Dudzic-Biskupska z KO: nikt nie ma prawa nikomu powiedzieć, że żyje źle
Radni i radne Poznania odrzucili projekt wprowadzający Samorządową Kartę Praw Rodzin. "Żyjemy w mieście, w którym jedna trzecia dzieci rodzi się poza małżeństwem. Ten dokument w ogóle nie zakłada takiej sytuacji" komentował sprawę przewodniczący klubu radnych KO, Marek Sternalski.
Poznańscy radni i radne odrzucili Samorządową Kartę Praw Rodzin, która w ramach projektu obywatelskiego trafiła pod obrany Rady Miasta. Pod petycją stworzoną przez Fundację Głos dla Życia podpisało się 1,5 tys. osób. Miała ona za zadanie promować "tradycyjny model rodziny i wartości".
"Celem projektowanej uchwały jest wzmocnienie rodziny oraz zapewnienie jej ochrony przed wpływami ideologii kwestionujących naturalną tożsamość małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzny, rodziny i rodzicielstwa. W programach współpracy z organizacjami społecznymi uwzględniać będziemy zasadę wzmacniania rodziny i małżeństwa oraz wykluczać finansowanie projektów, które godzą w te wartości. W szczególności przeciwdziałać będziemy przeznaczeniu środków publicznych i mienia publicznego na projekty podważające konstytucyjną tożsamość małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzny lub autonomią rodziny" czytamy w treści projektu.
To nie pierwsza próba wprowadzenie Karty Praw Rodzin w Poznaniu. Pisaliśmy o tym, że w połowie października projekt ten wszedł do porządku obrad, jednak został z niego zdjęty.
"Karta wzięła się stąd, że czujemy, że nasze prawa jako rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi poglądami są zagrożone m.in. z powodu zajęć równościowych, które odbywają się w poznańskich szkołach. Myślę, że już sama taka świadomość, że to bezpieczeństwo rodzin jest zagrożone, jest już wystarczającym powodem, by taką kartę przyjąć. Ta karta nie jest przeciwko nikomu wymierzona" komentuje Paweł Wosicki, przedstawiciel fundacji Głos dla Życia.
Popiera go szef klubu PiS, Przemysław Alexandrowicz: "klub PiS wspiera ten projekt uchwały. Zupełnie nie widzę argumentu, że ta karta kogokolwiek dyskryminuje. Małżeństwo było zawsze związkiem kobiety i mężczyzny. To nie jest więc tak, że karta kogoś dyskryminuje. Natomiast ona wspiera rodziny, które mogą być zaniepokojone wieloma sprawami, które dzieją się w Poznaniu".
Z kolei zupełnie odmiennego zdania byli przedstawiciele i przedstawicielki KO. "Bardzo się cieszę, że mamy do czynienia z obywatelskimi inicjatywami. Ale ten dokument powstał za późno, bo my już przyjęliśmy założenia polityki prorodzinnej w Poznaniu. Czytamy w nim m.in., że ta polityka obejmuje wszystkie rodziny w mieście, a ważną rzeczą dla nas będzie wsparcie wielodzietnych rodzin. To dokument, który jest pozbawiony ideologii, a który znalazł swoje odzwierciedlenie w wielu działaniach" twierdził przewodniczący klubu radnych KO, Marek Sternalski.
"Nikt nie ma prawa nikomu powiedzieć, że żyje źle" dodała Małgorzata Dudzic-Biskupska z KO.
"Wspierać należy wszystkie rodziny i dzieci, także takie, które wychowują się w parach jednopłciowych. Ja jestem na przykład taką rodziną, bo sama wychowuję moje córki. W tej karcie jest furtka, żeby wykluczyć świetne poznańskie programy równościowe i antydyskryminacyjne, które realizuje miasto. Żeby na przykład nie było tak, że z prowadzenia zajęć będzie wykluczona osoba, która wykłada gender studies" dodała Dorota Bonk-Hammermeister, radna Prawa do Miasta.
"Żyjemy w mieście, w którym jedna trzecia dzieci rodzi się poza małżeństwem. Ten dokument w ogóle nie zakłada takiej sytuacji. Poznań to miasto, w którym każdy ma żyć zgodnie ze swoimi wartościami. Żadne dziecko nie może się czuć gorsze, bo jest wychowane na przykład w rodzinie patchworkowej" mówił Sternalski.
Finalnie na Samorządową Kartę Praw Rodzin zagłosowali jedynie politycy i polityczki Prawa i Sprawiedliwości. Projekt został odrzucony.
(kb)
żyjemy w wolnym kraju,a nie w pislandzie,czytaj Ciemnogrodzie,gdzie chcą ustanawiac swoje prawa,jak im pasuje