We wrześniu kończy się kadencja Adama Bodnara jako Rzecznika Praw Obywatelskich. Obecny RPO był jednym z niewielu naszych sojuszników na wysokich stanowiskach państwowych - otwarcie stawał w obronie osób LGBT przed dyskryminacją, m.in. poprzez zaskarżanie uchwał anty-LGBT przyjmowanych przez samorządy.
Czas na zgłaszanie nowych kandydatów na urząd RPO minął w poniedziałek.
Na tej liście widnieje tylko jedno nazwisko - Zuzanny Rudzińskiej-Bluszcz,
która jest wspólną kandydatką Lewicy, KO i PSL oraz ponad 350 organizacji pozarządowych. Jest ona prawniczką, za czasów kadencji Bodnara odpowiadała w jego biurze za strategiczne postępowania sądowe.
"Rzecznik Praw Obywatelskich powinien być jak najbliżej obywateli i powinien pozostać apolityczną ziemią niczyją. Fakt, że nie została zgłoszona inna kandydatura na ten urząd, odbieram jako wyraz otwarcia polityków na ideę społecznego kandydata oraz zaufania dla rekomendacji organizacji społecznych. Tak szerokie poparcie płynące z różnych środowisk pokazuje, że prawa obywatelskie mogą łączyć we wspólnym działaniu ponad podziałami" – mówi Rudzińska-Bluszcz.Dlaczego PiS nie złożył w terminie swojego kandydata? Prawdopodobnie chodzi o rozgrywki wewnątrz partii oraz polityczną kalkulację - rząd zrobi wszystko, żeby urząd RPO przeszedł pod ich kontrolę, jednak
do wyboru nowego rzecznika jest potrzebna nie tylko zgoda sejmu, gdzie partia rządząca ma większość, ale także senatu, w którym większość ma opozycja.
Co jeśli sejm większością głosów posłów PiS odrzuci kandydaturę Rudzińskiej-Bluszcz?
Wtedy cała procedura wyboru nowego RPO rozpocznie się od nowa i wtedy też być może Zjednoczona Prawica zgłosi już swojego kandydata. I tak do skutku, aż rzecznik nie zostanie wybrany zarówno przez sejm, jak i senat. Jeśli proces przeciągnie się po upływie kadencji Bodnara, będzie ona automatycznie przedłużona do czasu wyboru nowego RPO.
Wesprzyj Queer.pl - najstarszy portal LGBT w Europie
Dziś bardziej niż kiedykolwiek potrzebujemy własnego głosu w Internecie. Daliśmy radę przez 24 lata - z Waszą pomocą przetrwamy także ten ciężki okres. Równocześnie utrzymanie takiego projektu jeszcze nigdy nie było tak trudne.
Zobacz jak wspomóc QUEER.PL (jg)
Każdy urząd ma jakąś hierarchię. Szeregowi urzędnicy sami nie chodzą do mediów, bo mają taką zachciankę, tylko są tam wysyłani przez przełożonych. Jeśli ktoś z ramienia RPO kontaktuje się z mediami, to znaczy, że taka decyzja była Bodnara, albo przynajmniej jego akceptacja. Ja rozumiem, że wiele projektów to praca zespołowa, ale to chyba normalne, że z mediami nie kontaktują się wszyscy tylko ktoś wyznaczony? I niekoniecznie osoba najbardziej zasłużona dla sprawy, tylko osoba która najlepiej radzi sobie z mediami (ja to chyba bym się zaczął pocić jak świnia ze stresu). Czego oczekujesz? Że na wywiad do radia pójdzie cały zespół pracujący nad daną sprawą? Pomieściliby się chociaż w jednym studio?
Tak przedstawiasz sytuację, że trudno nie odnieść wrażenia, że czyjaś duma została urażona bo komuś marzył się występ przed kamerami. A szef wysłał nielubianą koleżankę z biurka obok. Foch!
chyba Ty to tak przedstawiasz :)
Każdy urząd ma jakąś hierarchię. Szeregowi urzędnicy sami nie chodzą do mediów, bo mają taką zachciankę, tylko są tam wysyłani przez przełożonych. Jeśli ktoś z ramienia RPO kontaktuje się z mediami, to znaczy, że taka decyzja była Bodnara, albo przynajmniej jego akceptacja. Ja rozumiem, że wiele projektów to praca zespołowa, ale to chyba normalne, że z mediami nie kontaktują się wszyscy tylko ktoś wyznaczony? I niekoniecznie osoba najbardziej zasłużona dla sprawy, tylko osoba która najlepiej radzi sobie z mediami (ja to chyba bym się zaczął pocić jak świnia ze stresu). Czego oczekujesz? Że na wywiad do radia pójdzie cały zespół pracujący nad daną sprawą? Pomieściliby się chociaż w jednym studio?
Tak przedstawiasz sytuację, że trudno nie odnieść wrażenia, że czyjaś duma została urażona bo komuś marzył się występ przed kamerami. A szef wysłał nielubianą koleżankę z biurka obok. Foch!
Twoje "Konstruktywne" argumenty wyglądały tak: znam kogoś kto jej nie lubi, i ta osoba negatywnie ocenia jej pracę. I tu szkopuł. Czyjąś subiektywną opinię przedstawiasz jako obiektywną informację z "wiarygodnego źródła". Opinia i informacja to nie to samo. I stąd moja "uraza". Opinia to opinia. Zawsze będzie skażona subiektywizmem, więc "opinia z wiarygodnego źródła" śmiesznie brzmi.
PS. Dziwne, że wg Ciebie Bodnar jest kompetentny aby dalej być RPO, ale nie jest już na tyle kompetentny aby namaścić swoją następczynię.
Haha w porównaniu do Twoich argumentów typu "zazdrość" i jakieś inne bzdety, mój argument, że laska podpierdala sprawy innych i wydaje je za swoje, jest bardzo konstruktywny.
Twoje "Konstruktywne" argumenty wyglądały tak: znam kogoś kto jej nie lubi, i ta osoba negatywnie ocenia jej pracę. I tu szkopuł. Czyjąś subiektywną opinię przedstawiasz jako obiektywną informację z "wiarygodnego źródła". Opinia i informacja to nie to samo. I stąd moja "uraza". Opinia to opinia. Zawsze będzie skażona subiektywizmem, więc "opinia z wiarygodnego źródła" śmiesznie brzmi.
PS. Dziwne, że wg Ciebie Bodnar jest kompetentny aby dalej być RPO, ale nie jest już na tyle kompetentny aby namaścić swoją następczynię.
Czemu nie?
Z bardzo wiarygodnych źródeł wiem, że Pani Zuzanna przyszła do BRPO nie pracować, ale niestety pasożytować na pracy innych. Tj. np. po przygotowaniu sprawy w danym zespole chodzić z nią do mediów, w najlepszym razie do sądu. RPO zbierał dla niej i udostępnił jej listę ponad 300 organizacji pozarządowych, z którymi spotykał się na wyjazdach regionalnych. 95% popierających to właśnie te organizacje. Taki start, jaki ma miejsce obecnie, musi być więc dawno starannie przygotowany, nie można pracować nad sprawami, tylko trzeba pracować nad swoim wizerunkiem na bazie tych spraw. Kandydatkę wybrał obecny RPO i w nią zainwestował. Sprawa jest prosta. Trzeba jednak przyznać, że to adwokatka o przyzwoitych poglądach. Jak ją wybiorą urząd na tym nie straci. Aczkolwiek urząd RPO powinien zajmować ktoś samodzielny, ktoś kto sam rozpracowywał sprawy społeczeństwa, a nie "kradł" efekty prac innych prawnikow biura.
Wiem też, ze Hanna Machinska by sie bardziej nadawała, ale nie należy do tego "klanu", więc nikt jej nie promował.
Pani Hania obraziła się za to, że to nie ona zostanie RPO? Zakładam, że znasz kogoś z biura RPO, może samą Hannę, a może to Ty jesteś Hanna, kto wie. Informacje nawet z pierwszej ręki mogą być niewiarygodne, jeśli są skażone osobistymi urazami. Zazdrość, niespełnione ambicje mogą wpłynąć na brak obiektywnego spojrzenia. Naprawdę chcesz mieć wiarygodne informacje? To teraz idź do kogoś z tego "klanu" i skonfrontuj z informacjami, czy raczej opiniami które teraz masz.
Nie znam Pani Hanny osobiście, w sensie miałam z nią zajęcia na pierwszym roku studiów setki lat temu, co się raczej nie liczy. To są opinie innych osób z biura. Ale widzę, że Ty znasz kandydatkę osobiście, albo nią jesteś. Stąd taka obrona? Ja przedstawiłam konstruktywne argumenty, a jakoś z Twej strony takich nie usłyszałam (poza ewidentną urazą) :) uważam jedynie i znam takie osoby, które bardziej by się nadawały na to stanowisko. A najlepiej, jakby Bodnara jeszcze zatrzymali na tym stanowisku.
Bez akceptacji senatu? W tej rozgrywce musieli by przeciągnąć na swoją stronę PSL. Zapomniałeś o tym.
Czemu nie?
Z bardzo wiarygodnych źródeł wiem, że Pani Zuzanna przyszła do BRPO nie pracować, ale niestety pasożytować na pracy innych. Tj. np. po przygotowaniu sprawy w danym zespole chodzić z nią do mediów, w najlepszym razie do sądu. RPO zbierał dla niej i udostępnił jej listę ponad 300 organizacji pozarządowych, z którymi spotykał się na wyjazdach regionalnych. 95% popierających to właśnie te organizacje. Taki start, jaki ma miejsce obecnie, musi być więc dawno starannie przygotowany, nie można pracować nad sprawami, tylko trzeba pracować nad swoim wizerunkiem na bazie tych spraw. Kandydatkę wybrał obecny RPO i w nią zainwestował. Sprawa jest prosta. Trzeba jednak przyznać, że to adwokatka o przyzwoitych poglądach. Jak ją wybiorą urząd na tym nie straci. Aczkolwiek urząd RPO powinien zajmować ktoś samodzielny, ktoś kto sam rozpracowywał sprawy społeczeństwa, a nie "kradł" efekty prac innych prawnikow biura.
Wiem też, ze Hanna Machinska by sie bardziej nadawała, ale nie należy do tego "klanu", więc nikt jej nie promował.
Pani Hania obraziła się za to, że to nie ona zostanie RPO? Zakładam, że znasz kogoś z biura RPO, może samą Hannę, a może to Ty jesteś Hanna, kto wie. Informacje nawet z pierwszej ręki mogą być niewiarygodne, jeśli są skażone osobistymi urazami. Zazdrość, niespełnione ambicje mogą wpłynąć na brak obiektywnego spojrzenia. Naprawdę chcesz mieć wiarygodne informacje? To teraz idź do kogoś z tego "klanu" i skonfrontuj z informacjami, czy raczej opiniami które teraz masz.
Czemu nie?
Z bardzo wiarygodnych źródeł wiem, że Pani Zuzanna przyszła do BRPO nie pracować, ale niestety pasożytować na pracy innych. Tj. np. po przygotowaniu sprawy w danym zespole chodzić z nią do mediów, w najlepszym razie do sądu. RPO zbierał dla niej i udostępnił jej listę ponad 300 organizacji pozarządowych, z którymi spotykał się na wyjazdach regionalnych. 95% popierających to właśnie te organizacje. Taki start, jaki ma miejsce obecnie, musi być więc dawno starannie przygotowany, nie można pracować nad sprawami, tylko trzeba pracować nad swoim wizerunkiem na bazie tych spraw. Kandydatkę wybrał obecny RPO i w nią zainwestował. Sprawa jest prosta. Trzeba jednak przyznać, że to adwokatka o przyzwoitych poglądach. Jak ją wybiorą urząd na tym nie straci. Aczkolwiek urząd RPO powinien zajmować ktoś samodzielny, ktoś kto sam rozpracowywał sprawy społeczeństwa, a nie "kradł" efekty prac innych prawnikow biura.
Wiem też, ze Hanna Machinska by sie bardziej nadawała, ale nie należy do tego "klanu", więc nikt jej nie promował.