Któż nie marzy o "księciu z bajki", o udanym związku "do końca życia"? Internetowe profile, blogi i ogłoszenia pełne są romantycznych westchnień i modłów, zanoszonych do niebios z prośbami o "tego jedynego" lub "drugą połówkę"(...) zalety bycia singlem, czyli osobą nie związaną, docenić można dopiero po solidnym doświadczeniu partnerstwa...
- Janusz Marchwiński -
Któż nie marzy o "księciu z bajki", o udanym związku "do końca życia"? Internetowe profile, blogi i ogłoszenia pełne są romantycznych westchnień i modłów, zanoszonych do niebios z prośbami o "tego jedynego" lub "drugą połówkę". Nie ma się z czego śmiać. Nie ma nic gorszego niż samotność - wiedzą o tym szczególnie dobrze młodzi ludzie, dopiero wkraczający w życie. Nie ma się do kogo przytulić, nie ma z kim posiedzieć, pogadać, poradzić, poszaleć... o innych rzeczach nie wspomnę. W rzeczy samej: zalety bycia singlem, czyli osobą nie związaną, docenić można dopiero po solidnym doświadczeniu partnerstwa.
Bycie singlem jest dziś powszechnie akceptowane jako styl życia. "Nie wiąże się z nikim bo samemu mi wygodniej, nie muszę się ograniczać ani akceptować czyichś cech charakteru" - to filozofia wielu samotników. Taka postawa była jeszcze niedawno nie do pomyślenia. Człowiek - twierdzono - jest stworzony do życia w stadle. Jesteśmy genetycznie uwarunkowani do wspólnoty z drugim człowiekiem - i to niezależnie od orientacji seksualnej. Nasz organizm źle znosi samotność. Naukowcy dowiedli, że samotnicy są znacznie bardziej podatni na choroby i depresje niż ludzie żyjący w trwałym związku.
A jednak, bycie singlem (choć nie na wieczność) może być wartościowym, wzbogacającym doświadczeniem, niezbędnym do prawidłowego rozwoju emocjonalnego.
Jak zostać zadowolonym z życia singlem?
Przede wszystkim - nic na siłę! Rozwalił Ci się długotrwały związek i serce Ci krwawi? Nie czepiaj się kurczowo wspomnień, nie rozpamiętuj każdego detalu z przeszłości! Patrz w przyszłość, skup się na pozytywnych aspektach życia w stanie wolnym! Rób rzeczy, na które zawsze miałeś ochotę, ale których nie lubił Twój partner. Wyjdź do klubu, dyskoteki, poznaj nowych przyjaciół. Wybierz się na wycieczkę, sprawdź jak reagują na Ciebie inni ludzie. Czy dalej uważają że jesteś atrakcyjny? A może zaniedbałeś się (bo po co się starać, skoro mam już faceta?) Pomoże ci siłownia, dieta, solarium, sauna.... Poszukaj swoich mocnych stron, wróć do domu nad ranem bez wyrzutów sumienia, że ON czeka i pewnie jest strasznie zazdrosny i wk... I pamiętaj: im pozytywniej nastawiony będziesz do świata, tym łatwiej znajdziesz nowych przyjaciół i skończy sią Twoja samotność!
Cierpliwość popłaca! Poczucie, że jesteś zdany tylko na własne siły (ale też panem własnego losu) nie pojawi się z dnia na dzień. Rozpaczliwe próby szybkiego załatania dziury po utraconym partnerze nie przynoszą niczego dobrego. Zwykle bowiem szukamy kogoś, kto w jak największym stopniu przypomina "byłego" - a to już początek nowej katastrofy. Jeden z moich serdecznych przyjaciół mawiał zawsze: "Nie szukaj - znajdź!" - i są to święte słowa. Miłości nie można "znaleźć", bo sama się objawia w najmniej oczekiwanej chwili. Poznając kolejnego atrakcyjnego faceta lepiej nastawić się na krótką znajomość, jedną, upojną noc niż na wielką miłość. Jeśli mimo wszystko zdarzy się coś więcej, tym lepiej (bo nie robiłeś sobie nadziei). Najczęściej jednak, wybraniec pojawia się wtedy, kiedy już nie oczekujesz, że ktoś taki żyje na naszym padole łez. Któregoś dnia spotykasz go w biurze, na przystanku, w restauracji. A wtedy nie ma już żadnych wątpliwości - że to właśnie ON.
Psychologowie powiadają, że okres potrzebny do odbudowy gotowości do nowego związku to połowa czasu trwania ostatniego. Czy zatem cztery lata związku to dwa lata bycia singlem? Coś w tym jest, choć wyjątki potwierdzają regułę. Ważne jest, by dać sobie szansę emocjonalnego wyciszenia po utracie partnera, nie obciążać nowego związku bagażem negatywnych emocji, rozgoryczenia i problemów. Najgorsze co można zrobić to wirtualny trójkąt miłosny - w którym "były" jest stale obecny w tle. Miłość nie ma nic wspólnego ze strachem przed samotnością.
A gdy problemy związane z bycia singlem piętrzą się niczym Tatry Wysokie, nie pomagają ani dobre rady przyjaciół ani ekscesy w darkroomach? Utrata ukochanej osoby jest jednym z najcięższych traumatycznych przeżyć, z jakimi możemy się zmierzyć. Im dłuższy związek, tym silniejsza więź między partnerami - i tym trudniejsze rozstanie. Nie bez przyczyny mówi się że miłość - to "chemia". Nagła samotność może poważnie odbić się na zdrowiu nie tylko psychicznym ale i fizycznym. W ekstremalnych przypadkach, symptomy bywają podobne do tych, występujących podczas kuracji odwykowych. Jedno jest pewne: z czasem, każdy staje na nogi. W najczarniejszej rozpaczy warto przynajmniej to pamiętać.
pozdrawiam
u mnie właśnie mija połowa czasu z ostatniego związku i chyba samotność powoli dokucza...
ale nic na siłę, samo się znajdzie...
:)
Ale artykuł niezły, pozytywny taki, a zatem potrzebny.
a tak wogole to wszystkie michały które poznałem są głupie :-P
P.S. Bycie singlem jest wspaniałe ale bycie z związku bardziej pożyteczne...
smutne trochę to moje życie w pojedynkę...