Walka o serca i umysły telewidzów trwa na wszystkich frontach. Kanałem programowo najbardziej przychylnym gejom nadal pozostaje TVN i jego Grupa Zwalczająca Władzę. Stacja zafundowała nam przepiękny Wieczór Wspomnień Muzyki Pedalskiej w trzeci dzień sopockiego festiwalu, żeby zaraz potem przypomnieć wzór kampu nowożytnego czyli oryginalną "Gospodynię domową" z Fran Drescher...
- Marcin Pietras -
Walka o serca i umysły telewidzów trwa na wszystkich frontach. Relacjonując na bieżąco feerię transferów politycznych, stacje nie pozostają dużo w tyle, same podbierając sobie skutecznie największe nazwiska. Tempo szokujących bulwarówki przejść pana A czy pani B nie pozostawia wątpliwości, w jakie kolory grają uczestnicy tego turnieju: Urbański chciał za dużo, Kammelowi uszła niesubordynacja na rzecz konkurencji, ale żądania podwyżki przelały czary goryczy. Tylko Józefowicz nie wiadomo czemu wyleciał, bo nawet nie próbował (ale pewnie za elitarność, bo jak zwierzyl się pewnej gazecie, elitarny się czuje, że hej!). W tym zestawieniu zdecydowanie najwięcej sympatii budzi niejaki Kret, który nie wiedząc jak wymówić się od prowadzenia badziewiastego (sory! elitarnego) show, wrzucił prochy na sen i na emisję po prostu... zaspał. Proste, a skuteczne!
Kanałem programowo najbardziej przychylnym gejom nadal pozostaje TVN i jego Grupa Zwalczająca Władzę. Stacja zafundowała nam przepiękny Wieczór Wspomnień Muzyki Pedalskiej w trzeci dzień sopockiego festiwalu, żeby zaraz potem (pod szyldem TVN7) przypomnieć wzór kampu nowożytnego czyli oryginalną "Gospodynię domową" z Fran Drescher, do której - przy całym szacunku - Dygantowa nijak się nie umywa. Na wszelki wypadek jednak, gdyby ktoś nie skojarzył paraleli dramatycznych, podczas emisji sitcomu w rogu wyświetla się adnotacja, że oglądamy właśnie pierwowzór "Niani". Gwoli sprawiedliwości dodać trzeba, że jej filmowy partner, Kot-Kotek, w oczach po prostu pięknieje i coraz śliczniejsze nosi na swojej siwiźnie fryzurki.
W kolejce stoją kolejne, tym razem aktualne seriale. W zajawce najnowszego sezonu "Sześciu stóp pod ziemią" wprost dyskutuje się kwestię adopcji dzieci przez gejów. Wojewódzki kontynuuje linię nawiązywania do pedalstwa w co drugim pytaniu, o Majewskim nie trzeba nawet wspominać, w końcu to bezpośrednia konkurencja. Tajemnicą pozostanie natomiast, w jaki sposób namówił Bohdana Łazukę do przegiętej zgrywy w parodii "Magdy M." (czyżby znów mogło chodzić o pieniądze...?).
Wśród tego zalewu świadomego i radosnego ciotostwa nie sposób jednak nie dostrzec drugiego dna. Skoro już o "Magdzie M." mowa: Bartek Świderski wciąż nie może się pozbierać po roli geja, która serialowi przyniosła wprawdzie nagrodę Hiacynta, jemu natomiast traumę i same nieprzyjemności. W obliczu żali aktora nieprędko pewnie doczekamy na szklanym ekranie kolejnych przełomów w postaci homoseksualnego przyjaciela bez życia osobistego, służącego za wycierak do nosa starej pannie o uczuciowej mentalności nastolatki. Ale pocieszyć się należy, że - zwłaszcza w ostatnich odcinkach - za wycieraki służyły wszystkie postaci drugoplanowe.
Dużo gorszy obraz bije z relacji przygotowań do kolejnej edycji sztandarowego "Tańca z gwiazdami". Naczelny magister elegantiarum TVN, na jakiego awansował wbity w garnitury Stachursky, wypowiedział się nt. konieczności ubierania tanecznych strojów, że trudno, taki wymóg show, będzie 'pedziował', ale prosi fanów o wyrozumiałość. Cudną tę wypowiedź skwapliwie przedrukował "Fakt". Chwilę później pan Jacek zrezygnował z udziału w programie - tym razem nie przez kasę czy niewygodne wypowiedzi, ile raczej z uwagi na tuszę, która już w trakcie prób wyraźnie utrudniała mu swobodne ruchy. Podejrzewamy nawet premiowaną symulację skręcenia nogi w celu uniknięcia publicznej kompromitacji. A niech się gawiedź choć przez chwilę czym innym pasjonuje, niż kserówkami Leppera czy innego Giertycha!
Z kolei innemu uczestnikowi "TzG", gwieździe badziewia o niejednoznaczym tytule "Na Wspólnej", wyrwało się podczas sesji zdjęciowej, gdy musiał przybierać do obiektywu taneczne pozy, że któraś tam mu nie odpowiada, bo to takie 'homoseksualne'. Okrzykiem entuzjazmu witał za to wszystkie inne, które wydawały mu się wystarczająco 'macho'. Maksymalne zmaskulinizowanie wpłynęło wydatnie na jego taneczność i o mało co byłby po pierwszym programie wyleciał, ale w sukurs przyszedł rezygnujący Stachurski, dzięki czemu jeszcze czas jakiś słuchać będziemy zza kulis złotych myśli młodziana nt. powszechnego zniewieścienia gejów. Nie wiedzieć czemu przypomina się gejowski numer w innym show TVN, "Mamy cię" i zażenowane zapewnienia o swej normatywnej seksualności bliźniaczych braci z innego serialu (Mroczek-Mroczek, a Ty co myślałeś?).
I to proszę państwa jest prawda o stanie mentalności polskiego show biznesu - na co dzień ubrany w błyszczący kostium i przykryty reklamami lub kaskadą efektów specjalnych, pod spodem na wskroś konserwatywny. Nowoczesność, ale na wszelki wypadek nie za bardzo rewolucyjna, a najlepiej po północy, bo się jeszcze lud pracujący zniechęci.
Staliśmy się połeczeństwem klerykalno-telewizyjnym!
Dla smaczku - czy ktoś pamięta o co chodziło z wyoutowaniem braci Mroczków w show p. Majewskiego?
Trzymajcie się chłopcy!!!
Druga sytuacja, koleś który odpadłtłumaczył, że nie będzie wykonywał "tych ruchów", bo są zbyt.....(i tu oczko do widzów)...gejowskie. Sytuacja analogiczna do tej z Adasiem F.
Trzecia tym razem sympatyczna jak dla mnie. Kiedy chłopak ściąga koszulkę i widać jego dobrze zdudowaną klatę i wyrzeżbiony brzuch. Drugi koleś (właśnie ten pojechany przez Piróga) zaliczł na ten widok rozdziawił usta i wytrzeszczył oczy, jakby zapominając o obecności kamery. Urocze:P
A to że TVN nie zasługuje na reklamę - może podasz jakieś konkrety ? Bo ja nie widzę powodu dla którego TVN nie zasługuje na reklamę.
Darmowa (lub sponsorowana) reklama dla stacji, która nie zasługuje w żadnym razie na uznanie.
I jeszcze ten docinek dla Stachurskiego - znów na gejowskim portalu gnębi się ludzi przy tuszy. Nieźle, co? Ja jestem gruby i lubię tańczyć. A każdy wie, że Stachursky musiał odejść z programu z powodu poważnej kontuzji.
Przepraszam, Panie Pietras, jak dla mnie, może się pan tym tekstem podetrzeć.
Ja korzystam z Mozilli. Pozdro. Jurek.