Na 4 lutego wydawnictwo Prószyński i S-ka zapowiada premierę powieści
"Moja les" Zofii Staniszewskiej (książka do zamówienia w
sklepie IS). Jak można wyczytać z materiałów reklamowych będzie to historia dwóch kobiet, Miłki i Doroty, ich zwyczajnego życia, perypetii związanych z wychowywaniem córki i staraniem się o kolejne dziecko, co z kolei wiąże się z poszukiwaniami plemnikodawcy. Natomiast sama autorka tak opisuje swoje zamierzenie: "W mojej powieści świadomie próbuję wyjść poza tematykę zranienia i traumy, charakterystyczną dla prozy Izabeli Filipiak oraz przeskoczyć nad bolesnymi dociekaniami tożsamościowymi obecnymi w twórczości Moniki Mostowik. Podjęłam próbę napisania pierwszej polskiej les story (gej story ma się dobrze), w której wydobywam ze społecznego i literackiego niebytu postać kobiety zakochanej w kobiecie".
Powyższa wypowiedź znakomicie obrazuje sytuację w której znajduje się polska pisarka pragnąca podjąć temat kobiecego homoseksualizmu. Z jednej strony są już autorki kojarzone z tym nurtem, z drugiej panuje przekonanie, że "pierwsza polska les story" ciągle jeszcze nie została napisana. Bo też stworzyć "księgę założycielską" polskich lesbijek wcale nie jest tak prosto. Czy ta sztuka uda się Zofii Staniszewskiej wkrótce się okaże, tymczasem warto przypomnieć najważniejsze pisarki lesbijki. Tak się bowiem składa, że ciągle nie ma w Polsce ujawnionej reżyserki, aktorki czy piosenkarki, za to jest już trochę homoseksualistek wśród autorek książek.
FilipiakW tym roku mija dwanaście lat od chwili, kiedy w czasopiśmie "Cosmopolitan" ukazał się portret
Izabeli Filipiak pod tytułem "To skandal być kobietą". Był to pierwszy publiczny coming out kobiety w naszym kraju. Pisarka tak po latach wspominała reakcje na to artykuł: "Nagle zyskuję szacunek ludzi, których wcześniej odstręczała negatywna aura zbudowana wokół moich pierwszych książek. Ta zmiana na lepsze nastąpiła, gdyż ciągle silna jest pamięć lat 80. i wciąż ceni się jednostkową odwagę. Tę odwagę ludzie dostrzegli w moim wystąpieniu". Potem był rozmowa o związku z kobietą w programie Małgorzaty Domagalik "Tabu", a w 2002 ukazał się w "Vivie" głośny wywiad z Filipiak ilustrowany sesją zdjęciową z jej partnerką. Nie obyło się wówczas bez komentarzy różnie oceniających tę aktywność medialną, ale bez wątpienia był to dla Filipiak dobry czas: książka "Twórcze pisanie dla młodych panien", rubryka w "Wysokich Obcasach", felietony w "Pani" i "Aktiviście", a potem także "Inaczej", dział w "Twoim Stylu", nagroda Tęczowego Lauru, którą honorowano wówczas osoby najbardziej zasłużone dla polskiego ruchu gej-les. W 2003 r. pisarka wyjechała na stypendium do Berkley i choć regularnie odwiedzała Polskę promując kolejne książki (w tym dwie przypominające postać Marii Komornickiej/Piotra Własta) żadna z nich nie przebiła popularnością "Absolutnej amnezji" z 1995 roku. Sama autorka w wywiadach zapewniała, że interesuje ją coś bardziej skomplikowanego niż "standardowy podział na homo i hetero", więc książki stricte lesbijskiej nigdy nie napisała. Jednak jak wieść gminna niesie Flipiak właśnie wróciła na dobre ze Stanów Zjednoczonych i pisze powieść, więc wszystko jeszcze może się zdarzyć.
OkoniewskaDziś jest to pozycja nieco zapomniana, ale w 2004 roku była swoistą rewelacją. Mam na myśli "Mój świat jest kobietą. Dziennik lesbijki"
Magdaleny Okoniewskiej, którego fragment wcześniej został wyróżniony w konkursie "Twojego Stylu". Był to zapis roku z życia młodej kobiety, która po rozstaniu z mężem próbowała ułożyć sobie życie zawodowe, poznając jednocześnie krąg lesbijski w czasie szukania partnerki. Głód książki po prostu lesbijskiej był tak wielki, że przymykało się oczy na stereotypy, błędy i nieporadność stylistyczną. Także media życzliwie przyjęły ten debiut, a autorka chętnie opowiadała o swoim życiu, nieudanym małżeństwie, córce i ulubionym typie kobiety, w jednym z wywiadów zdradzała: "To, że kocham kobiety, nie oznacza, że chcę być dla nich mężczyzną, albo by one były dla mnie jak mężczyźni. Chcę być kochana przez kobietę i chcę kochać kobietę, pozostając kobietą". Okoniewska napisała także drugą część dziennika: "Mój świat jest kobietą. Dziennik lesbijki cz. 2".
Schilling Kiedy mowa o "pisarkach lesbijskich" trzeba od razu powiedzieć, że w Polsce mamy właściwie tylko jedną osobę, która w pełni zasłużyła na to miano -
Ewę Schilling. Ma na swoim koncie trzy książki i we wszystkich kwestia kobiecego homoseksualizmu odgrywa znaczącą rolę. Debiutowała pod pseudonimem Ewa Kronhaus jeszcze w latach 90. na łamach gejowsko-lesbijskich miesięczników "Filo" i "Inaczej". W 1998 ukazał się jej zbiór opowiadań homoerotycznych "Lustro". Potem była "Akacja" (2001), a w 2005 r. powieść "Głupiec" o romansie nauczycielki i uczennicy, będąca bodaj najlepszą pozycją w dorobku pisarki. Później w zapowiedziach wydawniczych pojawiały się jeszcze dwie książki Schilling, ale jak dotąd żadna nie ujrzała światła dziennego.
FurgałW 2008 roku ukazał się tomik wierszy
Ewy Furgał "Ekstremizmy". Zbiorek przeszedł bez większego echa, a szkoda, bo ich jednoznacznie lesbijski charakter został wzmocniony postawą autorki, działaczki feministycznej, która w wywiadzie przy okazji promocji książki mówiła o dyskryminacji kobiet i niewidzialności lesbijek. Debiut literacki był więc zarazem coming outem o którym tak mówiła Furgał: "coming out był dla mnie traumatycznym przeżyciem. Myślę, że największa w nim trudność jest taka, że nie wystarczy go dokonać raz, że ciągle pojawiają się nowe osoby, wobec których trzeba się ujawniać od nowa. [...] Straciłam kilka bliskich osób po ujawnieniu się i potwornie mnie to rozczarowało. Było też parę cudownych reakcji, ale w takich przypadkach bilans nigdy nie wychodzi na zero. Jednak życie w ukryciu byłoby nie do zniesienia, zdecydowanie nie polecam".
LaszukNa koniec zostawiłem autorkę, której książka bez wątpienia najlepiej nadaje się na księgę założycielską polskich lesbijek. Zbiór wywiadów z 2006 roku "Dziewczyny, wyjdźcie z szafy!", a przede wszystkim jego tytułowe zawołanie wciąż pozostaje aktualne. Coming out samej
Laszuk był najgłośniejszym kobiecym ujawnieniem od czasu Filipiak, a co jeszcze ważniejsze dziennikarka radia Tok Fm nie spoczęła na laurach, ostatnio wznowiła wydawania jedynego lesbijskiego pisma sprzed lat i w ten sposób powstała "Furia. Reaktywacja". Mam nadzieję, że ten nieregularnik będzie nie tylko opisywać, ale także generować aktywność kobiet bi- i homoseksualnych. Na razie jest niestety tak jak w pierwszym numerze napisała sama Laszuk: "Co do osób publicznych, wychodzenie z szafy nie zrobiło kariery zupełnie, a już na pewno nie wśród kobiet. Polityczki, aktorki, dziennikarki, kobiety biznesu, artystki, naukowczynie... - Halo, czy są tam jakieś lesbijki? Biseksualistki? Cisza". Pozostaje mieć nadzieję, że już wkrótce usłyszmy ich głos.
Ps.: marzy mi się jakaś naprawdę dobra powieść, który mnie głęboko poruszy. Czekam na coś niebanalnego.
Sadzac po rozpaczliwych postach pod profilami roznych osob, gdzie namawiasz do glosowania na swoj blog, to droga do ukazania sie jej drukiem jest daleka. Chyba, ze zrobisz to wlasnym sumptem.