Zostali zaproszeni przez władze NSZZ Solidarność
Gośćmi honorowymi konferencji dotyczącej godności człowieka, organizowanej przez władze Solidarności będą abp Marek Jędraszewski i abp Sławoj Leszek Głódź. Duchowni zostali zaproszeni na specjalną prośbę przewodniczącego Solidarności - Piotra Dudę.
Czołowi polscy homofobiczni duchowni -
abp Marek Jędraszewski i abp Sławoj Leszek Głódź - będą honorowymi gośćmi konferencji "Solidarność: od godności człowieka do ponadnarodowej współpracy". Wydarzenie organizowanie jest przez Solidarność oraz Międzynarodowe Centrum Badań nad Fenomenem Solidarności, jednostkę podległą pod Uniwersytet Papieski im. Jana Pawła II w Krakowie.
Jak podaje Wyborcza - konferencja finansowana jest z budżetu państwa. Z programu „Kultura – Interwencje”, zajmującego się m. in. "upamiętnianie polskiego dziedzictwa historycznego", Narodowe Centrum Kultury przeznaczyło na to wydarzenie 82,2 tys zł. Odbędzie się ona w piątek i sobotę, 8-9.11.
Wydarzenie ma rozpocząć się mszą świętą w bazylice św. Brygidy w Gdańsku i poprowadzi ją abp Głódź, zaś homilię wygłosi abp Jędraszewski. Wezmą oni także udział w uroczystej inauguracji konferencji.
Udział tak kontrowersyjnych duchownych w wydarzeniu o godności człowieka dziwi, jednak tylko pozornie. Obsadzenie Głódzia i Jędraszewskiego w rolach honorowych gości odbyło się na prośbę przewodniczącego Solidarności, Piotra Dudy, który znany jest z wyznawania podobnych poglądów, do tych reprezentowanych przez metropolitę krakowskiego i gdańskiego.
Czytelnikom i czytelniczkom Queera nie trzeba przypominać wystąpień Jędraszewskiego. Od słów o "tęczowej zarazie", przez zrównywanie osób LGBT do sowieckich bolszewików i niemieckich nazistów - metropolita krakowski wznosił się na wyżyny homofobicznej, nienawistnej i dyskryminującej postawy.
Podobny światopogląd prezentuje Głódź. Metropolita gdański nazywał osoby nieheteronormatywne "wynaturzeniami", a także mówił: "Non possumus podważaniu świętości rodziny, haniebnej próbie zrównania jej z wolnymi związkami albo związkami osób tej samej płci. Trzeba powiedzieć non possumus". Głośno także zrobiło się wokół jego postaci po opublikowanym przez TVN24 reportażu o przewinieniach duchownego - wymuszaniu pieniędzy, ubliżaniu, czy publicznym poniżaniu innych duchownych.
(kb)
Zasadniczo masz rację, ale problem pedofilii jest bardziej medialny i nośny - a przez to bardziej czytelny.
Poza tym sama pedofilia w Kościele skupia w sobie tak naprawdę wiele problemów w relacjach państwo-Kościół i społeczeństwo-Kościół. Pokazuje: jak państwo pobłaża hierarchom Kościelnym, jak źle działa patologiczna struktura Kościoła, jak obywatele milczą wobec autorytetu "pana księdza", czy też jaką hipokryzją jest "moralne nauczanie kościoła" w zakresie etyki seksualności.
Przekierowywanie uwagi z współodpowiedzialności kościoła katolickiego za ogólny stan Polski, na kwestie pedofilii czy nawet homofobii - jest nierozsądne. Kościół (obok Solidarności) chronił wszystkie działania władz po 1989 uderzające w poziom życia zwykłych ludzi. Oczywiście pobierał za to haracz, poczynając od 'powrotu' religii do szkół (co zafundował nam 'pierwszy niekomunistyczny rząd Mazowieckiego'; i co ciekawe religia do szkół została wprowadzona rozporządzeniem ministerialnym, łamiąc przy tym konstytucję i szereg ustaw).
Jaka solidarność, taki wyzysk.
Ciekaw jestem, czy upadną jeszcze bardziej, czy to już muliste dno, od którego się odbijemy...