14 grudnia minął dokładnie rok od chwili, gdy "Fakt" na pierwszej stronie obwieścił, że Jacek Poniedziałek jest gejem. Choć może trudno mówić o trzęsieniu ziemi był to niewątpliwie pierwszy tego typu coming out w Polsce. Po ponad dwunastu miesiącach jakie minęły od tego wydarzenia można powoli zacząć podsumowywać zyski i straty, a także prognozować na przyszłość...
Krzysztof Tomasik
14 grudnia minął dokładnie rok od chwili, gdy "Fakt" na pierwszej stronie obwieścił, że Jacek Poniedziałek jest gejem. Choć może trudno mówić o trzęsieniu ziemi był to niewątpliwie pierwszy tego typu coming out w Polsce. Po ponad dwunastu miesiącach jakie minęły od tego wydarzenia można powoli zacząć podsumowywać zyski i straty, a także prognozować na przyszłość.
Zacznijmy jednak od początku, najpierw był "Fakt", zaraz potem "Super Express", bardzo szybko pojawił się też list otwarty Ygi Kostrzewy i Tomasza Szypuły w którym pisali: "W imieniu naszych stowarzyszeń, ale przede wszystkim - w imieniu wielu lesbijek i gejów w Polsce chcieliśmy podziękować Jackowi Poniedziałkowi, za akt odwagi, jakim w polskim społeczeństwie jest coming out osoby publicznej." Po coming oucie tabloidy zajmowały się jeszcze przez chwilę tą sprawą, a potem została zdominowana przez święta i Sylwestra.
Dopiero w nowym roku kwestia homoseksualizmu Poniedziałka wróciła, pierwszy był duży wywiad dla "Gali". Aktor powiedział tam nie tylko, że nie żałuje deklaracji, ale także o doświadczanej przez sporą część życia homofobii: "Pamiętam pierwsze zajęcia z wiersza w szkole teatralnej prowadzone przez wielkiego aktora. To był rok 1986, parę lat po odkryciu AIDS. Padło kilka słów o Fidelu Castro, o tym, że prawdopodobnie jest pedałem. - Wiecie, co to są pedały? - usłyszeliśmy. - Gatunek ostatnio na wymarciu - śmiech. Aluzja do AIDS. Zrozumiałem, że nie mogę się ujawnić, że jestem gatunkiem zaliczonym do likwidacji przez chorobę."
I chociaż w tym samym wywiadzie zastrzegał: "w życiu publicznym chcę być aktorem, a nie symbolem czegokolwiek" następnego wywiadu udzielił gejowsko-lesbijskiej "Replice", gdzie mówił o kulisach coming outu: "To świetny moment, aby ujawnił się ktoś taki jak ja, kojarzony przez szeroką publiczność z dosyć prostym, przeciętnie inteligentnym, sympatycznym, męskim, zdecydowanie heteroseksualnym, bojowo nastawionym do życia bohaterem serialu". Wywiad zatytułowano "Pokolenie JP".
Prowokujący był także tytuł kolejnej rozmowy, tym razem dla miesięcznika "Film" - "Homoseksualne sumienie narodu". Potem przyszły wizyty w programach Ewy Drzyzgi i Kuby Wojewódzkiego, a także udział w "Po godzinach". Jednocześnie Jacek Poniedziałek nie odmawiał uczestniczenia w środowiskowych wydarzeniach, w gejowsko-lesbijskim programie "Lepiej późno niż wcale" na antenie radia TOK FM czytał fragmenty "Lubiewa", a swojego głosu ma użyczyć także przy produkcji pierwszego serialu na temat LGBT - "Queer Family".
Kto wie czy nie ważniejsze niż sam coming out było obalenie mitu, że powiedzenie o własnym homoseksualizmie oznacza dla aktora śmierć zawodową i brak propozycji. Nic takiego nie zaszło, a kariera Poniedziałka rozwija się lepiej niż kiedykolwiek: nie tylko gra w teatrze, a jego wątek nie zniknął z telewizyjnego hitu "M jak miłość", ale pojawiły się nowe propozycje. Mogliśmy już podziwiać aktora jako jednego z amantów Magdy M. z popularnego serialu TVN, emitowany jest także sensacyjny "Mrok". Wkrótce mają ruszyć zdjęcia do nowego filmu Łukasza Barczyka i serialu "Ekipa", który Agnieszka Holland wraz z córką Kasią Adamik i siostrą Magdaleną Łazarkiewicz ma zrealizować dla Polsatu, a Poniedziałek zagrać w nim prawicowego polityka.
Jeśli do tego dodamy teledysk grupy Łzy i reklamówkę apteki internetowej, to stanie się jasne, że nie może być mowy o jakimkolwiek załamaniu kariery. Być może ośmieli to innych aktorów o których Poniedziałek mówił w wywiadzie dla "Repliki": "Paru aktorów grających w serialach zadzwoniło do mnie z gratulacjami, a przy okazji powiedzieli, że też myślą o ujawnieniu się. Sądzę, że bardzo wiele będzie zależało od tego, jak teraz potoczy się moja kariera, jakie role będą mi proponowane. Jeśli nic złego się nie stanie, następne coming outy to tylko kwestia czasu."
Oby tak się stało, bo już choćby wymienienie wszystkich mediów przez które dzięki coming outowi Poniedziałka przetoczyła się rozmowa o homoseksualizmie pokazuje jak pozytywne znaczenie może mieć ujawnienie jednej osoby publicznej. Przy okazji widać, że istnieje też zapotrzebowanie na takie postacie i choć automatycznie mamy do czynienie z ugrzecznieniem homoseksualizmu i wtłaczaniem go w kolejne schematy to i tak jest to lepsze niż nieistnienie.
Nie chcę tu oceniać samego aktora, ale Poniedziałek wydaje się wychodzić obronną ręką ze starcia z mediami i nie zmieniają tego jego zachowawcze wypowiedzi na temat sprzeciwu dla małżeństw homoseksualnych i adopcji. Dużo ważniejsza wydaje się otwartość na sam temat, wielokrotnie podkreślał, że chętnie zagrały geja w filmie czy serialu, ponoć proponował to scenarzystom "M jak miłość". Nie byli zainteresowani, więc najbliższą produkcją w której będzie można zobaczyć aktora w roli homoseksualisty będzie spektakl "Anioły w Ameryce", który na deski warszawskiego Teatru Rozmaitości przeniesie Krzysztof Warlikowski, sam Poniedziałek był tłumaczem tego tekstu.
W jednym z ostatnich wywiadów dla magazynu "Life Style" aktor tak tłumaczył dlaczego ta sztuka zostanie wystawiona właśnie teraz: "'Anioły w Ameryce' to sztuka wciąż niezwykle aktualna, choć napisana 14 lat temu czyli 10 lat po pierwszej fali AIDS i parę lat po zakończeniu ery Ronalda Reagana.... To, co dzieje się teraz w Polsce, jest trochę przeniesieniem schematu z Ameryki lat 80. Klimat jest bardzo prawicowy i nacjonalistyczny. Władza próbuje wszystkimi metodami kontrolować myśli, sumienia i osobistą wolność obywateli. Przy pomocy mediów, policji i innych środków nacisku próbuje wywołać w ludziach poczucie winy - za antypaństwowe, antypolskie i niezgodne z naszą tradycją pragnienia. Chociażby seksualne. Indywidualizm stał się niestety wstydliwy. Lepiej jest oficjalnie wygłaszać skrajne poglądy: nacjonalistyczne, ultrakatolickie, ksenofobiczne, homofobiczne i nietolerancyjne, bo to jest właśnie kurwa takie piękne i polskie!"
a jeżeli chodzi i Pana Jacka Poniedziałka to bardzo człowieka podziwiam za odwagę i za pokazania polskiemu społeczeństwu że gej to normalny człowiek, normlanie funkcjonujący, etc.
Miłego dnia. :)
Serdecznie dziekuje za to, co Pan robi.