W kilku stanach USA wciąż trwa liczenie głosów korespondencyjnych oddanych w wyborach prezydenckich. Na chwilę obecną Joe Biden jest bardzo bliski zwycięstwa i zostania nowym prezydentem Stanów Zjednoczonych. Przypomnijmy więc jego poglądy w kontekście osób nieheteronormatywnych.
Joe Biden najbardziej znany jest ze sprawowania funkcji wiceprezydenta Stanów Zjednoczonych za czasów prezydentury Baracka Obamy w latach 2009-2017. Wcześniej aż przez 37 lat był senatorem. Jest określany jako
umiarkowany demokrata o liberalnych poglądach.
Jeśli chodzi o społeczność LGBT, to Biden
przyczynił się do znaczących osiągnięć w zakresie poprawy jej praw za czasów prezydentury Baracka Obamy, będąc przez 8 lat drugą najważniejszą osobą w państwie. To za czasów ich rządów zniesiono zasadę "Nie pytaj, nie mów" w służbie wojskowej, zagwarantowano ochronę osób nieheteronormatywnych na poziomie federalnym, a przede wszystkim
wprowadzono w całym kraju małżeństwa jednopłciowe wraz z prawem do adopcji.
Jako kandydat na prezydenta USA Biden zobowiązał się m.in. do wprowadzenia ustawy o równości, ochrony osób niecispłciowych, zniesienia zakazu służby wojskowej osób transpłciowych, objęcia testów i leków na HIV ubezpieczeniem zdrowotnym, nominacji sędziów popierających równość, a także wprowadzenia zakazu "terapii konwersyjnej".Kilka tygodni temu Biden odniósł się do sytuacji osób LGBT w kontekście Polski - udostępniając słowa szefowej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen w tej sprawie, napisał na Twitterze: "Postawię sprawę jasno: prawa osób LGBTQ+ to prawa człowieka - a na 'strefy wolne od LGBT' nie ma miejsca ani w Unii Europejskiej, ani nigdzie na świecie".
Nawiązanie do Polski prawdopodobnie jest efektem bliskiej współpracy demokraty z dr. Michaelem Carpenterem, który w kampanii prezydenckiej doradza Bidenowi w sprawach związanych z Europą Środkowo-Wschodnią. Amerykanin polskiego pochodzenia często udziela się także w kwestiach związanych ze społecznością LGBT. Współpraca z nim oraz wypowiedź Bidena na temat Polski może zapowiadać zmianę w polityce zagranicznej USA w razie jego wygranej i aktywne zaangażowanie w sprawy praw człowieka i praworządność krajów Europy Środkowo-Wschodniej, a także bliską współpracę w tej kwestii z Unią Europejską.
Wesprzyj Queer.pl - najstarszy portal LGBT w Europie
Dziś bardziej niż kiedykolwiek potrzebujemy własnego głosu w Internecie. Daliśmy radę przez 24 lata - z Waszą pomocą przetrwamy także ten ciężki okres. Równocześnie utrzymanie takiego projektu jeszcze nigdy nie było tak trudne.
Zobacz jak wspomóc QUEER.PL
Ważną postacią w przypadku wygranej Biden będzie także oczywiście Kamala Harris - kandydatka na wiceprezydentkę. Jest ona trzecią kobietą w historii kandydującą na ten urząd i jako pierwszej może jej się to udać. Początkowo startowała w prawyborach Partii Demokratycznej, jednak zrezygnowała, a następnie Biden mianował ją na kandydatkę na swoją zastępczynię. Wcześniej była prokuratorką oraz senatorką.
Jej poglądy na kwestię praw osób nieheteronormatywnych są widoczne w jej działaniach już od wielu lat. Harris jako prokuratorka okręgowa San Francisco w 2004 roku założyła jednostkę ds. przestępstw z nienawiści, której zadaniem było badanie i ściganie aktów przemocy wobec osób LGBT. Z kolei jako prokuratorka generalna Kalifornii konsekwentnie odmawiała obrony Propozycji 8 - zakazu równości małżeństw przyjętego w 2008 roku.
Kandydatka na wiceprezydentkę jest także współtwórczynią ustawy o równości, która zmieniłaby wiele przepisów o niedyskryminacji tak, aby objąć ochroną też osoby nieheteronormatywne. Opowiada się również za zniesieniem zakazu służby wojskowej dla osób transpłciowych. Dodatkowo obiecała utworzenie stanowiska rzecznika Białego Domu ds. osób LGBT. Warto dodać, że w każdym ze swoich trzech lat jako senatorka USA Harris zdobywała 100 punktów na każdej karcie wyników Kongresu Kampanii Praw Człowieka (HRC).
(jg)
A głupi to jesteś Ty sam i udowadniasz to na każdym kroku. Dziękuję, nie zamierzam tu się dalej produkować dla idioty Twojego pokroju.
Nie istnieje coś takiego jak 'naród', ani polski, ani rosyjski, ani amerykański. Nie jest żadną więzią, ani tym bardziej żadną odpowiedzialnością zbiorową.
I przestań, szanowny SB, używać klawiaturowego chrząknięcia "Ym…", bardzo to minoderyjnie kabityńskie, by nie rzec po prostu: głupie.
Tematem jest zaś sytuacja w USA i znaczenie jej dla nas (tu i teraz, w Polsce).
Otóż: zamiast zachwycać się poparciem Bidena dla LGBT i pewnymi wypowiedziami antyPiS, lepiej zastanowić się co znaczą jego rzeczywiste poglądy i działania, w tym poparcie dla najazdu na Irak (przecież nie w obronie gejów, którym po inwazji żyje się gorzej niż przed), za zaostrzaniem prawa karnego, za ograniczaniem wszelkich osłon socjalnych dla ludzi bez pracy i bezdomnych, za ograniczaniem prawa pracy itd. Dlatego m.in. amerykańska lewica jest z dystansem do JB (milionera i przyjaciela miliarderów). To, że wykonał nieco gestów (jak na razie bez realnego znaczenia) w rodzaju płatnych urlopów macierzyńskich, zdrowotnych, ochrony klimatu, płacy minimalnej (ogólnoUSA) itd – to dało warunkowe poparcie Sandersa. Mniej więcej to, co napisałem: wybór między cholerą a czarną ospą. Tę pierwszą łatwiej zwalczyć i jest lżejsza. Tylko tyle imho.
https://strajk.eu/proletariat-10-trump/
'Tą prezydenturą wkraczamy obecnie w skrajnie niebezpieczny okres naszej historii, w którym przewaga militarna USA nad Chinami szybko słabnie. To także ostatnie lata na nowe imperialistyczne inwazje i kolejne wielkie wojny. Pamiętajmy – kapitał nigdy dobrowolnie nie pogodzi się z utratą swoich zysków. Dlatego wyzwaniem dla lewicy jest budowa oddolnych ruchów i coraz większego, masowego poparcia wśród klasy pracującej. Wybory to kulminacja i istota polityki dla liberałów, ale nic specjalnego czy decydującego dla lewicy. Tylko ona w kluczowym momencie będzie w stanie powstrzymać kapitalistyczne szaleństwo i uratować pokój, a także klimat naszej planety. Liberałowie nie powstrzymają kapitalistycznego wyzysku, czy gospodarki opartej na egoizmie i łupieniu słabszych, którą aktywnie wspierają. To – od zawsze – może zrobić tylko socjalistyczna lewica.'
Myślę, że warto zastanowić się z kim nam po drodze.
Powtórzę ponownie: jesteśmy (Polska) pionkiem w grze globalnej prowadzonej przez USA. Grze o ekonomiczną ekspansję i utrzymanie aktualnego modelu kapitalizmu. Zmurszałego, zamierającego i tym bardziej niebezpiecznego dla Ziemi.
O stosunku Rosjan (dokładniej Radzian) do Polaków można wyczytać w aktualnie dostępnej literaturze, np.Macieja Jastrzębskiego, Wojciecha Grzelaka, czy Tatiany Kosinowej - Polski mit. Polska w oczach sowieckich dysydentów. 2012 (wbrew tytułowi nie tylko dysydentów).
Co do durnot: to radziłbym zaprotestować w sprawie stwierdzenia DSoS o mordowaniu Czechów przez Wojsko Polskie w 1968. Może też warto się zastanowić nad skalą interwencji Układu Warszawskiego w CSRS i agresją NATO na Jugosławię AD 1999 (vide książka prof. Marka Waldenberga - Rozbicie Jugosławi. (opisująca lata 1991-2004). Niestety MW zmarł dwa lata temu...
I tak dalej, i tym podobnie.
Rzecz jasna nie klikam tu dla DSoS, ani dla SB - ale dla przypadkowego, normalnego czytelnika +oczywista samego Red. Nacz.
Co do lubienia Polaków przez Rosjan, odsyłam do istniejących danych sondażowych (np. przez Centrum Lewady - wiec jak najbardziej antykomunistyczne i dysydenckie). Nie-durnie znajdą na pewno. Natomiast to, co mówi polityk jest zawsze kontekstowe i skierowane do konkretnych grup. W pewnym sensie jest pozbawione większego znaczenia, bo procesy społeczne i historyczne dzieją się poza 'polityką'.
To nie jest epitet, tylko diagnoza.
Nie dyskutuję z tym, co się komuś wydawało, że u mnie wyczytał.