"Zrzucając odpowiedzialność na Wojewodę Mazowieckiego, skazał Pan małoletniego Viktora i jego matki na kolejne miesiące lub lata niepotrzebnej batalii prawnej o życie na równych prawa z innymi dziećmi" - pisze prof. Joanna Senyszyn w liście otwartym do prezydenta Trzaskowskiego.
Profesorka Joanna Senyszyn wystosowała list otwarty do prezydenta Warszawy, Rafała Trzaskowskiego, w sprawie wydania polskich dokumentów dla 5-letniego Viktora. Posłanka Lewicy przypomina politykowi wyrok NSA, w którym jasno określono przepisy wydawania dokumentów, dla dzieci par nieheteronormatywnych, dodatkowo wymienia niespełnione obietnice prezydenta stolicy, które skierował do osób LGBT+.
"
Odmowa wydania polskich dokumentów pięcioletniemu Viktorowi, ze względu na posiadanie przez niego dwóch matek to jawne zezwolenie na dyskryminację prawną. W grudniu zeszłego roku, NSA w poszerzonym, siedmioosobowym składzie, jasno wyraził stanowisko, w którym wskazuje, że jeśli chociaż jeden z rodziców dziecka jest Polakiem, to według prawa, organ administracji publicznej, powinien nadać takiemu dziecku numer PESEL i wydać dokument tożsamości w oparciu o zagraniczny akt urodzenia. (...)
Zrzucając odpowiedzialność na Wojewodę Mazowieckiego, skazał Pan małoletniego Viktora i jego matki na kolejne miesiące lub lata niepotrzebnej batalii prawnej o życie na równych prawa z innymi dziećmi"
Posłanka zwraca także uwagę na obietnice prezydenta Warszawy, skierowane do społeczności LGBT+, których nie dotrzymał. "
Swoimi decyzjami zawodzi Pan osoby LGBT+, które pokładały nadzieję, że Warszawa będzie miastem dla nich przyjaznym.
Do tej pory nie reaktywowano obiecanego hostelu interwencyjnego, nie powołano pełnomocnika ds. Społeczności LGBT+ oraz nie stworzono centrum kulturowo-społecznościowego dla mniejszości seksualnych".
(kb)
To, że Zaradkiewicz zażywa, nie oznacza, że ja też. Wypraszam sobie takie insynuacje.
Wyluzuj, nie było w tym żadnej wycieczki do Ciebie, po prostu od lat używam przestawionego szyku w skrócie tej partii i tyle.
To, że Zaradkiewicz zażywa, nie oznacza, że ja też. Wypraszam sobie takie insynuacje.
Kiedy to było i jakie LSD to było, w stosunku do dzisiejszej Lewicy?