Łukasz Gibała jest głównym przeciwnikiem Jacka Majchrowskiego w walce o urząd prezydenta miasta Krakowa. Były poseł z ramienia Ruchu Palikota obecnie działa na rzecz ekologii i udziela się jako radny w klubie Kraków dla Mieszkańców. Rozmawialiśmy z politykiem o tym, co sądzi o równości małżeńskiej, jak ocenia działania małopolskiej kuratorki oświaty i o tym, jakie wyzwania stoją przed prezydentem miasta w kontekście mniejszości nieheteronormatywnych.
Klaudia Bobela, Queer.pl: Muszę przyznać, że zainteresowała mnie interpelacja, którą Pan złożył w sprawie "homofobusów" i tak na dobrą sprawę jestem ciekawa dlaczego akurat ten temat? Wiem, że jest Pan sojusznikiem osób LGBT+, ale nie jest to działalność, z której jest Pan znany. Myślę, że Krakowiacy i Krakowianki kojarzą Pana bardziej z działalności na rzecz zieleni i ekologii.
Łukasz Gibała: To prawda, głównie zajmuję się tematami ekologicznymi w radzie miasta, ale jestem też jako zwykły człowiek wrażliwy na krzywdę ludzką.
Te ciężarówki po pierwsze sieją nienawiść, po drugie w sposób bardzo nie fair, brutalny wręcz atakują i stygmatyzują pewną grupę osób. Uważam, że to jest coś na co Jacek Majchrowski nie powinien pozwalać. Cieszę się, że są tacy prezydenci jak na przykład Jacek Jaśkowiak, którzy próbują podejmować kroki administracyjne i prawne przeciwko takiej kampanii nienawiści.
Widzę też analogie historyczne na które dużo osób zwraca uwagę w Niemczech przed II Wojną Światową faszyzm też rozpoczął się od stygmatyzowania pewnych grup i robienia z nich kozłów ofiarnych. To bardzo niepokojące.
Queer.pl: Co Pan uważa o odpowiedzi Jacka Majchrowskiego na Pana interpelację? Czy uznaje ją Pan za satysfakcjonującą?
Łukasz Gibała: Uważam, że jest bardzo rozczarowująca. Jacek Majchrowski zachował się jak Poncjusz Piłat, czyli umył ręce. Powiedział, że jego zdaniem to się mieści w ramach wolności słowa. Tymczasem ja tak nie uważam. Myślę, że wolność słowa ma swoje ograniczenia i właśnie takie sytuacje, jak wcześniej ciężarówki antyaborcyjne, teraz te ciężarówki anty-LGBT to są przykłady, kiedy jednak prezydent powinien zachować się inaczej.
Zresztą nie tylko z punktu widzenia etycznego, ale i prawnego istnieją mocne argumenty, żeby uznać, że to nie jest żadna demonstracja, ani zgromadzenie, bo nie spełnia takich przesłanek, które są zawarte w definicji "zgromadzenia". I tak jak zrobił to Jacek Jaśkowiak można nie dawać zgody na nagłośnienie, a najlepiej w ogóle na przejazd tego typu pojazdów.
Queer.pl: A co Pan myśli o innej kontrowersyjnej postaci Krakowa, jaką jest małopolska kuratorka oświaty Barbara Nowak? Pani Nowak często wypowiada się w prawicowych mediach, typu "WRealu24" w bardzo negatywny sposób o osobach LGBT. Czy nie jest to równie niebezpieczne co "homofobusy"?
Łukasz Gibała: Zdecydowanie tak. To osoba, która przynosi wstyd nam, Krakowianom i Krakowiankom. To fatalne, że ktoś taki pełni tak ważną funkcję w naszym mieście. Była próba podjęcia rezolucji na forum rady miasta, zgłoszonej przez PO, w celu odwołania Nowak. My, jako klub Kraków dla Mieszkańców, poparliśmy ją, niestety radni PiS-u i prezydenta Majchrowskiego byli przeciwko. W tej rezolucji domagaliśmy się dymisji kuratorki, bo ona nie podlega prezydentowi ani radnym, tylko podlega rządowi. Niestety rezolucja nie przeszła, a
pani kuratorka jest silnie umocowana, a jej wypowiedzi nie tylko są agresywne w stosunku do osób LGBT, ale wręcz urągają zdrowemu rozsądkowi. To jest jakiś ciemnogród. Ona cały czas swoimi komentarzami sączy jad do uszu Krakowian.
Queer.pl: Ostatnio kuratorka wypowiedziała się o NGO'sach, które jej zdaniem podają dzieciom narkotyki, czy namawiają do ucieczki z domów. Czy faktycznie jest jakiś sposób, żeby odwołać Panią Nowak, czy nie ma takiej możliwości w tym momencie i musiałaby sama zrezygnować?
Łukasz Gibała: W takich sytuacja zawsze się zastanawiam, czy ci ludzie rzeczywiście wierzą w to, co mówią. Czy są cynikami, którzy wykorzystują pewne tematy, żeby podburzać ludzi, a sami wiedzą, że to jest nieprawda, czy też faktycznie są aż tak zacofani, że wierzą w te głupoty.
Nie wiem jak jest w przypadku Pani Nowak, bo nie znam jej osobiście, ale tak czy inaczej, niezależnie od tego, czy ona to robi cynicznie, czy nie - jest to postawa absolutnie niedopuszczalna. Niestety dopóki w Polsce będzie rządził PiS lub partia o podobnym profilu, bo przecież Konfederacja jest w tej kwestii jeszcze bardziej agresywna i radykalna, to sądzę, że możemy tylko wychodzić na ulice i protestować. I trzeba to robić. Trzeba przekonywać innych, że takie postawy, jak postawa kuratorki Nowak są niewłaściwe. Niestety jednak tacy ludzie na razie będą dalej sprawowali różne funkcje.
Queer.pl: Co do ważnych funkcji - za 3 lata odbędą się wybory samorządowe. Rozumiem, że będzie Pan kolejny raz starował do urzędu prezydenta Miasta Krakowa?
Łukasz Gibała: 3 lata to bardzo długi okres, więc może się jeszcze wiele zmienić, ale gdybym dzisiaj miał podejmować decyzję, to tak. Uważam, że wiele rzeczy w naszym mieście mogłoby funkcjonować lepiej. Mam program i wiem jak to zmienić. Wiem, co zrobić, żeby Kraków był bardziej zielony i z czystszym powietrzem. No i też bardziej uczciwy oraz tolerancyjny. Więc gdybym dzisiaj podejmował decyzję to tak, wystartowałbym.
Queer.pl: Czy wystartowałby Pan jako kandydat bezpartyjny, czy pojawiają się zakusy w którymś kierunku?
Łukasz Gibała: Zdecydowanie wystartowałbym jako kandydat bezpartyjny, tak jak startowałem w 2014 r. i 2018 r. Uważam, że samorządowcy powinni być niezależni od partii, bo jak się dostaje poparcie jakiejś partii politycznej, to później partia chce czegoś w zamian. Najczęściej stanowisk. A potem efekty są takie, że na ważnych stanowiskach, na przykład w spółkach miejskich są niekompetentni działacze partyjni, co też zarówno w Krakowie, jak i w wielu miastach obserwujemy.
Queer.pl: Niemniej chodzą po Krakowie plotki lub być może pobożne życzenia pewnych osób, które widziałyby Pana z Hołownią. Co Pan na to?
Łukasz Gibała: Przyznam, że z dużą sympatią patrzyłem na start Szymona Hołowni, jako takiej trzeciej siły w wyborach prezydenckich. Są duże podobieństwa między nami, zwłaszcza na płaszczyźnie ekologicznej. Są też różnice, głównie w kwestii światopoglądowej. On jest konserwatystą, ja jestem liberałem. Z drugiej strony jest takim bardzo kulturalnym i eleganckim konserwatystą, nie jest to taki konserwatyzm wojujący czy agresywny. Nie wiem, czy oni będą chcieli wystawiać jakiegoś swojego kandydata w wyborach na prezydenta, czy będą się chcieli z kimś porozumiewać, być może będą chcieli. Zawsze możemy rozmawiać, ja natomiast na pewno wystartuje jako niezależny kandydat. Jeśli będą chcieli popierać niezależną kandydaturę Łukasza Gibały, to wtedy będę otwarty na rozmowy.
Queer.pl: A ideologicznie, gdyby Pan mógł w tym momencie wskazać - do jakiej partii byłoby Panu najbliżej?
Łukasz Gibała: Kibicowałem Robertowi Biedroniowi, wiązałem dużą nadzieję z Wiosną. Niestety Robert popełnił sporo błędów. W kwestiach światopoglądowych na pewno zdecydowanie najbliżej mi do Lewicy, chociaż tu też mam pewne wątpliwości. Głównie dlatego, że ta Lewica jest zdominowana przez działaczy starszego pokolenia, co do których ideowości mam zasadnicze wątpliwości. Zastanawiam się czy oni też naprawdę wierzą w ideały lewicowe, czy są ludźmi, którzy żyją z polityki. W przypadku Biedronia takich wątpliwości nie miałem, niestety to nie Robert odgrywa pierwsze skrzypce w Lewicy. Więc na dobrą sprawę nie ma partii, z którą mógłbym się utożsamić w stu procentach z czystym sumieniem.
Jedziesz po stereotypach. To tak jakby mówić, że katowiczanie to górnicy, mimo że chyba już tam nawet w ogóle kopalń nie ma.
W Krakowie 2/3 głosów zostały oddane na Trzaskowskiego- który jest progejowski- co jest jednym z najlepszych wyników w kraju.
Po Warszawie ma największy i najstarszy marsz równości w Polsce.
Ma jedyny w Europie Środkowej marsz a te ateistów. Co chwilę są jakieś protesty pod kurią czy inne antyklerykalne wystąpienia.
Kraków- w przeciwieństwie do Warszawy, Łodzi czy prawie Wrocławia 4 lata temu- nigdy nie wybrał pisowca ani jemu podobnego na prezydenta.
Były symulacje, że jakby do drugiej tury prezydenckiej wszedł Łukasz Gubała, to wygrałby z każdym, czy to z Majchrowskim czy jakimś pisowcem.
To jest mit, że Kraków jest konserwatywny.
Swoją drogą, najwięcej homofobicznych ataków jest w tak zwanych liberalnych miastach: Wawie, Poznaniu, Gdańsku czy Wrocku. Kraków miał ostatnio tylko jeden taki przypadek. W pozostałych miastach było tego mnóstwo.
jeden kraj, dwa światy kalafaticz yt
Że co, że niby RB jest lewicowy? W sferze nadbudowy (obyczajowej) - tak. Ale trudno by był w tych kwestiach konserwatywny. W sferze bazy (ekonomia, struktura społeczna) - na pewno nie jest lewicowy.