?
cytuj zgłoś 1 0
zewszad_i_znikad
28.06.2016 23:12 zewszad_i_znikad (44) Warszawa
Religie mają swoje aberracje, ale świat bez duchowości byłby przerażający.
cytuj zgłoś 3 3
Witold Jabłoński
Autor
Witold Jabłoński
Pisarz, dziennikarz, redaktor
Ukończył filologię polską na Uniwersytecie Łódzkim. Dwa następne lata był sekretarzem Jerzego Andrzejewskiego. Pracował w Domu Teatru Łódzkiego Domu Kultury (1983/84), Teatrze Nowym, Wydawnictwie Łódzkim, a w 1988 roku ukazała się jego debiutancka powieść, „Gorące uczynki”. W latach 1991/1995 utrzymywał się wyłącznie z pisania: tworzył wówczas serie popularnych biografii, pastisze powieści egzotycznych (wspólnie z Maciejem Świerkockim) i pastisz dalszego ciągu Trędowatej. Był pracownikiem "Gazety Wyborczej - Łódzkiej" i redaktorem prowadzącym dodatek Tygodnik Kulturalny "Verte”. Publikuje również eseje filmowe w miesięczniku "Kino". Był dyrektorem Wydziału Kultury i Sztuki Urzędu Miasta Łodzi, a od marca 1999 r. dyrektorem Śródmiejskiego Forum Kultury. Autor m.in. cyklu „Gwiazda Wenus, Gwiazda Lucyfer”, horroru fantastycznego „Dzieci Nocy” oraz „Kochanka Czerwonej Gwiazdy”.
TAGIWięcej
chrześcijaństwo Historia Homofobia i religijny zabobon ISIS islam judaizm Lech Wałęsa masakra Młodzież Wszechpolska Orlando Polityka Polska Richard Dawkins Robert Winnicki Społeczeństwo terroryzm
Powiązane
Obraz Piątek, 01.09.2017 Wałęsa i Biedroń apelują o solidarność Obraz Wtorek, 14.06.2016 Śmierć za homoseksualność Poniedziałek, 18.09.2000 Stronniczy przegląd prasy Obraz Piątek, 10.01.2020 Biedroń: żeby Giertych był zadowolony adoptuję kotkę i nazwę ją "Pierwsza Dama" Obraz Wtorek, 07.01.2020 Bosak: osoba homoseksualna mogłaby należeć do Ruchu Narodowego
Inne tematy
Eurowizja 2026: największy bojkot w historii wydarzenia od 1970 roku. Kto i dlaczego odwrócił się od konkursu? Sobota, 16.05.2026 Eurowizja 2026: największy bojkot w historii wydarzenia od 1970 roku. Kto i dlaczego odwrócił się od konkursu?
Transkrypcja małżeństw jednopłciowych: była radość - są problemy, niepewność i rozczarowanie Wtorek, 26.05.2026 Transkrypcja małżeństw jednopłciowych: była radość - są problemy, niepewność i rozczarowanie
Prezydent Nawrocki zapowiada weto ws. ustawy o statusie osoby najbliższej. Będzie projekt prezydencki? Czwartek, 28.05.2026 Prezydent Nawrocki zapowiada weto ws. ustawy o statusie osoby najbliższej. Będzie projekt prezydencki?
Kontakt Reklama Regulamin
Social media
Polub na Facebooku Obserwuj na Twitterze Instagram WhatsApp
© 1996-2026 Queermedia.pl, ISSN 2299-9019 Polityka prywatnościUstawienia prywatnościPrzerwij abonamentOdstąpienie od umowy







🌈
Odkryj więcej na Queer.pl
Zalogowani użytkownicy mogą oglądać zdjęcia innych osób, zakładać profile, komentować artykuły i oceniać filmy.
Dołącz do nas Zaloguj się