Strona główna Aktualności Społeczność
Profile Grupy Miejsca Wydarzenia Wsparcie
Ogłoszenia
Towarzyskie Pokoje i mieszkania Praca Ogłoszenia drobne Edukacja Pozostałe Dodaj
Queeroteka
Książki Filmy i seriale Quizy Patronat Queer.pl
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Kontakt Reklama Regulamin
Queer.pl Portal osób LGBT+
Menu
Logowanie Rejestracja
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Piątek, 25.04.2014 10:44

Mity i fakty (1)

Podziel się Tweetnij Skomentuj (21)
Podziel się Tweetnij Skomentuj (21)

Felieton Witolda Jabłońskiego

Mity, stereotypy, schematy rządzą naszym życiem i postrzeganiem świata, choć często nie zdajemy sobie z tego sprawy. Wryte nam do głowy przez media, zwłaszcza TV, a w obecnych czasach także przez rozmaite portale internetowe, opanowują niepodzielnie ludzkie umysły i bardzo trudno z nich się często wyzwolić. Można np. setki razy tłumaczyć ludziom, że Ludwik XIV nigdy nie powiedział „Państwo to ja” (w rzeczywistości powiedział tak o nim Wolter), że Wikingowie nie nosili rogatych hełmów, że Hamlet nie mówi „Być albo nie być” do czaszki na cmentarzu, lecz czyni to wcześniej w innej scenie, a i tak owe schematy wracają w niezliczonych obrazkach, dowcipach rysunkowych, debatach telewizyjnych czy filmach i w zasadzie nie ma na to rady.

- Witold Jabłoński -

Przy okazji poprzedniego felietonu, rozpatrującego m.in. homoerotyczne aspekty naszego patriotyzmu, niektórzy czytelnicy wyraźnie się obruszyli na użyte przeze mnie określenie „gejowski styl życia”. Pod wpływem gniewnych komentarzy zacząłem się zastanawiać czy sam nie ulegam pewnym stereotypom. Czy rzeczywiście istnieje coś takiego? Czy zachowania owej mniejszości seksualnej znacząco odróżniają ją od reszty społeczeństwa? Drążąc temat, zrobiłem dyskretną sondę wśród znajomych (choć niekoniecznie bliskich) heteryków, podpytując, jakie są ich podstawowe skojarzenia i wyobrażenia na temat egzystencji gejów. Oto plon tych dociekań. Dla porządku ułożyłem go w punkty i odniosłem się do niech na bieżąco w formie przypisów.

1. Homoseksualizm to choroba psychiczna, a to, że przestano ją leczyć, nie jest wynikiem postępu nauki, lecz intryg wpływowego lobby „zboczeńców”.

*Mamy w tym punkcie klasyczną, uwielbianą przez proste umysły, teorię spiskową: geje, podobnie jak niegdyś Żydzi lub masoni, są jakąś demoniczną, złowrogą siłą, pragnącą zniszczyć świat ludzi „normalnych” i zaszczepić w nim „dewiację”. Krótko mówiąc, świat zachodni zwariował, bo został opanowany przez wariatów. Należałoby od razu zapytać, skąd bierze się owa niesamowita potęga? Jakim sposobem całe wieki pogardzana, spychana i wyszydzana w tysiącach wulgarnych dowcipów mniejszość zdołała opanować ludzkie umysły i zmienić świat? Skoro to, co propagują jest tak ohydne i „nienaturalne”, dlaczego normalni heterycy nie zbywają tej kwestii obojętnym wzruszeniem ramion lub nie odwrócą się po prostu ze wstrętem? Czemu uważają za swój święty obowiązek oburzać się, popisywać demonstracyjną homofobią, zwalczać i wypierać? Czego się tak boją? Odpowiedzi możemy szukać w bardzo już wiekowym (1948/53), lecz nadal aktualnym raporcie Kinseya, który w sposób wiarygodny udowodnił, że praktycznie 99% populacji bogobojnego (wówczas), purytańskiego i konserwatywnego społeczeństwa miewało biseksualne ciągotki lub przynajmniej homoerotyczne fantazje, nierzadko pokątnie realizowane przy nadarzającej się okazji, zwłaszcza we wczesnej fazie dojrzewania, a następnie wypierane ze świadomości pod wpływem wszczepianego przez edukację i obowiązującą moralność poczucia winy (badania były prowadzone w czasach, gdy homofobia była w USA powszechnie praktykowaną i pochwalaną normą). Problem nie dotyczy bowiem tylko 10% zdeklarowanej i ujawnionej mniejszości, ale po prostu WSZYSTKICH i warto sobie to czasem uświadomić. Bez wątpienia także najlepiej smakuje owoc zakazany. Biskup Pieronek (ten od „namiętności”) nazwał kiedyś gejów i lesbijki „ludźmi uganiającymi się za przyjemnością”, pośrednio tym samym przyznając, że jednak jest w tym coś przyjemnego...

2. Homoseksualizm nie jest wrodzony, tylko nabyty i bierze się z uwiedzenia albo oglądania filmów gejowskich. Wiadomo wszak, że „pedały” to pedofile namiętnie deprawujący nieletnich.

*Od razu powiem, żeby wszystko było jasne: nie pochwalam molestowania seksualnego dzieci. To przekonanie jest jednak klasycznym myleniem skutku z przyczyną. Przypomina teorie na temat UFO: kosmici nauczyli wszystkiego jaskiniowców, będąc na wyższym poziomie rozwoju. OK, tylko kto wcześniej nauczył tego kosmitów? Podobnie w tym wypadku. Gdzie znajduje się źródło? Kto był tym pierwszym obrzydliwym deprawatorem? Lucyfer otaczający wężowymi splotami Adama? Kain gwałcący Abla? Zostawmy zresztą na boku mity judeochrześcijańskie, które bardziej zaciemniają nam obraz świata niż cokolwiek wyjaśniają. Można zadać inne pytanie. Dlaczego jedne osoby są podatne i otwarte na uwiedzenie przez osobę tej samej płci, a inne niekoniecznie (a nawet jeśli z ciekawości ulegną jednorazowo, nie ma to potem praktycznie wpływu na ich dalszy rozwój psychoseksualny)? Dlaczego tylu młodych ludzi sięga po gejowskie porno i znajduje w nim często większe zaspokojenie, niż w heteryckich erotykach? Gigantyczna podaż tego rodzaju produkcji byłaby przecież niemożliwa bez równie gigantycznego popytu. To podstawowe prawo handlu: nie ma odbiorców, nie ma sprzedaży. I wciąż powtarza się jak mantra zasadnicze pytanie, które mogłoby brzmieć niczym piosenka Marka Grechuty: „Kto pierwszy szedł przed siebie, kto pierwszy cel wyznaczył?...”

3. Pedały (dawniej „cioty”) są tym samym co transwestyci i transseksualiści. WSZYSCY są zniewieściali i chcą być „babami”.

*To mit mający długą historię i niesłychanie żywotny. Ciekawe, co by na takie stwierdzenie powiedzieli Spartanie i Ateńczycy. Przy wszystkich dzielących te nacje różnicach, jedno łączyło ich na pewno: homoseksualizm był dla nich absolutnie męską, wręcz super-męską sprawą i zniewieściałość nie była przez nich preferowana. Miłość do kobiety i do efeba były to sprawy odrębne, nie powodujące w ich umysłach żadnego konfliktu. Pragnęli obu płci z różnych przyczyn i w ogóle, jak to poganie, kładli się do łóżka z kim akurat mieli ochotę. Kto tego nie pojmuje, niech poczyta ze zrozumieniem „Ucztę” Platona. Nie da się jednak zignorować dwóch tysięcy lat chrześcijańskiej indoktrynacji, która niesamowicie zryła ludzkie umysły. W dzisiejszych czasach wielu heterykom łatwiej nawet zrozumieć, (o, paradoksie!), zniewieściałego kolesia, łasego na ich męskie walory: jakkolwiek by takim nie pogardzali, są jednak w stanie pojąć, że ktoś wielbi kobiecość do tego stopnia, iż pragnie się sam zamienić w obiekt pożądania czyli stać się kobietą. Męski, zdobywczy gej mąci ten obraz świata, przeraża i dlatego budzi agresję, jest bowiem podwójnie niebezpieczny, skoro nie można go zidentyfikować na pierwszy rzut oka, bo „nie wygląda na geja”. Byk pożądający byka? Goryl goryla? Jakże to tak? Ciota stwarza przynajmniej pijanemu lujowi wygodną iluzję... On przecież jest jak dziewczyna... Iluż takich niezidentyfikowanych osobników, kryjących się pod maską „normalności” krąży wokół nas, będąc w istocie utajoną większością, wiedzą tylko bogowie... Przyjrzyjcie się kiedyś trzeźwym okiem różnym pijackim ekscesom napalonych facetów, popatrzcie jak się kleją ku sobie, jak chętnie się obnażają, gdy pryskają wszelkie hamulce, a zrozumiecie, o co mi chodzi. Wyfiokowane, krzykliwie wystrojone cioteczki z dużych miast, wielbicielki Lady Gagi i Eurowizji, są przynajmniej od razu widoczne, ale w istocie to zaledwie wierzchołek góry lodowej, zatopionej w morzu nieświadomości, którą czasem ujawnia alkohol.

4. W związku gejowskim jeden MUSI być (mentalnie) kobietą, a drugi facetem.

*Oczywiście, że tak się często zdarza, ale nie jest bynajmniej żadną regułą. Znowu kłaniają się wpojone nam heteryckie stereotypy, przekładane na związki homo. A co ze specyficzną więzią towarzyszy broni? Męskim uwielbieniem dla sportowych idoli lub androgynicznych gwiazd rocka? Co wreszcie z wieloletnią i często trwalszą od hetero małżeństw gorącą przyjaźnią? Czyż nie są one odmianami tego samego uczucia, a nawet skrytego pożądania? Znowu kłaniają się starożytni Grecy, którzy lepiej od współczesnych ludzi rozumieli, że uczucia miedzyludzkie są różnorodne i przejawiają się w różnych formach. Paradoks dzisiejszych czasów polega na tym, że geje pragnący zalegalizować swoje związki, nieświadomie powielają schemat przeciętnego, mieszczańskiego małżeństwa: od razu pojawiają się kwestie dziedziczenia, zagwarantowanej urzędowo wierności, podziału majątku itp. Zapewne ważne, gdy ludzie chcą być razem, ale chyba nie najważniejsze. Miłość schodzi jak gdyby na drugi plan, dominujący staje się problem kto z „małżonków” w razie śmierci lub rozwodu odziedziczy mieszkanie... Mają bowiem tylko jeden obowiązujący powszechnie wzorzec, wpojony do tego stopnia, że nie wyobrażają sobie żadnego innego. Wystarczająco już jednak rozjuszyłem w poprzednich tekstach wojujących działaczy, by dalej się nad tą kwestią rozwodzić. I tak pewnie znowu mi się oberwie za „nieprawomyślność”.

5. Pedały są bogate, bo nie wydają na żonę i dzieci, stąd „mają na chłopaków”.

*W istocie to kolejny popularny schemat: gejostwo jest fanaberią znudzonych, zepsutych do szpiku kości bogaczy, którym „przejadły się już kobiety” i szukają nowych, niezwykłych doznań. Powielały go często dawna literatura i film, ukazujące homoseksualizm jako wyraz dekadencji i moralnego upadku zdeprawowanej elity, choroby degenerującej się cywilizacji. Przyznam, że za młodu ja sam, wielbiciel Wilde’a i Viscontiego, żywiłem podobne przekonanie. Mit prysnął w momencie, gdy wraz z kolegą reżyserem postanowiliśmy pod koniec lat 80. XX wieku założyć jedno z pierwszych w Polsce pisemek gejowskich. Nie były to jeszcze czasy Internetu, w odpowiedzi na anons prasowy otrzymaliśmy więc masę entuzjastycznych listów... wcale nie od wyrafinowanych inteligentów, lecz pisanych niewprawnymi piórami górników, rolników, stoczniowców, rybaków, zawodowych wojskowych... Wierzchołek góry lodowej stopniał i wynurzyła się cała reszta, na co dzień nie dostrzegana i spychana pod powierzchnię rzeczywistości.

**Przypomniał mi się także popularny kawał z dość długą brodą: Syn przyznaje się ojcu, że jest gejem. Masz jacht, willę na Karaibach, markowe ciuchy, drogie zegarki i młodego utrzymanka? – pyta ojciec. Syn zaprzecza. To nie jesteś żadnym gejem, tylko biednym pedałem! – triumfalnie oznajmia tatuś. Dowcip dość prymitywny, ciekawa rzecz, iż najbardziej popularny wśród heteryków i opowiadany przez nich z dziwnie złośliwą satysfakcją. Mało kto zauważa, że anegdota ma dość dwuznaczną wymowę, ukazuje bowiem homoseksualizm jako luksusowy i najwidoczniej atrakcyjny towar, dostępny jedynie dla wybrańców losu, których na niego stać. Coś jak kawior, specjalny rocznik burgunda czy galeon ex-prezydenta Janukowycza. Jaki towar, takie ceny, chciałoby się powiedzieć. Dla żony woda, a dla dziwki szampan, mówią także niektórzy. Tego schematu nie ustrzegli się również realizatorzy „Płynących wieżowców”, (choć film programowo tworzony był wbrew schematom): wyoutowany Michał jest, (oczywiście!), chłopakiem z bogatej rodziny, dlatego może sobie na takie życie „pozwolić”, wedle obowiązujących u nas, drobnomieszczańskich standardów.

Felieton rozrósł się ponad miarę, gdyż niechcący otworzyłem chyba puszkę Pandory. Poruszyłem w nim tyle spraw, że starczyłoby na kilka osobnych artykułów. Temat okazał się ogromny jak ocean, toteż zmuszony jestem rozdzielić go na parę części. Ciekaw jestem, co Wy na ten temat sądzicie. Jakie jeszcze mity o LGTB krążą po Polsce? Podzielcie się własnymi wnioskami i obserwacjami.

C.d.n.
OCEŃ ARTYKUŁ
Podoba mi się (236)
ranshu xavi131 kamp9 milimoi majcioooch99 wikcio xoxoxdxoxo coreczka_rzeznika marcjalis samarii
Nie podoba mi się (10)
smqzbq filip7777 love-gays multilicus andro teenagedirtbag
Komentarze (21)
HEJT STOP!Zapoznaj się z warunkami dodawania komentarzy
Komentuj
Moja ikona
Dodaj komentarz
Komentarz od osoby niezalogowanej pojawi się po akceptacji moderatora.
Dozwolone znaczniki (BBCode):
[b], [i], [u], [url], [url=], [mail], [mail=], [color=], [code], [quote]
multilicus
Wyróżniony 29.04.2014 10:15 multilicus (46) Toruń
Cieszę się, że queer.pl dało możliwość wypowiedzenia się osobie należącej do pokolenia, które w sprawach branży wypowiada się bardzo rzadko. Trudno mi jednak zgodzić się ze sporą częścią tej wypowiedzi czy pominąć jej mankamenty - o czym niżej. Niezrozumiały, wręcz przeciwskuteczny, wydaje się sposób, w jaki autor chce rozprawić się z poszczególnymi stereotypami. Ale po kolei.
1. Felietion wydaje się być w połowie nie na temat. Zaczyna się od deklaracji zbadania, czy istnieje "gejowski styl życia" ("Czy rzeczywiście istnieje coś takiego? Czy zachowania owej mniejszości seksualnej znacząco odróżniają ją od reszty społeczeństwa?"), za czym następuje płynne przejście do badania stereotypów dotyczących osób homoseksualnych w ogólności (stereotyp 1 i 2) oraz tylko gejów (3-5). "Stylu życia", nawet bardzo szeroko rozumianego, dotyczą tylko stereotypy 3-5 (i można się spierać, czy w całości).
2. Przy stereotypie 1 zamiast skonfrontować mit z faktami (co sugeruje tytuł felietonu), bawi się w analizę "spiskowej teorii dziejów", którą jakaś część homofobów "wyjaśnia" to, że homoseksualność nie jest już uznawana za chorobę psychiczną. O tym, czemu homoseksualność była uznawana za chorobę psychiczną i czemu przestała być za nią uznawana - ani słowa, zamiast tego - dygresje o Kinsey'u i Pieronku.
3. Przy stereotypie 2 autor zaczyna od - łagodnie mówiąc - gafy, ograniczając się do deklaracji, że "nie pochwala" molestowania seksualnego dzieci. Zabrzmię może jak stary legalista, ale sformułowania "nie pochwalam" można użyć w odniesieniu np. do nowej diety czy fryzury drugiej osoby, natomiast wypowiadając się o przestępstwie, które kaleczy osobę pokrzywdzoną na całe życie, wypada użyć bardziej kategorycznych słów. O ile trafne jest podważanie niedorzecznej "teorii uwiedzenia" przez poszukiwanie "pierwszego deprawatora", o tyle popadanie w dygresje o UFO czy Kainie i Ablu prowadzi autora na manowce, bo w końcu serio stawia on pytanie "dlaczego jedne osoby są podatne i otwarte na uwiedzenie przez osobę tej samej płci, a inne niekoniecznie". A to już wygląda tak, jakby autor próbował zweryfikować prawdziwość mitu, zamiast konfrontować go z faktami. Czy autorowi są znane jakiekolwiek przypadki "uwiedzenia", czyli tego, że jakaś osoba stała się homoseksualna pod czyimś wpływem? Jeśli tak, to niech o nich napisze i przyzna rację głosicielom "teorii uwiedzenia". Czemu autor nie pisze o tym, że wszystkie orientacje seksualne mają wrodzony i trwały charakter - skoro podważanie tego faktu jest rdzeniem mitu, z którym chciał się rozprawić?
4. Autorowi nie udało się uniknąć częstego błędu, polegającego na odniesieniu współczesnych pojęć i wyobrażeń do czasów, w których one nie funkcjonowały. Pisanie o homoseksualności w starożytnej Grecji bez uwzględnienia kontekstu, bez wskazania na różnice kulturowe między współczesnością a tamtą epoką i tamtym obszarem, jest nieporozumieniem. Prowadzi do groteskowego wniosku, że Ateny i Sparta były - jeśli chodzi o społeczną akceptację homoseksualności czy biseksualności - rajem.
5. Nikt nie odmawia autorowi prawa do oceny propozycji wprowadzenia w Polsce związków partnerskich czy otwarcia małżeństw dla par jednopłciowych - dobrze byłoby jednak, żeby autor nie oceniał przy tym ludzi, których nie zna, nie wypowiadał się o nich w sposób sugerujący, że wzajemna miłość zeszła dla nich na dalszy plan, bo ważniejsze są sprawy majątkowe i formalności. Byłoby też dobrze, żeby autor nie posługiwał się słowem "legalizować", które nijak ma się do rzeczywistości i stanu prawnego, a jedynie wprowadza zamieszanie.
cytuj zgłoś 3 5
Ikona
Wyróżniony 27.04.2014 20:48 Roterio
Każdy z nas wie że powyższe mity to zwykłe zakłamanie o nas wyssane z palca i ewidentny przykład głupoty oraz krótkowzroczności większości polskiego społeczeństwa.
cytuj zgłoś 3 1
miszol
Wyróżniony 27.04.2014 13:40 miszol (33) Gdańsk
O ile nie sposób nie zgodzić się z większością tekstu, o tyle postrzeganie prób wprowadzenia prawnych form związków jednopłciowych jako pewne odzwierciedlenie "heteroseksualnego świata" jest moim zdaniem absolutną pomyłką w postrzeganiu przyczyny i skutku. Otóż przyczyną dążenia do stworzenia takich from prawnych jest, moim zdaniem, czysty pragmatyzm. Żyjemy sobie w świecie, w którym notarialna gwarancja pewnych praw jest bliska zeru i tu nie chodzi tylko o dziedziczenia, ale też o sporo drobnych innych elementów. Wszak po co mam mieć 50 świstków potwierdzających prawnie jakąś relację, kiedy mogę mieć jeden. Żyjemy w takim świecie i czy tego chcemy czy nie, wiele rzeczy musi być uwzględnionych w prawie.

Faktem jest, że proponowana forma regulacji ma w sobie wiele z sztampowego postrzegania jak w prawie powinien wyglądać związek, jednakże nadal dostrzegam tu pewien pragmatyzm. Otóż realność uzyskania tego typu regulacji jest znacznie wyższa, niż gdyby proponować coś, co odrzuca pewien społeczny stereotyp postrzegania jak związek wyglądać powinien. Innymi słowy łatwiej jest przekonać ludzi do czegoś, co jest choć trochę znajome, niż przekonywać do zupełnie nieznanej sprawy.

Z tych powodów uważam, że w tej kwestii Pan Jabłoński się myli, gdyż zdaje się zakładać, że legalizacja związku w ramach prawny, z pewnymi podobieństwami (które są absolutnie nie do uniknięcia) jest wyrazem poddawania się pewnej powszechnej formule, bo tylko tak potrafimy. Ja natomiast twierdzę, że poddajemy się jej, ponieważ w takim świecie żyjemy, a próba jego zanegowania jest bezsensowna, gdyż wiąże się z niepotrzebną dekonstrukcją rzeczywistości, ot tak dla zasady.
cytuj zgłoś 9 3
gronostaj
Wyróżniony 27.04.2014 12:32 gronostaj (29) Poznań
Mój faworyt, jeśli chodzi o mity z artykułu:
,,4. W związku gejowskim jeden MUSI być (mentalnie) kobietą, a drugi facetem."

i najlepsza na niego odpowiedź z jaką się spotkałem:
https://31.media.tumblr.com/ee929d3985993df8ba7c85d77(...)r7m0.png :D
cytuj zgłoś 21 0
mlodyturek
Wyróżniony 27.04.2014 11:25 mlodyturek (41) CK
Bardzo ciekawa i wnikliwa analiza, która pokrywa się także z moimi spostrzeżeniami. Znam historię pary, u której występował wyraźny podział ról, jeden z partnerów używał nawet wobec siebie zaimka żeńskiego. Zastanawiam się jednak, na ile jest to uwarunkowane wpływem kulturowym i procesem socjalizacji, a na ile ma to związek z pewnym aspektem tożsamości. Przypomina mi się też pewna heterycka mądrość wygłoszona przy stole: otóż kobietą jest facet pasywny, a mężczyzną – aktywny. Ciekawa próba projekcji świata hetero na świat homo. Cóż, każdy próbuje sobie to zracjonalizować na miarę swoich możliwości. Ale zjawisko to jest pewnie takim samym wierzchołkiem góry lodowej jak w przypadku zniewieściałych gejów. No i bardzo mi się podobała ta historia o listach od górników, rolników, stoczniowców... Medialna nadreprezentacja osób homoseksualnych z pewnych środowisk od razu narzuca przekonanie, że jest to styl życia występujący jedynie wśród zepsutych elit. Ciekawe jest też to, że dużo mniej mitów krąży na temat lesbijek. Niestety, dużo rzadziej są one uwzględniane w dyskursie dotyczącym osób LGBT, tak jakby zupełnie nie istniały. Powszechnie utożsamia się osobę homoseksualną z homoseksualnym mężczyzną. Czekam na dalszy ciąg.
cytuj zgłoś 9 0
Ranshu
18.05.2014 17:23 Ranshu (44) Warszawa
Zawsze z przyjemnością czytam Pańskie felietony, mimo że nie zawsze się z nimi zgadzam. Część zarzutów była już podnoszona, więc je pominę.

Co zaś do "braków" niesamowity jest brak w tych wyobrażeniach kobiet - lesbijek, czy osób bi/panseksualnych w ogóle. Stereotypy na temat osób bi/pan są też częste i niestety funkcjonują również w społeczności.
cytuj zgłoś 0 0
Ranshu
18.05.2014 17:18 Ranshu (44) Warszawa
mlodyturek:
No i bardzo mi się podobała ta historia o listach od górników, rolników, stoczniowców... Medialna nadreprezentacja osób homoseksualnych z pewnych środowisk od razu narzuca przekonanie, że jest to styl życia występujący jedynie wśród zepsutych elit. Ciekawe jest też to, że dużo mniej mitów krąży na temat lesbijek. Niestety, dużo rzadziej są one uwzględniane w dyskursie dotyczącym osób LGBT, tak jakby zupełnie nie istniały. Powszechnie utożsamia się osobę homoseksualną z homoseksualnym mężczyzną. Czekam na dalszy ciąg.


Przecież "niech nas zobaczą" i inne kampanie pokazywały właśnie zwykłych ludzi, i to od wielu lat. A co powiesz na istnienie w dyskursie osób bi/panseksualnych? To dopiero rzadkość, o osobach L/G/T częściej się mówi niż o B. Ba, nawet "małżeństwa homoseksualne" czy "związki homoseksualne" z założenia wykluczają osoby bi/panseksualne. Tylko dlatego, że zwiążę się z osobą tej samej płci, nie znaczy, że nagle osoba bi/pan staje się homoseksualna.
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
02.05.2014 16:01 Szymek17
krąży też taki mit z reguły u mężczyzn wiem z doświedczenia przeżyłem to sam że jak ktoś jest gejem lub bi to jest od razu porównywany do gwałciciela który chce zrobić krzywdę a artykuł bardzo mi się podobał
cytuj zgłoś 0 1
BARAKIEL
02.05.2014 15:05 BARAKIEL (32) Warszawa
Ja mam kilka mitów w zanadrzu jeszcze:
1. Lesbijki to przerośnięte baby, zatwardziałe feministki.
2. Lesbijki to tak naprawdę kobiety, których żaden facet nie chciał i dlatego są razem (ulubiony, jak słyszę to umieram ze śmiechu).
3. Homoseksualiści to dzieci gwałcone przez swoich rodziców itp., obarczone doświadczeniem "złego dotyku".
4. Homoseksualistów trzeba izolować od społeczeństwa, bo sprowadzają na zła drogę młodych chłopców i dziewczyny.
5!!!!!!!!! MIT NAD WSZYSTKIMI MITAMI HOMOSEKSUALIZM DA SIĘ WYLECZYĆ
cytuj zgłoś 2 0
Ikona
30.04.2014 19:54 Cytrynek
Czasami mam wrażenie, że pan Jabłoński rzuca perły przed wieprze... Większość użytkowników Queer nie potrafi zrozumieć o czym pan Jabłoński pisze ani jego barwnych porównań.
cytuj zgłoś 0 0
  • 1
  • 2
  • 3
Witold Jabłoński
Autor
Witold Jabłoński
Pisarz, dziennikarz, redaktor
Ukończył filologię polską na Uniwersytecie Łódzkim. Dwa następne lata był sekretarzem Jerzego Andrzejewskiego. Pracował w Domu Teatru Łódzkiego Domu Kultury (1983/84), Teatrze Nowym, Wydawnictwie Łódzkim, a w 1988 roku ukazała się jego debiutancka powieść, „Gorące uczynki”. W latach 1991/1995 utrzymywał się wyłącznie z pisania: tworzył wówczas serie popularnych biografii, pastisze powieści egzotycznych (wspólnie z Maciejem Świerkockim) i pastisz dalszego ciągu Trędowatej. Był pracownikiem "Gazety Wyborczej - Łódzkiej" i redaktorem prowadzącym dodatek Tygodnik Kulturalny "Verte”. Publikuje również eseje filmowe w miesięczniku "Kino". Był dyrektorem Wydziału Kultury i Sztuki Urzędu Miasta Łodzi, a od marca 1999 r. dyrektorem Śródmiejskiego Forum Kultury. Autor m.in. cyklu „Gwiazda Wenus, Gwiazda Lucyfer”, horroru fantastycznego „Dzieci Nocy” oraz „Kochanka Czerwonej Gwiazdy”.
TAGIWięcej
felieton mity stereotypy
Powiązane
Obraz Sobota, 12.10.2013 Krzywym okiem: Sportowych szatni czar Obraz Wtorek, 20.08.2013 Międzynarodowa Partia Pedalskiego Oporu Obraz Czwartek, 26.05.2011 Gej w małym mieście: Niezręczne niedomówienia Obraz Wtorek, 12.10.2010 Babę zesłał Bóg: Wprowadź mnie do dżungli! Obraz Czwartek, 03.04.2025 NASK: blisko połowa przekazów o osobach LGBTQ+ zawiera dezinformację
Inne tematy
Sąd Najwyższy Ukrainy uznał parę jednopłciową za rodzinę. Co to właściwie zmienia? Środa, 11.03.2026 Sąd Najwyższy Ukrainy uznał parę jednopłciową za rodzinę. Co to właściwie zmienia?
"Kochający inaczej mają miejsce w kościele" - kardynał Konrad Krajewski nowym metropolitą łódzkim Wtorek, 17.03.2026 "Kochający inaczej mają miejsce w kościele" - kardynał Konrad Krajewski nowym metropolitą łódzkim
Lesbinton: w Poznaniu powstał klub badmintonowy dla lesbijek Wtorek, 10.03.2026 Lesbinton: w Poznaniu powstał klub badmintonowy dla lesbijek
Kontakt Reklama Regulamin
Social media
Polub na Facebooku Obserwuj na Twitterze Instagram
© 1996-2026 Queermedia.pl, ISSN 2299-9019 Polityka prywatnościUstawienia prywatności