Strona główna Aktualności Społeczność
Profile Grupy Przewodnik Wydarzenia Wsparcie
Ogłoszenia
Towarzyskie Pokoje i mieszkania Praca Ogłoszenia drobne Edukacja Pozostałe Dodaj
Queeroteka
Książki Filmy i seriale Quizy Patronat Queer.pl
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Kontakt Reklama Regulamin
Queer.pl Portal osób LGBT+
Menu
Logowanie Rejestracja
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Piątek, 15.05.2015, Aktualizacja: Środa, 01.04.2026

Prawo do (od)różnienia się

Podziel się Tweetnij Skomentuj (1)
Podziel się Tweetnij Skomentuj (1)

Rozmowa z Bruno, francuskim działaczem

O francuskiej walce o równość małżeńską, potrzebie edukacji, Krakowie i inkluzywności w grupach LGBTQ rozmawialiśmy z Bruno Brive z grupy Les Flamands Roses w Lille.

Pod koniec maja, w ramach TRANS*FESTIWALU Bruno poprowadzi warsztaty "Życzliwość. Warsztat o inkluzywności w praktyce aktywizmu LGBTQI" (29 maja, godz. 18:00-20:00, Biuro Poselskie Anny Grodzkiej, ul. Bracka 15). Zapraszamy!

To nie Twoja pierwsza wizyta w Krakowie, prawda?
Tak. Pierwszy raz w Krakowie byłem w lipcu 2012 roku na wizycie przygotowującej do wymiany z Kulturą dla Tolerancji, która miała miejsce tego samego roku jesienią. Kilka lat wcześniej spotkałem w Lille Agnieszkę z Krakowa, była dziewczyną mojej znajomej. I tak właśnie wpadliśmy na pomysł, o czym w sumie myślałem od dawna, by nasze grupy zorganizowały polsko-francuską wymianę. Mieszkam w Lille, gdzie jest wiele osób polskiego pochodzenia, mamy też konsulat. W 2005 roku moja grupa poszła do polskiego konsulatu, by okazać wsparcie zakazanej wtedy Paradzie Równości w Warszawie. Pomyślałem sobie, że coś trzeba zrobić, by przypomnieć też mieszkańcom i mieszkankom Lille o ich korzeniach i pochodzeniu, ale też o tym, że w Polsce homofobia wciąż ma się dobrze. Chciałem też odwiedzić Polskę, poznać ludzi, porozmawiać z nimi. Polubiłem Kraków od mojej pierwszej wizyty. Polubiłem ludzi. Zawsze ciekawią mnie nowe miejsca, nowi ludzie. Ale jest tu także osobista historia: gdy byłem mały miałem książeczkę ze smokiem z Krakowa, którego bardzo się bałem i zawsze chciałem sprawdzić ową historię w rzeczywistości! Pamiętam, że w książce narysowany był zamek, w którym smok miał mieszkać i to był Barbakan – co nie jest prawdą. Zdziwiło mnie to, że wprowadzają dzieci w błąd – gdy we Francji odbywały się te wszystkie protesty przeciwko równości małżeńskiej, jeden z banerów głosił: "nie okłamujcie dzieci". Uznałem, że to zabawne.

Znalazłeś w Krakowie smoka?
Tak! Pod Wawelem! (śmiech)

Co myślisz o życiu LGBT w Polsce, zwłaszcza w Krakowie?
W festiwalu Queerowy Maj i Marszu Równości udział wziąłem dwa razy. Podobał się mi program, jak i sam festiwal, jestem pod wrażeniem ilości grup i przyjaznych miejsc. Z drugiej strony ciągle słyszę narzekania: nic się nie dzieje, wszystko jest nudne, najciekawsze rzeczy dzieją się w Warszawie itd. Nie wiem co myśleć. Mieszkam w Lille, które także nie jest Paryżem – życie LGBT w Lille jest ciekawe, ale znam wiele osób z Paryża, które nam zazdroszczą. Mówią: owszem, my mamy wszystko, ale wy macie coś innego. Więc może Kraków powinien pomyśleć o zrobieniu czegoś nie w kontrze do Warszawy? Jestem także pod wrażeniem Marszu – ci wszyscy policjanci, zorganizowani nacjonaliści. Trochę się ich bałem, nie wiem na ile są niebezpieczni i co by było, gdyby nie policja? Nie wiem. W Lille jesteśmy związani z grupami antyfaszystowskimi, anarchistycznymi, jesteśmy zaangażowani w koalicję przeciwko nacjonalizmowi. Ale nacjonaliści w Lille nie pojawiają się na Marszu w ten sam sposób: nie krzyczą, nie mają transparentów. Przychodzą i patrzą. Myślę, że musimy jednak być ostrożni, zwłaszcza teraz, gdy w zachodniej Europie odżywają nacjonalistyczne idee. Nie boją się być widzialni, zwłaszcza w waszej części kontynentu. I tak samo może być w Lille, Kraków jest dla mnie przykładem tego, co może się stać. Nie sądzę, że my – jako zachód – jesteśmy od tego wolni. Historia lubi zataczać koło.

Podczas walki o równość małżeńską we Francji, media pokazywały nam ogromny ruch antyrównościowy. Debata faktycznie była tak gorąca?
Tak, było naprawdę gorąco. Ale muszę wspomnieć o kilku rzeczach. We Francji od 15 lat mamy cywilne związki partnerskie. I wtedy także była gorąca debata, wielki ruch anty, demonstracje i homofobiczne slogany. Jednak to była obietnica socjalistów przed wyborami i musieli ją spełnić. Podczas pierwszego głosowania nad ustawą w Zgromadzeniu, deputowani nie przyszli i wywołali wielki skandal, wszyscy czuli się zdradzeni. Więc w kolejnym tygodniu przyszli już wszyscy i ustawa została przegłosowana. Pojawiło się wiele ważnych i znanych publicznie osób, jak Christine Boutin, jedna z liderek ruchu antyzwiązkowego, która zawsze odwoływała się do religii, katolickich wartości itd. Na głosowanie w Zgromadzeniu Narodowym przyszła z Biblią, co zszokowało wiele osób. We Francji państwo i kościół to oddzielne rzeczy od początku XX wieku i to bardzo istotne prawo. Nie możesz powoływać się na religię w Zgromadzeniu Narodowym, religia jest sprawą prywatną. Wszyscy byli w szoku.

Co do walki o równość małżeńską – małżeństwa, adopcja, inseminacja, prawa ludzi transpłciowych – to wszystko było nam obiecane. Nazywamy je prawami równościowymi i nie możemy oczywiście o nich zapominać. Nasza grupa uważa jednak, że jeżeli skupimy się tylko na równości małżeńskiej – utkniemy.

Edukacja?
15 lat temu niektóre grupy tak zaangażowały się w cywilne związki partnerskie, że potem nie wiedziały co ze sobą zrobić. Nasza grupa regularnie organizuje warsztaty w szkołach średnich na temat LGBT, równości. Gdy zaczął się szum wokół równości małżeńskiej – wiele szkół rezygnowało z warsztatów – bali się. Ludzie, którym się wydawało, że cywilne związki partnerskie rozwiążą problem homofobii w kraju teraz widzą, że to było błędne myślenie.

Słyszałam, że już po tym, gdy równość małżeńska stała się we Francji faktem, bardzo wzrosła liczba homofobicznych aktów w kraju. Myślisz, że ludzie względem LGBT stali się bardziej agresywni, czy po prostu też jest większa świadomość w samej społeczności, która nie boi się zgłaszać homofobii?
Homofobiczne akty nie są zbierane przez francuski rząd. Jest stowarzyszenie, które nazywa się S.O.S. Homophobia – niezależna grupa, powstała 20 lat temu. Można telefonicznie lub mailowo zgłosić im homofobię i co roku publikują raport na ten temat. I tak, to prawda, w ciągu roku liczba zgłaszanych przestępstw i homofobicznych aktów bardzo we Francji wzrosła. Musimy jednak zadać pytanie: czy jest więcej homofobii niż kiedyś? Nie ma jednoznacznej odpowiedzi – homofobia jest bardziej widoczna, tak jak bardziej widoczna jest społeczność LGBT. Musimy jednak się z tym zmierzyć i szukać narzędzi do walki z nią. Oczywiście, gorąca debata także miała na to wpływ. Odpowiedzialność spada na rząd i prezydenta Hollande'a – czekali długo i robiło się coraz goręcej. Nie reagowali na homofobię, która była coraz bardziej powszechniejsza, także w mediach.

Cała Francja rozmawiała o LGBT: w pracy, szkołach, każdy miał swoją opinię. Co jednak dla mnie było ważne: potwierdzamy nasze prawo do różnienia, czy odróżnienia się? Moim zdaniem i to i to jest ważne, ale nie na tych samych poziomach. Mamy prawo do prywatnego życia, ale musimy pamiętać o naszych różnicach.

Opowiedz o swojej grupie i pracy w Lille. Jak działacie, co robicie?
Jestem członkiem grupy Les Flamands Roses (Różowe Flamingi) od 18 lat. Została założona w 1989 roku – to jedna z najstarszych grup nie tylko w Lille, ale także w całej Francji. Powstała po kryzysie AIDS. Po drugiej wojnie światowej były w kraju grupy, może jeszcze nie ruch, ale grupy właśnie, głównie zakładane przez mężczyzn – lekarzy, prawników. Homoseksualność była jednak w ukryciu. To nie było oczywiście coś rewolucyjnego, bardziej sieć kontaktowa. Sama homoseksualność nie była we Francji zakazana, ale istniało małe prawo, które utrudniało podnoszenie takich kwestii publicznie. I wtedy nadeszły świetne lata 70., a następnie AIDS i większość grup upadło. W latach 80. była więc potrzeba stworzenia czegoś nowego i tak powstała moja grupa. Początkowo była skierowana do gejów i lesbijek – to było ważne, by uwzględniać lesbijki na tym samym poziomie, LGBT nadeszło potem, pamiętajmy o tym. Robimy mnóstwo rzeczy, razem z innymi grupami zorganizowaliśmy pierwszy Marsz w Lille – w 1996 roku, a w 1998 roku otworzyliśmy Centrum LGBTQIF – jest całkowicie inkluzywne i korzysta z niego wiele grup.

Jak działa Centrum?
Raz na miesiąc spotykamy się i wspólnie decydujemy o życiu Centrum: robimy grafik, decydujemy o wydarzeniach, wystawach. Nikt w nim nie pracuje – są sami wolontariusze i wolontariuszki. Musimy też szukać pieniędzy na wynajem i utrzymanie: szukamy grantów, prosimy o datki. Większość grantów otrzymujemy od Ministerstwa Zdrowia, dorzuca się też rada miejska, jest wiele możliwości, ale nie jest łatwo.

Czy trudno było otworzyć Centrum LGBT w Lille?
To był trochę przypadek, ale też czasy były dobre: powstawało mnóstwo grup LGBT, to było dwa lata po pierwszym Marszu w Lille, rok przed związkami partnerskimi. Kilka grup gejowsko-lesbijskich szukało miejsca, więc stwierdziliśmy: dlaczego nie zrobić czegoś wspólnie? Dlaczego nie stworzyć pierwszego w Lille centrum dla gejów i lesbijek, zwłaszcza, że w tym czasie w wielu francuskich miastach podobne przestrzenie się otwierały.

Jak Centrum wygląda?
Mamy mały bar, bibliotekę, kuchnię, małe biuro z dokumentami i komputerami. Wygląda bardziej jak mieszkanko, jest bardzo przyjaźnie.

Czy macie też tam schronisko?
Nie, czasem się zdarza, gdy ktoś nie ma gdzie spać, ale zasadą jest, że nie – z powodu wielu organizacji, które tam urzędują. Ale chcielibyśmy kiedyś otworzyć.

Pytam też dlatego, że w Polsce ten temat też się ostatnio pojawił, zwłaszcza w kontekście bezdomnej młodzieży LGBT.
To bardziej skomplikowana sprawa - z powodu pracowników socjalnych itd. Jest w Lille grupa, która próbowała coś takiego założyć, ale nie mają miejsca, wynajmują pokoje w hostelach.

Skoro już mówiłeś o współpracy między różnymi grupami LGBT, chciałabym zapytać o inkluzywność, która, przynajmniej moim zdaniem, wciąż jest w Polsce problemem...
Moim zdaniem jest mnóstwo strategii, by wkluczać ludzi, mnóstwo teorii, praktyk. Myślę, że w naszym przypadku to świetna okazja – dzielimy przestrzeń z wieloma grupami. Mamy różne cele, różne metody działania. Centrum powinno być przede wszystkim bezpieczną przestrzenią dla ludzi LGBTQIF, ale nie można zapominać też o tym, że gdy zjawi się u nas ktoś, kto o LGBT nie ma pojęcia – także powinien poczuć się bezpiecznie. Najważniejsze to znaleźć równowagę. Organizujemy wydarzenia-witające, przedstawiamy nowych ludzi, dajemy szansę zadawania pytań, nawet delikatnych. Będziesz się śmiała, ale dla mnie to ważne, by ludzie nie wieszali na krzesłach płaszczy. Co zwykle dzieje się, gdy jest wydarzenie i ludzie wieszają ubrania na krzesłach? Gdy wychodzą na papierosa np. to krzesło wygląda na zajęte. I gdy podejdzie ktoś nowy – nie dosiądzie się. Więc bez płaszczy szansa, że ludzie się poznają jest większa. Ważne jest jedzenie – z jedzeniem ludzie są bardziej zrelaksowani. Gdy organizujemy spotkanie – ogłaszamy, że będzie jedzenie, ale też każdy może przynieść coś swojego. Jest także takie stare feministyczne narzędzie, które nazywa się non-mixity. Gdy grupa skierowana jest tylko do niektórych ludzi: do kobiet, do ludzi trans, do ludzi z niepełnosprawnościami. Narzędzie to pozwala innym czuć się wkluczonymi. By zabrać głos, by mówić bez dominującej w grupie osoby. Małe, ale przydatne!

Rozmawiała: Magda Dropek

Osoby zainteresowane tematem aktywizmu LGBTQF, zwłaszcza w Krakowie - zapraszamy na otwartą dyskusję "Dlaczego nie lubimy aktywistów?", która już 22 maja (piątek), o godz. 18.00 w Czułym Barbarzyńcy (ul. Brzozowa 15, Kraków).

Polskim NGO (nie tylko tęczowym i feministycznym) zarzuca się z jednej strony brak sukcesów, z drugiej złe kierunkowanie działań, brak przejrzystości. Kim jest zatem ów legendarny "działacz/-czka", "aktywista/-ka"? Chcielibyśmy, żeby nasze spotkanie było okazją do wysłuchania siebie nawzajem, porozmawiania o sukcesach, ale też porażkach oraz trudnościach i specyfice tęczowego trzeciego sektora w Krakowie. Zapraszamy wszystkich do wzięcia udziału w otwartej dyskusji – usiądźmy i poznajmy się nawzajem.

Proponowane tematy dyskusji:
- działalność organizacji LGBTQF w Krakowie: co zrobiliśmy/-łyśmy, co chcemy zrobić? Czy jest nam łatwo, czy nie? Czego potrzebujemy do pracy?
- wspólne cele: czy między krakowskimi tęczowymi organizacjami jest współpraca? Czy szukamy wspólnych celów? Czy to w ogóle możliwe?
- ocena ruchu emancypacyjnego LGBTQF w Krakowie
- dlaczego ludzie tak bardzo nie lubią działaczy/działaczek, aktywistów/aktywistek?

Zapraszamy zarówno członków i członkinie organizacji, jak i ludzi zainteresowanych tym tematem. Moderacja spotkania: Magda Dropek.
OCEŃ ARTYKUŁ
Podoba mi się (33)
alwaysbeyourself pierrot agaba111 fireflies crashoverride teczowa2 anddontcrytonight foxter igos calaja
Nie podoba mi się (1)
the_undertaker
Komentarze (1)
HEJT STOP!Zapoznaj się z warunkami dodawania komentarzy
Komentuj
Moja ikona
Dodaj komentarz
Komentarz od osoby niezalogowanej pojawi się po akceptacji moderatora.
Dozwolone znaczniki (BBCode):
[b], [i], [u], [url], [url=], [mail], [mail=], [color=], [code], [quote]
shingao 新顔
Wyróżniony 19.05.2015 13:39 shingao (40) Szczecin
Największą zbrodnią działaczy LGBT jest to, że nie potrafią czytać w myślach. Mam tyle pomysłów i potrzeb. A działacze zamiast wyczytać to z moich myśli, chcą abym ruszył swój tyłek z czterech ścian i przyszedł na spotkanie. A fe!
cytuj zgłoś 7 0
Redakcja Queer.pl
Autor
Redakcja Queer.pl
Pierwszy polski portal ludzi LGBT+
Pierwszy polski portal przeznaczony dla osób LGBT+, założony w 1996 roku.
queer.pl
TAGIWięcej
Aktywizm LGBTQI we Francji i Polsce Bruno Centrum LGBT Christine Boutin edukacja Francja Kraków Kultura dla Tolerancji Les Flamands Roses Lille Magda Dropek marsz równości Polityka Polska prawa człowieka równość małżeńska S.O.S. Homophobia Społeczeństwo Warszawa
Powiązane
Obraz Czwartek, 12.10.2006 Spotkanie organizacj LGBT z Rzecznikiem Praw Obywatelskich Obraz Środa, 16.09.2020 Łukasz Gibała: bezpartyjny kandydat na prezydenta Krakowa, który popiera równość małżeńską Obraz Środa, 15.05.2019 Dumne historie: Wojtek i Michał Obraz Wtorek, 05.02.2019 Biedroń lakmusowy Obraz Wtorek, 10.04.2018 Izabela Jaruga-Nowacka (1950-2010)
Inne tematy
Eurowizja 2026: największy bojkot w historii wydarzenia od 1970 roku. Kto i dlaczego odwrócił się od konkursu? Sobota, 16.05.2026 Eurowizja 2026: największy bojkot w historii wydarzenia od 1970 roku. Kto i dlaczego odwrócił się od konkursu?
Eurowizja 2026: Finlandia faworytem bukmacherów. Jakie szanse ma Polska? Piątek, 15.05.2026 Eurowizja 2026: Finlandia faworytem bukmacherów. Jakie szanse ma Polska?
Transkrypcja małżeństw jednopłciowych: była radość - są problemy, niepewność i rozczarowanie Wtorek, 26.05.2026 Transkrypcja małżeństw jednopłciowych: była radość - są problemy, niepewność i rozczarowanie
Kontakt Reklama Regulamin
Social media
Polub na Facebooku Obserwuj na Twitterze Instagram WhatsApp
© 1996-2026 Queermedia.pl, ISSN 2299-9019 Polityka prywatnościUstawienia prywatnościPrzerwij abonamentOdstąpienie od umowy







🌈
Odkryj więcej na Queer.pl
Zalogowani użytkownicy mogą oglądać zdjęcia innych osób, zakładać profile, komentować artykuły i oceniać filmy.
Dołącz do nas Zaloguj się