Młodzież chce edukacji seksualnej, prawica z różańcami protestuje
Emocje związane z gdańskim programem "Zdrovve love" sięgnęły zenitu. Najpierw młodzież stanęła pod Urzędem Miasta w obronie projektu z hasłem "nic o nas bez nas". Następnego dnia przeciwnicy i przeciwniczki w tym samym miejscu, z różańcami w rękach modlili się o wycofanie edukatorów i edukatorek ze szkół.
Pod gdańskim Urzędem Miasta odbyły się ostatnio nie jeden, a dwa protesty w sprawie edukacji seksualnej. Najpierw w środę młodzież stanęła z hasłem "nic o nas bez nas", aby wyrazić swój głos poparcia dla projektu "Zdrovve love", czyli dobrowolnych zajęć z zakresu psychoseksualności, prowadzonych przez ekspertów i ekspertki.
"Trzymam program w ręku, przeczytałem go i nie widzę tam nic co mogłoby nas zdemoralizować. Ważne jest, by szkoły zapewniały nam rzetelną edukację seksualną, rodzice powinni dawać swoim dzieciom prawo wyboru. Jak mówi Kodeks Rodzinny i Opiekuńczy, rodzice przed podjęciem ważnej decyzji wobec dziecka, powinni go wysłuchać. Program spotyka się z duża krytyką, szkoły unikają tego tematu. Nie miałem nawet takiej możliwości by wziąć w nim udział" mówił dla Dziennika Bałtyckiego Igor Dorawa, uczeń pierwszej klasy XIV LO w Gdańsku.
"Program jest skierowany do osób mających 15 lat, czyli takich, które mają prawo podejmować decyzje o życiu seksualnym. Ten program mówi o zabezpieczeniu się przed niechcianą ciążą czy chorobami przenoszonymi drogą płciową. Dział dotyczący antykoncepcji jest podzielony na trzy bloki, jeden z nich jest przeznaczony specjalnie dla osób wierzących, bo zawiera naturalne metody antykoncepcji, akceptowalne przez kościół katolicki. Te zajęcia wpływają na bezpieczeństwo. One są dobrowolne" mówił Mikołaj.
Następnego dnia pod Urzędem pojawili się przeciwnicy i przeciwniczki projektu, związani głównie z inicjatywą obywatelską Odpowiedzialny Gdańsk. To właśnie oni odpowiada za kontrakcję "Mamo, tato! Pomóż! Chroń mnie przed seksualizacją", czyli plakaty i pojazdy, zamieszczone w przestrzeni miejskiej, mające na celu zniechęcenie do akcji. Rozmodlony tłum, w którym znalazł się między innymi ksiądz Krzysztof Gidziński, stał z różańcami w rękach, a w nim prym wiedli radni PiS - Joanna Cabaj i Waldemar Jaroszewicz.
Osoby, które protestowały przeciwko programowi, zarzucają mu nieprawdziwe rzeczy. Między innymi, że w szkołach średnich promuje pedofilię, "ideologię gender i LGBT", czy zachęca do zmiany płci.
Ostatecznie strony ustaliły, że na temat projektu odbędzie się debata. "Idziemy w kierunku debaty ekspertów. Ocenią trzy zagadnienia: prawne, medyczne i skutki edukacji seksualnej. Teraz ustalimy szczegóły" - mówił wiceprezydent miasta, Piotr Kowalczuk.
"Wierzymy, że wspólnie osiągniemy kompromis. Jesteśmy na dobrej drodze" - dodał Marek Skiba, szef Odpowiedzialnego Gdańska.
(kb)
Ci przeciwnicy edukacji seksualnej są jacyś nienormalni
Powinna być ta edukacja
"BO NIE" to zawsze wystarczający powód do nieuprawiania seksu. To do uprawiania seksu trzeba mieć wystarczająco dobry powód!
A hormony często biorą górę, hormony buzują u nastolatków i dlatego zaczynają chcieć seksu, uprawiać seks
Niemożna mówić kiedy powinien zacząć współżyc
Każdy sam decyduje kiedy idzie z kimś do łóżka
"BO NIE" to zawsze wystarczający powód do nieuprawiania seksu. To do uprawiania seksu trzeba mieć wystarczająco dobry powód!