"Wydaje mi się, że gdyby taka sprawa trafiła z Polski do Strasburga, a wiemy, że takie sprawy już są, tylko jeszcze nie są zakomunikowane rządowi polskiemu, to wydaje się, że prawnicy takiej pary mają mocny argument w postaci Oliari i Inni przeciwko Włochom. Standard został wysoko postawiony – że jest ten pozytywny obowiązek państwa do regulacji tych związków" - mówi o wtorkowym wyroku Trybunału w Strasburgu Krzysztof Śmiszek z Polskiego Towarzystwa Prawa Antydyskryminacyjnego.
"Obecnie istniejąca prawna ochrona związków osób tej samej płci nie tylko nie gwarantuje podstawowych potrzeb pary żyjącej w stabilnej relacji, ale nie daje także wystarczającej pewności" - orzekł we wtorek Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu we włoskiej sprawie Oliari i Inni przeciw Włochom, dodając, że Włochy powinny wprowadzić "cywilne związki partnerskie lub rejestrowane partnerstwa", które "będą najodpowiedniejszym rozwiązaniem dla par jednopłciowych". Orzeczenie to dało nadzieję wszystkim parom jednopłciowym w Polsce.
Co wyrok Trybunału tak naprawdę oznacza i czy ma znaczenie dla par jednopłciowych w Polsce - o tym rozmawialiśmy z
Krzysztofem Śmiszkiem, prawnikiem, trenerem prawa antydyskryminacyjnego, prezesem Polskiego Towarzystwa Prawa Antydyskryminacyjnego.
Co ten wyrok oznacza dla Włoch?Wyrok Trybunału w Strasburgu jest wyrokiem przełomowym i bardzo ważnym z kilku powodów. Po pierwsze: Trybunał miał już wcześniej kilkakrotnie możliwość wypowiadania się na temat ochrony życia rodzinnego i prywatnego rodzin homoseksualnych. W tym jednak przypadku, odnosząc się do sytuacji włoskiej, Trybunał stwierdził bardzo wyraźnie, że na państwie włoskim ciąży tzw.
pozytywny obowiązek ochrony życia rodzinnego i prywatnego osób homoseksualnych, pozostających w związkach. Co znaczy ten pozytywny obowiązek? Państwo włoskie ma nie tylko powstrzymywać się od dyskryminacji osób pozostających w związkach jednopłciowych, ale ma wręcz obowiązek czynić pewne aktywne kroki, aby to prawo do realizacji życia rodzinnego chronić. Państwo włoskie powinno więc przyjąć pewne regulacje, które umożliwiłyby życie rodzinne osób homoseksualnych i pozostających w związkach jednopłciowych. Trybunał podkreślił, że nie musi to być małżeństwo, ale może to być jakaś forma prawna, która chroniłaby te związki.
A co ten wyrok oznacza dla Polski?Wyrok ten jest też ciekawy z tego względu, że
Trybunał w tej sprawie odniósł się do tzw. konsensusu europejskiego. Na czym to polega? Trybunał bada ile państw należących do Rady Europy, a jest ich teraz 47, już reguluje pewne formy pożycia par jednopłciowych. I wyszło, że tych państw jest 24, czyli więcej niż połowa! Trybunał zawsze posługiwał się w tego typu sprawach tym matematycznym wyliczeniem, ale mając dowód na to, że już więcej niż połowa państw ową kwestię reguluje – widzi, że jest europejska zgoda i może być odważniejszy. To jest bardzo ważna kwestia także w kontekście polskim. Sprawa włoska jest specyficzna i nie można jej jednoznacznie przekładać na polskie warunki. W sprawie włoskiej wcześniej pojawił się Trybunał Konstytucyjny, który wypowiedział się, że należy przyjąć taką ustawę. Trybunał w Strasburgu powoływał się też na badania opinii publicznej, która w większości popiera instytucjonalizację związków partnerskich. Jednak wydaje mi się, że gdyby taka sprawa trafiła z Polski do Strasburga, a wiemy, że takie sprawy już są, tylko jeszcze nie są zakomunikowane rządowi polskiemu, to wydaje się, że prawnicy takiej pary mają mocny argument w postaci Oliari i Inni przeciwko Włochom. Standard został wysoko postawiony – że jest ten pozytywny obowiązek państwa do regulacji tych związków.
Czy polskie pary jednopłciowe mogą się jakoś włączyć, pomóc?Serdecznie zachęcam wszystkich tych, którzy chcą przejść podobną drogę. Ona nie jest drogą bolesną, może być jedynie długotrwałą: sprawa włoska trwała ok. czterech lat. Niemniej jednak kropla drąży skałę. I zachęcam ich, by zgłosili się albo do Polskiego Towarzystwa Prawa Antydyskryminacyjnego, albo Kampanii Przeciw Homofobii, powstała też teraz grupa prawników przy stowarzyszeniu Miłość Nie Wyklucza, gdzie także jestem, którzy opracowują strategię osiągania podobnych rezultatów jak Włosi. I serdecznie zachęcamy pary do kontaktów z nami. My pro bono poprowadzimy taką sprawę, trzeba jednak być przygotowanym na długotrwałość: trzeba będzie pójść do Urzędu Stanu Cywilnego, poprosić o małżeństwo, dostać odmowę i przejść całą drogę administracyjną, by znaleźć się w Strasburgu. Ale zdaje się, że szlak ten został przetarty! My prawnicy, którzy zajmują się tego typu sprawami jesteśmy pełni optymizmu i wierzymy, że to się może udać także w przypadku Polski.
Czy Trybunał w Strasburgu ma moc nakazania czegoś danemu państwu?To jest tak, że Trybunał w Strasburgu wydaje decyzję w konkretnych sprawach. Więc nie można powiedzieć, że 47 państw Rady Europy zostało zobligowanych do wprowadzenia związków partnerskich. Ale,
jeżeli taka sprawa podobna trafiłaby z innego państwa to istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że Trybunał orzeknie podobnie. Co to oznacza? Trybunał nie ma oczywiście możliwości nakazania państwu, nie ma środków perswazyjnych, może oczywiście zarządzić obowiązek wypłacenia odszkodowania, jak w sprawie włoskiej. Chodzi głównie o to, że wydanie przez Trybunał w Strasburgu wyroku przeciwko konkretnemu państwu powoduje pośredni nacisk. Państwa nie lubią być przez Trybunał w Strasburgu skazywane. Oczywiście mogą uchylać się od wdrażania tego wyroku, długo przecież czekaliśmy na wdrożanie wyroku Bączkowski i inni przeciwko Polsce jeśli chodzi o zgromadzenia, długo czekaliśmy na wdrożenie wyroku Alicja Tysiąc przeciwko Polsce ws. dostępu do legalnej aborcji, natomiast w perspektywie czasowej to jest ważne i stwarza dodatkowy, mocny argument w rękach tych, którzy działają na rzecz tego typu legislacji. W najgorszym wypadku możemy też oczywiście zostać potępieni przez Komitet Ministrów Rady Europy za niewdrażanie tych rozwiązań. Państwa członkowskie bardzo tego nie lubią i starają się unikać tego typu napiętnowania.
(Rozmawiała: md)
Po prostu trybunał sobie moze tak orzekać a Polska moze płacić koszty po 5 tys euro i miec takie wyroki w d.....e.
To tak jak w prawie administracyjnym. Sad administracyjny uchyla decyzje a organ wydaje ponownie taka sama. I tak mozna przez dekady.
Dopóty dopóki sad nie orzeka co do istoty to jest pseudosadem z którego wyroku synka tylko obowiazek zapłaty kosztów / niewielkich.
Pewnie, że stać! A jaki zysk polityczny!?
Potem będzie można wszem i wobec ogłosić, że zabrakło pieniędzy na chore dzieci bo trzeba było płacić odszkodowania zboczeńcom :-P