Strona główna Aktualności Społeczność
Profile Grupy Przewodnik Wydarzenia Wsparcie
Ogłoszenia
Towarzyskie Pokoje i mieszkania Praca Ogłoszenia drobne Edukacja Pozostałe Dodaj
Queeroteka
Książki Filmy i seriale Quizy Patronat Queer.pl
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Kontakt Reklama Regulamin
Queer.pl Portal osób LGBT+
Menu
Logowanie Rejestracja
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Czwartek, 16.10.2014, Aktualizacja: Środa, 01.04.2026

Helleńska miłość zawieruszona

Podziel się Tweetnij Skomentuj (19)
Podziel się Tweetnij Skomentuj (19)

Felieton Witolda Jabłońskiego

„Zawieruszona”, bo przez całe wieki spychana na margines, wstydliwie pomijana lub fałszywie interpretowana. Archeolodzy wciąż znajdują wazy i malowidła przedstawiające mężczyzn i chłopców w czułych uściskach i prawdę mówiąc, nie wiadomo, co z nimi zrobić, najlepiej ukryć gdzieś w zakamarkach muzeum, by nie gorszyła się nimi młodzież.

Obraz nie byłby jednak pełny, gdybyśmy nie wspomnieli o „milczących ofiarach” takiego systemu, to jest o niewolnikach obu płci. Jak twierdzą znawcy tematu, zniewolenie w majestacie ówczesnego prawa oznaczało też w dużym stopniu podporządkowanie seksualne. Pozytywnie wartościowana była wyłącznie aktywność, gdyż dowodziła wyższości i władzy. Biernymi byli niewolnicy, a wykorzystywanie seksualne stanowiło regułę. Wolni obywatele mogli robić z niewolnikami, co tylko chcieli, sprawowali bowiem nad nimi prawie nieograniczoną władzę. Jak pisał Seneka Starszy: „Bierność jest w wypadku wolnego człowieka zbrodnią, dla niewolnika bezwzględnym obowiązkiem...” Niewolnicy, będąc własnością panów i przynależąc do domowego inwentarza, skazani byli na los obiektów seksualnych. W sytuacji całkowitego podporządkowania niewolnik zbliżał się do statusu kobiety, którą determinowała społeczna podrzędność. Jej pozycja społeczna i biologiczna nakazywała pasywność, lecz starożytni uważali, że nie jest to hańba ani wstyd, gdyż wynika to z jej natury, „niższej” i „gorszej” od mężczyzny. Kultura grecko-rzymska definiowała męską osobowość w kategoriach władzy, ponieważ władza uważana była za część męskiej seksualności i moralności. W Grecji zakaz bycia pasywnym partnerem dotyczył wolnych mężczyzn od momentu pojawienia się na ich ciele zarostu. W ogóle status chłopca w roli seksualnego obiektu obwarowany był rozmaitymi konwenansami, ponieważ inicjacja wkraczającego w życie młodzika ze strony starszego mężczyzny stanowiła ważną część społecznego systemu edukacji.

Chłopiec, który znalazł starszego wielbiciela zazwyczaj, za zgodą ojca, odpowiadał pozytywnie na owe zaloty i mógł przyjmować od niego prezenty, w żadnym jednak wypadku pieniędzy, gdyż mogło to go narazić na zarzut uprawiania prostytucji, a zatem sprowadzałoby do rzędu płatnych męskich dziwek (zwykle będących niewolnikami), tzw. pornos. Mogło to mieć dla młodzieńca bardzo niemiłe konsekwencje, włącznie z utratą praw obywatelskich, jak to się przydarzyło Tymarchosowi, urodziwemu kochankowi Demostenesa. Nie wypadało także zbyt często zmieniać partnerów, konwenans społeczny nakazywał również, by ulubieniec jak najdłużej odtrącał zaloty wielbiciela i w trakcie kontaktu płciowego udawał całkowitą obojętność. Tego właśnie aspektu uczepił się Kenneth J. Dover, przedstawiając w swym dziele kwestię pederastii jako nieomal spisek „zwyrodniałych gburów” dybiących na cnotę niewinnych – rzekomo – chłopców. Konstruując ową wizję bardziej chyba kierował się lękami i uprzedzeniami wszczepionymi przez purytańską, wiktoriańską wręcz edukację męskich brytyjskich uczelni, abstrahując przy tym od ateńskich realiów i starożytnej, „pogańskiej” mentalności. Tę oderwaną od historycznej rzeczywistości tezę zgrabnie ośmieszyła niemiecka uczona Carola Reinsberg: „Wręcz ciśnie się na usta pytanie" – ironizuje badaczka – "czy to możliwe, by np. 16-letni młodzieniec mógł pozostać całkowicie obojętny na rozmaite pieszczoty oraz sam stosunek udowy i nie odczuwać żadnego podniecenia... Zważywszy duże różnice wiekowe pomiędzy poszczególnymi chłopcami i różny stopień ich dojrzałości płciowej, można przypuszczać, iż w niektórych związkach młodzieńcy ci byli tylko chłodnymi oblubieńcami, a w innych ognistymi kochankami”. I komentuje dalej w duchu feministycznym: „Jeśli przypomnimy sobie z jaką łatwością mieszczańsko-chrześcijańska moralność XIX wieku ograbiła kobiety z ich własnej seksualności i uczyniła z nich oziębłe partnerki wypełniające posłusznie obowiązki małżeńskie, nie dziwi nas również tak silne oddziaływanie zasad etycznych w starożytności. Jednak takie opanowanie zmysłów wymagało całkowitego uduchowienia i przyswojenia sobie owych wzniosłych [platońskich – WJ] ideałów, by będąc młodym człowiekiem, zafascynowanym swoim starszym przyjacielem, bezgranicznie mu oddanym i związanym z nim żarliwą przyjaźnią (philia), nie dać się w jego ramionach ponieść własnym uczuciom”.

Wspomniany wyżej problem stał się, w postaci wyolbrzymionej, jednym z głównych tematów rozdziałów „Historii seksualności” Foucaulta poświęconych „greckiej miłości” (zwłaszcza: „Honor chłopca”). Wybitnego badacza, (nb. wychowanka męskiego kolegium jezuickiego) niezwykle uwierał fakt, że według zasad społecznych panujących w Atenach w momencie osiągnięcia przez młodego ulubieńca znamion dorosłości, związek erotyczny tracił rację bytu i powinien był się zamienić w „czystą” przyjaźń (wspomniana już philia) i lojalną współpracę na niwie polityki lub ekonomii. A co z chłopakami, którym odpowiadał taki układ i wcale nie chcieli go zrywać? Pytał dramatycznie uczony. Z pewnością dojrzały kochanek sam stawał się wtedy mistrzem dla młodszych ulubieńców, nie załatwiało to wszakże kwestii pasywnych upodobań. Faktycznie, młodzieniec o dziewczęcym wyglądzie i sposobie bycia nawet w Atenach nie miał lekkiego życia, chyba że dostał się do grona odtwórców kobiecych ról w Teatrze Dionizosa, którzy także cieszyli się odrębnym statusem. Zwykle jednak tak bywa, że obowiązujące zasady sobie, a życie sobie. Wystarczy trochę wysilić wyobraźnię i uwzględnić ówczesne realia: mężczyzna i młodzieniec będący początkowo w intymnym związku i tak spotykali się potem codziennie na agorze, w gimnazjonie i w łaźniach, nikt też praktycznie nie kontrolował, co robili ze sobą w czterech ścianach męskiej komnaty (andron). Gdyby zbytnio się publicznie afiszowali z ową nieprzychylnie postrzeganą zażyłością i sprawa wyszłaby na jaw, z pewnością nie byliby w żaden sposób prześladowani ani też ukarani, co najwyżej staliby się obiektem niewybrednych dowcipów i może Arystofanes wykpiłby ich w kolejnej komedii. To zresztą wyjaśnia, dlaczego żadnej z takich par nie przyszło do głowy zamieszkanie pod jednym dachem. Po pierwsze, praktycznie nie było takiej potrzeby, po drugie, małżeństwo z kobietą było kompletnie odmienną kategorią społeczną, niż związek wielbiciela i ulubieńca. Były to zjawiska z dwóch różnych światów, męskiego i kobiecego, które, jak już powiedzieliśmy na wstępie, zazębiały się w małym stopniu. Tak więc dzisiejsi zwolennicy gejowskich małżeństw nie powinni sięgać po wzorce do starożytnej Grecji, lecz raczej obrać swoim patronem cesarza Nerona, który z pełnym ceremoniałem ślubnym zawarł oficjalny związek z wyzwoleńcem Sporusem, nb. za pomocą kastracji zamienionym w „kobietę”. Nic nowego pod słońcem... chciałoby się powiedzieć. Stare, odwieczne problemy powracają dziś w nowym kostiumie i tak samo jak obecnie, różnie sobie z nimi radzono w różnych epokach i krajach.

A teraz, skoro już poznaliśmy fakty i ateńskie realia, możemy spokojnie zacząć zgłębiać w poszukiwaniu smakowitych szczegółów wnikliwą i kompetentną pracę Caroli Reinsberg „Obyczaje seksualne starożytnych Greków” (Gdańsk 1998), którą szczerze polecam.
  • 1
  • 2
OCEŃ ARTYKUŁ
Podoba mi się (123)
nepenthe apolinarija poldolarowka bieber agulinen rochestertime songbird adriana skosna sepciu
Nie podoba mi się (7)
billymore shinada exnihilo enchantrees bartholomev
Komentarze (19)
HEJT STOP!Zapoznaj się z warunkami dodawania komentarzy
Komentuj
Moja ikona
Dodaj komentarz
Komentarz od osoby niezalogowanej pojawi się po akceptacji moderatora.
Dozwolone znaczniki (BBCode):
[b], [i], [u], [url], [url=], [mail], [mail=], [color=], [code], [quote]
gronostaj
17.10.2014 22:36 gronostaj (30) Poznań
Wesolutka:
BARAKIEL:
Wszystko pięknie i ładnie, ale chyba JAHWE, a nie JEHOWA

Spytaj pewną sektę, dlaczego nazywają się Świadkowie Jehowy a nie inaczej... Oni są chętni do dyskusji to ci wytłumaczą i broszurkę dostaniesz.
Wesolutka:
BARAKIEL:
Wszystko pięknie i ładnie, ale chyba JAHWE, a nie JEHOWA

Spytaj pewną sektę, dlaczego nazywają się Świadkowie Jehowy a nie inaczej... Oni są chętni do dyskusji to ci wytłumaczą i broszurkę dostaniesz.
Wesolutka:
BARAKIEL:
Wszystko pięknie i ładnie, ale chyba JAHWE, a nie JEHOWA

Spytaj pewną sektę, dlaczego nazywają się Świadkowie Jehowy a nie inaczej... Oni są chętni do dyskusji to ci wytłumaczą i broszurkę dostaniesz.
Wesolutka:
BARAKIEL:
Wszystko pięknie i ładnie, ale chyba JAHWE, a nie JEHOWA

Spytaj pewną sektę, dlaczego nazywają się Świadkowie Jehowy a nie inaczej... Oni są chętni do dyskusji to ci wytłumaczą i broszurkę dostaniesz.


Z tego co mi wiadomo imię Jehowa było stosowane przez chrześcijan jako zamiennik Jahwe juz dawno temu (tyle, że raczej to drugie raczej jest właściwe). Do dziś zachowało się w wielu tekstach i tłumaczeniach Starego Testamentu uznawanych przez katolików.
cytuj zgłoś 2 1
BARAKIEL
17.10.2014 22:29 BARAKIEL (32) Warszawa
Nie muszę pytać. Już wystarczająco mi za skórę zaleźli. Swoim nachalnym trybem ewangelizacji spowodowali, że po prostu ich nie cierpię. Spokojnie mogę z nimi porozmawiać, choć zadowoleni to po tej rozmowie nie będą :D
cytuj zgłoś 0 1
Ikona
17.10.2014 20:43 Wesolutka
BARAKIEL:
Wszystko pięknie i ładnie, ale chyba JAHWE, a nie JEHOWA

Spytaj pewną sektę, dlaczego nazywają się Świadkowie Jehowy a nie inaczej... Oni są chętni do dyskusji to ci wytłumaczą i broszurkę dostaniesz.
cytuj zgłoś 0 2
BARAKIEL
17.10.2014 20:03 BARAKIEL (32) Warszawa
No właśnie jest różnica, stanowcza. To tak jakbym Allaha nazwał Allehem. Skoro skrót brzmi JHWH to nie można dowolnie nadać mu samogłosek, tak jak to zrobili Jehowi sorry, ale tak jest. I różnica jest znaczna.
cytuj zgłoś 1 1
Kereru
17.10.2014 18:52 Figlid (27) Wrocław / Jelenia Góra
Pięknie, chłopcy w efebii, dziewczęta wokół siebie, mała konkurencja :)
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
16.10.2014 22:45 pjp
taki chociażby Demostenes (tak, ten słynny mówca), oznajmiający dumnie: „Żony mamy do rodzenia dzieci, hetery dla przyjemności, a chłopców do miłości”

Cytat z Demostenesa jest zmyślony, w Mowie przeciw Neerze nie mówił nic o chłopcach ani miłości, a o konkubinach, które miały żyć z ateńczykami na co dzień.
cytuj zgłoś 3 0
shingao 新顔
16.10.2014 21:17 shingao (40) Szczecin
BARAKIEL:
Wszystko pięknie i ładnie, ale chyba JAHWE, a nie JEHOWA


Jaka jest różnica między ziemniakiem, kartoflem i pyrą? Hę?
cytuj zgłoś 7 1
zvorka
16.10.2014 20:09 zvorka (35) Katowice
@BARAKIEL
jod, he, waw, he - hebr. יהוה
dzisiaj już nikt nie dojdzie tego, jakie samogłoski występowały między tymi czterema literami, więc może być zarówno Jahwe, jak i Jehowa.

Poza tym... świetny tekst!
cytuj zgłoś 5 1
BARAKIEL
16.10.2014 16:19 BARAKIEL (32) Warszawa
Wszystko pięknie i ładnie, ale chyba JAHWE, a nie JEHOWA
cytuj zgłoś 1 3
  • 1
  • 2
Witold Jabłoński
Autor
Witold Jabłoński
Pisarz, dziennikarz, redaktor
Ukończył filologię polską na Uniwersytecie Łódzkim. Dwa następne lata był sekretarzem Jerzego Andrzejewskiego. Pracował w Domu Teatru Łódzkiego Domu Kultury (1983/84), Teatrze Nowym, Wydawnictwie Łódzkim, a w 1988 roku ukazała się jego debiutancka powieść, „Gorące uczynki”. W latach 1991/1995 utrzymywał się wyłącznie z pisania: tworzył wówczas serie popularnych biografii, pastisze powieści egzotycznych (wspólnie z Maciejem Świerkockim) i pastisz dalszego ciągu Trędowatej. Był pracownikiem "Gazety Wyborczej - Łódzkiej" i redaktorem prowadzącym dodatek Tygodnik Kulturalny "Verte”. Publikuje również eseje filmowe w miesięczniku "Kino". Był dyrektorem Wydziału Kultury i Sztuki Urzędu Miasta Łodzi, a od marca 1999 r. dyrektorem Śródmiejskiego Forum Kultury. Autor m.in. cyklu „Gwiazda Wenus, Gwiazda Lucyfer”, horroru fantastycznego „Dzieci Nocy” oraz „Kochanka Czerwonej Gwiazdy”.
TAGIWięcej
Ateny filozofia Grecja Historia historia seksualności Kenneth J. Dover Kultura kultura antyczna małżeństwo Michel Foucault niewolnictwo Pederastia w starożytnej Grecji seksualność Społeczeństwo starożytność Witold Jabłoński
Powiązane
Obraz Piątek, 01.07.2005 "Homoseksualizm grecki" Obraz Piątek, 25.04.2014 Mity i fakty (1) Obraz Wtorek, 05.03.2013 Mężołożnicy, zniewieściuchy i lubieżnicy Obraz Poniedziałek, 22.09.2008 Martwi geje, żywe lesbijki Obraz Środa, 02.02.2005 Miłość w czasach Aleksandra
Inne tematy
Transkrypcja małżeństw jednopłciowych: była radość - są problemy, niepewność i rozczarowanie Wtorek, 26.05.2026 Transkrypcja małżeństw jednopłciowych: była radość - są problemy, niepewność i rozczarowanie
Eurowizja 2026: Finlandia faworytem bukmacherów. Jakie szanse ma Polska? Piątek, 15.05.2026 Eurowizja 2026: Finlandia faworytem bukmacherów. Jakie szanse ma Polska?
Minister Kierwiński o parach jednopłciowych: "będą korzystać z większości praw, które mają wszyscy polscy małżonkowie" Wtorek, 19.05.2026 Minister Kierwiński o parach jednopłciowych: "będą korzystać z większości praw, które mają wszyscy polscy małżonkowie"
Kontakt Reklama Regulamin
Social media
Polub na Facebooku Obserwuj na Twitterze Instagram WhatsApp
© 1996-2026 Queermedia.pl, ISSN 2299-9019 Polityka prywatnościUstawienia prywatnościPrzerwij abonamentOdstąpienie od umowy







🌈
Odkryj więcej na Queer.pl
Zalogowani użytkownicy mogą oglądać zdjęcia innych osób, zakładać profile, komentować artykuły i oceniać filmy.
Dołącz do nas Zaloguj się