Dyrektorka: "staram się nie myśleć, że to zemsta"
Rodzice uczniów I Liceum Ogólnokształcącego w Olsztynie skarżą się na decyzję Ministerstwa Edukacji Narodowej, w sprawie niedopuszczenia dzieci do zdawania międzynarodowej matury. Uważają, że jest to zemsta Ministerstwa za zorganizowanie "Tęczowego Piątku".
I Liceum Ogólnokształcące w Olsztynie już od dwóch lat pretenduje do bycia pierwszą placówką na Warmii i Mazurach, w którym uczniowie i uczennice mogliby podchodzić do międzynarodowej matury. Rok temu otworzyła się tam pierwsza klasa, która miała zwieńczyć się takim egzaminem, zaś kilka miesięcy temu liceum uzyskało akredytację od genewskiej fundacji International Baccalaureate.
Jedyną przeszkodą, która stanęła uczniom na drodze ku międzynarodowej matury jest Ministerstwo Edukacji Narodowej. W sierpniu wydano pismo, mówiące o tym, że uczniowie i uczennice, którzy mieli rozpocząć naukę w 2 klasie, takiego egzaminu zdawać nie mogą i zmuszeni są do zmiany całego planu nauki. "Na gwałt nasze dzieci musiały zmieniać plany, wybierać nowe profile klas i nastawić się, że będą zdawać zwykłą maturę" mówi jeden z rodziców dla Wyborczej.
Dalej nie wiadomo, czy międzynarodową maturę będą mogły zdawać kolejne roczniki. Rodzice zwracają uwagę, że decyzja MEN może być spowodowana zorganizowaniem "Tęczowego Piątku" w tej placówce, który odbył się rok temu na prośbę jedne z uczennic.
"Trudno się dziwić, że w naszych rozmowach przewija się wątek zemsty na dzieciach i szkole za zorganizowanie „Tęczowego piątku”. Kolejne klasy czekają na zgodę MEN na uruchomienie programu międzynarodowej matury. Decyzja ma zapaść w okolicy wyborów. Rozumiemy to jako próbę zaszachowania dyrekcji: będziecie siedzieć cicho i nie zorganizujecie kolejnego „Tęczowego piątku”, to może dostaniecie zgodę na te klasy" komentują rodzice.
Jak podaje Wyborcza, obchody same w sobie nie były okazałą uroczystością. Pojawiły się tęczowe dekoracje oraz przypinki na ubrania. Wystarczyło to jednak prawicowym mediom i politykom, którzy zalali liceum falą krytyki.
"Wiele osób mówi mi, że to zemsta za to, że odważyłam się postępować zgodnie ze swoim sumieniem. Osobiście staram się jednak myśleć pozytywnie i uważać, że tak nie jest" komentuje Jolanta Skrzypczyńska, dyrektorka I LO.
Sprawę komentuje także Iwona Romaszko, przewodnicząca rady rodziców. "Rodzice dzieci, którym uniemożliwiono naukę w klasie z międzynarodową maturą, czują ogromne rozczarowanie. Nie rozumiemy, dlaczego zamknięto im do tego drogę. Zabrakło dobrej woli ze strony decydentów, bo trudno znaleźć inny merytoryczny powód. MEN powinien być instytucją, która ułatwia wdrażanie nowości, być pomocnym, a w tej sprawie wychodzi coś wprost przeciwnego".
Warto także przypomnieć, że międzynarodowa matura była ostro krytykowana przez polityka PiS-u, wiceprzewodniczącego Rady Miasta, Jarosława Babalskiego. W specjalnej interpelacji pisał: "Z czego wynika potrzeba tworzenia właśnie takiego oddziału dla kilkudziesięciu wybrańców, kiedy na poprawienie warunków kształcenia czekają tysiące".
Jak podaje Wyborcza - MEN nie odpowiedziało na żadne pytania związane ze sprawą, jednak deklaruje, że decyzja zapadnie pod koniec września.
(kb)
Jedyny wniosek jest taki, że w rządzie musi być sporo ukrywających się i wytłumiających od młodości swoje potrzeby homo. Ludzi, którym kiedyś dawno temu ktoś zrobił krzywdę, mówiąc im, że są zboczeni i chorzy, a może nawet próbował ich "leczyć", a teraz w ten sposób swoją agresją nie dość, że oddalają od siebie "podejrzenia", to jeszcze próbują jakoś zracjonalizować to, co im kiedyś zrobiono no i oczywiście wciągnąć w to innych...
To tylko teoria mojej domorosłej psychologii, wiem, mogę nie mieć racji. W każdym razie dla mnie ta nagonka osiągnęła już rozmiary paranoi.
Witamy po wyborach z 50% pis...