W wieku 57 lat, z powodu ataku serca, zmarł Pete Burns, gwiazda lat 80., frontman zespołu Dead or Alive.
Dead or Alive to powstały w latach 80. nowofalowy brytyjski zespół, któremu ogromną popularność przyniósł singiel "You Spin Me Round (Like a Record)".
Frontmanem Dead or Alive był charyzmatyczny i wpisujący się w modę na androgyniczny wizerunek Burns. "Kto raz zobaczył Pete'a Burnsa i usłyszał jego charakterystyczny mocny głos, ten długo go nie zapomni. Dziś Pete, po wielu operacjach plastycznych, wygląda jak połączenie Amandy Lear z Marylin Mansonem (i skarży chirurgów plastycznych), ale w latach 80. był naprawdę ładny, choć w pierwszej chwili zwraca się uwagę na kampowość jego wizerunku - burza włosów, fioletowe marynarki, pierścienie, makijaż, zalotne ruchy biodrami - a nie na szlachetne rysy" - pisał o Burnsie
na naszym portalu Krzysiek Tomasik.W 2006 roku Burns rozwiódł się z żoną (po 25 wspólnych latach), rok później wstąpił w związek partnerski z fotografem, Michaelem Simpsonem. Panowie rozstali się po dwóch latach, a Burns stwierdził, że małżeństwa jednopłciowe nie są dla niego.
"Ludzie zawsze chcieli wiedzieć, czy jestem gejem, bi, trans? Zawszę mówię: dajcie spokój. Musi być jakaś zupełnie inna terminologia, ale chyba nie została jeszcze wynaleziona. Po prostu, jestem Pete" - mówił w 2007 roku.
(red)
Niestety Pete Burns był znany głównie z operacji plastycznych, a Dead or Alive większość kojarzy tylko z You spin me round. Szkoda, ale sam zespół właściwie nigdy nie zabiegał o sławę. Dead or Alive ma mnóstwo świetnych utworów o dużym zróżnicowania muzycznym, co świadczy o tym, że byli otwarci na style i brzmienia. W ich muzyce mogą się odnaleźć i fani post punku, goth rocka, cold wave, high energy, new wave, popu, disco, dance i techno. Osobiście od dziecka słucham głównie hard rocka i heavy metalu, ale Pete ze swoim unikalnym, niezwykle mocnym i surowym głosem (bardzo widocznym we wcześniej twórczości, którą najbardziej cenię - The Mystery Girls, Nightmare in Wax, wczesny Dead or Alive)), zrobił na mnie piorunujące wrażenie. Jego zdolności głosowe docenili inni, m.in. Bruce Dickinson z Iron Maiden, jeśli miałabym dodać personę z mojej działki muzycznej. Być może Dead or Alive był zespołem nieco kiczowym, ale taki też był klimat tamtej epoki. Mi to osobiście odpowiada i nieco ,,utknęłam" muzycznie w tamych czasach. Nie będę oceniać drogi muzycznej, jaką poszedł Dead or Alive czy operacji plastycznych Pete'a Burnsa, ponieważ to są osobiste ścieżki danego artysty i osobista decyzja piosenkarza. Pete przeszedł dużo skomplikowanych operacji chirurgicznych także dlatego, że trafił na złego chirurga plastycznego i miał bardzo duże komplikacje zdrowotne, groziła mu m.in. amputacja ust. Spędził dwa lata we Włoszech na zabiegach chirurgicznych, żeby ratować swoją twarz. Tak więc jego operacje plastyczne w późniejszym okresie były raczej koniecznością niż potrzebą. Pete Burns to nie tylko dobry wokal i wygląd, ale i osobowość sceniczna, miał szansę na karierę światową. DoA miało wyruszyć w trasę z Madonną, niestety w tym czasie zachorowała na raka mama Pete'a i on postanowił się nią opiekować. W Japonii zespół osiągnął ogromny sukces, Michael Jackson musiał dostosowywać do nich grafik swoich występów, a Pete miał status boga. Reasumując moją wypowiedź, uważam że to bardzo niedoceniony zespół, a Pete Burns to niedoceniony wokalista.
(osobiście z tamtych lat wolę post-punk, zimną falę itp. klimaty). Jeśli kogoś to boli, niech sobie podstawi "camp" za kicz. Donatella Versace, Michael Jackson, Pete Burns - kolejne przykłady jak z człowieka z całkiem niezłym wyglądem stać się koszmarną karykaturą samego siebie.
A sam bohater tak mówił o małżeństwach gejowskich: ""I view marriage as a sacred institution. I think two men naturally are predators. Gay relationships are a commercial break, not a whole movie."
A dwa granica między swoim zdaniem a obrzydliwym komentarzem jest jak się okazuje bardzo cienka. Netykieta głupcy!
Burns foreva!
Być może mamy różne podejście do śmierci. Liczę na to, że na moim pogrzebie ludzie będą się dobrze bawić zamiast tylko smucić i robić poważne miny.
Promocja była w Lidlu. Tylko głuptas by nie skorzystał z takiej okazji ;)
Dobrze się bawicie? (ja prdl! niczego się już nie szanuje!)
Promocja była w Lidlu. Tylko głuptas by nie skorzystał z takiej okazji ;)