Ameryka ma kurczaki, my mamy... ciastka? Znany gdański cukiernik Grzegorz Pellowski napisał list do Lecha Wałęsy, w którym dziękuję byłemu prezydentowi za jego słowa o homoseksualistach. W Internecie zawrzało.
O liście doniosła trójmiejska "Gazeta Wyborcza". "Z wieloma Pana poglądami się nie zgadzam (...) Jednak są rzeczy, za które chciałbym Panu podziękować. Szczególnie za zdecydowaną postawę wobec homoseksualistów w wywiadzie w "Faktach po faktach" w TVN24. Jest Pan jednym z niewielu polityków (obecnie na emeryturze), którzy mają swoje własne zdanie i mają odwagę publicznie bronić swoich poglądów, które zarówno ja popieram, jak i cały mój zakład, czyli ponad 200 pracowników" - czytamy w liście Pellowskiego. Facebook zareagował od razu - pojawiły się strony nawołujące do bojkotu cukierni Pellowskiego. Administrator
Tęczowego Oka Saurona (strony pomagającej tropić na Facebooku homofobię i mowę nienawiści) zwraca uwagę na jeszcze jedną rzecz: "Jakie jest prawdopodobieństwo iż każdy z 200 pracowników cukierni (populacja pracowników cukierni - nie ideologiczna, założenie odbicia opinii całego społeczeństwa 30% zgodności z tym twierdzeniem, bądź wartość z innego badania na ten temat) ma takie poglądy jak Lech Wałęsa w kwestii sadzania homoseksualnych posłów za murami sejmu?" Podpytywany przez dziennikarzy Pellowski tłumaczy, że nie pytał każdego pracownika, ale biurowi się zgadzają i dodaje: "Dzisiaj modne jest obnoszenie się z homoseksualizmem. Oczywiście, ci ludzie żyją wśród nas, ja ich absolutnie nie pozbawiam zdania. Natomiast obawiam się, że jeśli zaczniemy im ustępować, to dojdzie np. do adopcji a to, moim zdaniem, niedopuszczalne. Ale związki? Niech sobie mają".
W sierpniu
donosiliśmy o aferze, która wybuchła wokół największego konkurenta KFC - Chick-fil-A. Szef firmy wypowiedział się negatywnie o równości małżeńskiej, okazało się też, że korporacja chętnie dzieliła się swoimi milionami z homofobicznymi organizacjami. Amerykanie organizowali protesty i happeningi. Amerykańskie media donosiły też o mrocznej stronie całej akcji, w kontekście zwykłych pracowników LGBT, którzy musieli znosić upokorzenie, kiedy klienci dziękowali im za odwagę i antygejowską postawę. "Kiedy pojawił się pomysł bojkotu namawiałam swoich przyjaciół, by nie brali w nim udziału" - opisywała w serwisie "The Daily Beast" lesbijka pracująca w Chick-fil-A, tłumacząc, że bojkot najbardziej dotknie zwykłych ludzi, którzy ciężko pracują, by zarobić na utrzymanie. "Teraz, gdybym tam nie pracowała, sama wzięłabym udział w bojkocie. Tyle hipokryzji i nienawiści pozostawia w ustach zły smak, już nigdy nie będę jadła ich kurczaków" - dodała.
(md)
oczywiście że zalajkowałem; z czystej przekory i jak już napisałem bo irytują mnie tego typu "afery", kawiarnie na Pradze też zalajkowałem, swoja drogą na całkiem fajne i klimatyczne miejsce wygląda :) pewnie to głupie zachowanie z mojej strony ale nie głupsze niż odlakowywanie czy bojkotowanie :)
ciepła, odgórna urynoterapia na to jednak najlepiej działa.
no nie... z tym lajkiem to na serio?
reklamę sobie głośną zapewnił. ale żeby jej tak ulegać???
oczywiście że zalajkowałem; z czystej przekory i jak już napisałem bo irytują mnie tego typu "afery", kawiarnie na Pradze też zalajkowałem, swoja drogą na całkiem fajne i klimatyczne miejsce wygląda :) pewnie to głupie zachowanie z mojej strony ale nie głupsze niż odlakowywanie czy bojkotowanie :)
ja rozumiem - rurkę z kremem żeby mu wsadzić w odpowiednio należne miejsce. ale pączek jest w tym zakresie zupełnie nieporęczny ;)
no nie... z tym lajkiem to na serio?
reklamę sobie głośną zapewnił. ale żeby jej tak ulegać???
P.S - W tym liście nie było NIC obraźliwego aczkolwiek jest taki ładny związek frazeologiczny dotyczący właśnie takich osób - ''sam nie zje i drugiemu nie da''
Eh, po części się z Tobą zgadzam. Jego opinia, jego sprawa. Nikt nie może zmusić go zmiany poglądów. To samo zresztą z Wałęsą; chociaż akurat w jego przypadku bardziej uraziło (przeraziło) mnie chore pojmowanie "demokracji", gdzie mniejszości - jakiekolwiek - mają się zamknąć i siedzieć cicho, najlepiej gdzieś "za murem".
Jednakże, jeżeli ktoś wyraża opinie na forum publicznym - Wałęsa w wywiadzie w TV, Pellowski w postaci listu zamieszczonego na blogu - to świadomie wystawia się na opinie innych: czy to pochwały, czy krytykę. Gdyby ten list został wysłany bezpośrednio do Wałęsy (adres jego biura można wyszukać w kilka sekund, więc nie stanowi to żadnego problemu) sprawy by nie było - adresat by list przeczytał i tyle. Jednak publikując list na blogu Pellowski chciał, by ludzie go przeczytali i w jakiś sposób się do niego odnieśli. W tym przypadku reakcją części ludzi jest decyzja o bojkocie jego cukierni.
Plus to, co napisał neguto - wypowiadanie się w imieniu swoich pracowników (wyraźnie napisał, że "każdy z 200 pracowników cukierni" ma ten sam pogląd, co on) bez poznania ich właściwej opinii jest też niefajne.
Jak chciał wysłać list to niech sobie wyśle , chociaż nie powinien się wypowiadać za swoich współpracowników.
No ale po co leciał z tym listem do gazety?