Mateusz i Patryk
Polska szkoła kojarzona jest z homofobią. Niedawna śmierć 14-letniego Dominika pokazuje jak poważny jest ten problem. Na szczęście polska szkoła to nie tylko agresja i zacofanie. Są miejsca, w których uczniowie wraz z nauczycielami przełamują ten stereotyp. Młode osoby LGBT coraz częściej ujawniają się w swoim szkolnym otoczeniu. Podczas tegorocznej Parady Równości poznałem Mateusza i Patryka - dwóch 18-latków, którzy pokazują, że można być nie tylko ujawnionym, ale także edukować swoje najbliższe otoczenie i działać społecznie.
- -
Tęcza pojawiła się już kilka lat temu, kiedy podczas szkolnej prezentacji na temat USA rozdawali tęczowe chorągiewki. "Uczniowie paradowali z tęczą nie wiedząc, co ona oznacza" - Patryk i Mateusz już wiedzieli, choć ujawnili się trochę później.
Jeśli się ukrywasz, to często sam się nie akceptujesz
Mateusz zrozumiał, że nie jest "hetero" już w szkole podstawowej - wtedy też zaczął się domyślać, że brat również nie mieści się w heteronormie. Pod koniec gimnazjum zaakceptował ten fakt. "Jeśli się ukrywasz, to znaczy najczęściej, że sam lub sama się nie akceptujesz".
Coming outy w rodzinie zapoczątkował Patryk. Miał wówczas 16 lat i otworzył się przed mamą, a następnie przed bratem. Ich wyjście z szafy mama przyjęła dość łagodnie. Na początku trudno było jej jednak oswoić się z tym, że w rodzinie są aż dwie „osoby nieheteronormatywne”, bo w taki sposób Patryk i Mateusz się określają. Również tata nie reaguje negatywne na tęczowy aspekt życia jego synów. Raczej unika tematu, jednak gdy dowiedział się, że synowie przyjaźnią się z Jej Perfekcyjnością to jego spokój się wyczerpał. "Być może przeczytał te wszystkie plotki, które pojawiają się na jej temat w internecie" - przyznaje Mateusz.
Dziś Mateusz i Patryk mają po 18 lat. Dotychczas Mateusz uczył się w technikum mechatronicznym we Wrocławiu, a Patryk w poznańskim technikum informatycznym. Od tego roku kontynuują naukę w liceach w rodzinnym Rawiczu. Obaj są w swoich szkołach ujawnieni. Z jawną agresją nie spotykają się często a jeśli już, to potrafią sobie z nią radzić. "Byłem na Marszu Równości z przyjacielem i z Patrykiem. Następnego dnia nie było mnie w szkole. Po moim powrocie klasa wraz z wychowawcą żartowała, że nie przyszedłem, ‘bo bolał mnie tyłek’" - opowiada Mateusz. Zgłosił to natychmiast szkolnej pedagożce, która zainicjowała rozmowę z klasą i wychowawcą. Ten incydent ograniczył trochę homofobiczne uwagi, choć część osób uznała po prostu, że nie ma poczucia humoru. Patryk mówi, że w szkole też jest uważany za osobę przewrażliwioną. "Nie śmieszy mnie, gdy ktoś w klasie powie do kogoś 'ty downie'. Nie śmieszy mnie rasizm ani ksenofobia. Reaguję, bo nienawiść w dowolnej formie powinna być zwalczana”.
Do niedawna obaj byli związani z "Ostrą Zielenią" – młodzieżową organizacją społeczną, promującą postulaty zielonej polityki. Zależy im na wykreowaniu społeczeństwa obywatelskiego, świadomego ekologicznie, dlatego też aktywnie działają, angażując się w sprawy lokatorskie, walkę z kopalniami odkrywkowymi, kwestię migrantów czy popularyzację esperanto lub wegetarianizmu. Czy mają ambicje polityczne? "Jesteśmy aktywistami a nie politykami. Doceniamy politykę jako narzędzie do wprowadzania zmian, ale bardziej odpowiada nam działalność społeczna. Nie interesuje nas kariera polityczna" – mówi Mateusz. W ich szkołach natomiast należą do małej grupy, która faktycznie interesuje się polityką i sprawami społecznymi. "Większość potrafi pokłócić się o to, czy prezydentem ma być Duda czy Komorowski, ale na tym niestety kończy się ich ‘aktywność’. Swoje decyzje często opierają na emocjach, co może tłumaczyć też niewielkie poparcie dla zielonych idei, z założenia bardziej merytorycznych” - przekonuje Patryk.
Ludzie boją się różnorodności
Na początku 2015 roku obaj zaangażowali się w kampanię wyborczą Anny Grodzkiej. "Ania to wspaniała osoba. Bardzo ciepła i mądra" - opowiada Patryk. Zbieranie podpisów dla Grodzkiej było z jednej strony ogromną satysfakcją, ale równocześnie bardzo przykrym doświadczeniem. "Byliśmy często wyśmiewani i obrażani" - przypomina sobie Mateusz. "Często słyszałem 'spierdalaj pedale', a mojego brata prawie pobito" – dodaje Patryk. Były też pozytywne akcenty: "Pewna pani zapytała, czy jestem gejem. Gdy potwierdziłem, powiedziała, że świetnie, że tego nie ukrywam i trzeba o tym rozmawiać" Podpisy zbierali ponad miesiąc, poświęcając na to w końcowej fazie nawet 6 godzin dziennie. "Najgorsza była ludzka obojętność - przeważnie nas omijano, natomiast jeśli ktoś poświęcił nam chwilę, odchodził, drwiąc z nas. Często te negatywne reakcje były spowodowane transfobią, widoczną również w miejscach przyjaznych LGBT ". Patryk zastanawia się, skąd w niektórych aż tak dużo nienawiści, którą bracia zaobserwowali nie tylko w swojej działalności związanej ze społecznością LGBT, ale również z migrantami czy wegetarianizmem. „Ludzie boją się różnorodności. Niezależnie od tego, jaka by ona nie była, narusza ‘jednolitość’ społeczeństwa, w którą wiele osób próbuje wierzyć”
Nie możemy opierać się na nienawiści
Parada Równości w Warszawie była ich czwartym przemarszem. "Bardzo się zdziwiłem, że podchodzą do nas obcy ludzie, witają się z nami i mówią, że widzieli nas już w internecie albo podczas zielonych akcji" - opowiada Mateusz. Do Warszawy przyjechali na zaproszenie Jej Pefekcyjności, którą poznali we Wrocławiu na marszu. "Był wtedy w "cywilnych ubraniach" - wspomina Patryk. Obaj przyjaźnią się z Jej. "Zarzuca się jej, że koncentruje się tylko na tematach związanych z seksualnością. Każdy widzi to, co chce. Dla mnie jest świetną organizatorką, socjolożką i dobrą przyjaciółką".
Parada to zarówno dla Patryka jak i Mateusza ważne wydarzenie. „Jesteśmy widoczni a widoczność jest istotna. Poza tym przyjemnie jest zobaczyć się z ludźmi o podobnych poglądach" - mówi Mateusz. Opowiada o spotkaniu z Barbarą Nowacką, Krzysztofem Śmiszkiem czy Wiktorem Korszlą. Obaj uważają także, na przekór wielu opiniom, że udział Drag Queens i innych nietypowych osób w paradach jest całkiem naturalny. "Jeśli marsze nazywają się Marszami Równości, to z tej walki o wyzwolenie nie powinno się wykluczać żadnej grupy. Nie możemy opierać się na nienawiści" - tłumaczy Patryk.
Co dalej? „Chcemy nadal działać - ‘zazieleniać’ swoje otoczenie, część swojej energii przeznaczając również na ruch LGBT.” Bez względu na miejsce i okoliczności, w których przyjdzie im żyć, obaj chcą robić wszystko, żeby zmieniać rzeczywistość.
Cieszy mnie to, że w szkołach coraz bardziej rozwija się tolerancja. Dobra robota, chłopcy!
Pozdro chłopaki i wytrwałości w swoim aktywizmie.
Ty nie wolałbyś być w nieprześladowanej i mającej wszystkie prawa większości?? To ciekawe...podejście. Mam nadzieję że chłopaki jednak nie są masochistami.
Jestem zaskoczony. Nigdy bym nie pomyślał, że dla Ciebie jedynym źródłem informacji o świecie jest ten portal :)
Nie łap mnie za słowa :P
Jestem zaskoczony. Nigdy bym nie pomyślał, że dla Ciebie jedynym źródłem informacji o świecie jest ten portal :)
A znasz jakiegoś pisiarza albo korwiniarza, który jest "społecznikiem gejowskim"? ;)
Nie mam szans poznać, bo raczej go na tym portalu mi nie przedstawią. Poza tym nie samym pisem i korwinem Polska stoi.
A znasz jakiegoś pisiarza albo korwiniarza, który jest "społecznikiem gejowskim"? ;)