Strona główna Aktualności Społeczność
Profile Grupy Przewodnik Wydarzenia Wsparcie
Ogłoszenia
Towarzyskie Pokoje i mieszkania Praca Ogłoszenia drobne Edukacja Pozostałe Dodaj
Queeroteka
Książki Filmy i seriale Quizy Patronat Queer.pl
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Kontakt Reklama Regulamin
Queer.pl Portal osób LGBT+
Menu
Logowanie Rejestracja
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Poniedziałek, 15.02.2016, Aktualizacja: Środa, 01.04.2026

Miłosierdzie Kościoła? Nie dla wszystkich

Podziel się Tweetnij Skomentuj (35)
Podziel się Tweetnij Skomentuj (35)

Po synodzie: miejsce LGB i rozwodników w Kościele (komentarz)

Dokument końcowy (Relatio synodi) będący rezultatem prac ostatniego rzymskokatolickiego synodu o rodzinie nie ma niczego rozstrzygać, lecz służyć papieżowi w rozważaniach na temat rodzin i prawdopodobnie późniejszemu wydaniu dotyczącej ich adhortacji apostolskiej (coraz głośniej w mediach o tym, że adhortacja rzeczywiście się ukaże w lutym lub marcu 2016 r.). Trudno jednak nie sugerować się treściami, na które zgodziło się tak liczne zgromadzenie duchownych wysokiej rangi. Moją uwagę przykuł paragraf dokumentu końcowego poświęcony osobom nieheteroseksualnym, a szczególnie kontrast powstający po zestawieniu tegoż fragmentu z paragrafami mówiącymi o ludziach rozwiedzionych żyjących w ponownych związkach.

- Judyta Kawka -

Nie sposób się łudzić, że ojcowie synodalni patrzą na obie wymienione grupy jak na osoby popełniające ten sam grzech polegający na seksualnym współżyciu pozamałżeńskim. Słyszałam nieraz z ust katolików i katoliczek, że nie można oceniać związków nieheteroseksualnych gorzej niż powtórnych małżeństw ani mocniej ich dyskryminować w życiu Kościoła, ponieważ ich sytuacja wobec szóstego przykazania jest analogiczna. Według biskupów moi rozmówcy mylili się. Dokument posynodalny poświęca rozwodnikom w ponownych związkach mnóstwo konstruktywnej uwagi. W paragrafie 84. czytamy, że uczestnictwo ochrzczonych, którzy są po rozwodzie i wejściu w nowe związki - w życiu Kościoła może wyrażać się w różnych rodzajach posługiwania. Powinno się dążyć do przezwyciężenia wykluczania ich na polu instytucjonalnym, liturgicznym, edukacyjnym i duszpasterskim. Gdyby nieheteroseksualne relacje były wątpliwe moralnie na podobnej zasadzie, nic nie stałoby na przeszkodzie, aby również dla osób w takich relacjach zaproponować formy duszpasterstwa niewymagające opuszczenia ani ukrywania partnera/partnerki. Nic nie stałoby na przeszkodzie, aby jako pary lesbijki i geje chodzili do kościoła, pracowali w kościelnych fundacjach, szkołach czy wydawnictwach albo uczęszczali na spotkania grup przyparafialnych.
ZOBACZ TEŻ Synod w cieniu coming outu polskiego księdza Papież: marzeniem Boga jest "związek miłości między mężczyzną a kobietą"

Ojcowie synodalni przypomnieli fragment przemówienia papieża z 5 sierpnia 2015 roku, w którym Franciszek mówił, że w Kościele nastąpił wzrost braterskiej otwartości wobec osób po rozwodzie żyjących z nowymi partner(k)ami, a w związku z tym przestały one być de facto ekskomunikowane. Ów stan ekskomuniki de facto nie powstaje zdaniem papieża w wyniku działań rozwodników, lecz w wyniku nieprzychylnej postawy wspólnoty wobec nich. Jeśli zatem katolicy zasadniczo nie są po bratersku otwarci w tym samym chociaż stopniu wobec ludzi w parach jednopłciowych, to czy nie pozostawiają ich właśnie w stanie ekskomuniki de facto? Niestety dokument posynodalny ustanawia więcej podwójnych standardów. Paragraf 85. poucza, że możliwa jest pokuta dla osób rozwiedzionych żyjących w powtórnych związkach. Ich aktualną relację z Kościołem należy rozeznawać razem z nimi, biorąc pod uwagę m.in. to, czy podejmowali próby pojednania z sakramentalnymi współmałżonkami, jak mocno ucierpiały ich dzieci albo czy ich postępowanie mogło być złym przykładem dla młodych ludzi przygotowujących się do zawarcia małżeństw. Jednocześnie dokument nie zawiera zachęty do podobnego wglądu w życie par homoseksualnych, mimo iż wydaje się oczywiste, że mogłyby one wykonywać rachunek sumienia, który nie łamie ich tożsamości – pytać siebie o miłość versus egoizm, wierność versus rozwiązłość, spełnianie obowiązków wobec swoich rodzin, pozytywny lub negatywny wpływ bycia w relacji na wiarę i modlitwę, i tak dalej.

Przypomniawszy w tym samym paragrafie 1735. punkt Katechizmu Kościoła Katolickiego („Poczytalność i odpowiedzialność za działanie mogą zostać zmniejszone, a nawet zniesione, na skutek niewiedzy, nieuwagi, przymusu, strachu, przyzwyczajeń, nieopanowanych uczuć oraz innych czynników psychicznych lub społecznych”.), ojcowie synodalni stwierdzają, że uznanie różnic stopnia odpowiedzialności za działania i decyzje w skomplikowanych sytuacjach rodzinnych jest koniecznością, nawet w przypadku sumień prawidłowo uformowanych. Jest to wielkie dobro, którego odmawia się osobom w związkach nieheteroseksualnych. Tak jakby obawiano się, że rozeznanie może zaowocować rozpoznaniem dobra w tych relacjach, co musiałoby skończyć się uznaniem działania w nich łaski Boga. Pomyślmy, jak nierealistyczna z psychologicznego punktu widzenia jest ta strategia. Jest to właściwie nakazywanie gejom i lesbijkom całkowitego panowania woli nad potrzebą romantycznej miłości, intymnej bliskości i stworzenia z kimś wspólnego domu. Przypuszczam więc, że biskupi mogą żywić potoczne (niewynikające ani z nauki, ani z chrześcijańskiego objawienia) przekonanie, że orientacja seksualna nie należy do tożsamości człowieka, lecz jest czymś przygodnym, czego warto się pozbyć, np. skutkiem traumy lub błędów wychowawczych, na które rzekomo pomoże terapia albo rezultatem przeerotyzowania codzienności i grzechów z tym związanych, na które miałoby pomóc pogłębienie duchowości.
ZOBACZ TEŻ Episkopat ponownie atakuje związki osób tej samej płci Stanowisko biskupów przed synodem

Paragraf 53. otwiera przed katoliczkami i katolikami, którzy „uczestniczą w życiu Kościoła w sposób niedoskonały” (czyli nawiązującym nowe związki miłosne po rozstaniu z małżonkiem sakramentalnym) przyjazną perspektywę zachęty do czynienia dobra, troszczenia się o siebie nawzajem oraz służby wspólnotom, w których żyją i pracują. Wysunięto ponadto propozycję, aby na poziomie diecezjalnym kierowano tymi osobami ku zaangażowaniu oraz podążaniu do świadomej i spójnej decyzji. Wszystko to kojarzy się z wolą aktywizacji rozwodników oraz odchodzeniem od myślenia w kategoriach bieli i czerni w odniesieniu do nawrócenia. Widzimy wyraźnie, że trwanie w nieuporządkowanym związku nie uniemożliwia pracy nad ciągłym nawracaniem się we wszelkich sferach życia duchowego i społecznego. Tymczasem w paragrafie 76., jedynym poświęconym bezpośrednio wiernym LGB, jest mowa tylko o szczególnej opiece, jaką Kościół jest winien rodzinom, których członkiem jest ktoś o „skłonności homoseksualnej”. Jeśli ktoś ma być tylko odbiorcą opieki, jest to zamysł wbijający w bierność i z pewnością nieemancypujący.

Wyżej wspomniany paragraf jest niepokojący także z innych powodów. Ludzie nieheteroseksualni są nazywani osobami ze skłonnościami homoseksualnymi (tendenza omosessuale). Takie określenie będzie pracowało na niekorzyść traktowania orientacji seksualnej jako ważnej części tożsamości człowieka, której wypieranie lub wymuszona próba zmiany wpływa negatywnie na dobrostan i może powodować problemy ze zdrowiem. Ponadto takie postawienie sprawy niweczy nadzieje tych, którzy oczekiwali od synodu tzw. uzdrowienia języka. Język świadczący o zdolności współodczuwania z wiernymi powinien bowiem możliwie dalece szanować to, jak sami mówią o sobie. Zresztą literatura naukowa również preferuje termin „orientacja” i nazywa tak zarówno pociąg miłosny do osób odmiennej płci, jak i tej samej płci. Przypuszczam, że biskupi nie chcieliby myśleć o większości ludzi jak o osobach z „tendencjami heteroseksualnymi”. W kontekście przemian prawnych w kierunku ślubów cywilnych dla par jednopłciowych biskupi wzięli słowo „małżeństwo” w cudzysłów. Zdaję sobie sprawę, z czego to wynika. Zastanawiam się jednak ponownie, skąd różnica wobec małżeństw powtórnych zawartych w czasie życia poprzedniego współmałżonka/współmałżonki. Czy w świetle nauczania o małżeństwie sakramentalnym to nie są również quasi-małżeństwa?

Dochodzimy tu do pewnych cech małżeństwa, które mogą istnieć w konkubinatach, małżeństwach powtórnych oraz rozmaitych formach związków rodzinnych istniejących poza kulturą euroatlantycką. Relatio synodi, opierając się na uprzednim dyskursie, nazywa je małżeństwem naturalnym. Paragraf 54. wymienia własności relacji, która może w sprzyjających okolicznościach stać się małżeństwem: stabilność potwierdzona publicznym zobowiązaniem (vincolo pubblico), głębokie uczucie, odpowiedzialność wobec potomstwa, zdolność przetrwania prób życiowych. W paragrafie 47. znajdujemy takie wyliczenie naturalnych cech małżeństwa: dobro małżonków, jedność, otwartość na życie, wierność i nierozerwalność. Po pierwsze wiemy dobrze, że życie rodzinne w wielu społecznościach na świecie opiera się (lub opierało się w przeszłości) na zupełnie innych zasadach. Po drugie powinno być dla nas jasne, że związki homoseksualne często są zbudowane dokładnie na tych fundamentach (nie wszystkie, bo nie wszystkie mają takie intencje – podobnie jak heteroseksualne).

Może ktoś się zdziwi, że przypisuję otwartość na życie i odpowiedzialność wobec potomstwa związkom jednopłciowym. Przede wszystkim to, że geje, lesbijki i osoby biseksualne wychowują swoje biologiczne dzieci, jest faktem. Mają je z poprzednich związków różnopłciowych, dzięki in vitro (i ewentualnie surogatce) albo w wyniku nieformalnych donacji nasienia. Jeśli wychowują je razem z partnerem/partnerką tej samej płci, to możemy mówić o odpowiedzialności pary jednopłciowej wobec potomstwa. Co więcej, pary homoseksualne mogłyby być otwarte na życie w taki sposób, do którego Kościół zachęca małżeństwa bezpłodne: adoptować dzieci, być rodzicami zastępczymi, wspomagać wychowanie dzieci swoich krewnych i zostawać chrzestnymi czy też włączać się w pracę z dziećmi i młodzieżą w ramach pracy zawodowej lub wolontariatu. Natomiast nikt nie pokazuje z tak wielką i pozytywną siłą, jak można poszerzać pojęcia macierzyństwa i ojcostwa, jak zakonnice i zakonnicy. Mówi się do nich „ojcze” i „matko”. W porządku wiary ich dzieci są liczne, a wielu z powodzeniem pełni role wychowawcze w przedszkolach, świetlicach, domach sierot i szkołach.

Tym mocniej dziwi, że synod, powtarzając za Kongregacją Nauki Wiary, utrzymuje, iż związków jednopłciowych nie cechuje nawet odległe podobieństwo do małżeństwa. Nie wydaje się to uzasadnione empirycznie. Nie może się również podobać fakt, że paragraf poświęcony lesbijkom i gejom mówi o nich wyłącznie jak o członkiniach i członkach szerszych rodzin. Gdy się go czyta, przychodzi na myśl syn/córka, kuzynostwo, wujkowie i ciotki, ale na pewno nie matka ani ojciec. Powstaje wrażenie, że synod postąpił tak, jakby nie istniały rodziny zakładane przez pary nieheteroseksualne, gdzie lesbijki i geje są głowami rodzin.

Relatio synodi kilkakrotnie podkreśla, że należy dążyć do minimalizacji cierpienia dzieci w sytuacjach separacji, rozwodu i ewentualnie życia z kolejnym partnerem. Dbałość o dobro najmłodszych będzie wybiórcza, jeśli pominie się dzieci wychowywane przez rodziców LGB. Dotychczas proponowaną strategią nawrócenia było powstrzymywanie się od kontaktów seksualnych. Nie sposób nie spodziewać się, że w większości przypadków konsekwencją jest wówczas rozstanie. Czy takie „nawrócenie” rodziców warto fundować dzieciom, które potrzebują przecież stabilnego – przede wszystkim w sensie emocjonalnym – środowiska rozwoju? Paragraf 84. dokumentu synodalnego, który poucza o potrzebie zaoferowania rozwodnikom głębszej integracji ze wspólnotą chrześcijańską, powiada, że owa integracja jest konieczna dla chrześcijańskiego wychowania dzieci. Na końcu paragrafu napisano, że tego rodzaju troska nie osłabia wiary ani dawania świadectwa o nierozerwalności małżeństwa, lecz stanowi wyraz miłosierdzia Kościoła. Czy Kościół wyrazi miłosierdzie również wobec ochrzczonych i wierzących ludzi nieheteroseksualnych? Czy Franciszek podejmie ten temat w oczekiwanej adhortacji? Prędzej czy później hierarchowie będą zmuszeni zaprzestać ignorowania katolików i katoliczek LGB. W tej chwili wydają się na to nieprzygotowani.

Autorka prosiła o nieujawnianie prawdziwego imienia i nazwiska ze względów zawodowych
OCEŃ ARTYKUŁ
Podoba mi się (7)
bat-alex inkognito-woman undercover1 zdzisiu nayo-nayomi adhezja
Nie podoba mi się (18)
radziu-d alex-666 rudziatko volglaster chore_melodie alexx julia-renata pinoteres kierownik2 sayumi
Komentarze (35)
HEJT STOP!Zapoznaj się z warunkami dodawania komentarzy
Komentuj
Moja ikona
Dodaj komentarz
Komentarz od osoby niezalogowanej pojawi się po akceptacji moderatora.
Dozwolone znaczniki (BBCode):
[b], [i], [u], [url], [url=], [mail], [mail=], [color=], [code], [quote]
brachiocephalicus
07.03.2016 18:05 brachiocephalicus (35) Katowice
shingao:
ilikelgbt:
To chyba część z Was musi dojrzeć, by się uwolnić od tej neomarksistowskiej ideologii, która doprowadzi do kompletnego bałaganu (np. człowiek z penisem będzie uważany w dowodzie za kobietę, będą zamykać ludzi w więzieniach za homofobiczne poglądy, małżeństwa homo ze względu na ochronę mniejszości będą miały pierwszeństwo w adopcji dzieci, być może dojdzie do legalizacji poligamii).


1. Twierdzisz, że remedium na ten "bałagan" jest ideologia o gadających krzakach i wężach?

2. Nie wiem kto jest za zamykaniem ludzi za homofobiczne poglądy. Są tacy, którzy popierają karanie za szerzenie nienawiści wobec osób LGBT.
Nie przeszkadza Tobie, że ludzie są karani za obrazę uczuć religijnych?

3. Czy w jakimś kraju osoby homo mają pierwszeństwo w adopcji? Czy ktokolwiek to proponuje? Czy wyssałeś to ze swojego palca?

4. Co jest złego w poligamii? Przecież Twój bóg jej nie potępia, czego przykłady mamy w Biblii.


- 4. W Biblii stoi jasno, że Starotestamentowa poligamia to wynik "zatwardziałości serc" ludzkich i czego Bóg w żaden sposób nie popiera, na co masz potwierdzenie w Nowym Testamencie.
cytuj zgłoś 0 0
brachiocephalicus
06.03.2016 16:03 brachiocephalicus (35) Katowice
Przede wszystkim to miłosierdzie wymaga NAWRÓCENIA.
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
24.02.2016 13:43 VU2X7IfV
shingao:
Jesteś mściwy. Z takim podejściem nigdy nie będzie dobrze.


Nie jest. Nie będzie. Racja. Bo takie podejście ma większość, a podejście mniejszość na ogóle areny całego społeczeństwa i tak się nie liczy. W tym takiego nie istniejącego "rodzynka" jak ja. Co to jest 500 osób na paradzie lg w Krakowie, na 750 000 mieszkańców..a potem na co dzień w szarym dniu i tak większości nie widać, no bo jak ma 'straight-acting' być niby/ znajdźcie sb lepiej dziewczyny/chłopaków i załóżcie hetero-rodzinki..phi.
cytuj zgłoś 0 0
shingao 新顔
24.02.2016 11:43 shingao (40) Szczecin
VU2X7IfV:
@ilikelgbt

tak, ja własnie mam nadzieje dożyć takich czasów, w których heterycy poczują smaczek bycia osobą lg w zagrabionym przez nich społeczeństwie


Jesteś mściwy. Z takim podejściem nigdy nie będzie dobrze.
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
24.02.2016 11:36 VU2X7IfV
@ilikelgbt

tak, ja własnie mam nadzieje dożyć takich czasów, w których heterycy poczują smaczek bycia osobą lg w zagrabionym przez nich społeczeństwie
cytuj zgłoś 0 1
shingao 新顔
24.02.2016 11:30 shingao (40) Szczecin
ilikelgbt:
To chyba część z Was musi dojrzeć, by się uwolnić od tej neomarksistowskiej ideologii, która doprowadzi do kompletnego bałaganu (np. człowiek z penisem będzie uważany w dowodzie za kobietę, będą zamykać ludzi w więzieniach za homofobiczne poglądy, małżeństwa homo ze względu na ochronę mniejszości będą miały pierwszeństwo w adopcji dzieci, być może dojdzie do legalizacji poligamii).


1. Twierdzisz, że remedium na ten "bałagan" jest ideologia o gadających krzakach i wężach?

2. Nie wiem kto jest za zamykaniem ludzi za homofobiczne poglądy. Są tacy, którzy popierają karanie za szerzenie nienawiści wobec osób LGBT.
Nie przeszkadza Tobie, że ludzie są karani za obrazę uczuć religijnych?

3. Czy w jakimś kraju osoby homo mają pierwszeństwo w adopcji? Czy ktokolwiek to proponuje? Czy wyssałeś to ze swojego palca?

4. Co jest złego w poligamii? Przecież Twój bóg jej nie potępia, czego przykłady mamy w Biblii.
cytuj zgłoś 1 0
Ikona
24.02.2016 6:36 ilikelgbt
VU2X7IfV:
@ilikelgbt

współczuję Ci, bo jeszcze daleka droga przed Tobą w dojrzewaniu, dzieciaku.


To chyba część z Was musi dojrzeć, by się uwolnić od tej neomarksistowskiej ideologii, która doprowadzi do kompletnego bałaganu (np. człowiek z penisem będzie uważany w dowodzie za kobietę, będą zamykać ludzi w więzieniach za homofobiczne poglądy, małżeństwa homo ze względu na ochronę mniejszości będą miały pierwszeństwo w adopcji dzieci, być może dojdzie do legalizacji poligamii).
cytuj zgłoś 1 3
shingao 新顔
23.02.2016 23:50 shingao (40) Szczecin
ilikelgbt:
Eeeee... nie zamierzam "leczyć" swojego homoseksualizmu, ale jestem wychowany w konserwatywnej rodzinie i mnie trochę szlag trafia, jak widzę niezrozumienie wobec Kościoła. (...)


Jak to jest być "Murzynem" w "białym" kościele. Oni wiedzą, że nie chcesz sobie "wybielić skóry"?
cytuj zgłoś 1 0
Ikona
23.02.2016 22:45 VU2X7IfV
@ilikelgbt

współczuję Ci, bo jeszcze daleka droga przed Tobą w dojrzewaniu, dzieciaku.
cytuj zgłoś 2 0
upstairs_at_you
23.02.2016 22:37 upstairs_at_you (57) miasteczko raczej
ilikelgbt:
Wprowadzenie małżeństwo homo to dla Kościoła katolickiego byłoby straszne rozbrojenie jego nauk i dogmatów, które obowiązywały przez wiele wieków.

Swieckie państwo ma prawo a nawet obowiązek nieliczenia się z jakimikolwiek dogmatami jakiejkolwiek religii. O koscielnych małżeństwach jednopłciowych NIKT nie marzy a od slubów cywilnych wszelkim kosciołom wara!
Chyba, że już nie jestesmy państwem swieckim ale to by było warto jakos publicznie ogłosić. Tak dla przyzwoitosci.
cytuj zgłoś 4 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • ...
  • 4
Redakcja Queer.pl
Autor
Redakcja Queer.pl
Pierwszy polski portal ludzi LGBT+
Pierwszy polski portal przeznaczony dla osób LGBT+, założony w 1996 roku.
queer.pl
TAGIWięcej
duszpasterstwo Franciszek katolicyzm Kongregacja Nauki Wiary Kościół Kościół katolicki małżeństwo miłosierdzie None Polityka rodzina rozwodnicy Społeczeństwo Stanowisko Kościoła wobec osób LGBT+ i rozwodników synod
Powiązane
Obraz Wtorek, 27.03.2018 Młodzi katolicy chcą rozmawiać o homoseksualności, czy antykoncepcji Obraz Wtorek, 20.01.2015 Papież: "redefinicja" małżeństwa zagrożeniem dla rodziny Obraz Poniedziałek, 27.10.2014 Bortnowska o Wierze i Tęczy, synodzie i "propagowaniu" Obraz Czwartek, 08.05.2025 Kto pójdzie śladem papieża Franciszka? Ks. James Martin komentuje przyszłość osób LGBTQ w Kościele Obraz Poniedziałek, 21.04.2025 Papież Franciszek nie żyje. Co pozostawił osobom LGBT+?
Inne tematy
Prezydent Nawrocki zapowiada weto ws. ustawy o statusie osoby najbliższej. Będzie projekt prezydencki? Czwartek, 28.05.2026 Prezydent Nawrocki zapowiada weto ws. ustawy o statusie osoby najbliższej. Będzie projekt prezydencki?
Eurowizja 2026: największy bojkot w historii wydarzenia od 1970 roku. Kto i dlaczego odwrócił się od konkursu? Sobota, 16.05.2026 Eurowizja 2026: największy bojkot w historii wydarzenia od 1970 roku. Kto i dlaczego odwrócił się od konkursu?
Transkrypcja małżeństw jednopłciowych: była radość - są problemy, niepewność i rozczarowanie Wtorek, 26.05.2026 Transkrypcja małżeństw jednopłciowych: była radość - są problemy, niepewność i rozczarowanie
Kontakt Reklama Regulamin
Social media
Polub na Facebooku Obserwuj na Twitterze Instagram WhatsApp
© 1996-2026 Queermedia.pl, ISSN 2299-9019 Polityka prywatnościUstawienia prywatnościPrzerwij abonamentOdstąpienie od umowy







🌈
Odkryj więcej na Queer.pl
Zalogowani użytkownicy mogą oglądać zdjęcia innych osób, zakładać profile, komentować artykuły i oceniać filmy.
Dołącz do nas Zaloguj się