Fotorelacja
Tajwańska parada LGBT odbyła się tradycyjnie w ostatni weekend października. Tegoroczne obchody zgromadziły stolicy około 50 tysięcy uczestników i były najhuczniejszymi w całej Azji. Jest to wydarzenie na tyle ważne, że specjalnie z tej okazji organizowane są wycieczki z większości pobliskich krajów.
Tegoroczna parada została podzielona na dwie części, które w końcowej fazie marszu złączyły się w jedną, ogromną masę. Oczywiście paradzie towarzyszyło wiele imprez, w tym koncerty pod pałacem prezydenckim w sobotnie popołudnie.
W obchodach LGBT Pride uczestniczyli przedstawiciele wielu światowych korporacji (Google, Yahoo) oraz poszczególnych krajów: Malezji, Japonii czy Filipin. Każda szanująca się tutejsza uczelnia miała swój sztandar i niejednokrotnie setki reprezentantów. Co ciekawe, w wypadku wyrażenia chęci pójścia na paradę, można było uzyskać zwolnienie z zajęć. Z niecierpliwością czekam na dzień, gdy zobaczę logo Uniwersytetu Jagiellońskiego czy Uniwersytetu Warszawskiego powiewające swobodnie podczas polskiej parady.
*państwowość Tajwanu nie jest rozpoznawalna przez większość krajów, w tym przez Polskę. Jednak podążając za tym, co mówią i myślą tutejsze władze i mieszkańcy, uważam, że powinno się uszanować ich pogląd na tę kwestię. W końcu to ich ziemia, ich miejsce, ich stuletnia walka o wolność.
wystarczyłby krótki reportarz w wiadomościach... ale marsz oburzonych to w każdej telewizji się pojawiał... bo lepiej niszczyć
niż się bawić.. karnawał w rio też zawsze pokazują hmmmm... a tu ani słowa przez to polacy myślą że parada gejów to 200 osób idących w kokonie policji czekających na obelgi innych...
Także dobry wpis thristana.
Tajwan to nic innego jak państwko utrzymywane przez ameryke. Amerykańska kolonia. Teraz ta kolonia przechodzi a raczej wraca pod władzę wspaniałych Chin, które uczynią z niego to co z Makao czy Hong Kongu - takie eldorado w orbicie Wielkiego Cesarstwa.Zresztą Chiny też mają ogromne wpływy na Singapur, którym też de facto rządzą. Chińczycy tam są grupą uprzywilejowaną.
No trzeba dodać, że jak tak dalej pójdzie to w Wólce Kossowskiej też wyrośnie nam centrum bogactwa i włądzy. JUż teraz jadąc krakowską trasą większośc luksusowych aut prowadzą chińczycy. To wielce eliratny naród i wielce mądry. Podnieśli się po prawie 200 latach tragedii jaką zapoczątkowali europejczycy i amerykanie robiąc z Chinami w 19 wieku co chcieli. Pierwsza Japonia się ocknęła i zmodernizowała no i odpłaciła się białym za upokorzenie - napaścią na amerykę. Chiny nie napadną na nikogo, ten wielki naród ma inną filozofię, o jakiej białym ludziom nawet się nie śniło. MY umiemy tylko mordować - świetnie to widać po tym co robi ameryka z europą w państwach muzułmańskich i w afryce..
"Po wtóre, stu lat walki o wolność to bym się raczej nie dopatrywał. Jeśli w ogóle można mówić o jakiejkolwiek walce o wolność, bo moim zdaniem nie można" - 10 października tego roku Tajwan świętował swoje stulecie liczone od dnia założenia ROC. "Walka o wolność" - ciężkie czasy japonizacji, a później wpływu Chin są niewątpliwie walką o wolność, która zresztą trwa do dzisiaj. Status polityczny Tajwanu jest niejasny, jednak jako kraj jest rozpoznawalny przez 23 inne, wciąż starając się nawiązać dyplomatyczne stosunki z kolejnymi.
No, tu akurat bym polemizował. Po pierwsze, nie jest to ich ziemia, bo tajwańscy Chińczycy nie są jej rdzennymi mieszkańcami. Po wtóre, stu lat walki o wolność to bym się raczej nie dopatrywał. Jeśli w ogóle można mówić o jakiejkolwiek walce o wolność, bo moim zdaniem nie można. Po prostu szanowny Chiang Kai-shek uciekł tu wraz z niedobitkami swojej armii przepędzony przez komunistów z kontynentu w 1949 roku. Nikt tu o nic nie musiał nigdy ani nie musi walczyć. I w końcu po trzecie, jaki niby tutejsza władza ma pogląd na sprawę? Na Tajwanie obowiązuje wciąż konstytucja Republiki Chińskiej (której Tajwan jest bezpośrednią kontynuacją, a raczej przedłużeniem) z roku 1911, która stanowi, iż aktualny rząd Republiki Chińskiej na Tajwanie prawomocnie panuje nie tylko w całych Chinach, ale także w Mongolii (sic!), która w 1911 była jeszcze częścią Chin. Czyli de facto oba rządy (ChRL i Tajwanu) są zgodne co do jednego: istnieją jedne Chiny. Nieco inaczej tylko ten pogląd rozwijają.
To tak na marginesie, nie mogłem nie wrzucić swoich trzech groszy :P