Strona główna Aktualności Społeczność
Profile Grupy Przewodnik Wydarzenia Wsparcie
Ogłoszenia
Towarzyskie Pokoje i mieszkania Praca Ogłoszenia drobne Edukacja Pozostałe Dodaj
Queeroteka
Książki Filmy i seriale Quizy Patronat Queer.pl
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Kontakt Reklama Regulamin
Queer.pl Portal osób LGBT+
Menu
Logowanie Rejestracja
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Środa, 21.07.2010 00:00

Po EuroPride

Podziel się Tweetnij Skomentuj (29)
Podziel się Tweetnij Skomentuj (29)

7 dni dumy

Parada 2010. Największa jak dotąd, najbardziej kolorowa, widoczna, choć - jak wskazują krytycy - jednak rozczarowująco mała i bez konkretnego przekazu: politycznego wymiaru demonstracji bronić musiały prywatne osoby z hasłami na indywidualnie przygotowanych banerach, bo na platformach przeważają jednak logotypy i elementy zabawowe.

Parada 2010. Największa jak dotąd, najbardziej kolorowa, widoczna, choć - jak wskazują krytycy - jednak rozczarowująco mała i bez konkretnego przekazu: politycznego wymiaru demonstracji bronić musiały prywatne osoby z hasłami na indywidualnie przygotowanych banerach, bo na platformach przeważają jednak logotypy i elementy zabawowe.

Paradzie zabrakło ram organizacyjnych. Podobno było przecinanie wstęgi przed wymarszem; Piotr Pacewicz opisuje w swym artykule przemówienia na zakończenie. Czemu w takim razie tylu komentatorów wypomina, że parada nie miała ani otwarcia, ni zamknięcia? Czy były aż tak ciche?

Podobnie z organizacją: spóźnienia, postoje, objazdy. Połowa platform z przodu, faktycznie niezła zabawa, potem tylko ludzie, i na końcu - pokazują to niektóre zdjęcia - kilka pozostałych platform, snujących się smutnym sznurkiem, już bez otoczenia tancerzy czy choćby maszerujących. Zważywszy, że wystawienie każdego wozu kosztowało duże pieniądze, także na konto organizatora, nie dziwi rozżalenie tych, którzy w organizacyjnym zamęcie wylądowali w ogonie.

Sam marsz przebiegł według schematu, ukonstytuowanego przez ostatnie kilka lat: bojówki przeciwników skupione na starcie, NOP-owcy i klerykałowie na skrzyżowaniu ze Świętokrzyską, gapie na Marszałkowskiej, wreszcie - życzliwe przyjęcie w bocznych ulicach, pozdrowienia z okien i balkonów, zwłaszcza na Pięknej, której mieszkańcy widywali nas dotąd chyba najczęściej.

Podobnie ewoluował ton relacji z imprezy w mediach, które początkowo skupiały się na poprzedzającym ją Marszu Grunwaldzkim i pierwszych incydentach, potem relacjonowały paradę coraz życzliwiej, by na końcu dojść do konkluzji, że geje, lesbijki i ich przyjaciele bawili się na ulicach Warszawy, jak na ich święto przystało.

Przyczółki ekspansji

A sami zainteresowani nie czekali bynajmniej ze świętowaniem do soboty. W organizacjach, zespołach artystycznych, klubach, inicjatywach z zapałem konstruowali własny festiwal. Jaskółkami były imprezy, inaugurowane na początku lipca jeszcze pod oficjalnym szyldem EP: wystawa Ars Homo Erotica w Muzeum Narodowym i EuroFilm Festiwal w Kinotece. Tak oto szacowne, mieszczańskie instytucje stały się przyczółkami do ekspansji.

Bo ekspansywnie w miasto wyszła tym razem nie tylko parada. Mapa Warszawy zaroiła się nagle od punktów, w których działy się rzeczy dla gejów i lesbijek co najmniej ciekawe. Zwłaszcza na ostatni tydzień tkanka miejska Warszawy została zawłaszczona przez społeczność LGBT, nigdy dotąd nie ujawniającą się w sposób tak widoczny. Punktem odniesienia stał się klub Krytyki Politycznej, Nowy Wspaniały Świat, w którego otwartych progach pod auspicjami KPH zagościło centrum informacyjno-towarzyskie PrideHouse.

Do przyczółków EP: PrideHouse'u, Muzeum, Kinoteki - dołączyły niebawem kolejne przybytki w centrum, w tym instytucje mieszczące się w Pałacu Kultury: Teatr Dramatyczny, gdzie zagościły wydarzenia inicjatywy artystycznej Pomada (to tu odbyło się starcie tytanów, Rafalali i Rysi Czubak), a potem Sala Kongresowa, w której śpiewały gejowskie chóry i wręczano Hiacynty. Konferencja GLBT-Business Leader Forum odbyła się w Hiltonie, Zieloni urządzili swoją w Sejmie, OPZZ - w swojej siedzibie na Kopernika. W położonym także bliżej Wisły klubie 1500m2 zagościł ze swoim prajdowym spektaklem Teatr Nowy oraz część wydarzeń Pomady, w tym impreza poparadowa.

Swą działalność znacznie ożywiły inne miejsca gay-friedly, w tym także nowe: 5-10-15, Almond, AmsterDam, Glam. Ilość imprez, imprezek, pokazów i projekcji w tradycyjnie życzliwych klubach i klubokawiarniach po obu stronach Wisły mogła przyprawić - i niejednego bywalca przyprawiła - o prawdziwy zawrót głowy.

Stołek i PrideHouse

Wszystko to, choć siłą rzeczy w dość ograniczonym zakresie, relacjonowane było w Gazecie Wyborczej. Stołeczne wydanie gazety - pieszczotliwie nazywane stołkiem - przez cały tydzień codziennie całostronicowe materiały poświęcało właśnie EP, podając także kalendarium najważniejszych wydarzeń. W tym zakresie ograniczano się właściwie głównie do PrideHouse'u i Pomady, którą gazeta wyraźnie sobie upodobała.

Jeśli dodać do tego mniej liczne, ale życzliwe omówienia w wydaniu ogólnopolskim, to prawdziwe mistrzostwo w porównaniu z pozostałymi tytułami, które nie zaanonsowały niemal żadnych wydarzeń kulturalnych EP nawet w swoich weekendowych dodatkach kulturalno-rozrywkowych. O postawie innych mediów, żądnych sensacji lub w najlepszym wypadku - ignorujących EP, w tym - niestety - także o warszawskiej odnodze plastikowej stacji, TVN Warszawa, lepiej zamilczeć, bardziej już nawet z litości, niż obawy o stan nerwów czytających te słowa.

Nie do końca można też było liczyć na próbę ogarnięcia całokształtu ze strony zawiadowcy całego eventu, Fundacji Równości. Informator Magazine towarzyszący imprezie, nie tylko raził przypadkowością składu i szaty graficznej, ale przede wszystkim - nieaktualnym czy wręcz mylnym kalendarium. Pod presją kosztów, organizatorzy skupili się na promowaniu głównych, prestiżowych wydarzeń komercyjnych, inne, czasem także własne, pozostawiając same sobie.

I tak na przykład w nawiązaniu do działań Muzeum, pokazy homotematycznych filmów w Iluzjonie zorganizowała Filmoteka Narodowa, która także wypożyczyła filmy Dereka Jarmana na projekcje w ramach wystawy Ars Homo Erotica i EuroFilm Festiwalu. Wydarzenia kinowe idealnie się uzupełniały (festiwal pokazywał głównie obrazy z lat dwutysięcznych, Iluzjon - archiwalne), konia z rzędem jednak temu, kto skojarzyłby marketingowo te dwa wydarzenia. W ten sposób niejedna inicjatywa utonęła w natłoku atrakcji, ale też zabrakło sensownej próby ogarnięcia i jednolitego podania do wiadomości naprawdę wszystkich.

Na szczęście istnieją portale społecznościowe, na których nie brakło bieżących informacji. W realu natomiast na autentyczne centrum informacyjne EP udało się wykreować PrideHouse. Jego sprawna organizacja i rzetelność zadała kłam, jakoby niemożliwością było stworzenie sprawnego i kompetentnego zespołu wolontariuszy LGBT. Do godziny 20.00 KPH dysponowała w NWŚ stoiskiem w hallu i na zewnątrz oraz salami na panele, spotkania i projekcje. Po 20.00 klub prezentował własne prajdowe atrakcje kulturalne, masowo nawiedzane, tak z racji na swą atrakcyjność, jak i często – darmowość.

Przez cały dzień wokół budynku unosiła się sprzyjająca aura, w której okazywało się, że pary jednopłciowe mogą chodzić za rękę, a wolontariusze bez przeszkód nagabywać przechodniów, rozdawać informatory i ulotki. Nad wejściem do kamienicy uroczyście powiewała wielka, tęczowa flaga (zrywana co najmniej dwukrotnie przez 'nieznanych sprawców'). W ogródku zaś kwitło życie towarzysko-kurtuazyjne, tu rozmówki przy napojach chłodzących prowadzili w zgodzie przedstawiciele wszelkich frakcji ruchu gejowsko-lesbijskiego.

Pod presją pieniądza

O ile całe dnie można było spędzać na wydarzeniach festiwalowych, które w większości ściągały ofertą artystyczną, intelektualną i darmowym dostępem sporą publiczność, to po zapadnięciu zmierzchu EuroPride przybierało - przynajmniej oficjalnie - bardziej komercyjne oblicze. Tak kosztowne przedsięwzięcie musi się też przecież zbilansować, niestety potwierdziła się teza, że w geje i lesbijki w Polsce niechętnie wydadzą większe pieniądze na typowo 'branżowe' wydarzenia.

Nie do końca sprawdziła się formuła EuroFilm Festiwalu. Tylko 4 tytuły pojawiły się w programie jako nowości. Resztę warszawska publiczność miała okazję oglądać od stycznia w ramach Czwartków LGBT, i te projekcje cieszyły się sporą frekwencją. Przeliczył się jednak, kto liczył na sprzedanie tych samych tytułów jeszcze raz, zapewne w nadziei, że EP zwabi do stolicy dużo więcej gości - na powtórkowych seansach zjawiało się średnio około 20 widzów. Niemniej spotkania w Kinotece weszły na stałe do branżowego kalendarza i należy mieć nadzieję, że zgodnie z zapowiedzią od września zostaną wznowione.

Nie zarobiła Fundacja na współpracy z biurami turystycznymi. Zarezerwowane z dużym wyprzedzeniem spore pule pokoi w stołecznych hotelach zostały zwolnione już na kilka tygodni przed imprezą. Spektakularnymi niewypałami okazały się biletowane imprezy: wieczór z chórami gejowskimi (sprzedała się 1/10 trzytysięcznej sali) czy występ Boya George'a w praskim M25 (kilkadziesiąt osób). Nie dość, że nie przyjechał śpiewać, tylko dj'ować, to jeszcze przed weekendem, w czwartek, i w dodatku spóźniony. Wobec powyższego trudno przyjmować, żeby masowym powodzeniem cieszyły się 'złote karty' lojalnościowe EP, warte kilkaset złotych.

Nietrafiony był też pomysł, by oficjalny koncert poparadowy mało znanych wykonawców rozpoczynał się niemal od razu po wyczerpującym marszu, o godzinie 18.00. Co złośliwsi twierdzili, że to właśnie z tego względu tak znacznie okrojono trasę i tak już spóźnionego marszu. Tymczasem lata ubiegłe pokazują, że jego uczestnicy mają problemy z dotarciem na występ prawdziwych gwiazd na godzinę 20.00. Nie mówiąc już o tym, że w perspektywie płacenia za wejście, często wolą za te same pieniądze wybrać się jednak do klubu.

Dwa wymiary nocy

A w tym roku rzeczywistość klubowa wyraźnie się podzieliła. Na tę codzienną, tutejszą, z dobrze znanymi Toro, Lodi Dodi, Fantomem i Utopią, do których ostatnio śmiało dołączył położony w centrum miasta klub Glam z darmowym wejściem, dla której przeciwwagą stała się oferta skrojona wyraźnie pod zamożniejszych, zagranicznych gości. Niektórzy przecierali oczy ze zdumienia, ile klubów w Warszawie przylepiło sobie na tę okoliczność łatkę 'branżowych'.

Fundacja sprzymierzyła się z przedsięwzięciem jednej z agencji marketingowych, jakie funkcjonowało od kilku jakiegoś czasu pod szyldem Candy Andy. Comiesięczne imprezy rodem z kolorowych czasopism anonsowane były poprzez grupę na Facebooku i odbywały się rotacyjnie w nowocześnie urządzonych klubach, najczęściej w The Nine nieopodal Zachęty. Pełniły funkcję wystawnego biforu, już około pierwszej-drugiej w nocy wystylizowana publiczność odpływała w inne miejsca, przedtem jednak dając się starannie obfotografować do albumów internetowych.

Podczas EuroPride odbyły się dwie kolejne edycje CA: w LaPlaya i Loft44, z udziałem gości zaproszonych aż z USA. Piątkową swoim udziałem uświetniła ikona Davida Lachapelle, silikonowa Amanda Lepore, natomiast w sobotę - dragowa ikona Internetu, Sherry Vine. Tu też pojawili się celebryci, z oskarowym scenarzystą Milka, Dustinem Lancem Blackiem na czele. Tym razem jednak za przyjemność uczestniczenia w Candy Andy Party i zrobienia sobie fotki ze znanym nazwiskiem kosztowała. W dniu imprezy nawet 100 złotych. Trudno więc dziwić się, że na licznych zdjęciach z tych eventów trudno wypatrzyć dużo więcej twarzy, niż stałych jej bywalców i 'zaproszonych gości'.

"Tradycyjne" warszawskie kluby nie przyłączyły się oficjalnie do EuroPride. Mówiło się nawet o buncie i urządzeniu przez nie anty-parady, ale powody są zapewne bardziej prozaiczne - i tak są co weekend pełne do granic swojej przepustowości. Za prawo do logo EP musiałyby sporo zapłacić, co mija się z celem, skoro w trakcie imprezy zainteresowanie nimi i tak wzrosło. Nie potrzebowały dodatkowej reklamy, mogły za to dyktować warunki, i niektóre faktycznie - podniosły ceny tak wejściówek, jak i alkoholi.

I nie przeliczyły się: w środku nocy pękały w szwach. Ale podobnie było też na Nowym Świecie, alternatywnej Pradze czy Powiślu, gdzie - zwłaszcza w sobotę - udaną paradę świętowali jej uczestnicy i animatorzy paraeuroprajdowych wydarzeń, ze wspomnianą Pomadą na czele.



Co na to Warszawa?

Im bliżej samej parady, tym częściej urzędnicy konfrontowani byli z protestami jej przeciwników, a z drugiej strony - z wyrzutem Fundacji, a później także zarzutem naczelnego Stołka, Seweryna Blumsztajna, że EuroPride to dla stolicy ogromna zmarnowana szansa promocyjna - poza dofinansowaniem QueerWarsaw (anglojęzycznego wydania HomoWarszawy), miasto nie wsparło finansowo ani organizacyjnie przygotowań do imprezy.

Niektórzy wyrzucają także pani prezydent, że wzorem swoich zachodnich kolegów-burmistrzów, nie weźmie udziału w uroczystości otwarcia. W obu przypadkach ratusz zasłonił się procedurami - pieniądze mógłby dać, gdyby Fundacja stanęła w konkursie, a pani Hanna z zasady nie uatrakcyjnia imprez masowych. Uczciwie trzeba oddać, że gdyby jednak otworzyła EP, wzbudziłaby wśród części środowiska równą niechęć, jak u innych - gdy tego nie zrobiła. Trudno się jednak nie zgodzić, że Fundacja Równości miała dość czasu, by podjąć próbę jakiegokolwiek dialogu z miastem czy stanąć do konkursu, by EP choć po części mogła stać się także jego świętem.

Niezależnie od braku takich zabiegów, Warszawa po raz kolejny dowiodła, że nie jest postrzegana jako atrakcyjna turystycznie. Nawet ułomnie skonstruowana oferta partnerów Fundacji (Mazurkas Travel) oraz zarzucana im niedostateczna promocja imprezy, nie powinna w dobie internetu stanąć na przeszkodzie chętnym gejom i lesbijkom z zagranicy. O zmarnowanym potencjale świadczy dobitnie kolejny (tym razem obcojęzyczny), kilkugodzinny spacer śladami HomoWarszawy, na którym jak poprzednio zjawiło się i w upale wytrwało około 150 osób. Ostatecznie obecność cudzoziemców szacuje się na połowę uczestników parady, co i tak należy uznać za spory sukces.

Podobnie jak konstatację, że miasto okazało się w ostatnim tygodniu tak dla nich, jak i swoich homoseksualnych mieszkańców, nader przyjazne. Poza incydentami zerwania tęczowej flagi z PrideHouse i kontrowersjami wokół śmiałego plakatu Pomady (z przypadkiem autocenzury podczas imprezy w AmsterDamie włącznie), niechęć wobec EuroPride skoncentrowała się jak zwykle wyłącznie wokół samego marszu i jego idei.

To, że okazała się agresywniejsza, niż w latach ubiegłych, dowodzi tylko, że o imprezie faktycznie dużo się mówiło, zapowiadało sporą frekwencję - geje i lesbijki skutecznie wdarli się do świadomości swoich przeciwników, i zaniepokoili ich swoją aktywnością, uśpioną marazmem lat poprzednich. Tu jednak znów miasto wykonało ruch bilansujący - ochrona policji okazała się skuteczna, a fakt, że większość funkcjonariuszy na trasie przemarszu ubrana była po cywilnemu i bardziej stosownie do pogody, sprawił tylko, że nawet w żółtych kamizelkach byli mniej zauważalni, wtopili się w paradny tłum, nie izolując go, a raczej stając jego częścią.

Koniec końców na poczet wymiernych strat zapisać należy jednego rannego uczestnika (członka jednego z chórów) oraz policjanta. To chyba nieźle, jak na homofobiczne państwo i miasto, przez które bez większych zakłóceń przeszła - wliczając gapiów - 10-tysięczna 'kontrowersyjna' demonstracja.

Krajobraz po EuroPride

W podsumowaniach samej Parady jako centralnego wydarzenia minionego tygodnia pojawia się ton rozczarowania: brakami organizacyjnymi, promocyjnymi (słynna akcja rzucania ostatnim jajkiem w pedała), a w końcu - jej liczebnością. I pewnie słusznie, bo niezależnie od organizatorów, którzy mamili liczbami rzędu 100.000 uczestników, każdy z nas ma w głowie doniesienia o milionowej frekwencji na zachodnioeuropejskich edycjach imprezy.

Już teraz pojawiają się głosy, rozliczające z niefortunnych efektów organizatora parady, Fundację Równości. Niezależnie jednak od wniosków i konsekwencji, jakie przyniosą, ubiegły tydzień zaliczyć należy do najważniejszego w tym roku, o ile nie przełomowego dla ruchu LGBT w Polsce. Mimo że skończyło się na oficjalnych 8.000, dzięki wyobrażeniom o skali EuroPride i nadziei, jakie ze sobą niosła, stała się rzecz bardzo ważna: doszło do przebudzenia, wysypu inicjatyw pozaorgowych i pozainstytucjonalnych, które złożyły się na duży i różnorodny festiwal gejowsko-lesbijski z prawdziwego zdarzenia.

Co więcej: mimo że niszowy, dla przeciętnego warszawiaka więcej niż alternatywny, to doskonale w mieście widoczny - w prasie, na plakatach, w przestrzeni miejskiej, w autobusach. Geje i lesbijki, wyszli na ulice nie tylko na chwilę, w sobotę, ale na całe kilka dni. Zaznaczyli swoją obecność w ważnych punktach miasta: w Muzeum, Pałacu Kultury, na Nowym Świecie, stacjach kolejki miejskiej. Na koniec stawili się w upale na największej - mimo wszystko - dotąd demonstracji swojej wielobarwnej dumy.

I obyśmy to właśnie z tego tygodnia zapamiętali: kilka dni przepełnionych naszymi wydarzeniami i pozytywną energią, kiedy mimo skwaru w mieście chodziło się i oddychało jakoś swobodniej. Okazuje się, że u nas też można więcej. Nagabywani po imprezie cudzoziemcy mówili, że o rozczarowaniu nie ma mowy. Właśnie tu i teraz poczuli, że "being gay" w Polsce wciąż jeszcze coś znaczy.

I dokładnie tego uczucia nie wolno nam zmarnować.

OCEŃ ARTYKUŁ
Podoba mi się (54)
music-boy bad_damian clubkiddy szalona_limonka zielony83 czarny1992 ksienciunio klaudia31 mario-pan anyahh
Nie podoba mi się (3)
kris007 santi
Komentarze (29)
HEJT STOP!Zapoznaj się z warunkami dodawania komentarzy
Komentuj
Moja ikona
Dodaj komentarz
Komentarz od osoby niezalogowanej pojawi się po akceptacji moderatora.
Dozwolone znaczniki (BBCode):
[b], [i], [u], [url], [url=], [mail], [mail=], [color=], [code], [quote]
Ikona
21.08.2010 17:04 morena_the_one
ja bardzo zaluje, ze nie moglam byc - a tak sie nastawialam..
uwazam za bardzo pozytywne by pokazywali sie wszyscy w wydaniu takim na jakie maja ochote.. rozowe slipy czy rozpiete kwieciste koszule z wystajacym "dywanem" w stylu old school gay.
o wiele bardziej szokuja mnie tzw bladzie w odslonie taniej dziwki wiesniary bez odrobiny gustu i smaku - a sa one hetero.
nie mozemy sie dac zwariowac - bo jesli zaczniemy krytykowac chlopakow za stroj to za tym pojda slowa krytyki wobec tego, ze sie chca trzymac publicznie za reke czy dac sobie buziaka..
srodowisko gay na calym swiecie jest barwnym i wesolym wiec po co zmieniac to dla dobrego samopoczucia homofobow polskich??
cytuj zgłoś 3 0
Ikona
10.08.2010 9:23 lattte
Haha, tak myślałem, że EuroPride w Polsce będzie ogólnie rozczarowujące.
Jeszcze te schyłkowo-średniowieczne rzucanie jajkami ^^ to mnie rozbawiło (wiem, że nie powinienem się śmiać) ale śmieję się z głupoty rzucających. No i co do rozliczeń to idziemy zapewne łeb w łeb z Litwą, czy Białorusią które z naszych krajów jest bardziej zacofane pod względem szeroko pojętej tolerancji/praw lub realnego życia? - na to pytanie każdy niech sobie sam odpowie.

Nigdy więcej EuroPride w Polsce :/
cytuj zgłoś 2 1
frick
27.07.2010 1:51 frick (43) Wiocha Pl (Ciemnogród)
A może ty masz i nadinterpretujesz moje słowa odnosząc wszystko do siebie?

w takim razie do kogo to było skierowane?
"Proponuję trochę pomyśleć."
"Zatem bardzo się cieszę, że zmusiłam cię do jakiegokolwiek wysiłku intelektualnego. (; "


Zapewne zaskoczę, nie znasz dnia, ani godziny.

Poczekam;-)
Nigdy nie powiedziałam, że podjęłabym się organizacji takiego przedsięwzięcia. Znów nadinterpretacja.

Ale za to wiesz lepiej jak powinny wyglądać, więc droga wolna możesz zabłysnąć ;-)
Nie szokuje, a śmieszy. Ale śmiech to zdrowie, więc koniec końców, tak, czy inaczej wyjdzie na moje.

No widzisz, cieszy mnie twoje szczęście, gdyby jeszcze inni mieli takie zdrowe podejście ;-D
Tylko szkoda mi, że przez takie właśnie emanowanie swą (homo)seksualnością cierpią wszyscy. Odpowiedzialność zbiorowa.

Szkoda tylko że nikomu nie przeszkadza hetero seksualność, bo ona jest wszędzie i na każdym kroku.To jest dopiero ironia, że też oni sobie nie wypominają że są wszędzie, aż do bólu i porzygania, tryskają tym swoim seksualizmem i go reklamują jak świeże bułeczki, a nasi to by se łebki pourywali bo 10 osób na 8 tysięcznej paradzie się rozebrało/przebrało. No ale zapomniałam my nie jesteśmy"normalni" :-/
A z tym łóżeczkiem to faktycznie czas już na niektórych ;-)
cytuj zgłoś 2 2
konefka
27.07.2010 0:23 konefka (35)
Ty masz jakieś kompleksy czy mi sie wydaje ?

Myślisz że jak mi naubliżasz to...? no właśnie to co ?


Wydaje ci się :>
A może ty masz i nadinterpretujesz moje słowa odnosząc wszystko do siebie?

Zapewne zaskoczysz wszystkich szczególnie takich kolorowych matołów jak ja, i pokażesz jak to się robi,
bo oprócz szczekania i ubliżania masz wiele innych mniej lub bardziej ukrytych talentów, ale dopóki to nie nastąpi to wybacz ale ja będę latać w tych różowych stringach i szokowała Ciebie i twoje tolerancyjne towarzystwo z wyższych sfer ;-D


Zapewne zaskoczę, nie znasz dnia, ani godziny. I, owszem, mam w zanadrzu kilka :>
Nigdy nie powiedziałam, że podjęłabym się organizacji takiego przedsięwzięcia. Znów nadinterpretacja.
Nie szokuje, a śmieszy. Ale śmiech to zdrowie, więc koniec końców, tak, czy inaczej wyjdzie na moje. Tylko szkoda mi, że przez takie właśnie emanowanie swą (homo)seksualnością cierpią wszyscy. Odpowiedzialność zbiorowa.
Temat - rzeka, zaprawdę powiadam, czas już do łóżeczek.

Pozdrawiam.
cytuj zgłoś 1 2
frick
27.07.2010 0:09 frick (43) Wiocha Pl (Ciemnogród)
Ty masz jakieś kompleksy czy mi sie wydaje ?
Proponuję trochę pomyśleć.

Zatem bardzo się cieszę, że zmusiłam cię do jakiegokolwiek wysiłku intelektualnego. (;

Myślisz że jak mi naubliżasz to...? no właśnie to co ?
Szkoda tych jałowych rozważań, nadal uważam, że bez sensu te cyrki i wszystko dało się zrobić w dużo bardziej przystępny dla ogółu sposób, a nie tak odpychający jak dotychczas.

Zapewne zaskoczysz wszystkich szczególnie takich kolorowych matołów jak ja, i pokażesz jak to się robi,
bo oprócz szczekania i ubliżania masz wiele innych mniej lub bardziej ukrytych talentów, ale dopóki to nie nastąpi to wybacz ale ja będę latać w tych różowych stringach i szokowała Ciebie i twoje tolerancyjne towarzystwo z wyższych sfer ;-D
cytuj zgłoś 1 1
konefka
26.07.2010 23:37 konefka (35)
Zatem bardzo się cieszę, że zmusiłam cię do jakiegokolwiek wysiłku intelektualnego. (;
Masz rację, cholera, jestem kryptoheteresoksualna i nigdy nie spotkałam się z homoseksualizmem. Alleluja, rozgryzłaś mnie! Wygrałaś bon podarunkowy o wysokości pięciu złotych na kawę w McDonaldzie (cukier należy nabyć osobno).
Szkoda tych jałowych rozważań, nadal uważam, że bez sensu te cyrki i wszystko dało się zrobić w dużo bardziej przystępny dla ogółu sposób, a nie tak odpychający jak dotychczas. Sztuka dla sztuki, parada dla paradujących, a nie dla przeciwników, jak być powinno. Dużo większą sympatią darzę marsze milczenia.
Społeczność nie ma sama siebie przekonywać o słuszności takich imprez, a przede wszystkim przekonać oponentów. Nawet jeśli ma to na celu wyśmiewać, szokować i obalać stereotypy, Polska i Polacy nie są jeszcze gotowi tego przyjąć i nie potraktować dosłownie.

Slipków. Kompleks wyższości, czy to nie oksymoron?

Nie dogadamy się, no. Tak więc chodźmy na parady z tęczowymi proporcami, epatujmy naszą innością i równocześnie żądajmy zrównania praw. Na pewno to zmieni świat, podejście ludzi i tak dalej. Chętnie się temu poprzyglądam.
Tyle. Dziękuję za uwagę, dobranoc.
cytuj zgłoś 0 1
frick
26.07.2010 23:18 frick (43) Wiocha Pl (Ciemnogród)
Nauczyłam się że nicków się nie odmienia i nie zdrabnia, bo się ludzie potem obrażają, więc wezmę poprawkę na Twój ;-)
Kolejny obrońca tolerancji za wszelką cenę. Mrau.

A i owszem. Wolę to niż dzielenie mniejszości na mniejszości czyt. mnie lubcie bardziej bo jestem "normalniejsza" ;-)
A co do twojego cytatu, to wyobraź sobie że wiem iż był to cytat ;-D jednakże nie chciało mi sie po raz enty wyszukiwać cytatów popierających moja tezę ;-) ale jak już się tak uparłaś to proszę pierwsza lepsza z boku
Gazeta.pl
"Nie tylko geje i lesbijki

W paradzie wzięli udział osoby w różnym wieku i z różnych krajów; nie tylko przedstawiciele mniejszości seksualnych - można było zobaczyć też rodziny z dziećmi, osoby niepełnosprawne.

- Jestem tu by pokazać córce, że żyjemy w społeczeństwie różnorodnym i uczyć ją tolerancji. Różnorodność jest wartościowa - powiedziała pani Dorota, która na paradzie była już po raz trzeci.

- Przyszliśmy, bo nie zgadzamy się na dyskryminowanie osób homoseksualnych. Takie parady są potrzebne, żeby pokazać, że są w naszym społeczeństwie osoby, których prawa nie są respektowane i że jest to duża grupa - podkreślał chłopak, który w imprezie uczestniczył ze swoją dziewczyną.

Z kolei inny młody mężczyzna przyznał, że długo się wahał czy przyjść na paradę. - Mój partner został w domu, ja jednak uważam, że liczy się każda osoba. Niech to miasto w końcu zauważy naszą obecność, my też tu żyjemy i płacimy podatki - dodał."

Ale oni pewnie nie byli po studiach więc się nie liczy ;-D
Może nie z powodu orientacji, hm?
hmm.. to pewnie winna tych kolorowych slipek ;-D Powiedz wiesz od kiedy istnieją parady? a od kiedy chodzą po ziemi homoseksualiści i ich przeciwnicy? powiedz te X lat temu kiedy nie było parad, też nas nienawidzili za kolorową bieliznę?
Hasła które rzucasz to tysiące bezpodstawnych wymówek heteryków, i to w dodatku zasłyszanych przez ludzi którzy nigdy się z tym nie spotkali bezpośrednio, dzięki takim paradom mogą się skonfrontować z rzeczywistością i z tym co wciskają im te #$%^ media.
A co do różowych ciuszków to zapewne chodzi Ci o DarkQuinów, fakt są oni kolorowi ale to nie przestępstwo, tak samo jak noszenie beretów moherowych czy chociaż by miniówek, czy jakichkolwiek innych ciuchów, mamy XXI w. wolność wyboru i słowa a wciąż próbujemy wciskać sie w jakieś normy. Może po prostu zaprojektujmy sobie mundurki, i w nich zasuwajmy żeby nikt sie nie wychylał, żeby nikt nie czuł sie lepszy czy gorszy.Co to w ogóle za podejście? żeby tak kogoś oceniać!
Żal to mi jest Ciebie i twojej kompleksu wyższości nad innymi, zmieszanego z pseudo tolerancją polityczną.
I sadzę że na tolerancje w tym kraju nie ma co liczyć, przynajmniej tak długo jak Ci co żądają tolerancji sami nie mają jej ani za grosz.
cytuj zgłoś 1 1
konefka
26.07.2010 18:07 konefka (35)
frick:
poczytaj trochę recenzji z gazet dostępnych w sieci, w paradzie nie brakowało rodzin z dziećmi, babci oraz rodziców i hetero znajomych którzy przyszli na paradę wspierać nas przede wszystkim w walce o tolerancje, czyt. "każdy inny wszyscy równi " a nie "pozamykajcie sie w szafach a może was będziemy lubić" tylko czy wtedy będą lubić Ciebie czy tą maskę którą im sprzedajesz?


Do Pani Konefki, tak w ogóle (;
Wyobraź sobie, czytałam. Tak, potrafię.
Kolejny obrońca tolerancji za wszelką cenę. Mrau.
Że z dziećmi by w takie miejsce nie przyszli, to był cytat, który padł w programie, bodajże "Babilon", w trakcie transmisji na żywo, nie moje własne przemyślenia. Proponuję czytać ze zrozumieniem.
Lecz, skoro takie są odczucia ludzi po latach studiów, którzy wiele w życiu widzieli, przestańmy na chwilę myśleć o sobie i o tym, jacy jesteśmy biedni i odrzuceni. Może nie z powodu orientacji, hm?
A ktoś tu mówi o siedzeniu w szafie? Jedynie o paradzie z klasą, bez różowych ciuchów i innych żenujących akcesoriów, które sprawiają, że sama za to środowisko muszę się wstydzić.
Zatem popytaj moich znajomych, czy mnie lubią, czy siedzę w szafie i, czy kryję się, z kim sypiam. Są szarości, nie wszystko jest albo czarne, albo białe. Nie milczeć, ale i nie leźć przez ulicę z napisanym na czole "jestem homo, ależ jestem zajebisty!". Proponuję trochę pomyśleć.
Zresztą, w sumie, po co napis, skoro różowa parasolka, flaga i obcisły kombinezon mówią same za siebie?
Jak na to wszystko patrzę, to naprawdę, żal, żal i jeszcze raz rozpacz.
cytuj zgłoś 2 2
frick
26.07.2010 17:44 frick (43) Wiocha Pl (Ciemnogród)
gandi nie wiem czy trafił w twoje ręce "magazine" (takie pisemko które rozdawali z platform na paradzie)
pozwolę sobie zacytować to co jest wyszczególnione na pierwszej stronie ;-)
"Od kilku lat Fundacja Równości organizuje parady .Ale Fundacja to tylko ludzie !Bez ich zaangażowania,
wsparcia, wielu godzin często nudnej i na pozór bezsensownej pracy, nie byłoby EuroPride 2010 w
Warszawie. To oni roznosząc ulotki,zbierając śmieci, przekładając papierki w biurze, sprzedając bilety...
potwierdzają że jest sens tego co robimy.

Bez naszych przeciwników również nie byłoby sensu robić tego wszystkiego. To oni uzmysławiają nam,
że jest wciąż o co walczyć.

A krytykanci. Oni zawsze byli i zawsze będą. Robimy po prostu to, co jest dla nas ważne i co chcemy robić!

Dlatego zanim ruszymy w wir wydarzeń EuroPride 2010,
wszystkim im składamy serdeczne podziękowania!
"

Ja od siebie dodam tylko że faktycznie jest sens, ale chyba najpierw powinniśmy zacząć pracować nad tolerancją w "naszym" środowisku,
bo jak to jest że żądamy tolerancji od innych skoro sami siebie nie tolerujemy?!.Więc do zobaczenia na następnej paradzie ;-)
A do pani konefka i jej zarzutów
Że z dziećmi by w takie miejsce nie przyszli?
poczytaj trochę recenzji z gazet dostępnych w sieci, w paradzie nie brakowało rodzin z dziećmi, babci oraz rodziców i hetero znajomych którzy przyszli na paradę wspierać nas przede wszystkim w walce o tolerancje, czyt. "każdy inny wszyscy równi " a nie "pozamykajcie sie w szafach a może was będziemy lubić" tylko czy wtedy będą lubić Ciebie czy tą maskę którą im sprzedajesz?
cytuj zgłoś 2 1
timofieusz
26.07.2010 16:51 timofieusz (56) Bydgoszcz/Warszawa
draft85:
Warszawa vs. Wrocław

Europrode vs. festival ENH

Jeden kraj. 300 km. różnicy. A mentalność o 180 stopni inna.
Czy to media ją kreują, czy kościół? A może wychowanie, rodzina? A może wciąż zabory mają na nas wpływ?


i tak, i nie. to nie jest tylko kwestia, że Wawa nie, a Wrocław dwa razy bardziej.

nie, bo parada jest jednak wydarzeniem POLITYCZNYM.
paradoksy podobne do opisanego mają miejsce w wielu miastach.
wydarzenie kulturalne, z udziałem dzieł OSWOJONYCH zawsze będą spotykały się z innym odbiorem, niż prowokacyjna (w postrzeganiu przeciwników) demonstracja.
na szczęście minęły już czasy, gdy pikietowano kina grające Księdza, czy wrzucano petardy na salę premierowego pokazu Złego wychowania.

tak, bo Wrocław faktycznie jest dużo bardziej do przodu.
cytuj zgłoś 0 0
  • 1
  • 2
  • 3
Autor
Redakcja Queer.pl
Pierwszy polski portal ludzi LGBT
TAGIWięcej
Amanda Lepore Dustin Lance Black Europride 2010 w Warszawie festiwal Fundacja Równości Kampania Przeciw Homofobii kino kluby koncert Kultura Muzeum Narodowe Parada Równości Piotr Pacewicz policja Polityka Polska Pomada PrideHouse Społeczeństwo sztuka Warszawa
Powiązane
Obraz Wtorek, 20.07.2010 Po EuroPride Obraz Piątek, 04.02.2011 Konkurs: wejściówki na super imprezy! Obraz Wtorek, 18.01.2011 Paradodrama 2011 Obraz Środa, 10.03.2010 Męskie chóry, homoerotyczna sztuka i parada Obraz Środa, 07.07.2010 "Tęczowy" lipiec
Inne tematy
Prezydent Nawrocki zapowiada weto ws. ustawy o statusie osoby najbliższej. Będzie projekt prezydencki? Czwartek, 28.05.2026 Prezydent Nawrocki zapowiada weto ws. ustawy o statusie osoby najbliższej. Będzie projekt prezydencki?
Eurowizja 2026: Finlandia faworytem bukmacherów. Jakie szanse ma Polska? Piątek, 15.05.2026 Eurowizja 2026: Finlandia faworytem bukmacherów. Jakie szanse ma Polska?
Minister Kierwiński o parach jednopłciowych: "będą korzystać z większości praw, które mają wszyscy polscy małżonkowie" Wtorek, 19.05.2026 Minister Kierwiński o parach jednopłciowych: "będą korzystać z większości praw, które mają wszyscy polscy małżonkowie"
Kontakt Reklama Regulamin
Social media
Polub na Facebooku Obserwuj na Twitterze Instagram WhatsApp
© 1996-2026 Queermedia.pl, ISSN 2299-9019 Polityka prywatnościUstawienia prywatnościPrzerwij abonamentOdstąpienie od umowy







🌈
Odkryj więcej na Queer.pl
Zalogowani użytkownicy mogą oglądać zdjęcia innych osób, zakładać profile, komentować artykuły i oceniać filmy.
Dołącz do nas Zaloguj się