Kilka dni temu odbyła się kolejna konferencja przeciwko "ideologii LGBT", tym razem pod hasłem "Utopia tęczowej rewolucji". Organizatorem było Centrum Życia i Rodziny. W konferencji wzięli udział m.in. psycholożka Agnieszka Szczygieł-Marianowicz, prof. Aleksander Nalaskowski czy małopolska kuratorka oświaty Barbara Nowak.
Agnieszka Szczygieł-Marianowicz mówiła, że aktywiści LGBT przeprowadzają rewolucję, a to, co proponują, to debata emocjonalna zamiast naukowej i merytorycznej. Psycholożka stwierdziła także, iż ideologia gender to utopia, gdyż jej zdaniem odrzuca związek między osądem a rzeczywistością. "Jeżeli powiem, że jestem Napoleonem, to jednak się nim nie staje".
Z kolei prof. Aleksander Nalaskowski, pedagog z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, który nazwał kiedyś uczestników marszów równości "gwałcicielami", podkreślał, że nie ma stu orientacji seksualnych. "Ideologia gender dała sygnał do powstania kolejnego monstrum, oderwania całkowicie od praw natury. Orientację seksualną, która może być hetero- albo homoseksualna, utożsamiono z upodobaniami".
"Choćby nie wiadomo jakim imieniem żeńskim mówiono do mężczyzn i odwrotnie, nie zmienia to faktu, że żaden z mężczyzn z tamtej grupy nie wyląduje na porodówce jako matka. To jest ostateczna weryfikacja. Dziecka nie rodzi osoba, której się wydaje, że jest kobietą, tylko która jest kobietą. To jest właśnie utopia" – mówił Nalaskowski. Dodał, że trzeba walczyć na każdym roku z każdym przejawem "ideologii gender" – przede wszystkim trzeba mieć dużo dzieci i dobrze je wychowywać.
Małopolska kuratorka oświaty Barbara Nowak jest ostatnio często gościnią podobnych konferencji, na których powtarza te same tezy. Teraz wyraziła nadzieję, że "nowy minister, znany z jasnego przekazu, zapewniający, że będzie pilnował szkół przed ideologią LGBT i przed niszczeniem dzieci - to jest to dla mnie wielka nadzieja" - powiedziała.
"Dzieci po takim wychowaniu są rozchwiane. Wiedzą jedno: że najważniejszy jest seks, że najważniejsza jest przyjemność, że muszą się temu poddać, bo to jest najważniejszy wyznacznik człowieczeństwa. Mamy dzisiaj wyniki badań z całego świata, które mówią, że poprzez taką ingerencję w życie młodego człowieka, tworzy się ludzi kompletnie zagubionych, niepewnych swojej tożsamości płciowej, nieszczęśliwych" – oceniła Nowak.
Dziś bardziej niż kiedykolwiek potrzebujemy własnego głosu w Internecie. Daliśmy radę przez 24 lata - z Waszą pomocą przetrwamy także ten ciężki okres. Równocześnie utrzymanie takiego projektu jeszcze nigdy nie było tak trudne.
Zobacz jak wspomóc QUEER.PL
Kuratorka podkreśliła wagę projektu „Stop Pedofilii”, który uważa za bardzo dobry. "Widziałam dyskusję na tym projektem, widziałam szał lewicy - i niestety niemoc prawej strony. Trzeba do tego wrócić. Projekt Stop pedofilii pomoże w walce o niewinność naszych dzieci, o zachowanie tego, co powinno być, czyli spokojnego, normalnego rozwoju psychicznego naszych dzieci. To trzeba zrobić" - powiedziała.
(jg)
Środa, 31.03.2021 Nalaskowski o młodzieży: Ćpają, piją, chodzą na te marsze i krzyczą najbrzydsze wyrazy
Poniedziałek, 05.10.2020 "Zuza, Michał, Kacper, Wiktor, Milo, Dominik" na budynku kuratorium oświaty. Kuratorka Nowak: tragedie młodych osób są wykorzystane do walki ideologicznej
Poniedziałek, 28.09.2020 Kurator wielkopolski Robert Gaweł: kiedyś młodzież piła i ćpała - dzisiaj akceptuje gejów
Poniedziałek, 14.10.2019 Jędraszewski o LGBT: są jak sowieccy bolszewicy i niemieccy naziści, którzy mordowali ludzi
Środa, 26.09.2018 Czy ZHP prowadzi homoseksualną indoktrynację?
Jesteś pierwszym człowiekiem którego spotykam,który próbuje łączyć naukę z ideologią polityczną. Myślałam że ten problem zniknął wraz z końcem ubiegłego wieku.
Bo dziadzio Czaruś jest z ubiegłego wieku. Nie podaje swojego wieku, ani historii, ale to się czuje w jego pseudointelektualnych tekstach przepełnionych nostalgią za PRL. Stawiam na: wiek 70+, zawód: średnio wybitny nauczyciel akademicki w zakresu humanistyki, i przynależność do PZPR.
Jesteś pierwszym człowiekiem którego spotykam,który próbuje łączyć naukę z ideologią polityczną. Myślałam że ten problem zniknął wraz z końcem ubiegłego wieku.
Nie wiem jak w doktrynie komunistycznej patrzą na geny, ale normalnie każdy zna różnice między przekazywaniem całego genomu (w którym jest min. historia ewolucji i mnóstwo pozostałości po wirusach), a aktywną częścią DNA która determinuje cechy i może się "skręcać" (czadowo dezaktywować), tak zwana epigenetyka.
Pomysł zwiększenia selekcyjnych sił organizmu wobec wadliwych embrionów nie jest nowy. Proponował go m.in. w latach 80 XX wieku Josef Warkany (naturalna selekcja preimplantacyjna). Nie ma to nic wspólnego z 'płodnością' (ulubiony konik katolików i innych religiantów). Po pierwsze implantacji ulega szacunkowo ok. 30% embrionów (reszta jest eliminowana na wczesnych etapach; poronienia płodów z tych powodów są b. rzadkie), po drugie i tak stosuje się środki antykoncepcyjne, po trzecie już wystarczająco 'uczyniliśmy sobie Ziemię poddaną', więc czas na przyhamowanie.
Przy okazji: skoro naturalna selekcja embrionów jest - właśnie - naturalna, to religianci zmierzający w przeciwną stronę są jak najbardziej nienaturalni.
ICH geny. Geny nie mają indywidualności, i geny moich rodziców (po jednym z dwu par) mam ja. Liczy się sekwencja.
Nie patrzę też na 'perspektywę Polski', bo rozglądając się naokoło dostaję nudności. Pytałem o logiczny sens.
Nie ma wygasania genów w krajach o mniejszej płodności, bo np. warianty genów Neandartalczyków nadal istnieją w populacji. W przypadku 7-8 mld populacji nie sposób mówić o 'wąskich gardłach' i utracie zmienności genetycznej. Nawet w przypadku mtDNA.
Nie pandemia COVID 19 utrudnia poruszanie się ludzi, ale decyzje polityczne, niekoniecznie słuszne. Gdyby zaś przemysł farmaceutyczny nie był nastawiony wyłącznie na zysk, to szczepionki byłyby przygotowywane z wyprzedzeniem, a czegoś takiego jak 'nieopłacalność' szczepionki by nie było (ciekawe, że o nieopłacalności zbrojeń jądrowych czy F35 - jakoś nikt dziś nie mówi...).
Eugenika konsumencka, jest możliwa w społeczeństwie konsumenckim, tzn. takim, gdzie tabuny pijarowców, marketingowców i tym podobnych, tworzą sztuczne potrzeby dla napędzania zysków kapitalistom. Jeśli mamy, jako ludzkość, przeżyć następne 100 lat, ten sposób wyzyskiwania (ludzi i Ziemi) musi zostać zarzucony. Nie będzie tym samym eugeniki konsumenckiej, dobierania cech dzieci itp. Jak wiadomo zresztą większa część tego kim jesteśmy zależy od środowiska, a nie DNA. Dlatego też nie pisałem o eugenice konsumenckiej, ale usuwaniu z genotypu populacji mutacji szkodliwych. Napisałem też, że rozpoznanie całej złożoności genomu i wyższych pięter organizacji komórki i organizmu zajmie ca. 200 lat. Jak mniej, to się ucieszę ;-)
Nie jest też prawdą, że 'większość DNA jest nieakywna'. W istocie ok. 80% genomu jest aktywne transkrypcyjnie (niektórzy uważają że cały genom jest przepisywany na RNA), dając w większości ncRNAs, które tworzą niesłychanie skomplikowaną sieć regulacyjną, na samym tylko poziomie RNA. Dlatego pisałem o 200 latach na rozpoznanie molekularnej struktury komórki i zaproponowanie racjonalnych sposobów działania. Dwieście lat spokojnej, nie związanej z zyskiem pracy naukowców. Zapewne wystarczy.
Bez oderwania nauki od korporacji, zysku, kapitalizmu - nie przetrwamy kolejnego stulecia.
Pisząc o usunięciu mutacji z puli genetycznej, nie myślałem o eugenice konsumenckiej (bo tym jest 'wybieranie cech potomstwa'), ale o usunięciu mutacji szkodliwych. A ponieważ mutacje cały czas powstają spontanicznie, więc także diagnostyce prenatalnej (czy wariancie wzmocnienia naturalnych mechanizmów selekcjonujących zapłodnione komórki jajowe w organizmie kobiety). To bez wątpienia zostanie zastosowane i w żadnej mierze nie zmniejszy różnorodności genetycznej ludzkości, ale usunie cierpienie, związane ze szkodliwymi mutacjami. Nie jest to utopia, ani SF, ale konieczność w przyszłości (choć zgadzam się - dość odleglej, zapewne >200 lat).
Ja mówię tylko o możliwych skutkach. W perspektywie nie 200 a 1000+ lat.
Do "wzmocnienia selekcji komórek w organizmie matki" nie dojdzie bo to oznacza zmniejszenie płodności i większą ilość poronień. Błędy przy rekombinacji są czymś normalnym. Tylko niektóre z nich powodują faktyczne zmiany. Większość naszego DNA jest zwyczajnie nieaktywna.
Nie ich geny tylko geny podobne do ich genów. Po za tym patrzysz na perspektywę obecnej Polski gdzie jednak większość ulega presji społecznej i posiada potomstwo z tym że nie wszędzie tak jest. Linie wygasają z tego powodu. Utraconych genów nie da się przywrócić do populacji. Mamy obecnie gatunki zwierząt o których już wiemy że wygina z powodu zbyt nielicznej populacji. Przyczyną brak zmienności genetycznej.
Zobacz mamy pandemię która utrudnia przemieszczanie się, kiedyś to też może nastąpić tylko w większej skali i lokalnie wybić zamknięte społeczności.
Teraz połącze oba punkty. Naukowcy opracowują w końcu metodę eliminowania chorób genetycznych, po czasie ludzie zaczynają domagać się eliminowania cech przez nich niepożądanych. Wykładają na to pieniądze więc genetycy dezaktywują kolejne fragmenty DNA. (Zmniejszając różnorodność populacji) Zaczyna się usuwanie cech potencjalnie mutagennych więc przy okazji uniemożliwia się mutacjom pozytywnym zaistnienie. (Dodatkowo zmniejsza to zmienność) Ludzie w naturalny sposób nie potrafią dostosować się do zmieniającego się środowiska więc naukowcy walcząc z problemem zaczynają wprowadzać geny chroniące przed nimi. Przez to następuje wszczepianie tych samych fragmentów DNA. W końcu dochodzi moda na dziecko o takich a nie innych oczach bo musi być lepsze od sąsiadki co jeszcze zmniejsza już niewielka pulę genetyczną. I zaczyna się... Zarodki masowo są odrzucane przez organizmy kobiet. Kodu genetycznego dorosłego osobnika nie da się zmienić. Nie da wymienić DNA w każdej komórce ciała. Nasza populacja w 90% wymiera w 2 pokoleniach, pozostałe 10% to kraje tak biedne że nie było ich stać na modyfikację genetyczne.
Problem z manipulacja genami polega na tym że gdy coś pójdzie za Dalego nie da się tego cofnąć do stanu całkowicie pierwotnego. Nie da się przewidzieć wszystkiego co może pójść nie tak i naukowcy zdają sobie z tego sprawę. Dlatego na ziemi niczyjej, na biegunie jest jedno z najbardziej niedostępnych miejsc na świecie. Tony żelbetonu, najbardziej warowne drzwi jakie istnieją a w środku są... nasiona. Nasiona wszystkich roślin uprawnych na ziemi. Jeśli coś pójdzie nie tak będą genetycznym back upem roślin. I posłużą do odnowienia flory. Obawy nie są bezpodstawne. Problem z człowiekiem (i ogólnie zwierzętami) polega na tym że potrzebują do funkcjonowania większej zmienności genetycznej niż rośliny (chociaż i te mają mechanizmy chroniące przed samozapyleniem) i nie można zrobić bezterminowego back upu. Nawet jak masz zarodki to one mogą tylko jakiś czas poleżeć a ich przechowywanie wynosi znacznie więcej niż naturalna lodówka w postaci bieguna.
Pisząc o usunięciu mutacji z puli genetycznej, nie myślałem o eugenice konsumenckiej (bo tym jest 'wybieranie cech potomstwa'), ale o usunięciu mutacji szkodliwych. A ponieważ mutacje cały czas powstają spontanicznie, więc także diagnostyce prenatalnej (czy wariancie wzmocnienia naturalnych mechanizmów selekcjonujących zapłodnione komórki jajowe w organizmie kobiety). To bez wątpienia zostanie zastosowane i w żadnej mierze nie zmniejszy różnorodności genetycznej ludzkości, ale usunie cierpienie, związane ze szkodliwymi mutacjami. Nie jest to utopia, ani SF, ale konieczność w przyszłości (choć zgadzam się - dość odleglej, zapewne >200 lat).
Sens jest. Przynajmniej z punktu widzenia populacji. Większą zmienność genetyczna. To jest zawsze przydatne.
W utopi w której każdy rodzic mógłby wybierać idealne cechy potomka mogłoby dojść do sytuacji w której różnica genetyczna populacji będzie zbyt mała co doprowadzi do uruchomienia mechanizmów jak przy pokrewieństwie i może to być koniec naszego gatunku. Tak nawiasem mówiąc. Przeżyją wtedy tylko ci niedoskonali i egoistyczni.
Nie pytałem o to, co myślą ludzie, ale dlaczego - z racjonalnego powodu - uważać, że w przyszłości techniki ektogenetyczne (stąd odniesienie do Evie Kendal) mają stać się popularne i zapewnić sprawiedliwość reprodukcyjną dla gejów i lesbijek. O ile nie mam wątpliwości, że techniki molekularne za kilkaset lat doprowadzą do poprawienia genotypu ludzkiego i usunięcia np. chorób genetycznych, to sensu dla wspomnianych manipulacji nie widzę.
Co do koleżanki, to poleciłbym jej przeczytać np. "Humanizm ewolucyjny" Michaela Schmidt-Salomona.
A co do mnie: egoizm (ewolucyjny czy nie) jest jedną z najgorszych cech człowieka. Jeśli nie zostanie usunięty (poprzez zmianę systemu społecznego), ciemno widzę naszą przyszłość…
Kto miałby zrobić? Aktywiści LGBT, których nie raz krytykowałeś? Chcesz, to sam spróbuj.
Hehe
no tak, tylko zapomniałem że LGBT jest zbyt mało w stosunku do obecnie strajkujących obrońców tzw. "praw kobiet", więc i tak kicha hehe
Kto miałby zrobić? Aktywiści LGBT, których nie raz krytykowałeś? Chcesz, to sam spróbuj.