Po oficjalnym ogłoszeniu wyników wyborów w stanie Pensylwania stało się jasne, że Joe Biden został nowym prezydentem Stanów Zjednoczonych. Kamala Harris natomiast obejmie stanowisko wiceprezydentki - jako pierwsza kobieta w historii kraju.
Kiedy największe amerykańskie media ogłosiły ich zwycięstwo, Biden i Harris pojawili się w Wilmington w stanie Delaware. "Kobiety, mężczyźni, geje, lesbijki, Azjaci, osoby transpłciowe, biali, Afroamerykanie - zawsze będę Was wspierał, a Wy wspierajcie mnie!" - mówił prezydent-elekt w swoim przemówieniu.
Przypomnijmy, podczas kampanii Biden zobowiązał się m.in. do wprowadzenia ustawy o równości, ochrony osób niecispłciowych, zniesienia zakazu służby wojskowej osób transpłciowych, objęcia testów i leków na HIV ubezpieczeniem zdrowotnym, nominacji sędziów popierających równość, a także wprowadzenia zakazu "terapii konwersyjnej".
Harris z kolei pisze historię na oczach całego świata, przede wszystkim przełamując dotychczasowe schematy płciowe i rasowe. Jest nie tylko pierwszą kobietą na stanowisku wiceprezydentki - jest również pierwszą czarną, pierwszą Amerykanką pochodzącą z Jamajki, pierwszą posiadającą korzenie azjatyckie i indyjskie. Będzie także drugą najważniejszą czarną osobą w USA w historii, po Baracku Obamie.
W swojej przemowie Harris podkreśliła wagę tego wydarzenia dla amerykańskich kobiet, w szczególności czarnych, które "zbyt często są pomijane, ale tak często udowadniają, że stanowią podstawę demokracji". Zaznaczyła, że teraz ona niesie na barkach ten ciężar, a jej nominacja jest zwieńczeniem wysiłków pokoleń kobiet. Podziękowała też Joe Bidenowi, który miał odwagę "złamać jedną z najistotniejszych barier, które istniały w tym kraju i wybrać kobietę na swoją wiceprezydentkę".
Wesprzyj Queer.pl - najstarszy portal LGBT w Europie
Dziś bardziej niż kiedykolwiek potrzebujemy własnego głosu w Internecie. Daliśmy radę przez 24 lata - z Waszą pomocą przetrwamy także ten ciężki okres. Równocześnie utrzymanie takiego projektu jeszcze nigdy nie było tak trudne.
Zobacz jak wspomóc QUEER.PL
"Myślę o niej (mamie) i o całych pokoleniach kobiet – czarnych kobiet. Azjatek, Białych, Latynosek, Rdzennych Amerykanek, które tworząc historię naszego narodu, utorowały drogę do tej chwili, do dzisiejszego wieczoru. (...) Ale, mimo że mogę być pierwszą kobietą obejmującą ten urząd, to na pewno nie będę ostatnią. Ponieważ każda mała dziewczynka oglądająca nas widzi, że jest to kraj możliwości" - mówiła Harris.
Wiceprezydentka-elektka jest współtwórczynią ustawy o równości, która zmieniłaby wiele przepisów o niedyskryminacji tak, aby objąć ochroną także osoby nieheteronormatywne. Opowiada się również za zniesieniem zakazu służby wojskowej dla osób transpłciowych. Dodatkowo, obiecała utworzenie stanowiska rzecznika Białego Domu ds. osób LGBT. Na swoim Twitterze ma zamieszczone zaimki she/her, czym okazuje szacunek dla osób niecispłciowych.
(jg)
Niepewność wyników nazywasz dezinformacją?
W takim razie dalej bądź naiwny, tylko pogratulować :D
Wyniki są pewne, czemu miałyby nie być? Trzeba jeszcze dwa stany podliczyć, ale nawet gdyby je zebrał Trump, to Biden ma większość głosów elektorskich.
Wybacz, ale chyba prosta matematyka Cię przerosła intelektualnie...
Obawiam się, że obecnego prezydenta ilość głosów mało obchodzi, i czy Ci się to podoba czy nie, Trump i jemu podobni są zdolni do wszystkiego by osiągnąć cel. Ale chcesz to dyskutuj dalej, w sumie nie mój problem
Kto wygrał głosowanie powszechne: to jest jasne. Ja tam nie wierzę w jakieś fałszerstwa na masową skalę.
Ale tu nie chodzi o podważanie wyników głosowania powszechnego.
Po pierwsze: prezydenta USA wybiera Kolegium Elektorów. Elektorzy mogą, w teorii, zagłosować niezgodnie z wynikiem głosowania powszechnego.
Po drugie: Zakładając, że Trump przegra głosowanie Kolegium Elektorów, ciężko powiedzieć, co będzie jeśli Trump jednak nie uzna wyniku wyborów. Niby od tego jest wymiar sprawiedliwości. Ale wiesz: Kaczyński też uważał, że jak zaczną się protestu po orzeczeniu TK to od tego jest wymiar sprawiedliwości... A jednak mu (na szczęście) nie wyszło.
Niepewność wyników nazywasz dezinformacją?
W takim razie dalej bądź naiwny, tylko pogratulować :D
Wyniki są pewne, czemu miałyby nie być? Trzeba jeszcze dwa stany podliczyć, ale nawet gdyby je zebrał Trump, to Biden ma większość głosów elektorskich.
Wybacz, ale chyba prosta matematyka Cię przerosła intelektualnie...
Niepewność wyników nazywasz dezinformacją?
W takim razie dalej bądź naiwny, tylko pogratulować :D
Głosowanie to może i Biden wygrał, ale czy zostanie prezydentem...?
Porównywać Stany Zjednoczone i Białoruś oraz istniejące tam systemy polityczne jest co najmniej bezzasadne. Biden wygrał, czy pozwy Trumpa cokolwiek przyniosą - zobaczymy, jednak tak naprawdę ten człowiek jest bardzo małą kropeczką w całej demokracji USA. My nie zniżamy się do poziomu TVP, powołując się na rosyjskie media, tylko za amerykańskimi podajemy informację o wybranym prezydencie-elekcie.