Kandydatka Lewicy o małżeństwach jednopłciowych i rozdziale państwa od kościoła
Kolejna debata przedwyborcza za nami. Goście Polsat News rozmawiali o kwestiach światopoglądowych, czyli in-vitro, małżeństwa jednopłciowe, czy rozdział państwa od kościoła. Lewicę reprezentowała Paulina Piechna-Więckiewicz. "Lewica jest jedynym gwarantem tego, że rozdzielimy relacje państwa i kościoła. Jesteśmy również gwarantem tego, że będziemy bronić każdego rodzaju rodziny, a nie tylko tej tradycyjnej, promowanej przez PiS" mówiła kandydatka.
W Polsat News odbyła się
debata przedwyborcza, skupiona na kwestiach światopoglądowych. Uczestnikami byli reprezentanci 5 ugrupowań -
Paulina Piechna-Więckiewicz z Lewicy, Dariusz Klimczak z Koalicji Polskiej, Borys Budka z KO, Konrad Berkowicz z Konfederacji oraz Jarosław Sellin z PiS.
Rozmowę z kandydatami i kandydatką poprowadziła Agnieszka Gozdyra. Główne tematy poruszane podczas debaty to przepisy aborcyjne, edukacja seksualna, kwestia finansowania in-vitro z budżetu państwa, związki partnerskie oraz rozdział państwa od kościoła.
W kwestii związków partnerskich kandydaci nie zaskakiwali swoimi wypowiedziami. Przeciwko opowiedzieli się reprezentanci PiS-u, PSL i Konfederacji, Berkowicz stwierdził wręcz, że ten postulat jest niedorzeczny "To postulat absurdalny. Związki partnerskie są legalne w Polsce miedzy dowolnymi płciami. Każde dwie osoby mogą sobie dowolną umowę podpisać. Jak pojawia się dziecko, to państwo musi wiedzieć kto jest jego rodzicem. O ile wiem związki homoseksualne nie płodzą dzieci, więc nie widzę podstaw, by to prawnie regulować".
Za opowiedział się kandydat KO. "Wszyscy powinni być równo traktowani. Państwo nie może narzucać modelu, w którym trzeba żyć. Mówimy "tak" dla związków partnerskich, aby można było się dowiedzieć w legalny sposób o stanie zdrowia drugiego człowieka, o prawie do dziedziczenia, elementarnych prawach człowieka".
Paulina Piechna-Więckiewicz z Lewicy także była za, wskazała także do czego doprowadza piętnowanie osób nieheteronormatywnych. "Takie samo prawo do miłości mają osoby homoseksualne jak i heteroseksualne. Jesteśmy za związkami partnerskimi, zarówno dla osób homo jak i heteroseksualnych za równością małżeństwa. Niedawno byliśmy świadkami, kiedy po paradzie równości w Lublinie pojawiły się osoby z ładunkiem wybuchowym. Nienawiść zabija".
W podobnym tonie Piechna-Więckiewicz mówiła o edukacji seksualnej. Wskazywała, że młode osoby LGBT muszą od samego początku mieć zapewnione odpowiednie wsparcie i zapewnienie ze strony placówki, że jest bezpieczne. "Po to są lekcje edukacji seksualnej. Po to, żeby dzieci nie wstydziły się swoich ciał, że umiały o nich rozmawiać, wreszcie - żeby potrafiły bronić się przed przypadkami pedofilii, żeby wiedziały, kto może dotykać ich ciał i że nie ma na to zgody. Żeby wiedziały także o tym, że jeśli jest się nastolatkiem LGBT, to ma się takie same prawa do godności jak inne dzieci, do szacunku okazywanego przez własne państwo".
W sprawie edukacji seksualnej w podobnym tonie wypowiadał się Budka. "Oczywiste, że jesteśmy za dobrą edukacją seksualną dla naszych dzieci, dostosowaną do wieku. (...) Nie może tak być tak, że udajemy, że tego problemu seksualnego wśród młodych ludzi po prostu nie ma". Nie wyrazili na nią zgody w szkołach kandydaci PiS-u, PSL i Konfederacji. Powoływali się m. in. na istniejące już w szkołach wychowanie do życia w rodzinie oraz decyzyjność rodziców w kwestiach wychowawczych.
Dużo kontrowersji wzbudziły kwestie rozdziału państwa od kościoła, za którymi opowiedziało się aż troje uczestników i uczestniczek. Borys Budka z KO mówił, że "To czas na normalność. Nie może być tak, że znaczna część hierarchów kościelnych została wciągnięta w cyniczną grę polityczną", Berkowicz z Konfederacji mówił, że "jako komitet proeuropejski jesteśmy za ochroną wolności, własności, sprawiedliwości i w tej tradycji jest też rozdział Kościoła od państwa".
"Kiedy mówimy o rozdziale państwa od Kościoła, nie mówimy o rozdziale wiernych od Kościoła. Kościół to ludzie, konstytucja daje nam prawo, żeby wierzyć bądź nie. Na pewno należny rozdzielić PiS od Kościoła. Ludzie pytają dlaczego ksiądz nie płaci takich samych podatków jak oni. Chodzi o równość" mówiła Piechna-Więczkiewicz z Lewicy.
(kb)
Przez cały czas, za sprawą głównego betona, Schetyny, starali się być bardziej konserwatywni od Jarka i nagle, na tydzień przed wyborami, skumali, że nie tędy droga?
Żenua...