Były prezydent wręczy Medal artyście
Lech Wałęsa powiedział w TVN24, że jest przeciwny związkom partnerskich, albowiem dla niego małżeństwo to związek między kobietą i mężczyzną. Były prezydent powiedział też, że gdyby okazało się, że jego syn jest gejem to "Wciąż byłby moim synem, ale modliłbym się podwójnie, żeby zszedł z niewłaściwej drogi". W najbliższych dniach Wałęsa spotka się z Eltonem Johnem, by wręczyć mu Medal Wdzięczności Europejskiego Centrum Solidarności.
Kapituła Medalu postanowiła uhonorować artystę za koncert, który w 1984 roku zagrał w Gdańsku. Elton John powiedział wtedy na scenie, że ma nadzieję na zmiany ustrojowe w Polsce i w Europie. Specjalnym gościem na koncercie był Lech Wałęsa, który wcześniej spotkał się z muzykiem. Wałęsa nie wyklucza prywatnego spotkanie także i przed niedzielnym koncertem w Gdańsku.
Lech Wałęsa był wczoraj gościem w programie "Tak jest". Andrzej Morozowski podpytywał byłego prezydenta o związki partnerskie i in vitro. Wałęsa przyznał, że ze względu na stanowisko Kościoła jest przeciwny in vitro, jak i związkom partnerskim. Wypowiedź prezydenta skomentował dziś w Radiu Zet poseł Ruchu Palikota, Robert Biedroń. Biedroń powiedział, że kocha Lecha Wałęsę, który jest dla niego ogromnym symbolem i dlatego jest w stanie wybaczyć mu takie wypowiedzi. "Ale w pewnych sprawach Lech Wałęsa jest niereformowalny, ale może nikt nie dał mu szansy, może nigdy nie spotkał się naprawdę z Eltonem Johnem na kawę i nie poznał jego dzieci, nie poznał jego partnera, nigdy o tym nie porozmawiał" - powiedział poseł Monice Olejnik.
Z ostatniej chwili: Stowarzyszenie Muzyczne FORZA - współorganizator koncertu Eltona Johna w Gdańsku poinformował, że występ artysty 8 lipca z przyczyn niezależnych od Stowarzyszenia został odwołany.
(md)
True, true. :)
Ja uważam inaczej: nie widzę powodu, dla którego należy godzić się na dyskryminacyjne poglądy - na tej samej zasadzie jak wielkie oburzenie wywołałby polityk-rasista. Rozumienie orientacji seksualnej to nie kwestia widzimisię, poglądów, religii czy mody, a faktów. Dzisiaj już nikt nie kwestionuje tego, że np. Ziemia jest okrągła. Wiem jednak, że tamta zmiana myślenia wymagała czasu, tak więc i w tej kwestii trzeba będzie poczekać. Warto więc ten czas wykorzystać na edukację i informowanie, ale ja osobiście godzić się nie będę na dyskryminacyjne, bezpodstawne poglądy. Bo nie muszę.
Nie musisz się godzić. Ja po prostu wyrażam swoje zdanie, ty masz inne i jest wszystko ok :) Ja po prostu uważam że każdy, nie zależnie jaka funkcje sprawuje, ma prawo mieć własne poglądy jakie durne by one nie były, o ludziach kwestionujących kształt ziemi jako kuli nie słyszałem ale nie zdziwił bym się o takich usłyszeć skoro są osoby kwestionujące ewolucje i to że człowiek od małpy pochodzi.
Ja uważam inaczej: nie widzę powodu, dla którego należy godzić się na dyskryminacyjne poglądy - na tej samej zasadzie jak wielkie oburzenie wywołałby polityk-rasista. Rozumienie orientacji seksualnej to nie kwestia widzimisię, poglądów, religii czy mody, a faktów. Dzisiaj już nikt nie kwestionuje tego, że np. Ziemia jest okrągła. Wiem jednak, że tamta zmiana myślenia wymagała czasu, tak więc i w tej kwestii trzeba będzie poczekać. Warto więc ten czas wykorzystać na edukację i informowanie, ale ja osobiście godzić się nie będę na dyskryminacyjne, bezpodstawne poglądy. Bo nie muszę.
Politycy mają daleko gdzieś swoją własną edukację, ale tworzą prawo, ustanawiają prawo w sferze np. edukacji. Jak może młody człowiek może dowiedzieć się w publicznej, państwowej szkole o tym czym jest homoseksualizm, jeżeli na lekcji religii będzie się mu wpajano, że to choroba lub dewiacja, dewiacja nie ze względu na to, że jest to zjawisko występujące w mniejszości, ale ze względu na aspekt chorobowy, coś "nienormalnego", a na lekcji wychowania do życia w rodzinie w książkach wciąż pisze o tym wprost, że to choroba, wynaturzenie.
Powiecie, że młody człowiek ma Internet, bibliotekę, że teraz jest inaczej, ale nie jest. Jeżeli jest młoda lesbijka w szkole, lub młody gej, którzy są takiej a nie innej orientacji seksualnej nie z powodu trendy, ale ponieważ po prostu są, a większość mówi to, co mówi (bo brak edukacji), to w jaki sposób dokonać comming outów? To wcale nie jest proste, ale potrzebne,. bo jesteśmy istotami społecznymi, nikt nie chce być samotny, ale się staje i tak się ciągnie, a później słyszymy, że to prywatna sprawa, prywatna tylko osób homo, hetero to nie dotyczy. Poza tym to sprawa poglądów, ale i to dotyczy osób homo, nie hetero, niewolnictwo w USA, jako standard... w Polsce "pedał" wypowiedziane przez nauczyciela to wciąż standard albo głupi żart typu "z tego dzieci nie będzie". Same standardy, poglądy, ktoś pluje w twarz? Ależ skąd, to deszcz pada.
Masz rację, bo z kolei eliminacja czy uciszanie poglądów - nawet błędnych - zakrawa na cenzurę. Tu jednak nie o pogląd per se chodzi, bo w przypadku polityków owe negatywne poglądy niosą ze sobą wiele złego, np. odrzucenie ustaw o związkach partnerskich w Polsce. Chodzi więc o to, by edukować, bo to, że ktoś powie, że nie lubi Azjatów czy gejów, musi mieć swoje przyczyny. Dlaczego tak jest? Skąd ta postawa? Zwykle wynika to z błędów i zniekształceń poznawczych, ale to za mało. Od polityków, którzy - paradoksalnie - niekiedy mają większą siłę kreowania wizerunku np. geja niż sami geje, wymaga się obiektywności, zdrowego rozsądku i opierania się na faktach, a nie pogłoskach, plotkach i uprzedzeniach.
moim zdaniem na takie poglądy powinno być miejsce również wśród polityków, w końcu politycy reprezentują cały naród nie tylko jakąś jej część, oczywiści idealnie by było gdyby polityków o takich poglądach było jak najmniej, ale to już nasza rola w tym żeby wybierać takich polityków a nie innych, a że wybór jest jaki jest, a dokładniej mówiąc go nie ma to nie powód żeby tych co są na sile zmieniać lub wymagać od nich ukrywania swoich poglądów, politycy to też ludzie (wbrew pozorom) i tez należy ich edukować :)
Masz rację, bo z kolei eliminacja czy uciszanie poglądów - nawet błędnych - zakrawa na cenzurę. Tu jednak nie o pogląd per se chodzi, bo w przypadku polityków owe negatywne poglądy niosą ze sobą wiele złego, np. odrzucenie ustaw o związkach partnerskich w Polsce. Chodzi więc o to, by edukować, bo to, że ktoś powie, że nie lubi Azjatów czy gejów, musi mieć swoje przyczyny. Dlaczego tak jest? Skąd ta postawa? Zwykle wynika to z błędów i zniekształceń poznawczych, ale to za mało. Od polityków, którzy - paradoksalnie - niekiedy mają większą siłę kreowania wizerunku np. geja niż sami geje, wymaga się obiektywności, zdrowego rozsądku i opierania się na faktach, a nie pogłoskach, plotkach i uprzedzeniach.
Wiecie co, a mnie zaczyna już to irytować. Co mnie interesują poglądy? Można je mieć na różne tematy, ale czy ja np. się dziwię nad orientacją seksualną pana prezydenta Wałęsy? Czy mówię, ze ta nie jest zgodna z moimi poglądami? Nie wiem czy płakać czy się śmiać, jak kolejne osoby bronią wszystkich tych, którzy mają problem z ludźmi o orientacji homoseksualnej (i nie tylko, tlumacząc, że każdy ma prawo do wyrażania swoich poglądów.
Domniemuję, że kiedyś w USA też większość miala poglądy dotyczące niewolnictwa, no i jak mogli ich nie mieć czyż nie?
To nie jest sprawa poglądów, tylko edukacji. Jeżeli orientacja homoseksualna będzie pojmowana w sferze poglądów, to nie widzę szans na związki partnerskie.
zgadzam się ze edukacja jest ważna żeby starać się zmienić takie poglądy, ale nie eliminować je ze sfery publicznej i udawać ze już ich tam nie ma, czy karać za takie czy inne poglądy bo to przyniesie odwrotny skutek do zamierzonego. I oczywiście; argument o niewolnictwie w USA - standard.
Też prawda. Jeśli by ktoś stwierdził, że nie lubi no Azjatów, to byłby to już rasizm i raczej nikt by nie powiedział neutralnie, że ten ktoś jedynie wyraża własne poglądy.
a dla mnie to nadal było by wyrażenie własnych poglądów; gdyby powiedział "Azjatów (gejów, katolików...) do gazu to wtedy byłby to problem którym należało by się zająć.
Też prawda. Jeśli by ktoś stwierdził, że nie lubi no Azjatów, to byłby to już rasizm i raczej nikt by nie powiedział neutralnie, że ten ktoś jedynie wyraża własne poglądy.