Wybory prezydenckie w USA zbliżają się wielkimi krokami. Już 3 listopada Amerykanie zdecydują, czy chcą, aby na drugą kadencję w Białym Domu pozostał Donald Trump, czy też wolą zmiany i Joe Bidena jako nowego prezydenta. Przyjrzyjmy się zatem obu kandydatom w kontekście ich słów, czynów i obietnic z zakresu praw osób LGBT.
Za nami pierwsza debata prezydencka podczas tegorocznej kampanii w USA. Z powodu dużego chaosu i wzajemnego wchodzenia sobie w słowo obu kandydatów, wyborcy nie mieli szansy dowiedzieć się zbyt wiele o merytorycznym aspekcie ich programów wyborczych. Obecnie z uwagi na zarażenie głowy państwa koronawirusem kampania prezydencka nieco zwolniła, jednak termin wyborów zbliża się coraz bardziej.
Donald Trump nie zapisze się pozytywnie, jeśli chodzi o kwestie dotyczące społeczności LGBT i ich praw.
Mimo że sam Trump próbuje się kreować na osobę bardzo tolerancyjną, to jego działania świadczą o czymś innym. Lista działań dyskryminujących osoby nieheteronormatywne w wielu dziedzinach za czasów administracji obecnego prezydenta USA jest naprawdę długa. Wśród najważniejszych można wymienić:
sprzeciw wobec ustawy o równości, wprowadzenie klauzuli sumienia w zakresie służby zdrowia, pozwolenie na dyskryminację uczniów w niektórych szkołach np. religijnych, nominacja wielu homofobicznych sędziów, usunięcie informacji o prawach osób LGBT z rządowych stron internetowych (zaledwie kilka godzin po zaprzysiężeniu), utworzenie Ewangelicznej Rady Doradczej czy odmowa azylu osobom z mniejszości seksualnych.
Jednak
najbardziej widoczna za prezydentury Trumpa jest dyskryminacja osób transpłciowych i niebinarnych. Za czasów jego prezydentury zakazano im służby wojskowej, zezwolono schroniskom na odmowę ich przyjęcia, umieszczano je w niewłaściwych więzieniach, jak również niezareagowano w jakikolwiek sposób przeciwko przemocy i zabójstwom szczególnie kolorowych kobiet transpłciowych.
Trump nie reagował także w kwestii łamania praw osób LGBT na świecie, np. w Polsce, jednocześnie zapraszając prezydenta Andrzeja Dudę do Białego Domu i podkreślając dobre stosunki z naszym krajem.
Joe Biden z kolei przyczynił się do znaczących osiągnięć w zakresie poprawy praw osób LGBT za czasów prezydentury Baracka Obamy, będąc przez 8 lat drugą najważniejszą osobą w państwie. To za czasów ich rządów
zniesiono zasadę "Nie pytaj, nie mów" w służbie wojskowej, zagwarantowano ochronę osób nieheteronormatywnych na poziomie federalnym, a przede wszystkim wprowadzono w całym kraju małżeństwa jednopłciowe wraz z prawem do adopcji. Obecnie Biden jako kandydat na prezydenta USA zobowiązuje się m.in. do wprowadzenia ustawy o równości, ochrony osób niecispłciowych, zniesienia zakazu służby wojskowej osób transpłciowych, objęcia testów i leków na HIV ubezpieczeniem zdrowotnym, nominacji sędziów popierających równość, a także wprowadzenia zakazu "terapii konwersyjnej".
Niedawno Biden odniósł się do sytuacji osób LGBT w kontekście Polski - udostępniając słowa szefowej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen w tej sprawie, napisał na Twitterze:
"Postawię sprawę jasno: prawa osób LGBTQ+ to prawa człowieka - a na 'strefy wolne od LGBT' nie ma miejsca ani w Unii Europejskiej, ani nigdzie na świecie". Nawiązanie do Polski prawdopodobnie jest efektem bliskiej współpracy demokraty z dr. Michaelem Carpenterem, który w kampanii prezydenckiej doradza Bidenowi w sprawach związanych z Europą Środkowo-Wschodnią. Amerykanin polskiego pochodzenia często udziela się także w kwestiach związanych ze społecznością LGBT. Współpraca z nim oraz wypowiedź Bidena na temat Polski może zapowiadać zmianę w polityce zagranicznej USA w razie jego wygranej i aktywne zaangażowanie w sprawy praw człowieka i praworządność krajów Europy Środkowo-Wschodniej, a także bliską współpracę w tej kwestii z Unią Europejską.
Wesprzyj Queer.pl - najstarszy portal LGBT w Europie
Dziś bardziej niż kiedykolwiek potrzebujemy własnego głosu w Internecie. Daliśmy radę przez 24 lata - z Waszą pomocą przetrwamy także ten ciężki okres. Równocześnie utrzymanie takiego projektu jeszcze nigdy nie było tak trudne.
Zobacz jak wspomóc QUEER.PL
Według najnowszego sondażu aż 74% wyborców LGBT chce zagłosować na Bidena, przy poparciu dla Trumpa wynoszącym jedynie 17%. Z kolei z sondażu przeprowadzonego już po pierwszej debacie prezydenckiej wynika, że 57% ogółu wyborców chce zagłosować na demokratę, natomiast urzędującego prezydenta popiera 41% z nich. Do głosowania na Bidena zachęca m.in. Pete Buttigieg, ujawniony gej, który walczył o start w wyborach z ramienia Partii Demokratycznej, jednak ostatecznie wycofał swoją kandydaturę.
(jg)
Ale wiesz, że Polska przeznacza śmiesznie mało na publiczną opiekę zdrowotną? I powinniśmy wydawać co najmniej dwa razy tyle? Nie wiem więc czemu stawiasz USA bez publicznej opieki zdrowotnej jako jakiś "wzór" dla Polski, która co wspominali inni, jest i tak lepsza od modelu amerykańskiego? Może by tak porównać USA, Polskę i Holandię?
Tylko wiesz, w takim porównaniu Holandia wypada najlepiej, choć Polska i tak bije na głowę USA.
TL:DR - w Polsce jest jak jest, bo wydajemy za mało na NFZ, jest lepiej niż w Stanach i wzorem dla nas powinna być wydająca duży procent PKB na opiekę zdrowotną Holandia, a nie dzika, wolna Ameerykanka, gdzie szpital to przywilej, a nie prawo.
Państwowa opieka zdrowotna to wymuszony monopol z całą patologią jaką to niesie. Jeszcze gorzej, nawet jeśli z niego nie korzystasz to i tak płacisz. Ja uważam że podatek dochodowy jest stanowczo za wysoki, a pracodawcy mogliby częściej w kraju dawać opiekę zdrowotną jako benefit zamiast trzymać to standardem tylko wśród bardziej wygórowanych pozycji.
Ale wiesz, że Polska przeznacza śmiesznie mało na publiczną opiekę zdrowotną? I powinniśmy wydawać co najmniej dwa razy tyle? Nie wiem więc czemu stawiasz USA bez publicznej opieki zdrowotnej jako jakiś "wzór" dla Polski, która co wspominali inni, jest i tak lepsza od modelu amerykańskiego? Może by tak porównać USA, Polskę i Holandię?
Tylko wiesz, w takim porównaniu Holandia wypada najlepiej, choć Polska i tak bije na głowę USA.
TL:DR - w Polsce jest jak jest, bo wydajemy za mało na NFZ, jest lepiej niż w Stanach i wzorem dla nas powinna być wydająca duży procent PKB na opiekę zdrowotną Holandia, a nie dzika, wolna Ameerykanka, gdzie szpital to przywilej, a nie prawo.
Nie podobają mi się kandydaci chcący wprowadzić dysfunkcjonalną opiekę zdrowotną (wystarczy spojrzeć na chociażby NFZ i NHS)
To trochę ironiczne, że nazywasz polską opiekę zdrowotną dysfunckcjonalną, zestawiając ją z amerykańską, która jest nieśmiesznym żartem.
Kiedy ja patrzę na tą "wspaniałą" opiekę zdrowotną u nas, widzę komicznie długie kolejki, godziny wizyt wybrane po złości i bardzo wybiórcze wsparcie. Refundacja twojego leku może zniknąć z roku na rok, dla osób trans właściwie nie ma żadnego wsparcia, może jeden psycholog w kraju. W UK osoby trans chcące załatwiać sprawy na NHS czekają latami na pierwszą wizytę po której nie stanie się wiele ponad zapisanie na kolejną.
Sama chodzę prywatnie i mam o wiele lepszy standard, a na dodatek niektórzy lekarze potrafią nie mieć konkurencji w danym mieście jeśli chodzi o zajmowanie się pewnymi kwestiami. Kolejek właściwie nie ma, czekania całe nic, a ostatnio z (ciągnącego się) badania wyszłam przed rzekomą godziną kiedy miało się zacząć.
Nie podobają mi się kandydaci chcący wprowadzić dysfunkcjonalną opiekę zdrowotną (wystarczy spojrzeć na chociażby NFZ i NHS)
To trochę ironiczne, że nazywasz polską opiekę zdrowotną dysfunckcjonalną, zestawiając ją z amerykańską, która jest nieśmiesznym żartem.
Historia strzelanin w szkołach w USA ma kilkaset lat, Columbine to początek ery gdzie media to nakręcają i dają powód potencjalnym sprawcom - sławę. Ja uważam że prawo do posiadania broni jest świetną metodą żeby ludności trudniej było odebrać prawa oraz jest świetnym sposobem na zwiększenie bezpieczeństwa.
Jak ma kilkusetletnią historię, to chyba nie świadczy dobrze o dostępie do broni. Zresztą, USA ma i jakoś nie widać, żeby osoby czarnoskóre czy transpłciowe (or both) czuły się wyjątkowo bezpiecznie w tym kraju. Albo że chroni ich to jakoś przed odbieraniem praw.
Also, dysfunkcjonalny jak dysfunkcjonalny, ale jak zemdlejesz na ulicy, to nie zapłacisz kokosów za wzięcie cię do szpitala.
Sama uważam się za Republikankę, ze względu na to że nie identyfikuje się jako lewicowa, zwłaszcza finansowo. Nie podobają mi się kandydaci chcący wprowadzić dysfunkcjonalną opiekę zdrowotną (wystarczy spojrzeć na chociażby NFZ i NHS) i ograniczyć dostęp do broni, który według mnie jest i tak zbyt restryktywny. Smutne jest to, że właściwie wszędzie konserwa i ekonomiczna prawica jest nierozłączna, ale co jak co wolę mniej podatków i marnowania pieniędzy. Gdybym mogła, głosowałabym na GOP.
Hm... moja droga, jakby Ci to powiedzieć... nie masz rozsądnych poglądów. Pierwsza lepsza rzecz - ten "zbyt restrykcyjny" dostęp do broni wcale taki nie jest, czego dowodem strzelaniny w szkołach, które są już chyba 20-letnią, niechlubną "tradycją" w USA. Taki to "restrykcyjny" dostęp do broni.
Radzę spaść na Ziemię z Księżyca, przyda się bardzo.
Historia strzelanin w szkołach w USA ma kilkaset lat, Columbine to początek ery gdzie media to nakręcają i dają powód potencjalnym sprawcom - sławę. Ja uważam że prawo do posiadania broni jest świetną metodą żeby ludności trudniej było odebrać prawa oraz jest świetnym sposobem na zwiększenie bezpieczeństwa.
Sama uważam się za Republikankę, ze względu na to że nie identyfikuje się jako lewicowa, zwłaszcza finansowo. Nie podobają mi się kandydaci chcący wprowadzić dysfunkcjonalną opiekę zdrowotną (wystarczy spojrzeć na chociażby NFZ i NHS) i ograniczyć dostęp do broni, który według mnie jest i tak zbyt restryktywny. Smutne jest to, że właściwie wszędzie konserwa i ekonomiczna prawica jest nierozłączna, ale co jak co wolę mniej podatków i marnowania pieniędzy. Gdybym mogła, głosowałabym na GOP.
Hm... moja droga, jakby Ci to powiedzieć... nie masz rozsądnych poglądów. Pierwsza lepsza rzecz - ten "zbyt restrykcyjny" dostęp do broni wcale taki nie jest, czego dowodem strzelaniny w szkołach, które są już chyba 20-letnią, niechlubną "tradycją" w USA. Taki to "restrykcyjny" dostęp do broni.
Radzę spaść na Ziemię z Księżyca, przyda się bardzo.
Sama uważam się za Republikankę, ze względu na to że nie identyfikuje się jako lewicowa, zwłaszcza finansowo. Nie podobają mi się kandydaci chcący wprowadzić dysfunkcjonalną opiekę zdrowotną (wystarczy spojrzeć na chociażby NFZ i NHS) i ograniczyć dostęp do broni, który według mnie jest i tak zbyt restryktywny. Smutne jest to, że właściwie wszędzie konserwa i ekonomiczna prawica jest nierozłączna, ale co jak co wolę mniej podatków i marnowania pieniędzy. Gdybym mogła, głosowałabym na GOP.