"Klucze" to najnowszy singiel MIUOSHA stworzony w duecie z Katarzyną Nosowską. Chwytliwy, elektroniczny utwór szybko zapada w pamięć i sprawa, że mamy ochotę cały czas ponownie odtwarzać. Jednak to teledysk przykuwa największą uwagę.
W reżysera wcielił się artysta, znany z dodawania queerowej posypki do swoich dzieł -
Ralph Kaminski - tworząc wyjątkowy teledysk, nawiązujący stylistyką do lat 80. ubiegłego wieku.
Ralph zabiera nas do lokalnego sklepu, w którym królową jest kasjerka Halina. Tuż po jego zamknięciu - pracownicy i pracowniczki oddają się swoim fantazjom. Mamy tutaj
Lullę La Polaca, która wciela się w sprzedawczynię z mięsnego, MIUOSHA w roli sprzedawcy działu monopolowego i drugą kasjerkę, która mimo swojego wieku kusi krótką spódniczką.
Teledysk stanowi wyjątkowe zderzenie dwóch światów.
Efemeryczna Polska, przywodząca na myśl czasy po transformacji, zmieszana ze światem dragu, vogue'u i marzeń. To połączenie, które wtedy byłoby niemożliwe, teraz kusi, wciąga i nie pozwala się oderwać.
(kb)
Moim zdaniem jest:
1. Nuta (hah) PRLu w tym wideo.
2. ...to zwrócenie uwagi na to, jak niektóre osoby, obsługujące w sklepach nas traktują. Oni nie chcą tam być, my nie musimy tam być. Ale oni muszą zarobić a my musimy coś zjeść.
Wielkie dzięki dla osób, które, pomimo tyrania, nadal są miłe i aż ma się nadzieję, że to właśnie ta osoba będzie za ladą albo 'na kasie'.
Tak, to nie jest praca marzeń.
Wiem(y).
Piepr*zenie o marzeniach, między innymi o pracę, wiele osób może sobie wsadzić w du*ę. Doceniamy innych ludzi i siebie.
Jak to kiedyś napisała w tym temacie Anna Grodzka (tekst jest jeszcze chyba w Internecie, gdyby ktoś chciał całość):
' Spójrzmy na marksizm tak: nie da się zaprzeczyć, że w obiektywnym interesie całej ludzkości jest podnoszenie jakości życia na ziemi. Jedynym sposobem dla osiągania tego celu jest ludzka praca – każda społecznie użyteczna praca. Nie da się zaprzeczyć, że społeczności powinny wynagradzać poszczególnych ludzi za użyteczne społecznie efekty pracy – pracy umysłowej, fizycznej, organizatorskiej, naukowej, opiekuńczej czy artystycznej – każdej pracy potrzebnej ludziom i tworzącej dobre warunki do życia na ziemi. Nie da się zatem zaprzeczyć, że zyski pochodzące z samego faktu posiadania pieniędzy i spekulacji nimi, albo z samego faktu posiadania środków produkcji, nie należą do tej kategorii – nie powinny mieć miejsca, bo nie mają sensu. Nie da się zaprzeczyć, że w systemie kapitalistycznym w jakim żyjemy, bardzo słabo wynagradzana jest praca. Fortuny nigdy z pracy nie powstają, a prawie zawsze są wynikiem obrotu kapitałem, tzw. dobrej inwestycji: zawłaszczania bogactw natury, a przede wszystkim korzystania z pracy innych ludzi – wyzysku. Nie da się zaprzeczyć, że w tym świetle gigantyczne nierówności majątkowe nie mogą być uznane za sprawiedliwe. A przecież są one wynikiem samej istoty działania systemu kapitalistycznego – strukturalnie weń wpisane. Kapitalizm przecież nie jest możliwy bez kapitału.
Nie da się zatem zaprzeczyć temu, co zauważył i jasno opisał Karol Marks, że w kapitalizmie są zasadniczo dwie „klasy” ludzi. Klasa właścicieli kapitału i środków produkcji oraz klasa ludzi pracujących.
Nie da się także zaprzeczyć, że cokolwiek, co ma dla człowieka materialną wartość, jeśli nie pochodzi wprost z natury, to pochodzi z pracy. Kapitał natomiast, jeśli nie jest wprost monetaryzowanym dobrem naturalnym (np. gruntem, kopaliną, lasem itp.), to powstaje wyłącznie jako nadwyżka wartości dobra wytworzonego z pracy. Coś zostaje wytworzone i sprzedane drożej niż koszt pracy poniesionej na wytworzenie tego. Ta nadwyżka w kapitalizmie zostaje przejęta przez właściciela kapitału (a nie pracownika) wyłącznie z tytułu własności kapitału, jakim zadysponował i jest znacznie większa niż ewentualna wartość jego pracy przy organizacji przedsiębiorstwa czy przedsięwzięcia. Tu uwaga – moja a nie Marksa – że jeśli ktoś organizuje pracę ludzi i czerpie dochody proporcjonalne do swojego wkładu pracy, to nawet jeśli jest tzw. przedsiębiorcą niekoniecznie określałabym go kapitalistą w rozumieniu tego tekstu.
Zatem nie da się zaprzeczyć, że interes klasy kapitalistów i pracowników jest wzajemnie sprzeczny. Nie da się też zaprzeczyć, że klasa pracowników jest na świecie znacznie liczniejsza niż klasa posiadaczy kapitału, a system kapitalistyczny działa przede wszystkim w interesie tych drugich.
Nie da się też zaprzeczyć, że znacznie sprawiedliwszym systemem byłby system, który zamiast działać na rzecz nielicznych (coraz bogatszych i coraz mniej licznych) działałby na rzecz większości społeczeństwa – ludzi pracy. Tylko wtedy pieniądz (kapitał) byłby wyłącznie narzędziem miary wartości pracy, włożonej w wytworzenie określonych dóbr i zużytych zasobów naturalnych (w tym kosztów naprawy szkód wywołanych zużyciem czystej wody, zanieczyszczeniem powietrza i gazów cieplarnianych), a nie przedmiotem zwykłej, motywowanej nienależnym zyskiem, spekulacji.
Pisząc o klasie ludzi pracy zaliczam do nich także tych, którzy z jakichś powodów pracować nie są w stanie. Humanizm to też jedna z wartości propagowanych przez Karola Marksa. Nie da się zaprzeczyć, że oni też powinni być beneficjentami naszej wspólnej pracy.'
To może umieścić ten byt w bycie nieistniejącym typu Shire czy Nibylandii, a nie w 'polskich realiach lat osiemdziesiątych', stwarzając dla osób nie znających realistycznych realiów tamtego czasu obraz fałszywy, odpowiadający zapotrzebowaniom osób i instytucji, które przewrót roku 1989 wytworzyły?
Nieco tłumaczy fakt, że p. Rafał Stanisław Kamiński urodził się w annus post-mirabilis, więc nic poza wilczkowatym kapitalizmem w młodości nie zapoznał.
Wydaje mi się, że byt, jakim jest teledysk, niekoniecznie musi mieć na celu oddawanie trudów życia i "realnych problemów zwykłych ludzi". Bo i czemu miałby?
Nieco tłumaczy fakt, że p. Rafał Stanisław Kamiński urodził się w annus post-mirabilis, więc nic poza wilczkowatym kapitalizmem w młodości nie zapoznał.