Kilka tygodni temu sympatyzujący z prawicą "Dziennik" straszył kompletną klapą EuroPride 2010. Informacje o rzekomej porażce organizatorów powtórzyły natychmiast media - w tym także strony WWW dla mniejszości seksualnych. Niektóre cytowały fragmenty artykułu z nieukrywaną satysfakcją.
Do naszego święta pozostało niespełna 6 tygodni a wokół EuroPride 2010 faktycznie było dość cicho. "Trudno promować EuroPride w sytuacji, gdy ginie prezydent" - tłumaczy
Tomasz Bączkowski, prezes zarządu Fundacji Równości. Do organizatora europejskiego święta ludzi LGBT docierały nawet sugestie odwołania EuroPride z powodu katastrofy lotniczej pod Smoleńskiem. Promocję festiwalu utrudnia także powódź, która jest obecnie tematem dyżurnym polskich mediów. Na EuroPride brakuje po prostu miejsca. Powódź absorbuje także urzędników. "Wszyscy pracownicy warszawskiego ratusza są zajęci i nie maja głowy do spraw związanych z paradą" - mówi Bączkowski. "W piątek dostaliśmy wiadomość od pełnomocniczki ds. równouprawnienia z prośbą o wyrozumiałość. Wszystko trochę się przeciągnie, ale jest pogotowie powodziowe. Poczekamy jeszcze kilka dni" - dodaje.
Nie ma natomiast żadnych problemów w promocji naszego festiwalu za granicą. Większość znaczących tytułów europejskich pisało obszernie o EuroPride 2010 w Warszawie. Do Polski zapraszani są także zagraniczni
dziennikarze. Organizatorem tych wizyt jest Polska Organizacja Turystyczna oraz Warszawskie Biuro Turystyki, które czynnie zaangażowało się w promocję festiwalu. Bączkowski uważa pomoc organizacji turystycznych za bezprecedensowe wydarzenie, dodaje jednak, że mogło zostać lepiej przygotowane. "Wynajęty przez POT I WBT przewodnik przewodnik mówił gościom, że parady to zboczenie" - relacjonuje. Zagranicznych dziennikarzy zaprasza także Fundacja Równości, która pokazuje tęczową stronę stolicy. Trwa również kampania reklamowa na rzecz EuroPride. Festiwal promowany był na targach turystycznych Madrycie, Berlinie, Londynie i Sztokholmie.
Organizatorzy wiedzą oczywiście, że EuroPride w Warszawie nie pobije frekwencją porównywalnych imprez w stolicach Europy Zachodniej. "Trzeba zauważyć, że Polska ma opinię kraju wrogiego ludziom LGBT" - tłumaczy Bączkowski. Prezes Fundacji Równości uważa, że w Paradzie Równości powinno wziąć udział nawet
50.000 osób. Organizatorzy gwarantują zabezpieczenie manifestacji na najwyższym poziomie i podkreślają wzorową współpracę z policją, Biurem Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego oraz Ministerstwem Spraw Zagranicznych.
Co oprócz parady? Wydarzenie, które cieszy się w tej chwili największym zainteresowaniem to
koncert chórów gejowskich w Sali Kongresowej. "Miejscówki na ten koncert rezerwują nawet ambasadorowie i znani politycy" - opowiada Bączkowski. Kolejną kulturalną atrakcją będzie wystawa
Ars Homo Erotica w Muzeum Narodowym w Warszawie. Klubowym wydarzeniem będzie występ
Boy'a George'a w M25. Gwiazda lat 80-tych zaprezentuje się w roli DJ'a.
Pod znakiem zapytania stoi natomiast faktycznie
koncert plenerowy, który planowany jest na zakończenie parady. Problemem jest finansowanie imprezy. Wielu sponsorów straciło zainteresowanie festiwalem w okresie żałoby narodowej. Organizatorzy mają za sobą już przykre doświadczenia związane z koncertami, które z powodu słabej frekwencji rujnują budżet festiwalowy. Trzy lata temu na koncercie galowym wystąpiła Kayah i Reni Jusis. Bilety w cenie 30 PLN sprzedały się w niewystarczającej na pokrycie kosztów ilości. Fundacja znalazła się wówczas na skraju bankructwa. Bączkowski zapewnia, że nawet jeśli fundacja zrezygnuje z koncertu plenerowego, to występy zaproszonych artystów odbędą się w klubach.
Skąd więc tej grobowe wieści, które szerzą prawicowe media? "Prawdopodobnie denerwuje ich, że ze strony organizatorów wszystko przebiega zgodnie z planem" - komentuje Tomasz Bączkowski.
"Czy popierasz paradę Europride w Polsce?
81% - Nie, powinni tego zakazć (4564)
16% - Tak, cieszę się ze jest u nas (876)
3% - Jest mi to obojętne (194)
Liczba oddanych głosów: 5634 "
to konferencja dla lesbijek na temat sytuacji kobiet nieheteronormatywnych
W pismach hiszpanskich, francuskich, brytyjskich ani nawet niemieckich NIE MA SLOWA ANI REKLAM PARADY w Warszawie.
W przeciwnienstwie do parad w innym miastach europejskich.
A wymowka, ze nie gadali jeszcze z miastem bo jest powodz, to KPINA ze srodowiska LGBT.
Takie rzeczy i rozmowy trzeba bylo przeprowadzac w styczniu na pol roku przed, a na miesiac..
No ale coz, chlopcy sobie pojezdzili na targi pozwiedali troche Europy - i teraz nie maja kasy na koncert.......