Tegoroczny sezon marszowy już za nami. Podsumowujemy to, co wydarzyło się w tym roku w Polsce w kontekście pride'owych wydarzeń. A było ich rekordowo dużo!
Sezon marszowy w Polsce oficjalnie dobiegł końca. A jak owocny był to sezon! W tym roku ulicami polskich miast przeszło
27 Marszów Równości - włączając w to warszawską Paradę. To o 6 więcej niż w zeszłym roku. Mamy rekord!
O każdym marszu mogliście i mogłyście przeczytać na QUEER.PL - pisaliśmy o zapowiedziach, o patronatach prezydentów i prezydentek miast, o zakazach i decyzjach sądów odwołujących te zakazy, o - niestety - dramatycznych sytuacjach, a
przede wszystkim o wspaniałej, uśmiechniętej i kolorowej społeczności, bez której żaden marsz by się nie odbył.
W tym roku po raz pierwszy tęczowe marsze zorganizowane zostały w dwunastu miejscowościach:
w Koszalinie, Gnieźnie, Bydgoszczy, Olsztynie, Kielcach, Białymstoku, Płocku, Radomsku, Gorzowie Wielkopolskim, Kaliszu, Elblągu i Nowym Sączu.
Podobnie jak w zeszłym roku, tak i w tym nie obyło się bez
zakazów organizacji marszu wydawanych przez prezydentów miast - mimo, że taki zakaz nie ma żadnej podstawy prawnej, jako że prezydent nie ma mocy zakazu organizacji zgromadzenia publicznego, do czego prawo przysługuje każdemu obywatelowi i obywatelce Polski na podstawie konstytucji. Zakazy wydali:
Tadeusz Ferenc (były członek SLD) w Rzeszowie,
Tomasz Budasz (PO) w Gnieźnie,
Bogdan Wenta (w przeszłości związany z PO) w Kielcach,
Krzysztof Żuk (PO) - ponownie - w Lublinie i
Ludomir Handzel (Koalicja Nowosądecka, w przeszłości związany z PO) w Nowym Sączu.
Sezon marszowy w tym roku był szczególnie ważny- osoby LGBTQ wraz z sojusznikami i sojuszniczkami
maszerowały ulicami polskich miast pomimo trwającej i narastającej nagonki prowadzonej przez przedstawicieli Kościoła Katolickiego i PiS-u. Niestety nagonka zebrała swoje żniwo - najdotkliwiej w Białymstoku, gdzie kibole i narodowcy organizując nielegalne blokady zatrzymywali przemarsz i doszło do ataków fizycznych. O tamtych wydarzeniach pisał cały świat. Natomiast przed Marszem Równości w Lublinie policja zatrzymała małżeństwo, które przyniosło ze sobą bombę domowej roboty, z planem jej detonacji - według biegłych gdyby doszło do eksplozji, zginęliby ludzie. Na szczęście nic się nie stało.
To był też rok, w którym
więcej prezydentów i prezydentek miast udzieliło patronatu marszom:
Rafał Trzaskowski w Warszawie,
Andrzej Nowakowski w Płocku,
Rafał Bruski w Bydgoszczy,
Piotr Grzymowicz w Olsztynie,
Jacek Sutryk we Wrocławiu,
Hanna Zdanowska w Łodzi i - już tradycyjnie -
Jacek Jaśkowiak w Poznaniu, a w Gdańsku -
Aleksandra Dulkiewicz.
Uważamy, że zakończony sezon marszowy możemy uznać za udany. Na ulice polskich miast - również tych mniejszych - wyszły łącznie dziesiątki tysięcy odważnych, różnorodnych i kolorowych ludzi. Mamy nadzieję, że w przyszłym roku będzie ich jeszcze więcej i jeszcze więcej osób zechce dołączyć do najbardziej kolorowych imprez w Polsce.
Jednocześnie przypominamy po co w ogóle organizowane są Marsze Równości i dlaczego na nie chodzimy - zachęcamy
do czytania!
A Wy byliście lub byłyście na którymś marszu? Jak Wam się podobało?
(ab)