Tomasz Raczek napisał o gejach w przedmowie do pewnej książki (też o gejach, dodajmy że jednej z ostatnio licznie wydanych). Napisał niegłupio na tyle, że wszystkie branżowe portale z uznaniem jego słowa przepisały. Tak naprawdę pewnie głównie dla ostatniego zdania, w którym napomyka, że autor omawianej powieści (płci męskiej) pozostaje jego wieloletnim partnerem(...) Można by pomyśleć, że normalnieje nam w kraju, i to niespełna kilka tygodni po wyborach...
- Marcin Pietras -
Tomasz Raczek napisał o gejach w przedmowie do pewnej książki (też o gejach, dodajmy że jednej z ostatnio licznie wydanych). Napisał niegłupio na tyle, że wszystkie branżowe portale z uznaniem jego słowa przepisały. Tak naprawdę pewnie głównie dla ostatniego zdania, w którym napomyka, że autor omawianej powieści (płci męskiej) pozostaje jego wieloletnim partnerem.
Dla kogo odkrycie, dla tego odkrycie - dość że czarno na białym i w druku. "Fakt", jak to "Fakt": poszedł na skróty i od ostatniego zdania zaczął, upubliczniając wyznanie nagłówkiem na pierwszej stronie. Wszędobylskie internetowe serwisy plotkarskie również nie traciły czasu na refleksje, tylko od razu zaczęły typować następnych w kolejce. Może i niegłupio, zważywszy, że część kandydatów do ujawnienia to chwilowo bezrobotni gwiazdorzy telewizyjni, którym głośna prowokacja promocyjna zapewne mogła by się przysłużyć.
Zwłaszcza, że przypadek Raczka i Szczygielskiego krzepi: obyło się bez obelg, medialnego sączenia jadu, może poza sporadycznymi, złośliwymi dociekaniami, czy aby moment szczerości tylko przypadkiem zbiegł się z premierą promowanej (według niektórych miernej) książki. Duet szybko okrzyknięty został pierwszą polską gejowską parą celebrytów (internet jest cierpliwy i zniesie każde niezgrabnie spolszczone słowo). Ba! pojawiły się nawet pogłoski, jakoby mieli zostać przez jeden z kolorowych magazynów typowani w plebiscycie na Parę Roku. Do tej roli są dobrze przygotowani i przygotowywani, występując ręka w rękę w telewizji śniadaniowej TVN - wkrótce najbardziej progejowskiej audycji w naszej telewizji, skoro niespełna dzień później swój elementarz promował Robert Biedroń.
Można by pomyśleć, że normalnieje nam w kraju, i to niespełna kilka tygodni po wyborach. Oto umęczone społeczeństwo nabrało świeżego powietrza do płuc, mózgi mu przewietrzyło, i geje mogą bez ryzyka ukrzyżowania lub co najmniej zakrzyczenia, manifestować się na łamach wreszcie wolnych mediów, gdzie nikt nie zada im niefrasobliwych pytań, kto robi w związku za żonę, dlaczego wybrali akurat homoseksualizm i wypierają możliwość wyleczenia.
Można by, gdyby nie wyniki pewnego sondażu, ogłoszonego na łamach GW, w którym Polacy zostali zapytani, kogo nie chcą za szefa w pracy. Gazeta podstępnie uznała, że przy okazji hipotetycznych zależności służbowych, do głosu dojdą bardziej ukryte motywacje i uprzedzenia rodaków. Niewiele się pomyliła: niepełnosprawny zwierzchnik nie odpowiada 30% ankietowanych, ateisty nie chce 40%, ciemnoskórego - 45%, Żyda - 50%. Pederaści właściwie zamykają tę smutną stawkę, do spółki z chorymi psychicznie: możliwość pracowania bez rękawiczek i poślizgu 'pod gejem' dopuszcza zaledwie 16 procent ankietowanych.
Niby nic nowego: rzeczywistość telewizyjna nie zawsze pokrywa się z codziennym życiem, o czym tak często zapominają np. nasi rządzący. Jednak medialny wyłom został uczyniony i nie trzeba już przełączać się na satelitę i czytać zagranicznych serwisów, by przekonać się, że może być inaczej.
zgadzam się z postem powyżej, badanie GW "szukało" uprzedzeń, więc znalazło. gdybym szukał pod łózkiem długopisu, na pewno bym takowy tam znalazł.
Sondaż "Gazety Wyborczej" oparty jest na podstawach metodologicznych, które można kwestionować. Cytuję:
"Szukaliśmy w badaniu uprzedzeń, które my, Polacy, skrywamy. Dlatego nie pytaliśmy respondenta wprost o jego poglądy, lecz o to, na jakiego szefa "zgodziliby się Polacy". Jest to tzw. projekcja - ludzie, domyślając się postaw wszystkich, przypisują im własne."
Projekcja jest niewątpliwie istniejącym mechanizmem psychologicznym, ale czy da się efekt projekcji w takim sondażu ściśle, ilościowo odseparować od wypowiedzi tych, którzy uważają, że jego rodacy mają uprzedzenia, z którymi oni sami się nie zgadzają? Innymi słowy: sam odpowiedziałbym zapewne na pytanie ankietera, że Polacy nie chcieliby mieć szefa-geja, mimo że osobiście nie miałbym nic przeciwko.
I link do artykułu z tym sondażem:
http://www.gazetawyborcza.pl/1,75248,4628093.html
Drugi komentarz na marginesie to uwaga do komentatora-przedmówcy: jeśli chcemy od współobywateli zachowań tolerancyjnych, czyli moralnych (niezależnie od tego, że moralność kojarzy nam się zwykle z tym, co wolno nam uważać za pseudomoralność, czyli z moralnością zaściankową), czy wolno nam w tym celu akceptować użycie niemoralnych metod (zwalnianie na podstawie rzekomo anonimowych ankiet)? Przepraszam, jeśli źle zrozumiałem i nie chodziło o sprowokowanie homofobów do "podstawienia się", tylko o anonimowe na homofobów skargi .
Sondaż "Gazety Wyborczej" oparty jest na podstawach metodologicznych, które można kwestionować. Cytuję:
>
http://www.gazetawyborcza.pl/1,75248,4628093.html
Projekcja jest niewątpliwie istniejącym mechanizmem psychologicznym, ale czy da się efekt projekcji w takim sondażu ściśle, ilościowo odseparować od wypowiedzi tych, którzy uważają, że jego rodacy mają uprzedzenia, z którymi oni sami się nie zgadzają? Innymi słowy: sam odpowiedziałbym zapewne na pytanie ankietera, że Polacy nie chcieliby mieć szefa-geja, mimo że osobiście nie miałbym nic przeciwko.
Drugi komentarz na marginesie to uwaga do komentatora-przedmówcy: jeśli chcemy od współobywateli zachowań tolerancyjnych, czyli moralnych (niezależnie od tego, że moralność kojarzy nam się zwykle z tym, co wolno nam uważać za pseudomoralność, czyli z moralnością zaściankową), czy wolno nam w tym celu akceptować użycie niemoralnych metod (zwalnianie na podstawie rzekomo anonimowych ankiet)? Przepraszam, jeśli źle zrozumiałem i nie chodziło o sprowokowanie homofobów do "podstawienia się", tylko o anonimowe na homofobów skargi .
Mnie zastanawia dlaczego szefowie geje ktotrzy mają silną ,nie do zbicia, pozycję w firmach nie pozwalniają homofobów? To by dopiero było, zwolnienia w firmie po wypełnieniu oczywiście aninimowej ankiety ktora zawiera pytania o stosunek do gejów.
Chciałbym kiedyś osobiście to zobaczyć :)