"Nasrine" od piątku w kinach
"To historia o młodej dziewczynie, która musi stawić czoła przeciwnościom losu, czyli o tym przez co przechodzi bardzo wielu ludzi, w szczególności tych, którzy emigrują, opuszczają rodzinne domy i muszą zmierzyć się z traumami i wspomnieniami żyjąc za granicą. To historia o mnie samej. To historia wielu osób, które znam" – podkreślała w wywiadach Tina Gharavi, której nominowany do nagrody BAFTA debiut "Nasrine" od piątku w naszych kinach.
Film otwiera scena, w której widzimy młodych ludzi na motorze, jadących przez Teheran. Dziewczyna filmuje ludzi i miasto wokół. Radosna atmosfera szybko jednak się kończy i reżyserka boleśnie przypomina nam, że to tylko iluzja. Młodzi zostają zatrzymani przez policję, dziewczynę zabierają na komisariat, gdzie jest molestowana, prawdopodobnie zgwałcona. Tak poznajemy Nasrine. Rodzice dziewczyny postanawiają wysłać ją oraz jej brata, Alego, do Wielkiej Brytanii. Łatwo się domyślić, że świat Zachodu nie jest rajem dla nielegalnych irańskich imigrantów: Ali łapie się każdej pracy, Nasrine próbuje się uczyć, ale początkowo nie może odnaleźć się wśród dyskryminującej ją szkolnej młodzieży.
Sceny irańskie Gharavi kręciła w tajemnicy, a film został przemycony do Wielkiej Brytanii. Plan zdjęciowy specjalnie został zaaranżowany w taki sposób, by w razie kontroli ekipa filmowa mogła udawać, że kręci inny film. Gdy plan odwiedzała policja, Gharavi udawała przypadkową osobę z tłumu, a asystent produkcji – reżysera. Dlatego, gdy "Nasrine" został nominowany do nagrody BAFTA, reżyserka nie ukrywała, że dla niej największym zaskoczeniem jest jednak to, że w ogóle udało się go pokazać brytyjskiej publiczności. Gharavi ma zakaz wstępu do Iranu – "Nasrine" jest dla reżyserki hołdem złożonym dla protestujących i irańskich reżyserów, z których wielu zostało aresztowanych. Ze względów bezpieczeństwa nie znajdziemy też w czołówce nazwisk z irańskiej ekipy reżyserki.
Gharavi nie ukrywa też, że film jest w dużej mierze "autobiograficzny". "Przeżyłam naprawdę ciężkie chwile dorastając w Anglii jako obcokrajowiec. Wciąż nie jest mi lekko. Z mojego doświadczenia wynika, że wciąż w wielu miejscach kolor skóry ma znaczenie. Wciąż toczy się bitwa o akceptację ludzi takimi, jakimi są, bez osądzania ich po kolorze skóry, religii i orientacji seksualnej. To jakiś plemienny anachronizm, który dla mnie jest zupełnie głupi" – podkreślała w wywiadach. "Nasrine" to film nie tylko o młodej, emancypującej się dziewczynie, z jednej strony zbyt "zachodniej" na Iran, ale z drugiej nie odnajdującej się początkowo w angielskim społeczeństwie, ale także opowieść o powolnej akceptacji własnej seksualności – Alego. Każde z rodzeństwa na swój sposób poszukuje własnej drogi w życiu i poznaje inną stronę "wolności". Okazuje się też, że obiecujący zachodni świat, wcale nie jest taki, o jakim marzyli. Odkrywają też, że ojczyzna, pomimo iż daleko, ciągle w nich pozostaje, będąc źródłem wewnętrznych blokad i braku umiejętności odnalezienia się w nowej rzeczywistości.
Świat oglądamy oczami przede wszystkim Nasrine. Grająca ją Micsha Sadeghi przekonująco wcieliła się w rolę początkowo zagubionej, ale zdeterminowanej dziewczyny pochłaniającej otaczającą ją rzeczywistość. Gharavi opowiadała, że do castingu w Londynie zgłosiło się ponad 500 dziewczyn, ale Sadeghi ujęła reżyserkę od pierwszego wejrzenia. Więcej problemów było ze znalezieniem odtwórcy roli Alego. Reżyserka bardzo chciała znaleźć irańskiego aktora, ale żaden nie chciał zagrać gejowskiego pocałunku. Z drugiej strony Gharavi miała świadomość, że aktor, który zagra Alego nie będzie mógł już wrócić do Iranu. W końcu wybór padł na Shiraza Haqa, który ma brytyjsko-pakistańskie pochodzenie.
Historia opowiedziana w "Nasrine", jak i sposób jej przedstawienia z pewnością nie są w kinie nowe. Mogą irytować czasem naiwne dialogi, czy aż za bardzo melancholijny klimat. A jednak debiutancki film Gharavi ma w sobie coś ujmującego, na uwagę zasługują piękne zdjęcia – autorstwa Davida Raedekera.
W Wielkiej Brytanii i USA film został bardzo dobrze przyjęty, Gharavi pokazała "Nasrine" m.in. londyńskim parlamencie. Nie ma jednak szans na pokazanie go w Iranie. "Wiele festiwali z Bliskiego Wschodu pisało do nas, że bardzo chcieliby pokazać nasz film, ale po prostu nie są w stanie z powodu tematu homoseksualizmu w filmie" – mówiła Gharavi.
Film od 25. lipca w kinach studyjnych.
"Nasrine"
Reżyseria i scenariusz: Tina Gharavi
Obsada: Micsha Sadeghi, Shiraz Haq, Christian Coulson, Nicole Halls
Czas: 88 min
Produkcja: Wielka Brytania, Iran 2012
Dystrybutor: Imago Film