Wtorek, 29.09.2015 Wałęsa zmienił zdanie o Biedroniu?
Poniedziałek, 25.05.2015 Robert Biedroń na prezydenta (Polski)?
Czwartek, 22.08.2024 Facebook nie taki tęczowy jak go malują? Zablokowano fanpage akcji pro LGBT
Sobota, 13.01.2018 To miał być homofobiczny żart...
Czwartek, 28.12.2017 NAJ-popularniejsi w serwisach społecznościowych
Co zrobiono w 1969 w Stonewall w USA ? Usłużnie zgodzono się na prześladowania, czy odpowiedziano siłą? My też musimy działać zdecydowanie i siłowo, bo na to sklerykalizowane, prymitywne, homofobiczne bydło działa tylko elektryczny pastuch. Gdyby wyszło nas 200.000 na ulice, gdybyśmy zaczęli podpalać samochody, sklepy, robić piekło i straszyć wojną domową to związki partnerskie (czy małżeństwa), prawny zakaz homofobii, rzetelna edukacja o LGB, itp., itd. pojawiłyby się w tydzień, a Konstytucja RP nie byłaby żadnym problemem - bo by ją po prostu zmieniono.
Inaczej do śmierci będziemy traktowani jak gów.o. Niestety widzę, że wielu z Was to nie bardzo przeszkadza, nie wierzycie w możliwe zmiany. Wiedzcie jednak, że niewymuszane zmiany będą przebiegać w żółwim tempie. 20 lat czekamy na związki partnerskie, a pewnie jeszcze długo poczekamy. Nie mówiąc już o zmianach mentalnych, które pewnie potrwają kilkaset lat.
O homoseksualistach można w Polsce mówić praktycznie wszystko, jest przyzwolenie społeczno-polityczne na nazywanie nas zboczeńcami, ludźmi chorymi. Jest przyzwolenie na odmowę zamieszczanie reklam, gdzie pokazani są całujący się faceci, na odmowę udziału gejów w "Żywych Bibliotekach", na odmowę poruszanie kwestii LGB w szkołach. Sądy uniewinniają osoby porównujące homoseksualność do pedofilii i w inny sposób nas obrażające, a prawomocnie skazuje się osoby w procesach karnych, które powiedzą kilka słów o mitologicznym, biblijnym gniocie, który zachęca do mordowania homoseksualistów i w imię którego ogranicza się nasze prawa, tak jak ograniczało się wolność słowa w średniowieczu. Nie chcę żyć w katolickim kalifacie, gdzie urojenia religijne z epok kamienia i brązu są ważniejsze od moich praw obywatelskich, praw człowieka. Nie zamierzam biernie się temu przyglądać. W ostateczności wyjadę.
miałem nie komentować ale jednak - typowa wypowiedź osoby walczącej z nietolerancją i dyskryminacją; pełna nienawiści i pogardy, życzę powodzenia odnośnie zmian mentalnych przy zastosowaniu proponowanych przez ciebie metod...
Co zrobiono w 1969 w Stonewall w USA ? Usłużnie zgodzono się na prześladowania, czy odpowiedziano siłą? My też musimy działać zdecydowanie i siłowo, bo na to sklerykalizowane, prymitywne, homofobiczne bydło działa tylko elektryczny pastuch. Gdyby wyszło nas 200.000 na ulice, gdybyśmy zaczęli podpalać samochody, sklepy, robić piekło i straszyć wojną domową to związki partnerskie (czy małżeństwa), prawny zakaz homofobii, rzetelna edukacja o LGB, itp., itd. pojawiłyby się w tydzień, a Konstytucja RP nie byłaby żadnym problemem - bo by ją po prostu zmieniono.
Inaczej do śmierci będziemy traktowani jak gów.o. Niestety widzę, że wielu z Was to nie bardzo przeszkadza, nie wierzycie w możliwe zmiany. Wiedzcie jednak, że niewymuszane zmiany będą przebiegać w żółwim tempie. 20 lat czekamy na związki partnerskie, a pewnie jeszcze długo poczekamy. Nie mówiąc już o zmianach mentalnych, które pewnie potrwają kilkaset lat.
O homoseksualistach można w Polsce mówić praktycznie wszystko, jest przyzwolenie społeczno-polityczne na nazywanie nas zboczeńcami, ludźmi chorymi. Jest przyzwolenie na odmowę zamieszczanie reklam, gdzie pokazani są całujący się faceci, na odmowę udziału gejów w "Żywych Bibliotekach", na odmowę poruszanie kwestii LGB w szkołach. Sądy uniewinniają osoby porównujące homoseksualność do pedofilii i w inny sposób nas obrażające, a prawomocnie skazuje się osoby w procesach karnych, które powiedzą kilka słów o mitologicznym, biblijnym gniocie, który zachęca do mordowania homoseksualistów i w imię którego ogranicza się nasze prawa, tak jak ograniczało się wolność słowa w średniowieczu. Nie chcę żyć w katolickim kalifacie, gdzie urojenia religijne z epok kamienia i brązu są ważniejsze od moich praw obywatelskich, praw człowieka. Nie zamierzam biernie się temu przyglądać. W ostateczności wyjadę.
Szerokiej drogi...
Przydałby się jakiś charyzmatyczny przywódca który skoncentrowałby nasze działania. O dziwo wydaje mi się że mamy za dobrze. Gdyby nas faktycznie porządnie prześladowano to łatwiej było by osiągnąć porozumienia i zgodzić się na jednego człowieka który by nas prowadził. Ludzie przymknęli by wtedy oko na jego niedoskonałości i przestali by kręcić nosem bo zrozumieli by że zmiany koniecznie muszą nastąpić. A tak to wielu osób na dzień dzisiejszy homofobia nie dotyczy. Spytaj się kogokolwiek co im zrobiła złego homofobia?
Co zrobiono w 1969 w Stonewall w USA ? Usłużnie zgodzono się na prześladowania, czy odpowiedziano siłą? My też musimy działać zdecydowanie i siłowo, bo na to sklerykalizowane, prymitywne, homofobiczne bydło działa tylko elektryczny pastuch. Gdyby wyszło nas 200.000 na ulice, gdybyśmy zaczęli podpalać samochody, sklepy, robić piekło i straszyć wojną domową to związki partnerskie (czy małżeństwa), prawny zakaz homofobii, rzetelna edukacja o LGB, itp., itd. pojawiłyby się w tydzień, a Konstytucja RP nie byłaby żadnym problemem - bo by ją po prostu zmieniono.
Inaczej do śmierci będziemy traktowani jak gów.o. Niestety widzę, że wielu z Was to nie bardzo przeszkadza, nie wierzycie w możliwe zmiany. Wiedzcie jednak, że niewymuszane zmiany będą przebiegać w żółwim tempie. 20 lat czekamy na związki partnerskie, a pewnie jeszcze długo poczekamy. Nie mówiąc już o zmianach mentalnych, które pewnie potrwają kilkaset lat.
O homoseksualistach można w Polsce mówić praktycznie wszystko, jest przyzwolenie społeczno-polityczne na nazywanie nas zboczeńcami, ludźmi chorymi. Jest przyzwolenie na odmowę zamieszczanie reklam, gdzie pokazani są całujący się faceci, na odmowę udziału gejów w "Żywych Bibliotekach", na odmowę poruszanie kwestii LGB w szkołach. Sądy uniewinniają osoby porównujące homoseksualność do pedofilii i w inny sposób nas obrażające, a prawomocnie skazuje się osoby w procesach karnych, które powiedzą kilka słów o mitologicznym, biblijnym gniocie, który zachęca do mordowania homoseksualistów i w imię którego ogranicza się nasze prawa, tak jak ograniczało się wolność słowa w średniowieczu. Nie chcę żyć w katolickim kalifacie, gdzie urojenia religijne z epok kamienia i brązu są ważniejsze od moich praw obywatelskich, praw człowieka. Nie zamierzam biernie się temu przyglądać. W ostateczności wyjadę.