Przed zbliżającą się Olimpiadą w Pekinie, rząd chiński coraz bardziej przykręca śrubę. Represje, jakie dotknęły zniewolony od kilkudziesięciu lat Tybet wywołały powszechny protest na całym świecie. Co nie znaczy, że już wcześniej nie było sygnałów, że komunistyczny reżym wcale nie zamierza się "demokratyzować", lecz zamierza wykorzystać igrzyska olimpijskie do gigantycznej akcji propagandowej...
- Janusz Marchwiński -
Przed zbliżającą się Olimpiadą w Pekinie, rząd chiński coraz bardziej przykręca śrubę. Represje, jakie dotknęły zniewolony od kilkudziesięciu lat Tybet wywołały powszechny protest na całym świecie. Co nie znaczy, że już wcześniej nie było sygnałów, że komunistyczny reżym wcale nie zamierza się "demokratyzować", lecz zamierza wykorzystać igrzyska olimpijskie do gigantycznej akcji propagandowej. Aby ten cel osiągnąć, wszystkie metody są dozwolone. Szlachetna idea olimpijska jest dla władz w Pekinie równie obca jak niegdyś dla organizujących olimpiadę w Moskwie władz sowieckich. Właśnie nadeszła wiadomość, że policja rozpoczęła akcję czyszczenia stolicy z gejów. W znanych miejscach spotkań urządzono łapankę. Aresztowano ponad sto osób. Informację na ten temat przekazał działacz ruchu prewencji przeciwko AIDS, Wan Yanhai. Wiadomo że zamknięta jest nadal jedna sauna, kilka osób siedzi nadal za kratkami. Władze wyłapują też call boy'ów, zamieszczających ogłoszenia w internecie.
Odpryskiem tych akcji było aresztowanie w Londynie znanego brytyjskiego działacza gejowskiego Petera Tatchella, który wziął udział w proteście towarzyszącym sztafecie przenoszącej płomień olimpijski. W gruncie rzeczy jednak, o położeniu osób homoseksualnych w Chinach wiadomo stosunkowo niewiele. Jeszcze do niedawna, rząd w Pekinie twierdził, że homoseksualizm w Chinach nie istnieje. Gejowski seks karany był więzieniem lub obozem pracy. Zapisy w kodeksie karnym, kryminalizujące homoseksualizm wykreślono dopiero dziesięć lat temu. A zaledwie w kwietniu 2001 roku homoseksualizm został wykreślony z listy chorób psychicznych, co pozwalało zamykać ludzi także w psychiatrykach. Pierwsze próby tworzenia gejowskich i lesbijskich organizacji podjęte zostały w latach dziewięćdziesiątych.
Trudno ocenić liczbę osób homoseksualnych w Państwie Środka. Szacunki wahają się od siedmiu do czterdziestu milionów. Badania prowadzone przez internet dały nawet rekordowy wynik 71 milionów, co odpowiadałoby 7 procentom populacji. Nie jest to wcale wykluczone. Fakt, ż władze przyznały gejom i lesbijkom prawo do istnienia ma bardzo smutne podłoże. W Chinach w szybkim tempie rośnie liczba osób zakażonych wirusem HIV. Oficjalnie mówi się że jest ich około 600 tysięcy, ale w rzeczywistości liczba ta może być ponad dwa razy wyższa. Tym niemniej, pierwszy narodowy program zapobiegania AIDS uruchomiono zaledwie kilka miesięcy temu! Działaczka i socjolożka Li Yinhe opracowała nawet projekt ustawy o partnerstwie jednopłciowym, który kilkakrotnie w latach 2003 - 2006 przedkładała chińskiemu parlamentowi czyli Zgromadzeniu Przedstawicieli Ludowych. Oczywiście bez rezultatu. Tym niemniej, pierwsze oznaki, że władze zainteresowały się problemem istnieją. W klubach młodzieżowych prowadzona jest akcja uświadamiająca i rozdawane są prezerwatywy. Jeszcze niedawno coś takiego byłoby nie do pomyślenia, ponieważ według ideologii, ludzie mają uprawiać seks tylko pod ścisłą kontrolą.
Chińczycy mają bardzo skrępowany stosunek do seksu. Ma to związek z tradycją, ale także z wieloletnimi i bezowocnymi wysiłkami reżymu ograniczenia przyrostu naturalnego. Po dziś dzień w chińskich wyszukiwarkach internetowych słowo "homoseksualizm" jest zablokowane. Tym niemniej, w wielkich metropoliach, takich jak Pekin i Szanghaj, geje powoli wychodzą na powierzchnie. Istnieją modne kluby i dyskoteki, takie jak "Destination" lub "Blue", gdzie - jak wszędzie na świecie - celebrowany jest gejowski styl życia. W każdy weekend zobaczyć tam można ładnych młodych chłopców ubranych w obcisłe T-Shirty z makijażem na twarzy. W barach i klubach puszczane są na cały regulator przeboje muzyki house, na monitorach migoczą najnowsze teledyski. Ciągle bardzo popularne są pikiety w parkach (w Pekinie w parku miejskim Dongan. Angielskojęzyczne terminarze zaszyfrowują imprezy gejowskie pod nazwą "alternatywna".
Życie gejów na prowincji jest dużo trudniejsze. Otwarte przyznanie się do orientacji homoseksualnej jest niemożliwe. Chiny cierpią na brak mieszkań. Ludzie żyją stłoczeni na niewielkiej powierzchni w wielopokoleniowych rodzinach. Na intymność nie ma miejsca. Wola życia i przetrwania jest jednak bardzo silna. Chińskich gejów nie opuszcza także poczucie humoru. W gejowskim slangu "gej" to "Tong Zhi", czyli "towarzysz" w rozumieniu członka partii lub - bardziej precyzyjnie, grupa ludzi dzielących wspólny los. Chińska gazeta dla młodzieży poświęciła nawet tym nowym "towarzyszom" spory artykuł. Na lesbijki mówi się "lala".
Być może, właśnie ta ożywcza i niekontrolowana energia tak zaniepokoiła komunistyczny reżym. Wydawana w języku angielskim gazeta China Daily poinformowała właśnie o premierze pierwszego chińskiego filmu o tematyce gejowskiej - "Serce z kryształu". Jego treścią jest historia miłosna. Tak jak w słynnym "Brokeback Mountain".
http://sjp.pwn.pl/lista.php?co=re%BFym
I dla jasności: jestem za Wolnym Tybetem i Wolną Mongolią (włącznie z jej okupowanymi terenami zwanymi przez Chińczyków Mongolią Wewnętrzną).
Próba restytucji zasad stanowienia norm moralnych przez społeczeństwo, anie jego religijne elity, jest dość trudny, bo zmniejszenie ludzka potrzeba jakiejkolwiek wiary i autorytetu zwalniającego od samodzielnego myślenia jest przeolbrzymia.
Cóż, podejmowanie samodzielnych decyzji zawsze było dla ludzi wielkim wyzwaniem. Gdyby było inaczej, intelekt nie byłby w cenie.
czyżby nietrafiona ekwilibrystyka słowna?