"Pięć tańców" od piątku w kinach!
Na wstępie muszę się do czegoś przyznać: nie znam się na tańcu, zwłaszcza współczesnym, nie do końca też rozumiem emocje na parkiecie, ale film "Pięć tańców" oglądało się mi świetnie. A trzeba podkreślić, że tańca jest w nim dużo. Film od piątku w kinach.
Chip (śliczny Ryan Steele) jest utalentowanym, młodym tancerzem, który niedawno przyjechał z Kansas do Nowego Jorku na stypendium w szkole baletowej. Dostrzegł go Anthony – doświadczony tancerz, który zaprasza Chipa do swojego zespołu, przygotowującego się do ważnego występu. Zaczyna się codzienna ciężka praca i przygotowania do nowej, trudnej choreografii. W zespole Chip poznaje Theo, na początku między tancerzami nawiązuje się rywalizacja, z czasem nieśmiała namiętność. Niestety, jak to bywa w życiu, chłopak ma coraz większe problemy z utrzymaniem się w Nowym Jorku, nie może liczyć na pomoc rodziców. Matka coraz bardziej naciska, by Chip wrócił do domu. Brzmi banalnie? Fabuła jest tylko pretekstem, by za pomocą tańca pokazać emocje i międzyludzkie relacje: samotność, przyjaźń, szczęście i miłość.
Film, podzielony na "akty" - także tytułowe tańce (poszczególne fragmenty choreografii), praktycznie cały "dzieje" się w sali, gdzie odbywają się choreograficzne treningi. Skromna jest też obsada: ogranicza się do pięciu bohaterów, których powoli poznajemy lepiej. Co do obsady i specyficznej konstrukcji obrazu, warto dodać, że "Pięć tańców" jest filmem, który powstał dzięki Kickstarterowi – serwisowi, gdzie można podzielić się własnym pomysłem na projekt, który potem finansują sami użytkownicy (poprzez darowizny). Czym Alan Brown ujął internautów? "Film „Pięć tańców” zaczął się najpierw jako eksperyment, pomysł zainspirowany moim zainteresowaniem tańcem współczesnym, ale też chęcią pracy w bardziej swobodnej, inspirowanej strukturze. Poprosiłem choreografa Jonaha Bokaera, którego podziwiam, żeby stworzył choreografię dla pięciu najbardziej utalentowanych nowojorskich tancerzy, z których nikt nie miał doświadczenia w filmie. Następnie, mając tylko ogólny zarys fabuły, zaprosiłem ich do studia na kilka tygodni zdjęć. Powoli, dzień po dniu budowaliśmy poszczególne postacie i relacje między nimi. To było ekscytujące i bardzo intensywne, a jednocześnie wyczerpujące. W rezultacie powstał film bardziej dynamiczny i impresjonistyczny niż wszystkie poprzednie, które zrobiłem" – tak o filmie mówi sam Alan Brown.
"Pięć tańców" jest ucztą dla zmysłów. Świetne zdjęcia, światło, muzyka – i przede wszystkim taniec, który jest tu najważniejszym bohaterem. Podpytywałam ludzi, którzy tańcem się interesują, o ich ocenę filmu: Alan Brown zrobił to profesjonalnie i po mistrzowsku. Taniec jest z jednej strony fizyczny, co potęgują zbliżenia na ciała ćwiczących tancerzy, a z drugiej strony bardzo sensualny, delikatny. Główny bohater: nieśmiały, zagubiony, mało mówiący – wyraża się poprzez taniec i ruch. I tak też pokazane są emocje. Świetny rezultat Brown osiągnął dzięki podzieleniu filmu na wspomniane akty: nadają filmowi spójności i pozwalają docenić pracę choreografa, ale też zdolności tancerzy.
Na osobną uwagę zasługują sceny bliskości między bohaterami: są rozwinięciem bliskości w tańcu. Mam nadzieję, że sceny miłosne między Chipem i Theo będą się tak samo podobały panom jak i mnie.
Jeżeli szukacie czegoś pozytywnego na jesienny wieczór, a do tego chcecie popatrzeć na piękne ciała (i piękny taniec) – koniecznie wybierzcie się na "Pięć tańców".
"Pięć tańców" (Five Dances), reż. Alan Brown, USA 2012, dystrybutor: Tongariro, premiera kinowa: 8 listopada 2013
Drażni mnie strasznie, jak w filmie występuje wątek miłości facetów i każdy spodziewa się, że ten temat będzie dominował przez cały film. Panie Kolego, to JEST film o tańcu, tancerzach, którzy w tym przypadku zakochują się w sobie. Poza tym w filmie jest też wątek heteroseksualny, dosyć mocno nakreślony. Absolutnie nie zgadzam się co do sztuczności filmu - główny bohater jest specyficzną osobowością, ma specyficzny charakter. Emocje jakie przekazuje są w 100% uzasadnione, idealnie współgrają z jego stylem bycia, a to, co może nie zostało przekazane w słowach, zostało przekazane w tańcu. Pięknie zarysowuje się niepewność, strach oraz problemy Chipa.
Przepiękny film, przepiękne kadry. Każdy z bohaterów prezentuje nam swój indywidualizm, otwartość na świat, swoje obawy oraz problemy. Film jak najbardziej zasługuje na dodanie go do ulubionych!
Film o niczym. Bez fabuły. A chemia miedzy chłopcami pokazana nienaturalnie. Razi sztucznoscia. To pewnie dlatego ze w tym filmie nie grają aktorzy ale prawdziwi tancerze.