We wczorajszej debacie przedwyborczej na antenie TVN24 temat nagonki na osoby LGBTQ i praw społeczności był omijany - poza krótkimi wzmiankami, na które zdecydował się poseł PiS, Marcin Horała, w tym błędne zacytowanie pewnego niesławnego artykułu konstytucji naszego kraju.
Wczoraj odbyła się przedwyborcza debata na antenie TVN24.
Adrian Zandberg reprezentował Lewicę,
Marcin Horała - PiS,
Izabela Leszczyna - KO,
Władysław Kosiniak-Kamysz - PSL i
Krzysztof Bosak - Konfederację.
Temat nagonki na osoby LGBTQ był podczas debaty omijany, jednak do samych praw nieheteronormatywnej społeczności pojawiły się dwa nawiązania - oba ze strony posła PiS-u.
Horała w pewnym momencie "zacytował"
artykuł 18 konstytucji - w cudzysłowie, bo w istotny sposób zmienił jego treść, tym samym zmieniając znaczenie wypowiadanych słów. Poseł stwierdził, że we wspomnianym artykule znajduje się zapis: "
Małżeństwo to związek kobiety i mężczyzny" - wspominał o tym mówiąc, że dla PiS-u najważniejsza jest ochrona rodziny. Przypomnijmy, że artykuł 18 tak naprawdę brzmi: "
Małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej".
Drugi raz poseł Horała nawiązał do kwestii praw osób LGBTQ przy pytaniu o ochronę praworządności w Polsce, kiedy wspomniał, że
"Lewica chce wprowadzać małżeństwa homoseksualne", na co PiS się nie godzi.
Kosiniak-Kamysz z PSL mówił, że
członków jego partii nie interesuje co kto robi prywatnie, ale nie dopuszczą "do rewolucji obyczajowej".
(ab)