Premier Mateusz Morawiecki pomodlił się i złożył kwiaty pod pomnikiem Jezusa na warszawskim Krakowskim Przedmieściu. To reakcja na nocną akcję aktywistów, którzy umieścili tęczowe flagi i plakaty w tym i kilku innych reprezentacyjnych miejscach stolicy.
"
Są pewne granice, które zostały wczoraj przekroczone. Zbezczeszczona figura Jezusa z Krakowskiego Przedmieścia to nie tylko symbol religijny, ale świadek dramatycznej historii Stolicy. Tej samej Warszawy, która ucierpiała z rąk ludzi, którzy nie tolerowali innej wizji świata, niż ich własna",
napisał na Facebooku premier. "
Tego rodzaju akty wandalizmu, jakie obserwowaliśmy wczoraj w Warszawie, nie prowadzą do niczego dobrego, i mają jeden cel - jeszcze bardziej podzielić społeczeństwo. Nie pozwolę na to! ".
"W Polsce nie popełnimy błędów zachodu.
Wszyscy widzimy, do czego prowadzi tolerancja wobec barbarzyństwa. Tolerancja oznacza również wzajemność. Bez poszanowania ideałów większości wszelkie mniejszości zamiast zjednywać sobie zwolenników - przysparzają wyłącznie wrogów", zakończył Morawiecki. W czwartek na temat tęczowych flag wypowiedział się również Wiceminister Sprawiedliwości, Sebastian Kaleta: ""O tym pomniku mówił podczas swojej homilii w 1979 święty Jan Paweł II. Ten pomnik naprawdę jest symbolem siły polskiej wiary i trudnej historii, która spotkała Warszawę w XX wieku.
Ta symbolika podwójnie uderza, jeśli spojrzymy, że do tego zdarzenia doszło na chwilę przed rocznicą wybuchu Powstania Warszawskiego. Zobaczymy jaki będzie finał, czy uda się ustalić sprawców".
Na słowa ministra zareagował między innymi prof. dr hab. Piotr Balcerowicz. "W Księdze Rodzaju przeczytałby Pan, że to właśnie tęcza stanowi znak przymierza między Bogiem a człowiekiem. Rozpościerając tęczę na niebie jako “znak przymierza”, Bóg dokonuje przymierza z Noem, że nigdy już nie zostanie zgładzona wodami potopu żadna istota żywa i już nigdy nie będzie potopu niszczącego ziemię.
Wypowiadając się przeciwko tęczy, wypowiadałby się Pan za niszczeniem dzieł sztuki i dorobku ludzkości. Takie działania znamy np. z najnowszej historii Państwa Islamskiego. Mam nadzieję, że te idee i metody nie są Panu bliskie."
"Nawet jeżeli zechce Pan redukować symbolikę tęczy wyłącznie do różnorodności kulturowej, tolerancji i akceptacji różnych orientacji seksualnych, to także w tym wypadku symbol tęczy powiewającej nad pomnikami, nad miejscami kultu, nad stolicą czy nad Polską jest jak najbardziej na miejscu. Tolerancja, miłość i miłosierdzie są wartościami, które aktywnie głosił Jezus i dla których zmarł na krzyżu", kontynuuje Balcerowicz w
liście otwartym do Morawieckiego. "
Wypowiadając się przeciwko wielokulturowości, promowałby Pan jej zagładę, albowiem tylko prochy na cmentarzu wyglądają tak samo i są pozbawione różnorodności. Ale pragnę wierzyć w to, że cmentarz i zagłada nie są Pana wizją przewidzianą dla Rzeczpospolitej Polskiej. Dlatego więc także na Panu, na Pana rządzie i na Pana opcji politycznej spoczywa moralny obowiązek ochrony takich wartości jak różnorodność, tolerancja i otwartość. Będę zaszczycony, mając w szeregach moich studentów pragnących zrozumieć świat i jego złożoność także i Pana, Panie Premierze. Na naukę nigdy nie jest za późno".
Prawicowe media jednogłośnie potępiają nocną akcję aktywistów. "Ofensywa ideologiczna przybiera na sile", ostrzega Radio Maryja, publicysta Rafał Ziemkiewicz nazywa ją "głupotą, chamstwem i zbydlęceniem", zaś znany z licznych homofobicznych wystąpień ks. prof. Dariusz Oko apeluje: „
Musimy ujawniać tę straszną, bolszewicką i totalitarną twarz genderystów. Nie możemy się bać!".
JS
Dawajmy znać, że istniejemy, nie poddawajmy się w dążeniu do uzyskania należnych nam praw, ale nie podejmujmy działań, przez które cała nasza społeczność może bardziej ucierpieć niż skorzystać.
Jesteśmy mniejszością i działania, które negatywnie wpływają na opinię społeczeństwa na nasz temat zwyczajnie oddalają nas od życiu na równi z osobami heteronormatywnymi.
Reasumując: nie róbmy nic i módlmy się, żeby nie było gorzej.
Jesteśmy mniejszością i działania, które negatywnie wpływają na opinię społeczeństwa na nasz temat zwyczajnie oddalają nas od życiu na równi z osobami heteronormatywnymi.
Ale nie posługuj się pisowską narracją, jak ma obrażać kogoś kawałek materiału w kolorowe paski ?
To kiedy ksiądz gwałci dzieci a prokuratura zajmuje się sprawą co najmniej nierychliwie idąc na rękę hierarchom kościelnym to, to katolików w tym kraju nie obraża ale obraża ich kawałek materiału w kolorowe paski zawieszony na pomniku?
To organy ścigania w przypadku pedofilii kościelnej nie robią praktycznie nic kiedy cały ten proceder w strukturach kościelnych praktycznie można uznać za zorganizowane ukrywanie sprawców. Natomiast w sprawie tęczowych flag działają jakby chodziło co najmniej o terroryzm i próbę zamachu terrorystycznego z potencjalnymi dziesiątkami tysięcy zabitych.
Gdzie tu sens gdzie logika?
No ludzie, czy ten kraj stanął na głowie już kompletnie?
Naprawdę ostatnio coraz bardziej zaczynam żałować że 10 lat temu tak jak wielu z pośród moich rówieśników i znajomych nie wyjechałem z tego NIENORMALNEGO kraju.
Dawajmy znać, że istniejemy, nie poddawajmy się w dążeniu do uzyskania należnych nam praw, ale nie podejmujmy działań, przez które cała nasza społeczność może bardziej ucierpieć niż skorzystać.
Jesteśmy mniejszością i działania, które negatywnie wpływają na opinię społeczeństwa na nasz temat zwyczajnie oddalają nas od życiu na równi z osobami heteronormatywnymi.
Kontynuując wątek.
Wielu "prawie-hetero" nie bierze tego wszystkiego do siebie.
Uważają, że hasła o gejach - pedofilach nie są o nich, bo oni się przecież "nie obnoszą".
To nie ich wojna, bo katokonserwa nie walczy z tymi po których "nie widać", nie walczy z tymi którzy bycie homo sprowadzają do jednorazowego pociupciania na leśnym parkingu a po wciągnięciu gaci stają się natychmiast "normalni" ani nie walczy z tymi dla których "to jeszcze nie jest ten czas".
Wg takiej optyki Kaja Godek nie robi potworów z nich tylko z "tamtych": powyginanych, wytęczowionych, z pretensjami do "udawania małżeństwa", nie szanujących "tradycji"...
I odpowiadając na Twoje pytanie: tak! Mamy na to pozwalać bo sami jesteśmy sobie winni! Bo gdybyśmy się nie "obnosili" to Kaja Godek stałaby się potulną owieczką gay-friendly a tak to mamy na co zasłużyliśmy!
Umysłu geja - homofoba nie ogarniesz rozumem...
To w sumie dobrze, jeśli nie dzielą się z innymi tego rodzaju przemyśleniami.
A no właśnie. Przyjęcie narracji agresorów zgodnie z którą to ofiary są winne. Pełno jest osób LGBT, które prędzej rzucą kamieniem w tych najbardziej odstających od heteronormy, niż w samych homofobów. Zły kobiecy gej, zła męska lesbijka, złe wszystkie transy, źli niestandardowo ubrani, źli Ci którzy nie czynią ze swojej orientacji psychoseksualnej wielkiej tajemnicy, źli Ci którzy wprost mówią kościołowi, że jest odpowiedzialny za masę zła.
Czy ja k*rwa jestem Jezus, że jak dostanę po mordzie to mam nadstawiać drugi policzek? Osoby LGBT są pomawiane o pedofilię, to wkońcu ktoś z nas się wk*rwił i pociął szmatę na tym homofobusie. Dla mnie to zdrowa reakcja. A pragnę zauważyć, że najpierw wielu przez lata próbował rozmawiać, przedstawiać fakty, badania naukowe, argumenty. Były próby załatwienia tego po ludzku, drogą administracyjną poprzez zgłoszenia na policję, do sądu. Ile można mieć cierpliwości? Mamy pozwalać aby kreowano nas na potworów? Prawdą jest taka, że gdyby na tym samochodzie było info odczłowieczające katolików, to większość z nich poparło by akcję "porządkową".
Widocznie artykuły o pobiciach i samobójstwach osób LGBT nie poruszyły ich serduszek na tyle, aby skłonić do wyrażenia swojego oburzenia. Ale akcja z przymocowaniem flagi do pomników jest na tyle wstrząsająca, że trzeba było się wypowiedzieć. Dziwną niektórzy mają wrażliwość.
Zranienie uczuć religijnych katolików bardziej was oburza niż niż pobicia i śmierci LGBT. Brzydzę się taką postawą.
Odpowiadam: dlatego nie wcześniej i dlatego nie przy newsach o pobiciach i samobójstwach bo niektórym (nie jest ich wcale tak mało - niestety) na wieść o pobiciu czy samobójstwie przychodzi do głowy przede wszystkim coś w rodzaju: "sam/sama sobie winny/winna, było się nie obnosić".
To w sumie dobrze, jeśli nie dzielą się z innymi tego rodzaju przemyśleniami.
Ktoś kogoś walnął w mordę? Kto? Kogo?
A ktoś to robi?
Owszem ja też nie. Tylko, że to jest właśnie strach, kiedy chcesz zwinąć tęczę, schować głęboko na dnie szafy i udawać, że osób LGBT nie ma.
Czy sytuacja po magicznym złożeniu podpisu pod kolejnymi aktami zmieniła się diametralnie? Oczywiście że nie, bo nie miała wystarczającego poparcia społeczeństwa.
Trochę bym się kłócił, czy rzeczywiście zmiany wprowadzane na siłę zawsze były nieskuteczne. Arabowie na siłę zmienili wyznanie mieszkańców sporej części Azji i Afryki. I tak od ponad tysiąca lat to się utrzymuje.
Mniej radykalny przykład: W XVII wieku w Czechach wybuchła wojna religijna między protestanckimi Czechami, a wojskami niemieckiej Ligi Katolickiej. Ostatecznie katolicy wygrali. Czeska elita została pozabijana, lub wygnana, majątek skonfiskowany. Czesi zostali zmuszeni do zostania katolikami. Po kilkuset latach Czesi stali się najbardziej zateizowanym krajem Europy, ale po pierwsze: po kilkuset latach, a po drugie: nie wrócili już do protestantyzmu. Tak więc wprawdzie na dłuższą metę nie wyszło do końca tak, jak chcieli katolicy, ale nie było też tak, jak chcieli protestanci. Trwałe zmiany były - choć nie do końca takie, jakie chciano wymusić.
Zmiana w umysłach to będzie dopiero wtedy, gdy tęczowa flaga nie będzie postrzegana jako obraza. Holendrzy nie mają z tym kłopotów: https://en.wikipedia.org/wiki/LGBT_history_in_the_Net(...)oren.jpg
Nie miej ich i Ty ;)
Barbarzyńskie metody polegające na zastraszaniu, grożeniu, naruszaniu cudzych wolności czy nietykalności to domena brutali. W przypadku naszego kraju to neofaszystwowski ONR prezentuje taki obraz. Naprawdę chcemy wykorzystywać te same metody oddziaływania.
Nie wróżę naszemu krajowi dobrze, jeżeli wszyscy uznają, że to strach, terror i nienawiść są słusznym narzędziem do wprowadzania zmian.
Historia uczy też, że zmiany wprowadzane siłą, bez aprobaty społeczeństwa są zmianami pozornymi. Ile lat minęło od wprowadzenia antyrasistowskich i prokobiecych praw w USA?
Czy sytuacja po magicznym złożeniu podpisu pod kolejnymi aktami zmieniła się diametralnie? Oczywiście że nie, bo nie miała wystarczającego poparcia społeczeństwa.
Zmiany zaczyna się w umysłach ludzi, a nie na ulicach.
...
Ym... co Ty bierzesz? 0_O Dziewczyny wsadziły tęczową flagę na pomniki, Twój opis sytuacji? "Barbarzyńskie metody" i "strach, terror, nienawiść"
...
Serio, zmień dilera.
No tak wsadzenie kawałka tkaniny na poniki to "Barbarzyńskie metody" xDDD Zmień dilera serio XDDD
Barbarzyńskie metody polegające na zastraszaniu, grożeniu, naruszaniu cudzych wolności czy nietykalności to domena brutali. W przypadku naszego kraju to neofaszystwowski ONR prezentuje taki obraz. Naprawdę chcemy wykorzystywać te same metody oddziaływania.
Nie wróżę naszemu krajowi dobrze, jeżeli wszyscy uznają, że to strach, terror i nienawiść są słusznym narzędziem do wprowadzania zmian.
Historia uczy też, że zmiany wprowadzane siłą, bez aprobaty społeczeństwa są zmianami pozornymi. Ile lat minęło od wprowadzenia antyrasistowskich i prokobiecych praw w USA?
Czy sytuacja po magicznym złożeniu podpisu pod kolejnymi aktami zmieniła się diametralnie? Oczywiście że nie, bo nie miała wystarczającego poparcia społeczeństwa.
Zmiany zaczyna się w umysłach ludzi, a nie na ulicach.
...
Ym... co Ty bierzesz? 0_O Dziewczyny wsadziły tęczową flagę na pomniki, Twój opis sytuacji? "Barbarzyńskie metody" i "strach, terror, nienawiść"
...
Serio, zmień dilera.